Pacific Drive - już graliśmy. Anomalia na rynku gier wideo

Adam Berlik
2024/01/16 17:00
0
0

Sprawdzamy, jak wypada przedpremierowa wersja Pacific Drive, ciekawie zapowiadającej się produkcji, którą autorzy określają mianem road-lite.

To nie to, co myślisz

Oglądając zrzuty ekranowe z Pacific Drive czy też oglądając urywki materiałów wideo nietrudno odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z kolejnym symulatorem chodzenia, tfu - jeżdżenia. Podczas rozgrywki w dużej mierze kierujemy przecież samochodem. To jednak tylko pozory, gdyż autorstwa Ironwood Studios tak naprawdę jest… rogue-like’owym survivalem. Zaintrygowani? To czytajcie dalej!

Pacific Drive - już graliśmy. Anomalia na rynku gier wideo

Akcja gry Pacific Drive rozgrywa się na północno-zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, lecz nie jest to oczywiście miejsce znane z rzeczywistości - trafiamy bowiem do opuszczonego ośrodka badawczego jakim jest Olimpijska Strefa Wykluczenia. To właśnie tam doszło do szeregu eksperymentów rządowych, w wyniku których miejsce to zostało najzwyczajniej w świecie zamknięte. Niemniej takie podejście sprawia, że Pacific Drive ma ogromny potencjał na to, by opowiedzieć dziwną, tajemniczą i zapadającą w pamięć historię. Czy w istocie tak będzie? O tym przekonamy się dopiero po premierze.

Tymczasem mogłem sprawdzić początek gry, który zapewnił mniej więcej dwie godziny rozgrywki, dzięki czemu jeszcze bardziej czekam na 22 lutego, kiedy to Pacific Drive ukaże się na PC oraz PlayStation 5 (jak na razie nie ma w planach edycji na Xbox Series X/S). Swoją przygodę z tym tytułem rozpocząłem od jazdy zdezelowanym samochodem typu kombi, eksplorując - wydawać by się mogło - całkiem przyjazną lokację. Od razu zaznaczę, że - tak jak zresztą wspomniałem wcześniej - w grze Pacific Drive nie brakuje momentów, podczas których wysiadamy z auta.

Pacific Drive nie jest grą o spokojnym, relaksującym jeżdżeniu samochodem. Po chwili trafiłem bowiem do garażu, który - jak się okazało - będzie stanowił moją bazę wypadową. Byłem zdumiony liczbą opcji, które oferuje zapowiadany tytuł, bowiem udostępniane mi sukcesywnie listy zadań sprawiły, że zajmując się pozyskiwaniem surowców i tworzeniem nowych części bądź też reperowaniem posiadanych już elementów z czasem przeobraziłem swoje cztery kółka w coś, czym naprawdę chciałoby się wyruszyć w podróż po wyjątkowo niebezpiecznym świecie.

Wracając jeszcze na moment do samego prowadzenia auta trzeba powiedzieć, że w tej kwestii autorzy Pacific Drive zdecydowali się na zaimplementowanie kilku funkcji, dzięki którym jeszcze lepiej możemy się wczuć zarówno w rozgrywkę, jak i w historię. Nie ruszymy bowiem bez zwolnienia hamulca ręcznego i przekręcenia kluczyków w stacyjce. Podczas jazdy będziemy mogli natomiast skorzystać ze świateł i wycieraczek. Zanim jednak to wszystko nastąpi, po prostu otworzymy drzwi do samochodu od strony kierowcy. Wcześniej być może jednak zajrzymy do skrzynki w bagażniku, by sprawdzić, czy zabraliśmy ze sobą wszystko, co niezbędne, ruszając w nieznane - każda wyprawa jest tu inna, lokacje ulegają zmianom, w tych samych miejscach znajdziemy nowe zasoby, itd.

Niezwykle ciekawe w Pacific Drive jest to, że spora liczba elementów interfejsu użytkownika nie znajduje się bezpośrednio na ekranie (mam na myśli HUD), ale jest po prostu przedmiotami w grze - tak funkcjonuje chociażby GPS, który znajduje się tuż obok nas, kiedy zasiadamy za kierownicą pojazdu, obserwując wydarzenia z perspektywy pierwszej osoby. Wybierając swój pierwszy cel podróży ruszamy w drogę. A potem kolejny raz, jeszcze jeden i następny, bo Pacific Drive, o czym już pisałem wcześniej, to gra rogue-like’owa.

