Firma BioWare jest najbardziej znana z produkcji gier osadzonych w już istniejących światach – takich jak seria KOTOR (Gwiezdne Wojny) czy NWN (Zapomniane Krainy). W przypadku Jade Empire, produkcji wydanej w 2005 roku na konsolę Xbox i dwa lata później na PC, było jednak inaczej. Jej świat powstał w głowach pracowników studia. Prawda, opiera się on na chińskiej mitologii i historii, jednak to tylko podstawowy materiał, którego użyto do stworzenia tego, czego można doświadczyć w tej grze.

Diarmid Clarke, który przy Jadeitowym Imperium pracował jako starszy producent, udzielił wywiadu serwisowi CVG, w którym z chęcią powspominał prace nad tym projektem. „Jade Empire to gra, którą chcieliśmy zrobić już dawno – oryginalny pomysł na nią ma dziesięć lat. To jeden z konceptów, który chodził za nami praktycznie od początku istnienia firmy i musieliśmy z nim czekać do momentu, w którym technologia w końcu pozwoliła na jego zrealizowanie" – powiedział.
BioWare tak bardzo zależało na dogłębnym poznaniu tematu, że wysłano kilka osób do Chin w celu zebrania materiałów, które pozwoliłyby zespołowi odpowiednio oddać tło rozgrywki. Wiele czasu spędzili oni na dowiadywaniu się szczegółów o znanych i nieznanych mitach i ciekawostkach historycznych Państwa Środka. „Zbierasz ekipę czterech facetów i wysyłasz ich na dwa tygodnie do Chin, aby zrobili zdjęcia starym ceglanym budynkom – ta praca wcale nie jest taka zła” – podsumował Clarke.
Mówiąc o PeCetowej konwersji stwierdził, że jest on chyba najbardziej dumnym z niej członkiem zespołu. Szczególnie przypadł mu do gustu zmieniony system sterowania. Od samego początku studio było przekonane, że w Jade Empire musi dać się wygodnie grać za pomocą myszki i klawiatury. Przez cały proces jej tworzenia udoskonalano taki sposób prowadzenia rozgrywki, jednocześnie pracując nad pozostałymi elementami wersji na PC. Darmidowi dzięki temu naprawdę lepiej gra się w ten tytuł na myszce i klawiaturze – przełączanie pomiędzy stylami jest według niego znacznie wygodniejsze i płynniejsze niż na Xboksie.

Darmid wspomniał również, że cieszy się, że studio w którym pracuje ma tak wielu oddanych fanów. Jednak czasami zdarza im się przesadzać. Na koniec przedstawimy ciekawą anegdotę na ten temat, którą opowiedział – „W ciągu 24 godzin od zarejestrowania przez nas nazwy Dragon Age, jeden z fanów znalazł tę informację w sieci i zamieścił na naszym forum. W swoim poście pisał „Hej, nie zgadniecie, czego się dowiedziałem – BioWare tworzy grę o tytule Dragon Age. O matko, ale to będzie chała”. Sekundę później ktoś mu odpisał - „Chyba żartujesz, przecież gra o takim tytule będzie mieć tysiące smoków latających dosłownie wszędzie”. A wszystko, co zrobiliśmy, to rejestracja nazwy, której przecież wcale nie musieliśmy ostatecznie użyć. Część ludzi jest zbyt fanatyczna, zdecydowanie... Myślę, że można po prostu umieścić w Internecie nazwę nowej gry, a fani zaprojektują ją za ciebie. Poziom spekulacji i domysłów jest niewiarygodny”.