Oddaj swój głos w plebiscycie GRAM AWARDS 2022

Inflacja zbiera żniwo, czyli gatunki, które zabiły wysokie koszty produkcji - ranking TOP 10

Mateusz Mucharzewski
2023/01/21 12:00
13
0

Wzrost kosztów produkcji to temat znany od dawna. Doszło do tego, że niektóre typy gier przestały mieć rację bytu. Ich najbardziej szkoda.

Są rodzaje/gatunki gier, które zabił spadek popularności. Kiedyś przygodówki point&click były w mainstreamie, ale dzisiaj to tylko nisza. Inne z kolei pogrążył rozwój technologii. Shootery na szynach mogły istnieć do czasu aż upowszechniły się FPS-y z pełną mobilnością. Są jednak gatunku czy koncepcje na gry, które zniknęły z rynku w ostatnich latach, wraz ze wzrostem kosztów produkcji. Ten trend zauważyłem na początku poprzedniej generacji. Jeszcze w czasach Xboksa 360/PS3 różnorodność była ogromna. Teraz jest z tym pewien problem.

Wysokie koszty spowodowały, że część pomysłów przestała być opłacalna. Szkoda, bo to powoduje braki wielu ciekawych gier. Jeśli myślicie, że nie ma problemu, może poniższe zestawienie udowodni Wam co mam na myśli.

Skradanki

Jedyną obecnie wydawaną dużą serią, która jest blisko skradanki jest Hitman. To najlepiej pokazuje jaka bieda panuje w tym gatunku. Niektóre gry mocno opierają się na unikaniu przeciwników (np. seria A Plague Tale), ale nadal daleko im do skradanek pokroju Splinter Cell. Nowych przygód Sam Fishera nie było od prawie 10 lat (!!) kiedy to na rynek trafiło Blacklist. Mimo braku tak mocnego gracza, inni duzi deweloperzy nie kwapią się do stworzenia własnego, ambitnego tytułu. Gdzieś po drodze zniknął też Metal Gear Solid, który był wielką ofiarą zmiany strategii Konami. Najwidoczniej według dużych wydawców i deweloperów skradanki wymuszają spore nakłady, a brak dynamicznej akcji i wymagający cierpliwości gameplay mogą odstraszyć istotne grupy graczy. Nic więc dziwnego, że najbliższym dużym przedstawicielem gatunku będzie Splinter Cell, ale jako remake pierwszej części, a nie zupełnie nowa gra.

Skradanki, Inflacja zbiera żniwo, czyli gatunki, które zabiły wysokie koszty produkcji - ranking TOP 10

Średniobudżetowe akcyjniaki

W czasach sprzed dwóch generacji na rynku często pojawiały się średniobudżetowe gry akcji. Z ich poziomem było różnie, ale wiele takich produkcji do teraz jest miło wspominanych przez niektórych graczy. Swoje grona fanów ma Binary Domain, Singulatiry, Lollipop Chainsaw czy Vanquish. Najczęściej były to nowe marki, zazwyczaj z mniej lub bardziej unikatowym pomysłem na siebie. Oczywiście wiele też było klonów Gears of War, ale w tej klasie średniej dało się znaleźć ciekawe produkcje. Niestety wiele z nich odnajdywało się dopiero po wsadzeniu ręki do kosza z przecenami. Dzisiaj takie projekty to niemalże pewna klapa finansowa. Przy średnim budżecie ciężko zrobić grę akcji z odpowiednim systemem walki, ładną grafiką i ciekawym level designem. Szkoda więc, że ten segment rynku niemalże upadł. Całe szczęście, że jego miejsce (skutecznie) próbuje zagospodarować segment AA.

Średniobudżetowe akcyjniaki, Inflacja zbiera żniwo, czyli gatunki, które zabiły wysokie koszty produkcji - ranking TOP 10

Sandboksy w mieście

Cała poprzednia generacja stała grami w otwartym świecie. Ich popularność trwa zresztą do dzisiaj. Zauważyliście jednak, że wszyscy deweloperzy uciekają z miast? Horizon, Far Cry, Ghost Recon, Just Cause, Red Dead Redemption, a nawet ostatnie Saints Row. Wszędzie widzimy co najwyżej małe miasteczka i ogromne otwarte tereny. W mieście byliśmy tylko w Cyberpunku 2077 i Watch Dogs. Dzisiaj koszty zbudowania tętniącej życiem metropolii są ogromne. To powoduje, że większość studiów nie chce ponosić takiego ryzyka, zwłaszcza że często największym wyzwaniem nie są pieniądze, a złożenie tak skomplikowanej konstrukcji w działającą całość. Jeszcze dwie generacje temu mogliśmy więc dostać taki tytuł jak Sleeping Dogs, a dzisiaj jest wręcz niemożliwe aby ktokolwiek porwał się na podobną grę.

Sandboksy w mieście, Inflacja zbiera żniwo, czyli gatunki, które zabiły wysokie koszty produkcji - ranking TOP 10

GramTV przedstawia:

Komentarze
13
Hagan
Gramowicz
24/01/2023 13:05

Brak nowych skradanek od 10 lat? Nie do końca, jak dla mnie Dishonored 1 i 2 to świetne skradanki, a w ostatnie Deus Ex-y grałem tak jakby to były skradanki.

dariuszp
Gramowicz
23/01/2023 10:10
Muradin_07 napisał:

To może skrócę całość, bo o ile bym chciał odpowiadać na każdy z podpunktów po kolei, to trochę bym się zasiedział z pisaniem esejów.

