Studia nie wiedzą o czym robić gry? Te świetne pomysły czekają na wykorzystanie! - ranking TOP 10

Mateusz Mucharzewski
2022/07/30 12:00
12
0

Są tematy, których twórcy gier chyba boją się jak ognia i mimo ogromnego potencjału omijają szerokim łukiem. Ktoś to wreszcie zmieni?

Może się niektórym wydawać, że gry wideo przeorały już każdy sensowny temat. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie. Nadal pozostaje wiele obszarów, których twórcy z uporem maniaka unikają. Wiele z nich to wręcz idealny materiał na oryginalną i ciekawą produkcję. Dlaczego tak się dzieje? Być może jest to kwestia nadmiernego przywiązania do niektórych schematów, a może po prostu moje oceny są przesadzone. Na potrzeby tego tekstu uznajmy, że tak nie jest.

Zapraszam więc na ranking moim zdaniem najciekawszych okresów historycznych i tematów, które można wykorzystać na potrzeby gry wideo. Omówimy jednak tyle te rzeczy, które w elektronicznej rozrywce w ogóle lub prawie w ogóle nie występują. Jeśli macie jakieś ciekawe propozycje, koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach.

Szpiedzy i tajni agenci

Zaczynamy od wirtualnych Bondów i innych szpiegów, których… nie ma. Jedyną postacią z gier tego typu jest Sam Fisher, który od dawna nie może doczekać się nowej produkcji. Ewentualnie Hitman, ale to już jest dosyć naciągane. Z bliżej nieokreślonych powodów deweloperzy jak ognia unikają tej tematyki, która ma przecież niezwykle wysoki potencjał. Nie ma znaczenia czy mówimy o szpiegach, tajnych agentach czy nawet policjantach pod przykrywką. Ile można zrobić w tym niesamowitych historii! Myślę, że każdy z Czytelników mógłby wskazać kilka świetnych pomysłów, które idealnie sprawdziłyby się w grach wideo. Całe szczęście, że powstaje reboot Perfect Dark i James Bond od IO Interactive. Może to w jakimś stopniu odmieni to trend i przyniesie lepsze czasy dla cyfrowych szpiegów oraz tajnych agentów.

Szpiedzy i tajni agenci, Studia nie wiedzą o czym robić gry? Te świetne pomysły czekają na wykorzystanie! - ranking TOP 10

Lata 70.

Lata 70. XX wieku są barwne i pełne niezwykłych rzeczy, ale mimo wszystko nie cieszą się popularnością w świecie gier wideo. Ten czas to wojna w Wietnamie, kultura hippisów, pierwsze dalekie wyprawy w kosmos czy wielu niezapomnianych artystów z Elvisem Presleyem na czele. To też dobre miejsce do pokazania gry akcji w stylu GTA. Próbował to stareńki Driver 76, ale nie wyszło z tego nic nadzwyczajnego. Kolejną próbą był Heist (wprawdzie 1969 rok, ale to niemalże to samo), które miało pożenić te klimaty z grupą rabusiów. Gra została skasowana, a odpowiadające za nią inXile Entertainment raczej zostanie przy gatunku RPG. Nadal jednak widzę spory potencjał w tych mocno unikatowych i pełnych kolorytu czasach.

Lata 70., Studia nie wiedzą o czym robić gry? Te świetne pomysły czekają na wykorzystanie! - ranking TOP 10

GramTV przedstawia:

Komentarze
12
Shu
Gramowicz
03/08/2022 16:58
Tylko zwracam uwagę że gra z kiepską fabułą się jest w stanie obronić mechaniką.

A gra z kiepską mechaniką fabułą się raczej nie obroni. 

To jest tylko i wyłącznie twoje zdanie. Prawda jest taka, że są po prostu 2 typy graczy - jedni zwracają większą uwagę na gameplay - ci drudzy na klimat, czy fabułę. Ja dla przykładu mam gdzieś mechanikę jeśli fabuła/klimat są dla mnie wystarczająco interesujące. Najważniejsze jest to, że tu nie ma jednej prawdy, a ty swoimi postami próbujesz wmówić nam, że twoje zdanie jest jedyną słuszną prawdą. Bo skoro ty akurat masz takie podejście, to wszyscy powinni takie mieć. 

dariuszp
Gramowicz
01/08/2022 11:11
koNraDM4 napisał:

Zgodzić się nie mogę bo gram w szeroki przekrój gier i w żadnym miejscu nawet nie dawałem poznać po sobie bym tylko w gry fabularne grał, a na pewno w te łatwe.

