Thompson zdobył się na wysłanie listu do ESA (Entertainment Software Association) i ESRB (Entertainment Software Rating Board), w którym proponuje, aby przemysł elektronicznej rozrywki zagroził sprzedawcom, że jeśli ci będą sprzedawać dzieciom tytuły przeznaczone dla dorosłych, wydawcy po prostu przestaną dostarczać im gry do sprzedaży. Nie miałoby to być ustanowione prawo, a tylko prywatna umowa. W zamian za to, Thompson obiecuje dać sobie spokój i więcej już nie nękać sektora rozrywki elektronicznej swoimi pomysłami.
![]()
Thompson czeka teraz na odpowiedź w tej sprawie, aczkolwiek na razie ani ESA, ani ESRB nie zdecydowały się nawet na skomentowanie tej propozycji. Czy rzeczywiście można to uznać za chwytanie się kolejnego sposobu, czy może raczej jest to desperackie chwytanie się brzytwy przez tonącego?