A może, tak po prostu - przyjmiemy, że gry komputerowe jako takie już dawno weszły w segment AAAA? O tym mówiło się w przypadku The Callisto Protocol, z jakiegoś powodu segment AAA napuchł do niebotycznych rozmiarów. Bo oczywiście, zgadzam się z tym że jeśli ktoś wkłada 100-200 milionów dolców w stworzenie gry, to chce, aby koszty produkcji się zwróciły i jeszcze udało się na tym zarobić przynajmniej połowę tego. Problem w tym, że jeśli spojrzymy na Ubisoft chociażby (to mój ulubiony przykład, niestety) to wiele z tych projektów nie trafia, mimo że zapewne w excelach się zgadza. Z prostego powodu - zamiast zrobić coś, co już się sprawdzało sili się wymyślenie koła na nowo i ubranie tego w płaszczyk nostalgii za np. Splinter Cellem w eventach z Ghost Recona. 

Nie weszły. AAAA to w zasadzie byłyby gry z budżetem znacznie większym niż 400m a to zwyczajnie nie jest prawda. Więc to jest nadal rynek AAA.

Ubisoft w zasadzie jest największym grzesznikiem jeżeli chodzi o robienie "tego co się sprawdzało" bo oni tak uparcie kopiują rozwiązania pomiędzy grami że nawet w ich ścigałce mieliśmy samochody wspinające się na górę podobnie jak się wspinasz na wierzę w AC czy FC.

To trochę tragedia sukcesu gier komputerowych jako medium, jeśli spojrzymy na to jaką drogę przebyli najwięksi wydawcy oraz zespoły, które pod nimi działają. I nie, nie chodzi o to, że tekst jest nieprawdą - to, że gry takie powstają to powstawać mogą. 

Raczej naturalna ewolucja. Im więcej pieniędzy w coś wkładasz tym bardziej sie upewniasz że te pieniądze będą bezpieczne. A rynek gier jest teraz większy niż rynek filmów.

Z filmami jest podobnie. Nie doszukasz się wielu ambitnych filmów wśród wysokobudżetowych produkcji. Zawsze jest to jakaś ładna i głupia rozrywka bo to się sprzedaje. Rynek filmów jest jak rynek gier. Wysokobudżetowe filmy na ogół zawsze bazują na jakimś istniejącym IP które się już gdzieś sprawdziło. Nie robią nic nowego.

Problem w tym, że wiele z tych projektów nie przechodzi do mainstreamu tak, jak kiedyś takowe projekty robiły to bez problemu. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę temat "indie darlings" i tytułow, które mocno momentalnie zyskują na popularności. Bo tych nisko-średniobudżetowych duchowych spadkobierców zawsze się znajdzie. Tak samo jest z tym, że ani nie ma miejsca na nowe IP, ani też nie ma miejsca na powroty gier, które kiedyś były koniami pociągowymi danych "fabryk".

Ale tak zawsze było. Gry jak LOL, Pubg, Minecraft itp. przebijają się nieczęsto ale zawsze biorą rynek szturmem i wywołują falę gatunku. Dopiero się skończyła fala Battle Royale. Jestem ciekaw co będzie następne. I niemal zawsze to robią indyki bo indyki nie boją się eksperymentów bo to ich jedyna szansa by zaistnieć. AAA zbyt boi się porażki żeby zrobić coś nowego.

Dlatego też jestem niezmiernie ciekawy jak Konami wyjdzie powrót do Silent Hilla na kilka różnych sposobów. Gdzieś tam w plotkach pojawia się również temat tego, że mogą powrócić do tematu Metal Gear Rising 2.

Problem polega na tym że Metal Gear Rising to był mix ambicji oraz pokręconych historii Kojimy oraz akcji od Platinum Games. I Platinum w ogóle nie było w tym równaniu. To Kojima się zorientował że nie dają sobie rady z gatunkiem hack & slash i poszli do najlepszych po pomoc.

Kto został w Konami kto były w stanie to potwórzyć? Chyba nikt.

Zresztą wystarczy popatrzeć na Metal Gear Survivors. Konami miało silnik gry, miało wszystkie assety, ludzi, wszystko. Mieli zrobić tylko moda zombie do tej gry. I dali ciała na całości.

Mi się wydaje że Konami się poddało jeżeli chodzi o rynek gier i dlatego przegonili Hideo. Teraz max co możemy się spodziewać to pachinko silent hill.

Muradin_07
The King of Iron Fist
22/01/2023 21:59
dariuszp napisał:

[ciach]

To może skrócę całość, bo o ile bym chciał odpowiadać na każdy z podpunktów po kolei, to trochę bym się zasiedział z pisaniem esejów.

A może, tak po prostu - przyjmiemy, że gry komputerowe jako takie już dawno weszły w segment AAAA? O tym mówiło się w przypadku The Callisto Protocol, z jakiegoś powodu segment AAA napuchł do niebotycznych rozmiarów. Bo oczywiście, zgadzam się z tym że jeśli ktoś wkłada 100-200 milionów dolców w stworzenie gry, to chce, aby koszty produkcji się zwróciły i jeszcze udało się na tym zarobić przynajmniej połowę tego. Problem w tym, że jeśli spojrzymy na Ubisoft chociażby (to mój ulubiony przykład, niestety) to wiele z tych projektów nie trafia, mimo że zapewne w excelach się zgadza. Z prostego powodu - zamiast zrobić coś, co już się sprawdzało sili się wymyślenie koła na nowo i ubranie tego w płaszczyk nostalgii za np. Splinter Cellem w eventach z Ghost Recona. 