To nie jest kwestia w co grasz tylko co lubisz. Jak mój kolega z pracy ciągle narzeka jak nudny, łatwy i głupi jest nowy Assassin Creed. To się go zapytałem czemu kupuje gry z tej serii a ten zwyczajnie nie miał odpowiedzi.

Czasem kupujemy gry które myślimy że lubimy albo myślimy że polubimy żeby je odstawić po paru godzinach.

Jeżeli masz dużo gier których nie kończysz to warto zapytać się czy rzeczywiście je lubisz.

Wręcz maniakalnie próbujesz Stalkera przedstawić jako prekursora ale zapominasz, że znany to jest głównie na naszym wschodnio europejskim podwórku, a dla reszty świata to seria Resident Evil jest takim prekursorem więc proszę cię jeśli już argumentujesz to nie w taki jednostronny sposób. Od dawien dawna jego sukces w Polsce i Europie Wschodniej przedstawiany jest szczególnie za sprawą postkomunistycznego obrazu Zony dzięki czemu my jako gracze słowiańscy jesteśmy w stanie się jeszcze lepiej wczuć w tę produkcję. Paleta wyprana z barw, opuszczone szare blokowiska czy tajne eksperymenty grupy naukowców by stworzyć super żołnierzy to motywy bardzo wschodnie z naciskiem na ZSRR.

Z tego samego powodu był popularny na zachodzie. Było to coś nowego. Większość gier bazuje na amerykańskich miastach i amerykańskiej kulturze. Więc Stalker to był powiew świeżości. 

Szczerze mówiąc nie chce mi się dalej prowadzić tej dyskusji, nie przekonam cię choć fakt jest taki, że ludzie po prostu lubią dobrą fabułę i jeśli gra ma marną fabułę i dobre mechaniki ale była nastawiona właśnie na fabułę to się po prostu nie obroni i to widzieliśmy przy Arkania Gothic, widzieliśmy to przy Andromedzie czy Star Wars Battlefront II gdzie tryb singlowy był po prostu jechany przez fanów od góry do dołu choć mechanicznie nie odstępował od Multiplayera. Miłego dnia życzę

Ja nie mówię że ludzie nie lubią fabuły. Dobra fabuła jest zawsze lepsza niż brak fabuły.

Tylko zwracam uwagę że gra z kiepską fabułą się jest w stanie obronić mechaniką.

A gra z kiepską mechaniką fabułą się raczej nie obroni. 

koNraDM4
Gramowicz
01/08/2022 04:04
dariuszp napisał:

A wpadłeś na pomysł że może jesteś po prostu typem gracza który lubi łatwe gry nastawione na fabułę i stąd masz taką opinię? 

Zgodzić się nie mogę bo gram w szeroki przekrój gier i w żadnym miejscu nawet nie dawałem poznać po sobie bym tylko w gry fabularne grał, a na pewno w te łatwe.

Wręcz maniakalnie próbujesz Stalkera przedstawić jako prekursora ale zapominasz, że znany to jest głównie na naszym wschodnio europejskim podwórku, a dla reszty świata to seria Resident Evil jest takim prekursorem więc proszę cię jeśli już argumentujesz to nie w taki jednostronny sposób. Od dawien dawna jego sukces w Polsce i Europie Wschodniej przedstawiany jest szczególnie za sprawą postkomunistycznego obrazu Zony dzięki czemu my jako gracze słowiańscy jesteśmy w stanie się jeszcze lepiej wczuć w tę produkcję. Paleta wyprana z barw, opuszczone szare blokowiska czy tajne eksperymenty grupy naukowców by stworzyć super żołnierzy to motywy bardzo wschodnie z naciskiem na ZSRR.

Szczerze mówiąc nie chce mi się dalej prowadzić tej dyskusji, nie przekonam cię choć fakt jest taki, że ludzie po prostu lubią dobrą fabułę i jeśli gra ma marną fabułę i dobre mechaniki ale była nastawiona właśnie na fabułę to się po prostu nie obroni i to widzieliśmy przy Arkania Gothic, widzieliśmy to przy Andromedzie czy Star Wars Battlefront II gdzie tryb singlowy był po prostu jechany przez fanów od góry do dołu choć mechanicznie nie odstępował od Multiplayera. Miłego dnia życzę

dariuszp
Gramowicz
31/07/2022 22:16
koNraDM4 napisał:

A wpadłeś na pomysł że może jesteś po prostu typem gracza który lubi łatwe gry nastawione na fabułę i stąd masz taką opinię? 

