Nie spodziewałem się, że jedną z najlepszych gier 2026 roku okaże się kosmiczny puzzle-platformer bez trybu dla jednego gracza ubrany w estetykę anime z lat 90.
Poznajcie Maki i Omurę. Nierozłączną parę młodych odkrywców, żyjących na stacji kosmicznej, która najlepsze lata ma już dawno za sobą. W wyniku pojawienia się tajemniczej burzy kosmicznej, która zagraża ich kolonii, bohaterowie wskakują na pokład swojego statku i ruszają w nieznane w poszukiwaniu pomocy. Kolejne zadania wyznacza im Togen, charyzmatyczny lider kolonii, który musi polegać na determinacji Maki i Omury bardziej niż na ich wątpliwym doświadczeniu w rozwiązywaniu problemów całej społeczności.
Tak prezentuje się początek fabuły Orbitals, pierwszej autorskiej gry studia Shapefarm. To założone w Japonii studio przez lata działało głównie jako zespół wsparcia dla innych producentów, pracując m.in. przy Naruto to Boruto: Shinobi Striker czy Samurai Jack: Battle Through Time. Trzeba przy tym zaznaczyć, że na liście płac Orbitals widnieje nazwisko Jakoba Lundgrena (game director), który pracował wcześniej w Hazelight Studios jako projektant A Way Out, It Takes Two oraz Split Fiction – przygodowych gier kooperacyjnych stworzonych wyłącznie dla dwóch osób.
Anime do grania
Orbitals wykorzystuje ten model rozgrywki, choć zdecydowanie nie jest prostym nawiązaniem do poprzednich gier, przy których pracował Lundgren. Przygody Maki i Omury mają swój własny charakter i już od pierwszych minut po włączeniu konsoli ma się wrażenie obcowania z czymś niecodziennym i wyjątkowym. To w dużej mierze zasługa kierunku artystycznego, który doskonale imituje estetykę filmów anime z lat 90. Projekty świata, postaci, pojazdów przywodzą na myśl klasyki gatunku SF, ale także chociażby twórczość Rumiko Takahashi czy Studia Ghibli. Smakosze retro anime wyczują nutkę Cowboy Bebop czy humor rodem z Dragon Balla. Ważną część Orbitals stanowią przerywniki filmowe, za które odpowiada Studio Massket - twórcy pracujący przy takich hitach jak Attack on Titan, One Punch Man i autorzy teledysku do kawałka ”Let You Down” promującego serial Cyberpunk: Edgerunners.
Dzięki temu przechodzenie Orbitals jest momentami jak obcowanie z interaktywnym serialem anime. Fabularna narracja jest bezpośrednio wpisana w rozgrywkę, bohaterowie często rozmawiają ze sobą, gdy przemierzamy kolejne etapy. Co ważne, Orbitals posiada kilka w pełni udźwiękowionych ścieżek dialogowych (m.in. japońska i angielska), do których możemy włączyć polskie napisy. Za tę opcję należy się duży plus, ponieważ w przypadku gier na Nintendo Switch 2 niestety nadal nie jest ona standardem.
Gatunkowo Orbitals wpisuje się w typ gier przygodowych, w których główną atrakcją jest rozwiązywanie rozmaitych zagadek “terenowych”. Maki i Omura przemierzają rozmaite środowiska, w tym pola asteroid, opuszczone stacje i nieznane obszary kosmosu. Do każdego z tych zakątków docierają na pokładzie swojego statku kosmicznego, który sam w sobie kryje wiele ciekawych atrakcji. Bieganie po pokładzie i szukanie interaktywnych miejsc sprawia sporo frajdy i pozwala lepiej poznać naszych bohaterów - roztrzepaną, beztroską Maki i powściągliwego, pedantycznego Omurę (koniecznie zajrzyjcie do ich kajut). W przerwach od przechodzenia kolejnych etapów można zrelaksować się na kanapie, złapać za pada od konsoli, pogłaskać kotka czy rozegrać rundkę w jednej z minigier. Dostęp do nich odblokowuje znalezienie specjalnych paneli w trakcie rozgrywania głównej przygody.