To trochę tragedia sukcesu gier komputerowych jako medium, jeśli spojrzymy na to jaką drogę przebyli najwięksi wydawcy oraz zespoły, które pod nimi działają. I nie, nie chodzi o to, że tekst jest nieprawdą - to, że gry takie powstają to powstawać mogą. 

Problem w tym, że wiele z tych projektów nie przechodzi do mainstreamu tak, jak kiedyś takowe projekty robiły to bez problemu. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę temat "indie darlings" i tytułow, które mocno momentalnie zyskują na popularności. Bo tych nisko-średniobudżetowych duchowych spadkobierców zawsze się znajdzie. Tak samo jest z tym, że ani nie ma miejsca na nowe IP, ani też nie ma miejsca na powroty gier, które kiedyś były koniami pociągowymi danych "fabryk". 

Dlatego też jestem niezmiernie ciekawy jak Konami wyjdzie powrót do Silent Hilla na kilka różnych sposobów. Gdzieś tam w plotkach pojawia się również temat tego, że mogą powrócić do tematu Metal Gear Rising 2. 

dariuszp
Gramowicz
22/01/2023 21:45
Muradin_07 napisał:

Ale wiesz, że nie musisz mi tłumaczyć co to jest segment AAA oraz tego, że gry mają ogromne budżety, nie? Jednak trochę w tych grach siedzę :D 

Daje raczej kontekt wypowiedzi innym.

Natomiast może właśnie w tym tkwi cały problem związany z grami jako takimi - te budżety są zbyt wielkie, nakłady są zbyt wielkie, oczekiwania również. Dlatego też cholernie szanuję takie inicjatywy jak Prime Matter od Plaionu, które dają szansę mniejszym projektom nawet, jeśli wypadną one średnio na jeża ponad ocenę 5/10. Tam rzeczywiście jest miejsce na większość z tych gatunków wymienionych w artykule, a prawda jest taka, że jeśli chodzi o gry AAA to wiele z nich po prostu zaginęła w akcji i... trochę szkoda.

Ale przychody też są nieporównywalnie większe. Taki Cyberpunk pomimo porażki PR-owej sprzedał 20 milionów sztuk. To sobie policzmy. Wydali 570 milionów na grę. Sprzedali 20 milionów po jakieś 240zł za sztukę. To daje 4.8 miliarda złotych przychodu. A gra dalej się sprzedaje po 100zł za sztukę. Kto wie ile tego sprzedali przy okazji Edgerunners.

I ta gra nawet nie zbliża się do rekordów jakie biją takie marki jak Call of Duty czy GTA.

Głównie dlatego, że wiele marek po prostu zniknęło z krajobrazu i molochy takie jak Ubisoft czy Electronic Arts nawet nie myślą o ich wskrzeszeniu, a jeśli próbują, to wypaczają pierwotną ideę tychże tak, jak było to w przypadku chociażby powrotu GRID czy Project Cars 3. I o to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi, bo jeśli spojrzeć na to, co było na rynku jakieś 10-15 lat temu, to tej różnorodności u dużych wydawców było zdecydowanie więcej. Dzisiaj dochodzimy do momentu, w którym najwięksi wydawcy właściwie NIE MAJĄ czego pokazywać. Nie dlatego, że gry tworzone są przez kilkanaście lat i czekamy na nowe projekty, bo Ubisoft uwalił do piachu dobrych kilka tytułów w tym całą masę niezapowiedzianych, bo jednak pierwotny zamysł się nie sprawdził. Po prostu pan siedzący w tabelkach w dziale kontrolingu mówi, że z jego wyliczeń oraz tabelek wynika, że gracze w takie gry nie grają.

A wg mnie nie zniknęły tylko po prostu gatunki się wymieszały. Teraz elementy skradankowe są w co drugiej grze. To samo systemy RPG. Dialogi. Loot. Jeżdżenie samochodem.

Więc to nie jest tak że tracimy różnorodność. Po prostu zamiast mieć różnorodność gatunków, mamy różnorodność w samych grach. Jedna gra korzysta z dobrodziejstw więcej niż jednego gatunku.

I tak, w wiele gier gracze nie grają. I to nie jest tak że nie ma publiki na to tylko jak wydajesz 500 milionów na grę to musisz mieć wystarczająco ludzi chętnych na zakup gry by te 500 milionów odzyskać z dużą nawiązką.

A ostatecznie jakby tak spojrzeć na graczy dookoła to wielu z nich przyjęłoby pełnoprawny powrót Splinter Cella, Burnouta, Prince of Persia czy Raymana. Przykłady nowej odsłony Crasha Bandicoota od Toys for Bob/Activision czy nowej trylogii Hitman od IO Interactive potwierdzają jedno - dobrze zrobiony powrót po latach, który jest wierny pierwotnym założeniom zawsze się sprzeda.

Ale to nie są pierwotne założenia. Przykładowo Hitman ma czasowe wykrywanie więc już nie ubierasz kostiumu strażnika i chodzisz gdzie chcesz tylko masz takich co Cię wykryją. Dodatkowo dali fabularne wspomagacze gdzie kiedyś musiałem obserwować mapę i dowiedzieć się o jakiejś okazji na zabicie kogoś a teraz uruchamiasz "historię" która Cie prowadzi do jednego z możliwych zabójstw. Masz też widzenie przez ściany gdzie kiedyś miałes max widok satelitarny. A sama gra tak została zbalansowana że możesz zabrać komuś karabin + pare magazynków zebrać i da się przejść grę jak Rambo. Bo w zasadzie nie ma za to kary jak to było np. w Blood Money gdzie obcinali Ci nagrodę co sprawiało że nie mogłeś np. kupić broni.