Sam przyznajesz że z TES popłynąłeś. Wśród wszystkiego co TES oferuje fabuła jest właściwie najgorsza. 

Sam przyznałeś że do F3 masz po prostu sentyment. 

To że Stalker nie był pierwszym survival horrorem wcale nic nie znaczy. Jak np. Metal Gear nie był pierwszą skradanką ale jest uznawany za ojca skradanek bo wiele mechanik które Metal Gear zapoczątkował stały się rdzeniem gatunku. 

Na pytanie co by się stało gdyby gry przestały być rozwijane sam sobie odpowiedziałeś. Stalker nie jest rozwijany a jednak żyje wśród fanów. I ludzie tam nie dokładają fabuły. Dokładają mechaniki.

Bo widzisz, jeden z powodów dla którego mechanika > fabuła jest to że mechanikę zawsze można tanio rozbudować. Fabuła już jest kosztowna i upierdliwa. Nawet taka głupia rzecz jak aktorzy głosowi. Wyobraź sobie że masz jedną z głównych postaci w grze i nagle aktor nie pojawia się przy dodatku bo jest niedostępny. 

Dwarf Fortress i pokrewne jak Rim World to jest 100% mechanika a nie fabuła.

Gothic 1 pamiętaj był robiony bez myśleniu o myszce. Sama gra była w czasach Baldurs Gate 2 i Diablo 2 i gwarantuje Ci - w tamtym czasie olśniewała. Ludzie krytykują to teraz bo sterowanie się kiepsko zestarzało. Ale od tego znowu są mody.

Trik z grami fabularnymi jest to że po przejściu fabuły nie mają już nic do zaoferowania. 

koNraDM4
Gramowicz
31/07/2022 14:49
dariuszp napisał:

Branie czegoś jak visual novel jest bez sensu bo to w zasadzie nie są gry. W tych zabawkach nie ma żadnej mechaniki. Są tylko wybory. To jest taka interaktywna książka z alternatywnymi historiami.

No dobra sam jestem zdania, że nie do końca zasługują na miano gier ale jest sporo ludzi, którzy je zaliczają w poczet gier więc ciężko byłoby mi ich nie wymienić. 

Co do TES to może rzeczywiście ciutkę popłynąłem bo sam osobiście właśnie jestem z tych ludzi, którzy chłoną fabułę gier z serii i dlatego z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że z powodu projektu tych gier lepiej się czyta o wydarzeniach niż je śledzi (wyobraź sobie wiedźmina 3 tylko, że postacie stoją w miejscu i patrzą się na ciebie wypowiadając te same zdania co oryginalnie. Ciężko się wczuć w coś takiego gdy wszystko jest takie statyczne - nawet Wiedźmin 1 pozwalał na pewien ruch postaci i odpalał animacje ruchu rękoma czy kiwania głową) z powodu, że wszystko podczas dialogów jest najczęściej statyczne do bólu i kiedy Skyrim odpalał specjalne "cutscenki" jak oberwanie strzałą paraliżującą to miałem wrażenie, że odpaliła mi się inna gra - taka trochę biedna dolina niesamowitości.

Gothic 1 i 2 były krytykowane nie tylko za system walki ale i ogólne drewno w poruszaniu się choć tu bardziej wskazać należy Gothica jedynkę gdzie nietypowo rozwiązano prozaiczne rzeczy jak choćby otwieranie skrzyń (kliknięcie i naciśnięcie klawisza ruchu). Nadal podtrzymuję swoje zdanie, że w tamtych czasach najbardziej się wyróżniał jednak fabułą i w naszym rodzimym przypadku dubbingiem i stąd status kultowej jako, że z punktu widzenia gracza dzisiejszego, który nie miał okazji grać w Gothica to zostaje on odrzucony przede wszystkim sterowaniem.

Przy Fallout 3 zgadzam się, że to jest śmieszny żart w porównaniu z Fallout 2 ale no mocno subiektywnie mam sentyment do tej gry, której fabuła po prostu mi się podobała (czego nie mogę rzecz o podstawowej wersji F4 mimo, że mechanicznie jest w porządku).

Stalker nie był pierwszym survivalem, nie był też najbardziej rozbudowanym survivalem ale sprawnie łączył to ze strzelanką i to prawda, że miało to znaczenie ale patrząc na to jak długo jest rozwijany przez fanów i to w postaci fabularnych modyfikacji sądzę, że to jednak nie mechanika miała tu największe znaczenie więc podtrzymuję swoje zdanie.