GramTV przedstawia:

Będziecie więc psuć auto niejednokrotnie, wracać do garażu, naprawiać je i wymieniać części. Wszystko po to, by dostać się do kolejnych fragmentów Olimpijskiej Strefy Wykluczenia. Początkowo nie trzeba wiele, by sprostać wyzwaniu, później natomiast spędzimy w garażu znacznie więcej czasu niż na początku. Wraz z postępami w grze będziemy mieli bowiem kilka celów do wyboru, nie zawsze oczywiście uda nam się do nich dotrzeć czy to za pierwszym, drugim czy trzecim razem - coś nas wystraszy, coś się popsuje, zboczymy z kursu. Sposobów na to, by zakończyć wyprawę niepowodzeniem i utracić osiągnięte postępy (nie wszystko jednak przepada za każdym razem, niektóre ulepszenia zostają z nami na stałe) jest naprawdę sporo.

Pacific Drive to również horror. Ale taki, jaki najbardziej lubię. Straszący klimatem, niepokojącą atmosferą czy wreszcie anomaliami - to słowo w kontekście opisywanego tytułu będzie odmieniane przez wszystkie przypadki. Poznawanie tej gry na własną rękę sprawi wam ogromną przyjemność, o ile preferuje tego rodzaju klimaty i charakter rozgrywki, dlatego też nie będę zdradzał wiele. Powiem natomiast, że wręcz poczułem ciarki, kiedy raz patrząc gdzieś w okolice lasu widziałem coś, a po chwili, obracając kamerą to tu, to tam, tego czegoś już nie było, albo było, lecz wyglądało inaczej. Gra ewidentnie potrafi wzbudzić niepokój i zaintrygować.

Co do poprawy?

Już teraz można powiedzieć, że interfejs użytkownika w Pacific Drive pozostawia wiele do życzenia. Dotyczy to sytuacji, w których po opuszczeniu samochodu musimy skorzystać z licznych narzędzi, by pozyskać cenne surowce do craftingu. Ten system jest najzwyczajniej w świecie mało intuicyjny i nieczytelny - kilkukrotnie wciskałem albo przytrzymałem nie te przyciski, robiąc zupełnie coś innego niż powinienem. Nie jestem przekonany, czy zostanie to w jakiś sposób usprawnione, wszak do premiery pozostał raptem nieco ponad miesiąc, ale być może w którejś z aktualizacji już po debiucie Pacific Drive otrzymamy stosowne ulepszenia w tym zakresie.

Oprawa wizualna i udźwiękowienie

Jeśli chodzi o grafikę, to Pacific Drive nie robi najlepszego pierwszego wrażenia - gra wygląda jedynie poprawnie. Dzieje się tak za dnia bez żadnych efektów wizualnych (podczas eksploracji świata czy też w garażu). Niemniej kiedy robi się ciemno, na ekranie widzimy anomalie, a twórcy bawią się oświetleniem, to nagle produkcja staje się niesamowicie klimatyczna. Warto również dodać, że w trakcie zabawy mamy okazję usłyszeć ścieżkę dźwiękową, której kompozytorem jest Wilbert Roget odpowiedzialny za muzykę do Call of Duty: WWII, Mortal Kombat 11 czy Lara Croft and the Temple of Osiris.

Podsumowanie

Niewątpliwie zbliżające się wielkimi krokami Pacific Drive można określić mianem anomalii na rynku gier wideo. To produkcja w swych założeniach niezwykle oryginalna, która zapowiada się naprawdę ciekawie zarówno pod względem samego umiejscowienia akcji, intrygującej historii, jak i rozwiązań w mechanice zabawy. Może okazać się, że przypadnie do gustu również osobom, które na co dzień stronią od rogue-like’ów, choć sięgając po nią warto pamiętać o regularnym traceniu postępów (jest to wpisane w filozofię gry). Tak czy inaczej dzieło studia Ironwood Studios może okazać się hitem. Czekajcie na recenzję.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!