To samo się dzieje z RPG. Dzisiaj AAA RPG to filmowość, akcja, seks i śmieciowate moralne wybory które tak naprawdę nic nie zmieniają. Odpalasz jakiegoś klasyka albo coś z segmentu AA jak Pillarsy i masz skill checki, buildy, różne metody przejścia, surowce itp. I się może np. okazać grając w Pathfinder że nie masz ani jednego abszarowego maga i chmara małych zwierzątek zabija Ci dużynę bo nie byłeś na to przygotowany. Albo grasz w Fire Emblem i nagle 2 rycerzy Ci wybija połowę zespołu na zawsze bo nie masz nikogo kto potrafi pokonać pancerz.

I mój ulubiony Battletech gdzie wylądowałem na planecie bez atmosfery by się okazało że moje mechy się zwyczajnie ugotowały i zawaliłem misję bo trzeba było się przygotować na taką ewentualność.

I dlatego właśnie mówię że cały ten tekst zwyczajnie nie jest prawdą jeżeli popatrzymy poza rynek AAA. A rynek AAA jest jaki jest bo jak wydajesz na coś 400 milionów to chcesz mieć wysoką gwarancję że się zwróci. Dlatego robi się tam tylko sprawdzone pomysły i znane marki.

Muradin_07
The King of Iron Fist
22/01/2023 20:20
dariuszp napisał:

No właśnie nie brakuje jeżeli wystawisz nos poza segment AAA.

Musisz coś zrozumieć. AAA oznacza budżet. I mówi się tutaj o budżecie od 80 milionów dolarów co oznacza 400 milionów naszych złotych. I tak taki Cyberpunk 2077 kosztował blisko 600 milionów złotych.

[...]

Ale wiesz, że nie musisz mi tłumaczyć co to jest segment AAA oraz tego, że gry mają ogromne budżety, nie? Jednak trochę w tych grach siedzę :D 

Natomiast może właśnie w tym tkwi cały problem związany z grami jako takimi - te budżety są zbyt wielkie, nakłady są zbyt wielkie, oczekiwania również. Dlatego też cholernie szanuję takie inicjatywy jak Prime Matter od Plaionu, które dają szansę mniejszym projektom nawet, jeśli wypadną one średnio na jeża ponad ocenę 5/10. Tam rzeczywiście jest miejsce na większość z tych gatunków wymienionych w artykule, a prawda jest taka, że jeśli chodzi o gry AAA to wiele z nich po prostu zaginęła w akcji i... trochę szkoda.

Głównie dlatego, że wiele marek po prostu zniknęło z krajobrazu i molochy takie jak Ubisoft czy Electronic Arts nawet nie myślą o ich wskrzeszeniu, a jeśli próbują, to wypaczają pierwotną ideę tychże tak, jak było to w przypadku chociażby powrotu GRID czy Project Cars 3. I o to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi, bo jeśli spojrzeć na to, co było na rynku jakieś 10-15 lat temu, to tej różnorodności u dużych wydawców było zdecydowanie więcej. Dzisiaj dochodzimy do momentu, w którym najwięksi wydawcy właściwie NIE MAJĄ czego pokazywać. Nie dlatego, że gry tworzone są przez kilkanaście lat i czekamy na nowe projekty, bo Ubisoft uwalił do piachu dobrych kilka tytułów w tym całą masę niezapowiedzianych, bo jednak pierwotny zamysł się nie sprawdził. Po prostu pan siedzący w tabelkach w dziale kontrolingu mówi, że z jego wyliczeń oraz tabelek wynika, że gracze w takie gry nie grają.

A ostatecznie jakby tak spojrzeć na graczy dookoła to wielu z nich przyjęłoby pełnoprawny powrót Splinter Cella, Burnouta, Prince of Persia czy Raymana. Przykłady nowej odsłony Crasha Bandicoota od Toys for Bob/Activision czy nowej trylogii Hitman od IO Interactive potwierdzają jedno - dobrze zrobiony powrót po latach, który jest wierny pierwotnym założeniom zawsze się sprzeda. 

dariuszp
Gramowicz
22/01/2023 19:14
Muradin_07 napisał:

A ja odbiję piłeczkę, bo ok - gier FPP i TPP jest sporo, ale prawda jest taka, że od jakiegoś czasu wręcz brakuje nowych i świeżych IP, tak jak kiedyś tworzono ich na potęgę. Tak, nie były one topowymi projektami, ale było z czego wybierać w czasach, gdy pojawiały się takie projekty jak TimeShift czy Spec Ops: The Line.

Bo tak, wydawane są, ale głównie z już ogranych marek. Nowe praktycznie nie mają siły przebicia.

No właśnie nie brakuje jeżeli wystawisz nos poza segment AAA.

Musisz coś zrozumieć. AAA oznacza budżet. I mówi się tutaj o budżecie od 80 milionów dolarów co oznacza 400 milionów naszych złotych. I tak taki Cyberpunk 2077 kosztował blisko 600 milionów złotych.

Niewiele firm ma takie pieniądze. Jeszcze mniej chce je wydać na jedną grę jak CDPR bo fakt faktem CDP nie miał planu awaryjnego. A jak już to robią to NIKT nie chce ryzykować. Nikt Ci nie powie - "spoko, próbuj nowe rzeczy, jak się nie uda to trudno za nasze 400 milionów".