Przy Andromedzie po części zgoda aczkolwiek to miał być przykład gdzie zabrakło fabuły, która by gracza zachęcała do przymknięcia oka na niedoróbki (nie ma co przesadzać, Cyberpunk gorzej wypadł na premierę niż Andromeda ale to jednak twór studia CDPR bardziej zachęcająco prowadził fabułę) co stoi w opozycji ze Stalkerem, a w szczególności z Czystym Niebiem, do którego miałem niezdrową wręcz ilość podejść by go w końcu ukończyć - nawet z fanowskimi fixami niektóre skrypty nie chciały zaskakiwać w odpowiednich momentach i nie mogłem ukończyć gry - i udało się to w zeszłym roku w końcu, posiłkując się poradnikiem, w których momentach najlepiej robić zapisy by móc jak najmniej się cofać w postępach. 

Cytuję "​Dodatkowo Minecraft króluje od dekad. Nie ma ani jednej gry nastawionej na fabułę która trzymała ludzi w grze tak długo." i tu pojawia się pewien problem wynikający ze specyfiki tworzenia gier długo żyjących jak minecraft oraz gier fabularnych. Gry fabularne najczęściej pojawiają się albo jako pojedyncza domknięta historia albo w postaci kilku gier (np. trylogia, tetralogia itd.) i można je rozszerzać dodatkami ale nie ma sensu rozwijanie historii za pomocą aktualizacji (co dobitnie widać na podstawie gier fabularnych we wczesnym dostępie jak Kingdome Come Deliverance) więc w obrębie pojedynczej gry to wiadomo, że sandboxy będą królować przez to jak są skonstruowane ale istnieją jednocześnie serie gier, które są starsze niż minecraft i nic nie wskazuje by cykl wydawniczy miał zostać zakończony, a ich wspólną cechą jest właśnie fabuła, która się łączy. Po za tym bądźmy dokładni - minecraft nie jest pierwszą grą, która trzyma przy sobie rzesze ludzi brylując tylko mechaniką bo tutaj palmę pierwszeństwa ma najdłużej rozwijana gra czyli Dwarf Fortress. Teoretycznie jako grę stawiającą na fabułę i trzymającą ludzi od dekad przy sobie można uznać World of Warcraft ale jak jest z grami MMO RPG chyba każdy wie. Więc masz trochę racji jeśli chodzi o pojedynczy tytuł ale to też specyfika tworzenia różnych gier o różnych założeniach rozgrywki.

Trochę mi też dałeś do myślenia tym No Man's Sky, bo sandboxy mimo, że z założenia mają dawać frajdę latami i ogranicza nas wyobraźnia to tak naprawdę ich życie jest mocno uzależnione od wsparcia twórców bo i NMS i Minecraft są wciąż rozwijane tak jak i wspomniane na wyrost przeze mnie WoW. Pytanie co by się stało gdyby twórcy przestali te gry rozwijać? Oczywiście WoW mógłby szybko polecieć na dół bo w końcu cheaterzy by opanowali oficjalne serwery i pozostałyby tylko prywatne więc wszystko byłoby w rękach fanów (i to nie jest nierealny scenariusz bo takie zjawisko ukatrupiło już wiele tytułów, nawet takich wciąż wspieranych), No Man's Sky zostało uratowane aktualizacjami, a aspekt sieciowy w tej grze jest dość ważny zdaje się więc bez wsparcia twórców gra zostałaby okrojona z wielu mechanik (w końcu kto by utrzymywał serwery). Z kolei minecraft chyba byłby najdłużej żywy bez oficjalnych aktualizacji tyle, że nie każdy lubi mody, a część graczy mimo, że może w nim zrobić i zbudować wszystko na co gra i jej mechaniki pozwalają to myślę, że w końcu by się znudziła tym co gra oferuje. Z kolei fabularne gry mają to do siebie, że grafika czy mechaniki mogą się potwornie zestarzeć ale jeśli fabuła jest dobra to nawet po latach wracając do tytułu i znając go na wylot z miłą chęcią przechodzimy go jeszcze raz, a w przypadku niektórych gier RPG ponowne przejście może skutkować zupełnie innym doświadczeniem rozgrywki poprzez podejmowanie innych wyborów więc jeśli chodzi o żywotność to kwestia perspektywy. 