Do roboty!
Gdy Togen wyznacza nam kolejną misję, jeden z bohaterów zasiada za sterami statku, podczas gdy druga osoba obsługuje działko. Przestrzeń kosmiczna jest bowiem najeżona wieloma niebezpieczeństwami i tylko sprawna kooperacja na linii pilot-strzelec pozwala dotrzeć do celu w jednym kawałku. Po opuszczeniu pokładu statku Maki i Omura biorą się do roboty albo latając w kosmicznej próżni ubrani w specjalne skafandry, albo przemierzając dany etap na piechotę. Za każdym razem są wyposażeni w jeden z trzech gadżetów (są sporadyczne wyjątki), które pozwalają rozwiązywać kolejne zagadki. I tu dochodzimy do sedna – Orbitals jest grą kooperacyjną, w której każda z postaci jest z założenia taka sama pod względem umiejętności, ale dysponuje inną “mocą”. To od wyboru urządzenia (wyrzutnia z linką, “pistolet” na wodę, laser) zależy, jakie zadania do wykonania będzie miał dany bohater.
GramTV przedstawia:
Zagadki za każdym razem opierają się na ścisłej współpracy i łączeniu poszczególnych umiejętności, jakie oferuje zabrane ze statku wyposażenie. Czasami trzeba współdziałać, by otworzyć przejście, utorować drogę dla towarzysza lub wspólnymi siłami pokonać tor przeszkód. Pomysłów jest mnóstwo, zagadki nie są trudne, choć bywały momenty, że musiałem się na chwilę zatrzymać i zastanowić, gdzie “strzelić”, żeby coś się zadziało. Przez większość czasu nie miałem jednak problemu ze znalezieniem rozwiązania. Orbitals rozczaruje przy tym graczy szukających wyzwań rodem z hardcore’owych platformówek, bo choć jest tu sporo skakania i unikania niebezpieczeństw typu wirujące kolce, to rozgrywka zdecydowanie nie należy do wymagających pod kątem zręczności. Każda przeszkoda “pęka” po maksymalnie kilku próbach i nie ma limitu żyć.
Przyznam szczerze, że nie śledziłem z uwagą zapowiedzi Orbitals, ale z miejsca kupiła mnie estetyka retro anime i obietnica kooperacyjnej rozgrywki. I choć nie miałem co do niej wielkich oczekiwań (spodziewałem się rzemieślniczej przygodówki w niecodziennej oprawie), to efekt końcowy zaskoczył mnie po całości. Orbitals to świetnie przemyślana i zaprojektowana przygoda, w której oprawa audio-wizualna idealnie komponuje się z rozgrywką. Animacje postaci, dialogi, humor, aktywności poboczne - to wszystko buduje doświadczenie, które wykracza poza schemat puzzle-platformera z doczepioną fabułą. Czuć, że Maki, Omura i reszta ferajny (w tym cały kosmiczny zwierzyniec) “żyją” i są częścią bogatego wszechświata, który dane jest nam odkrywać w trakcie kilkugodzinnej przygody. Muszę zaznaczyć, że końcowy akt pozostawia niedosyt pod kątem narracji i poruszanych problemów, ale nie zmienia to faktu, że Orbitals jest jedną z najlepszych gier kooperacyjnych, z jakimi miałem styczność.
Na koniec ważna wzmianka formalna: w Orbitals można grać wyłącznie w dwie osoby lokalnie na podzielonym ekranie lub po sieci. Nie trzeba przy tym mieć dwóch kopii, bo dzięki zaproszeniu (Global Friend’s Pass), które posiadacz gry wyśle znajomemu, można wspólnie przeżywać przygody Maki i Omury od początku do końca bez dodatkowych opłat. To chyba uczciwa cena, prawda?
8,0
Klimat anime + pomysława kooperacja = Switch 2 ma nowy hit spoza stajni Nintendo