I dlatego segment AAA to głównie sprawdzone wieloletnie marki którym kiedyś się udało i teraz każdy robi kolejne części i spinoffy. Bo wiedzą że to się kiedyś sprzedało. A jak się coś nie sprzeda to ubijają markę na kilka lat a później ją odkopują licząc na to że nostalgia nakręci hype.

Jeżeli chcesz nowe marki i nowe pomysły to musisz popatrzeć na rynek gier niskobudżetowych. Nie masz innego wyjścia. Na tym segmencie zresztą powstały wszystkie nowe fale w gamingu jak Battle Royale, Crafting + Survival, Zombie itp. Bo niski budżet sprawia że nie możesz zachwycić grafiką albo zrobić niesamowitą kampanię marketingową. Jedyny sposób to zrobić grę która się wyróżnia.

Dodatkowo taki Epic Games potrafi Ci pokryć CAŁY koszt produkcji i marketingu w zamian za to że Twoja gra będzie czasowym exem. Dlatego tyle było sytuacji że nagle gra stała się exem dla Epica pomimo tego że miała być np. na Steam.

Ja kocham RPG i byłem sfrustrowany takimi grami jak Mass Effect. Tak, były fajne ale były krótkie i niesamowicie proste. Z najbardziej durnymi rozwiązaniami jak cały ten system moralności Bioware wymyśliło wg mnie po prostu nie działa. Ale co mnie najbardziej bolało to to jak prosta ta gra była. Jak płytka.

A wynikało to z tego że nie była robiona dla fanów gatunku tylko dla masy. Tzn największy idiota musiał być w stanie grę przejśc i zaliczyć. Żadna walka nie mogła okazać się za trudna. Nie mogłeś źle zbudować postaci. Nie potrzebowałeś sie niczego uczyć.

Dlatego uciekłem z rynku AAA i zamiast grać w kolejne gry Ubisoftu, EA czy Blizzarda, spędzam czas z Baldurs Gate, Tyranny, Pillars of Eternity, Divinity, Wasteland, Fire Emblem itp. Gry które nie są dla wszystkich w dzisiejszych czasach ale są definitywnie dla mnie.

Xeoo
Gramowicz
22/01/2023 13:53
Muradin_07 napisał:

A ja odbiję piłeczkę, bo ok - gier FPP i TPP jest sporo, ale prawda jest taka, że od jakiegoś czasu wręcz brakuje nowych i świeżych IP, tak jak kiedyś tworzono ich na potęgę. Tak, nie były one topowymi projektami, ale było z czego wybierać w czasach, gdy pojawiały się takie projekty jak TimeShift czy Spec Ops: The Line.

Bo tak, wydawane są, ale głównie z już ogranych marek. Nowe praktycznie nie mają siły przebicia.

dariuszp napisał
  • FPP i TPP są wydawane często i są popularne. W końcu wszystko od Sony to TPP praktycznie. Jest mało gier AAA tego typu ale to dlatego że jest ogólnie mało gier AAA bo tylko kilka korporacji stać na robienie gier i wydawanie na nie +100,000,000 dolarów.

Czy ja wiem? Wychodzi  tego sporo np Kena, to o babie jadze) , Ghostrunner , Returnal, Sifu. To że brak takich gier od dużych wydwców to bardziej fakt że panowie  od numerków są już tak odklejeni od swoich konsumentów że nie są w stanie odczytać co się sprzeda. Dobrym, przykładem są hity steama. Częsciej są to gry od mniejszych studiów typu terraria czy vampire survivors niż blockbustery.

Ja jestem niemal pewien że każde duże korpo będzie teraz przez parę lat klecić open world soulslike tylko po to żeby wydać je gdy już moda przeminie i zaliczyć kolejne fiasko.

Muradin_07
The King of Iron Fist
22/01/2023 11:59
dariuszp napisał
  • FPP i TPP są wydawane często i są popularne. W końcu wszystko od Sony to TPP praktycznie. Jest mało gier AAA tego typu ale to dlatego że jest ogólnie mało gier AAA bo tylko kilka korporacji stać na robienie gier i wydawanie na nie +100,000,000 dolarów.

A ja odbiję piłeczkę, bo ok - gier FPP i TPP jest sporo, ale prawda jest taka, że od jakiegoś czasu wręcz brakuje nowych i świeżych IP, tak jak kiedyś tworzono ich na potęgę. Tak, nie były one topowymi projektami, ale było z czego wybierać w czasach, gdy pojawiały się takie projekty jak TimeShift czy Spec Ops: The Line.

Bo tak, wydawane są, ale głównie z już ogranych marek. Nowe praktycznie nie mają siły przebicia.

Yarod
Gramowicz
21/01/2023 22:53
dariuszp napisał:

To decyduj się co masz na myśli. Duży? Czy drogi? Mass Effect był drogi i przechodziło się go w mniej jak 20 godzin. Pillars of Eternity 2 to gra na 40 godzin a żeby ją w pełni zaliczyć potrzebujesz 90h.

Dodatkowo te RPG mają złożone postacie gdzie „build” ma znaczenie. I w ten sposób poskładany zespół rozwiązuje zadania na różne sposoby. Liczy się podejście. Są wybory. Są skill-checki. Jest wszystko co chcesz od RPG.

I jest to głębsze i lepsze niż RPG segmentu AAA z ostatnich 10 lat.

I podobnie jest z Baldurs Gate 3. Pathfinder. Tyranny itp.