Nalfein
Gramowicz
31/07/2022 13:50
dariuszp napisał:

Branie czegoś jak visual novel jest bez sensu bo to w zasadzie nie są gry. 

To też nie jest tak do końca bo jest pełno visual noveli z dodanym np. dungeon crawlerem, systemem sRPG, itd.

dariuszp
Gramowicz
31/07/2022 12:53
koNraDM4 napisał:

No to jedziemy: 

Branie czegoś jak visual novel jest bez sensu bo to w zasadzie nie są gry. W tych zabawkach nie ma żadnej mechaniki. Są tylko wybory. To jest taka interaktywna książka z alternatywnymi historiami.

Z Twoją listą się zgodzić nie mogę.

Gothic 1-2 były krytykowane za kiepski system walki na miecze. Zwłaszcza to że mogłeś skupić się i atakować tylko jednego przeciwnika na raz. Ale to było tyle. Cała reszta gry była świetnie zrobiona.

TES - seria TES broniła się tyle lat głównie tym że NIKT nie robił tego typu gier. Zapominasz że TES miał niesamowicie rozbudowany system magiczny i odpowiedni system walki na miecze. Miał gigantyczny świat pełen questów gdzie nie miałeś znacznika gdzie iść. Musiałeś zapytać NPC i iść gdzie Ci powiedział. Ty myślisz że TES powalał historią? Jak będziesz w pracy to zapytaj ludzi co grają jaka była fabułą Morrowinda i jak sie kończyła. Obstawiam że nikt albo prawie nikt nie będzie w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Bo nikt na główną fabułę nie zwracał uwagi. Co zresztą się działo też przy innych grach z tej serii.

Fallout 3 - uznawany jest za najgorszy Fallout ze wszystkich zrobionych. Wszechobecny hejt właśnie z tego wynikał. To była pierwsza gra po Fallout 2 i zwyczajnie nie dorastała Fallout 2 do pięt. 

Wiedźmin - Wiedźmin to był rozbudowany RPG nastawiony na fabułę i tu się mogę z Tobą zgodzić. Jedynka to była głównie fabuła. Dwójka i trójka to była rozgrywka. 

Stalker - sorry ale Stalker właśnie zachwycał mechaniką właśnie dlatego że to był survival. Reszta tylko dodawała do tego. 

Mass Effect: Andromeda zawiodła z powodu tego jak fatalnie technicznie ta gra była zrobiona. Miała mnóstwo błędów. Gdyby wydali ją w akceptowalnej formie to ludzie by w to grali tak samo jak grają w te robione metodą kopiuj-wklej gry od Ubisoftu. Zresztą dobrym przykładem tego jest Dragon Age: Inquisition który w zasadzie jest jak Andromeda tylko miał mniej błędów i problemów technicznych na starcie. 

A Minecraft przetoczyłem nie dlatego że bez mechaniki nie było by tam co robić tylko by pokazać że fabuła nie ma znaczenia jeżeli dasz ludziom grę z fantastyczną mechaniką.

Dodatkowo Minecraft króluje od dekad. Nie ma ani jednej gry nastawionej na fabułę która trzymała ludzi w grze tak długo.

Kolejnym przykładem tego typu gry jest No Man Sky. Ludzie do teraz, 5 lat po premierze grają w NMS. Fakt że powodem tego też jest to że Hello Games robi co chwila dodatki do tej gry. Ale jednak co sprawia że grają codziennie od bóg wie jak długo jest to że gra ma dużo świetnych mechanik które oferuję tonę rozgrywki.  

koNraDM4
Gramowicz
31/07/2022 03:13
dariuszp napisał:

Gry z mechanika zawsze się obronią. Nikt nie pamięta kiepskich gier z dobrą fabułą. Taka jest prawda. 

No to jedziemy: 

- Gothic 1 i 2 krytykowany już od samego początku za wyczuwalny zapach drewna od technicznej strony gry ale mimo wszystko fabularnie i klimatycznie wciągający co dodatkowo w naszym kraju potęgował świetny dubbing ale to nie tak, że tylko my Polacy go pokochaliśmy. 

- Następnie wjeżdża TES: Morrowind, który ma system walki oparty na szansie na trafienie co już w momencie premiery kłóciło się ze swobodnym stylem rozgrywki ale wszechobecna mgła, klimat czy poczucie odkrywania nieznanego pchały graczy do przodu i dziś jest to jeden z największych klasyków jeśli chodzi o serię i część, której fabułę kojarzy najwięcej graczy od początku do końca. 

