Eli Roth – „Hostel 2”
W konkursie na stężenie makabry na minutę filmowego pokazu pierwsza część Hostel z pewnością zajęłaby którąś z medalowych pozycji. Akty przemocy i sceny tortur szokowały, choć film początkowo nie zapowiadał się wcale na AŻ TAK krwawy. Z tej perspektywy patrząc, ciężko odpowiedzieć na pytanie, czy druga część „dzieła” Rotha przebija pierwszą. No bo jak ów poziom makabry mierzyć? Czy ilością odcinanych kończyn i wbijanych w ciało przedmiotów powszechnie w tym celu nieużywanych? A może objętością wyciekającej z ekranu filmowej krwi? Jakiej by jednak odpowiedzi nie udzielić, Hostel 2 nie pozostaje za oryginalnym Hostelem daleko w tyle, co więcej - dzielnie staje z nim w szranki.