Tak, robią gry izometryczne by zbić koszta bo filmowe gry jak Mass Effect są kosztowne. Ale robią to dlatego że chcą robić RPG. A nie za przeproszeniem gówno pod publikę z kamerą na tyłku postaci i sex scenami dla nastolatków żeby się koszta zwróciły.

A jeżeli chodzi o RPG z SAMEGO 2022 to proszę bardzo - Xenoblade Chronicles 3 dla przykładu. Weird West. Guilds Wars 2 miał dodatek End of Dragons. Elex 2 może był słaby ale to również RPG czy Ci się to podoba czy nie. Vampire The Masquerade. Rune Factory 5. A to tylko te bardziej znane. 

Serio RPG nie brakuje a odkąd studia jak Obsidian czy Laryan zaczęły robić gry bliskie klasykom a nie tym filmowym śmieciom od Bioware - to czuje się jakby wróciła złota era RPG jak za czasów Baldurs Gate.

Yosar napisał:

Nie no bez żartów proszę. Rzucasz grami z ostatnich 10 lat i twierdzisz że jest świetnie. Nie jest świetnie. Obsidian był w sektorze AAA jak robił KOTOR 2, no chyba że uznasz że Bioware nie było w sektorze AAA jak robiło KOTOR. Na gry od Bethesdy trzeba czekać przez 5-7 lat (ostatnia to rok 2015, bo tej abominacji w postaci F76 nie ma co liczyć, zresztą żaden z tego RPG, a już przy F4 można stawiać znak zapytania). Na gry od Bioware kolejne 5-7 lat (ostatni Mass Effect Andromeda 2018, kiedy wyjdzie DA4 jeden bóg wie, mamy 2023), CD Projekt Red potrzebował ponad 5 lat między W3 a CP2077, a i tak CP2077 wyszlo w takim stanie, że jeszcze 2 lata w dewelopmencie by mu się przydało. Final Fantasy? Ostatni w 2016 roku, nowy teoretycznie w tym roku (7 lat), ale tylko na jedną platformę. Fable? Zaginione w akcji. Ten BG3 to robią w tym wczesnym dostępie od 3 lat, jak ten czas leci, a i wcześniej musieli go już robić kilka lat, i wciąż de facto nie wyszedł. I to koniec dużych marek. Zatem jak raz na rok dostaniemy dużego erpega to możemy się uważać za farciarzy. I to sporych.

Jeszcze w przerwach między tymi wielkimi seriami wychodzą jakieś mniejsze produkcje pokroju Elexa, Outer Worlds czy Greedfall.  Ale to wszystko. A i one jakoś ani liczbą (w sumie to poza tymi inne nie przychodzą do głowy), ani częstotliwością nie grzeszą.

Niestety dzisiaj RPG stało się synonimem gry soulslike podobnej (bo tych jest bezsensowny wysyp), a one mają tyle wspólnego z RPG co dowolna metroidvania.

Jeżeli uważasz że jest świetnie to wymień jedną dużą gre RPG która wyszła w zeszłym roku, albo 2021.

I nie, Elex 2 nie liczy się jako duża gra. A Pillarsy? Przecież to jest średnia gra gdzie uciekli deweloperzy w izometrię przed kosztami, czyli dokładnie zrobili to o czym jest ten artykuł, a ty zaprzeczasz, a potem podajesz jako przykład. Takie Disco Elysium to samo.

I nie tzw JRPGi to żadne klasyczne erpegi, dlatego nazywa się je jrpg. Wrzucanie ich do tego samego worka co gry Bethesdy, Bioware czy CDProjekt Red to po prostu pudrowanie trupa. Równie dobrze możesz tam wrzucić Elden Ringa i udawać że szafa gra, bo w opisie ma że to RPG. A fabuły w nim tyle co kot napłakał. Bo to metroidvania w 3d. Ale RPG brzmi poważniej.

Tu się zgodzę z dariuszem. Jeżeli chodzi o erpegi to dzieje się dużo ostatnimi laty, Pillarsy, czy Tyranny to świetny przykład. W tę ostatnią zagrywałem się jak głupi, bo miodne to było jak cholera. Idzie Baldurs który - jeżeli utrzymają ton pierwszego aktu - będzie hitem i pozamiata na długo.

Co do artykułu, nie mam przekonania, że to akurat inflacja wpływa na to, że rożne tematy sa kasowane. Raczej ogólny fakt, że robienie gier AAA jest po prostu w cholerę drogie i jest spory "wyścig zbrojeń" w tej materii. I nie dzieje się to od dziś.

Ps. Darek ale Mass Effecta to Ty szanuj, wprawdzie ma tyle z RPGiem wspólnego co ja z beduinem - czyli relatywnie niewiele, ale gra się w to dobrze :) a przynajmniej mnie gra się w to dobrze, jak zapomnę, że to miał być rpg :)

dariuszp
Gramowicz
21/01/2023 21:19
Yosar napisał:

Nie no bez żartów proszę. Rzucasz grami z ostatnich 10 lat i twierdzisz że jest świetnie. Nie jest świetnie. Obsidian był w sektorze AAA jak robił KOTOR 2, no chyba że uznasz że Bioware nie było w sektorze AAA jak robiło KOTOR. Na gry od Bethesdy trzeba czekać przez 5-7 lat (ostatnia to rok 2015, bo tej abominacji w postaci F76 nie ma co liczyć, zresztą żaden z tego RPG, a już przy F4 można stawiać znak zapytania). Na gry od Bioware kolejne 5-7 lat (ostatni Mass Effect Andromeda 2018, kiedy wyjdzie DA4 jeden bóg wie, mamy 2023), CD Projekt Red potrzebował ponad 5 lat między W3 a CP2077, a i tak CP2077 wyszlo w takim stanie, że jeszcze 2 lata w dewelopmencie by mu się przydało. Final Fantasy? Ostatni w 2016 roku, nowy teoretycznie w tym roku (7 lat), ale tylko na jedną platformę. Fable? Zaginione w akcji. Ten BG3 to robią w tym wczesnym dostępie od 3 lat, jak ten czas leci, a i wcześniej musieli go już robić kilka lat, i wciąż de facto nie wyszedł. I to koniec dużych marek. Zatem jak raz na rok dostaniemy dużego erpega to możemy się uważać za farciarzy. I to sporych.

Jeszcze w przerwach między tymi wielkimi seriami wychodzą jakieś mniejsze produkcje pokroju Elexa, Outer Worlds czy Greedfall.  Ale to wszystko. A i one jakoś ani liczbą (w sumie to poza tymi inne nie przychodzą do głowy), ani częstotliwością nie grzeszą.

Niestety dzisiaj RPG stało się synonimem gry soulslike podobnej (bo tych jest bezsensowny wysyp), a one mają tyle wspólnego z RPG co dowolna metroidvania.

Jeżeli uważasz że jest świetnie to wymień jedną dużą gre RPG która wyszła w zeszłym roku, albo 2021.

I nie, Elex 2 nie liczy się jako duża gra. A Pillarsy? Przecież to jest średnia gra gdzie uciekli deweloperzy w izometrię przed kosztami, czyli dokładnie zrobili to o czym jest ten artykuł, a ty zaprzeczasz, a potem podajesz jako przykład. Takie Disco Elysium to samo.

I nie tzw JRPGi to żadne klasyczne erpegi, dlatego nazywa się je jrpg. Wrzucanie ich do tego samego worka co gry Bethesdy, Bioware czy CDProjekt Red to po prostu pudrowanie trupa. Równie dobrze możesz tam wrzucić Elden Ringa i udawać że szafa gra, bo w opisie ma że to RPG. A fabuły w nim tyle co kot napłakał. Bo to metroidvania w 3d. Ale RPG brzmi poważniej.

To decyduj się co masz na myśli. Duży? Czy drogi? Mass Effect był drogi i przechodziło się go w mniej jak 20 godzin. Pillars of Eternity 2 to gra na 40 godzin a żeby ją w pełni zaliczyć potrzebujesz 90h.

Dodatkowo te RPG mają złożone postacie gdzie „build” ma znaczenie. I w ten sposób poskładany zespół rozwiązuje zadania na różne sposoby. Liczy się podejście. Są wybory. Są skill-checki. Jest wszystko co chcesz od RPG.

I jest to głębsze i lepsze niż RPG segmentu AAA z ostatnich 10 lat.

I podobnie jest z Baldurs Gate 3. Pathfinder. Tyranny itp.

Tak, robią gry izometryczne by zbić koszta bo filmowe gry jak Mass Effect są kosztowne. Ale robią to dlatego że chcą robić RPG. A nie za przeproszeniem gówno pod publikę z kamerą na tyłku postaci i sex scenami dla nastolatków żeby się koszta zwróciły.

A jeżeli chodzi o RPG z SAMEGO 2022 to proszę bardzo - Xenoblade Chronicles 3 dla przykładu. Weird West. Guilds Wars 2 miał dodatek End of Dragons. Elex 2 może był słaby ale to również RPG czy Ci się to podoba czy nie. Vampire The Masquerade. Rune Factory 5. A to tylko te bardziej znane. 

Serio RPG nie brakuje a odkąd studia jak Obsidian czy Laryan zaczęły robić gry bliskie klasykom a nie tym filmowym śmieciom od Bioware - to czuje się jakby wróciła złota era RPG jak za czasów Baldurs Gate.

Yosar
Gramowicz
21/01/2023 20:36
dariuszp napisał:

Hmmm...

  • Dużych RPG też nie brakuje. Obsidian chyba nigdy nie był w sektorze AAA. Zawsze robili gry na niskim budżecie i ograniczonym czasie. Tak powstał South Park, Pillars of Eternity, Outer Worlds etc. Nawet jak robili gry dla Bioware czy Bethesda to zawsze robili to na ich technologii w mocno ograniczonym czasie. Ale za to mamy teraz np. Baldurs Gate 3 które lada moment wychodzi w wersji 1.0 a już jest w pełni grywalne. Divinity: Original Sin 1 i 2 są też duże. Pillars of Eternity które już wspomniałem. Taktyczne RPG jak Fire Emblem też regularnie wychodzą. Zaraz dostaniemy kolejną grę. Różnica jest taka że w przeciwieństwie do Mass Effect, te gry są mniej filmowe albo dużo bardziej RPG-owe. 