- Fallout 3 tutaj to ja osobiście miałem problem z tą grą - świat był pusty, rozgrywka drewniana, grafika wręcz obrzydliwa dla mnie (grałem kilka lat po premierze) ale to fabuła mnie wciągnęła i mimo, że krótka to dodatki ją całkiem nieźle rozszerzały przez co mimo wszechobecnego hejtu uważam ją za całkiem niezłą i lepszą od czwórki, która uczyniła świat jeszcze bardziej pustym (pewnie by zmieścić miejsca na budowę swojej bazy, którą my sami zaludnimy) ale za to poprawiła się mechanicznie. 

- Wiedźmin - chyba jeden z bardziej dobitnych przykładów gier, które przechodzimy nie dla tego, że rozgrywka jest super ale klimat i fabuła wręcz wymusza na nas zrobienie kolejnego questa. System walki kłócił się z tym jak robiono wtedy RPG akcji (w mniej więcej miesięcznym odstępie wyszedł Mass Effect, który może nie był typowo RPG akcji ale pomysł na mechaniki lepiej się przyjął) i jak potem studio podeszło do tego tematu w kontynuacjach ale jednak do dziś fabuła i klimat produkcji broni się na tyle dobrze, że gracze potrafią tę grę stawiać wyżej niż drugą część pomimo backtrackingu, mało angażującej walki wymuszającej wybranie danego stylu, klikania w odpowiednim momencie lewego przycisku myszki i okazjonalnego rzucenia znaku. 

- Pierwsze dwie części Stalkera także nie zdobyły rzeszy fanów przez to jak genialne były mechaniki czy rozbudowane - klimat, tajemnica i fabuła to trzy filary, które pozwoliły Ukraińskiej produkcji zdobyć rzeszę fanów. Może te gry ciutkę wyprzedziły boom na mechaniki survivalowe ale gdyby to od tego zależał ich los to fani nie czekaliby dziś z wypiekami na twarzy na nowe newsy dotyczące kontynuacji ponieważ nisza jest wypełniona przez wiele produkcji. Mechanicznie czy gameplayowo te gry nie odbiegały od innych strzelanek - w końcu mieliśmy już Far Cry, a rok po premierze Cienia Czarnobyla Far Cry 2, seria Call of Duty święciła triumfy wydaniem pierwszego Modern Warfare i wypierała Medal of Honor z rynku, a seria Battlefield mimo, że już znana i bardzo ceniona to rok po premierze Cienia Czarnobyla miało się w niej znaleźć fenomenalne Bad Company. Tak więc sądzę, że w tym przypadku szczególnie nie może być mowy o tym by to mechanika spowodowała, że ta gra się broni bo mechanika była poprawna, a miejscami nawet słaba, a same gry (szczególnie prequel czyli Czyste Niebo) potwornie zabugowane i to tak, że czasami nie dało się ich ukończyć ale jednak historia Zony i Strieloka była bardzo pociągająca, w końcu trafialiśmy na odcięty od świata kawałek terenu, na którym wydarzyły się pewne katastrofy i teraz to miejsce sprawia wrażenie kawałka obcej planety na naszej Ziemi. Klimat wręcz wylewa się z ekranu, a gracze szczególnie ze wschodniej Europy nie mają problemu wczuć się w tę produkcję i poznawać kolejne tajemnice Zony.

- Dla porównania mogę przytoczyć Mass Effect: Andromedę - mechanika jest znana nam z poprzednich części, które w większym i mniejszym stopniu były cenione przez graczy ale jednak ta część rozwijając znane koncepcje nie obroniła się, gracze ją po prostu zjechali i oczywiście pewne błędy miały tu znaczenie ale gra nie jest niemożliwa do ukończenia jednak nie zachęcała szczególnie do tego. Mi osobiście fabuła nawet się podobała ale fakt, że się rozkręca jakoś po kilkunastu ładnych godzinach grania zupełnie nie pomaga by się zaangażować. 

