Eric Flint – "1632" Wbrew pozorom taki okrzyk nie wyrywa się jedynie z gardeł dziarskich amerykańskich cheerleaderek. Czasami wydają go również autorzy powieści, a może po prostu nucą do wtóru stukotu palców, szalejących po klawiszach komputera z patriotyczną werwą, której pozazdrościliby nawet działacze Młodzieży z Czech Polskiej. Sztandarowy przykład tego zjawiska stanowi „1632” Erica Flinta, znanemu czytelnikom i czytelniczkom ze „wspólnych występów” z Davidem Drakem. Tu trzeba jednak zaznaczyć, że ów pisarz przynajmniej lansuje postawy dużo bardziej akceptowalne przez rozsądnych ludzi o otwartych umysłach niż wspomniana organizacja.
Jeśli ktoś zwątpił, że dzisiejsza odsłona cyklu "Poza firewallem" w ogóle się ukaże w związku z tym że mamy i piątek i trzynastego, to... przeżył to samo co Naczelny. Nagła awaria sprzętu nigdy nie jest miła, a zwłaszcza wtedy, gdy towarzyszy temu świadomość, iż zawiedzie się Czytelników. Nic to, awaria za nami, lektura przed Wami!