Cytuję co prawda wąski fragment twojego komentarza ale moim zdaniem musisz nauczyć się rozróżniać produkcje nastawione na fabułę i na mechanikę czy bardziej swobodną rozgrywkę bo jak podałeś Minecrafta to aż się zaśmiałem ponieważ to oczywiste, że taka gra musi stawiać na mechanikę gdyż w innym przypadku nie byłoby tam nic do roboty. W grach fabularnych oczywiście mechanika jest ważna ale najczęściej nie obroni się sama gdy fabuła jest kiepska. Wiedźmin 3 gdyby nie miał tej fabuły, dialogów i reżyserowanych scen to by polegał po prostu na klepaniu potworów w prostym systemie walki i oferowałby równie prosty rozwój postaci co ratowane byłoby tylko przez różne zachowania potworów i zdobywanie fajnie wyglądającego ekwipunku (bo skalowanie ekwipunku też nie jest jakoś wybitne w tej produkcji i umniejsza frajdę ze zdobycia porządnej broni z własną historią jak Ostrze Zimy od Cracha An Crait  albo Elis od Olgierda). Takie podsumowanie myślę, że w zupełności wystarczy by wskazać ci, że nie po to mamy tyle różnych gier i gatunków na rynku by móc powiedzieć, że gry fabularne bez mechaniki się nie obronią bo ja myślę, że bez fabuły prędzej się nie obronią co pokazuje choćby popularność produkcji z gatunku Visual Novel czy produkcje pokroju Her Story.

dariuszp
Gramowicz
30/07/2022 20:26
Muradin_07 napisał:

A ja powiem inaczej - gra może mieć super mechaniki, coś rewolucyjnego, a ostatecznie nie obroni się bez dobrego klimatu/settingu/fabuły i przez wielu nie będzie nazywana grą dobrą, bo będzie brakowało tego czegoś.

Znam masę gier z fajną mechaniką które nie polegają na fabule. Idealnym przykładem tego typu gier jest Minecraft. 

Ale nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś mi polecił grę z mechaniką za przeproszeniem do tyłka która miała powalającą historie. 

Najlepszy przykład? Killswitch robił wiele rzeczy na długo przed pojawieniem się Gears of War, a koniec końców "pionierem" strzelanek TPP w tym stylu z osłonami był GoW w oczach wielu graczy. Z jednej strony, bo zdecydowanie lepiej bronił się klimatem (na tamte czasy taki edgy klimat był nawet popularny z tymi szaroburymi estetykami), ale i miał jednak potężne zaplecze marketingowe.

Tyle że kill.switch przypadł do gustu ludziom właśnie z uwagi na mechanikę. Sam dobrze pamiętam tą grę z tego właśnie powodu. Przepychanie się do przodu, używanie osłon itp. To było coś nowego i świeżego.

W zasadzie jedyny poziom który powalał klimatem to ten na platformie gdzie wszystko było metalowe, błyszczące i ciągle padał deszcz. Zresztą ten poziom użyli właśnie w demo.

Także nie, to nie jest tak, że mechaniki załatwią całość, bo nie załatwią.

Natomiast co do gier, to powiem tak - nadal mam nadzieję, że kiedyś pojawi się jednak pomysł reaktywacji serii Alpha Protocol. To byłoby idealne połączenie kilku pomysłow w jedno :D

Gry z mechanika zawsze się obronią. Nikt nie pamięta kiepskich gier z dobrą fabułą. Taka jest prawda. 

Alpha Protocol swoją droga to był świetny pomysł. Połączenie dialogów, akcji itp

Problemem był sam Obsidian. Obsidian zawsze robił tanio i szybko. Mieli świetne pomysły które ginęły pod ogromną ilością błędów.

Tak samo było z KOTOR 2 który robili. To samo było z Fallout: New Vegas. 

Chyba pierwsza gra od nich która została technicznie dobrze zrobiona od początku to był Outer Worlds ale głównie dlatego że Microsoft im pomógł z QA i budżetem. 

Muradin_07
The King of Iron Fist
30/07/2022 19:50
dariuszp napisał:

Drogi autorze, wydaje mi się ze zacząłeś temat od tyłu. Sugerujesz miejsce i ogólny szablon ale... to nic nie znaczy. Gra nie jest dobra bo jest w latach 70-tych. Gra jest dobra bo ma świetne, interesujące, satysfakcjonujące mechaniki. Reszta tylko do tego dodaje.

A ja powiem inaczej - gra może mieć super mechaniki, coś rewolucyjnego, a ostatecznie nie obroni się bez dobrego klimatu/settingu/fabuły i przez wielu nie będzie nazywana grą dobrą, bo będzie brakowało tego czegoś.

Najlepszy przykład? Killswitch robił wiele rzeczy na długo przed pojawieniem się Gears of War, a koniec końców "pionierem" strzelanek TPP w tym stylu z osłonami był GoW w oczach wielu graczy. Z jednej strony, bo zdecydowanie lepiej bronił się klimatem (na tamte czasy taki edgy klimat był nawet popularny z tymi szaroburymi estetykami), ale i miał jednak potężne zaplecze marketingowe.

Także nie, to nie jest tak, że mechaniki załatwią całość, bo nie załatwią.

Natomiast co do gier, to powiem tak - nadal mam nadzieję, że kiedyś pojawi się jednak pomysł reaktywacji serii Alpha Protocol. To byłoby idealne połączenie kilku pomysłow w jedno :D

dariuszp
Gramowicz
30/07/2022 17:00

Drogi autorze, wydaje mi się ze zacząłeś temat od tyłu. Sugerujesz miejsce i ogólny szablon ale... to nic nie znaczy. Gra nie jest dobra bo jest w latach 70-tych. Gra jest dobra bo ma świetne, interesujące, satysfakcjonujące mechaniki. Reszta tylko do tego dodaje.

Lata 70 można olać bo to nic nie znaczy.

Szpiedzy i agenci oraz kryminały nie są robione z tego względu że tego typu historie bazują na świetnych dialogach. Szpiedzy nie wpadają do tajnej bazy z karabinem i granatnikiem. Szpiedzy nawiązują znajomości i są zatrudniani w tajnej bazie. Detektyw nie wyskakuje z samolotu nie nie rozwala terrorysty z Desert Eagle. Detektyw przegląda 10 razy każdy element znaleziony na miejscu zbrodni żeby zorientować się kto wziął udział w zbrodni i co się stało.

Mafia znowu nie jest robiona z tego względu że są duże marki z którymi trzeba konkurować jak... Mafia. Był też Godfather i Scarface swego czasu. Jest seria Yakuza. Jest Empire of Sin. Problem z grami mafijnymi jest taki że w nich znowu trzeba mieć miasto ala GTA co wymaga dużych umiejętności i sporej ilości zasobów. Dodatkowo znowu Mafia najbardziej przyciąga historią. To są kosztowne do zrobienia gry. Dlatego jest ich tak mało.

SWAT - tutaj nic nie brakuje. Jest stary SWAT 4. Jest Rainbow Six. Furorę na Steam ostatnio zrobił Ready or Not które jest takim restartem SWAT. Tego typu gier się robi mało bo wymagają od graczy niezwykłej kooperacji z którą gracze mają problem. 

Król Artur to historia. Więc tutaj nie ma co gadać. A jeżeli chodzi o średniowiecze - jest tona gier gdzie biegamy z mieczem. 

PRL jest nudny i nieciekawy. Dodatkowo miał by sens tylko u polskiego widza. 

UFO... nawet nie chcę komentować :D

wolff01
Gramowicz
30/07/2022 13:03

Jeśli chodzi o gry szpiegowskie to było coś takiego jak The Operative: No One Lives Forever, swego czasu chyba dosyć uznana seria gier: połączenie żeńskiego Bonda (z obowiązkowymi gadżetami) i lat 60-tych. Może jakiś remake?

Jeśli chodzi o lata 70-te, to GTA: London też można pod to podciągnąć no i Mafia III. Obie gry późne lata 60-te ale myślę że klimat już był. Natomiast zgodzę się że brakuje gier z lat 70-tych, ideolo byłoby jakieś GTA myślę, bo potrafią oddać klimat jakiejś "epoki".

Zdecydowanie podzielam zdanie autora o grach z okresu PRL-u. Potencjał jest ogromny i dziwie się że nasi twórcy AAA tego nie próbują. Jakieś sci-fi w tych klimatach byłby super, może jakiś RPG jak Disco Elysium, albo adaptacja Rojsta jako gra detektywistyczna? Jest taka gra indie Jalopy, co prawda dzieje się w NRD, ale to prawie nasz PRL :) Można powiedzieć że to "symulator życia" w tamtych czasach.

Od siebie dodałbym że wdg mnie zarówno w filmach jak i grach wciąż mamy mało inspiracji natywnymi wierzeniami Ameryki PN. Tak wiem że temat jest rozległy bo i plemion jest multum, no i różnych grach pojawiają się różne motywy i inspiracje tu i tam (może głupie skojarzenie ale choćby Taureni w WoW), ale brakuje mi gry stricte w tych klimatach, jakiś sandbox RPG albo strategia. nie mówiąc już o wykorzystaniu popularniejszych mitów jak Ptak Burzy czy Wendigo.