Nie no bez żartów proszę. Rzucasz grami z ostatnich 10 lat i twierdzisz że jest świetnie. Nie jest świetnie. Obsidian był w sektorze AAA jak robił KOTOR 2, no chyba że uznasz że Bioware nie było w sektorze AAA jak robiło KOTOR. Na gry od Bethesdy trzeba czekać przez 5-7 lat (ostatnia to rok 2015, bo tej abominacji w postaci F76 nie ma co liczyć, zresztą żaden z tego RPG, a już przy F4 można stawiać znak zapytania). Na gry od Bioware kolejne 5-7 lat (ostatni Mass Effect Andromeda 2018, kiedy wyjdzie DA4 jeden bóg wie, mamy 2023), CD Projekt Red potrzebował ponad 5 lat między W3 a CP2077, a i tak CP2077 wyszlo w takim stanie, że jeszcze 2 lata w dewelopmencie by mu się przydało. Final Fantasy? Ostatni w 2016 roku, nowy teoretycznie w tym roku (7 lat), ale tylko na jedną platformę. Fable? Zaginione w akcji. Ten BG3 to robią w tym wczesnym dostępie od 3 lat, jak ten czas leci, a i wcześniej musieli go już robić kilka lat, i wciąż de facto nie wyszedł. I to koniec dużych marek. Zatem jak raz na rok dostaniemy dużego erpega to możemy się uważać za farciarzy. I to sporych.

Jeszcze w przerwach między tymi wielkimi seriami wychodzą jakieś mniejsze produkcje pokroju Elexa, Outer Worlds czy Greedfall.  Ale to wszystko. A i one jakoś ani liczbą (w sumie to poza tymi inne nie przychodzą do głowy), ani częstotliwością nie grzeszą.

Niestety dzisiaj RPG stało się synonimem gry soulslike podobnej (bo tych jest bezsensowny wysyp), a one mają tyle wspólnego z RPG co dowolna metroidvania.

Jeżeli uważasz że jest świetnie to wymień jedną dużą gre RPG która wyszła w zeszłym roku, albo 2021.

I nie, Elex 2 nie liczy się jako duża gra. A Pillarsy? Przecież to jest średnia gra gdzie uciekli deweloperzy w izometrię przed kosztami, czyli dokładnie zrobili to o czym jest ten artykuł, a ty zaprzeczasz, a potem podajesz jako przykład. Takie Disco Elysium to samo.

I nie tzw JRPGi to żadne klasyczne erpegi, dlatego nazywa się je jrpg. Wrzucanie ich do tego samego worka co gry Bethesdy, Bioware czy CDProjekt Red to po prostu pudrowanie trupa. Równie dobrze możesz tam wrzucić Elden Ringa i udawać że szafa gra, bo w opisie ma że to RPG. A fabuły w nim tyle co kot napłakał. Bo to metroidvania w 3d. Ale RPG brzmi poważniej.

Fun_g_1_2_3
Gramowicz
21/01/2023 16:43

Może to zabrzmi jak narzekanie, ale inflacja to tylko wymówka do zakrycia innych problemów. Dużo większym problem jest nagonka na coraz lepszą grafikę i wszystkie upiększające ją efekty. Wiele gier i kontynuacji ma cora wyższe wymagania sprzętowe, a oprócz dodania/modyfikowania poszczególnych elementów to różnią się jedynie efektami wizualnymi. W grach AAA każda lokacja musi wyglądać inaczej co przekłada się na dodatkowe godziny pracy dla projektantów czy grafików. Nie ma opcji, że połowa świata będzie zlepkiem tych assetów jak to było w dawnych czasach. Nie bez powodu to co kiedyś było zlepkiem brył z teksturami i zajmowało 10-20GB teraz ma pełnokształtne modele z 10 warstwami tekstur, zajmując 100-200GB na dysku.

- Skradanki - nasuwają się tu starsze produkcje jak Thief, Hitman, Splinter Cell i Deus Ex. Thief 1 i 2 nigdy nie był piękny, ale za to bardzo grywalny, a wszystko dlatego, że ich struktura była podobna do najnowszych części Hitman. Seria umarła w 2014 roku gdy próbowano ją wskrzesić, ale ta oprócz ładnej grafiki nie oferował za wiele z czym zabłysły jej poprzedniczki. Splinter Cell zaginął w 2013 roku. Deus Ex z 2011 zaginął po kontynuacji w 2016, a niby miał być trylogia. Jedynie trzyma się Hitman na dużych otwartych mapach, które dają wiele możliwości powtarzania rozgrywki, a kreator wyzwań jeszcze bardziej wydłuża ich żywotność.

- Średniobudżetowe akcyjniaki - tych to akurat nie brakuje. To, że się o nich nie mówi to nie znaczy, że ich nie ma.

- Sandboxy - tych jest mało, ale prawda jest taka, że wiele to ich nigdy nie było. Ile faktycznie jest gier gdzie możemy grać na własnych zasadach w stylu Minecraft, Kerbal Space Program itp? Far Cry jest sandboxem?!? Do tej kategorii już bliżej ma Fallout 4 z wszystkimi DLC.

- Gry Akcji TPP i FPP - czy naprawdę ich brakuje? Kwestia identyczna jak przy średniobudżetówkach...

- Duże RPG - to od nich najczęściej wymaga się pięknej grafiki. Na Gothic/Risen/Elex nie czekaliśmy nigdy więcej niż 5 lat. Widać postęp, ale te gry nigdy nie były piękne czy widowiskowe. Nie mówiąc już o wielkości studia (ok. 30 osób), które trudno porównać do tych zatrudniających po kilka tysięcy osób. Z kolei izometryczne RPG mają tą zaletę, że nie mamy w nich wielkich i otwartych światów, a graficznie nie muszą powalać bo liczą się w niej zupełnie inne elementy.

- Trylogie - Czy to żart?!? Albo mamy serie wydawane okresowo albo gra była dobra, ale jej kolejna część sprowadza ją do porażki. Jest też opcja, że w kontynuacji ludzie narzekają na grafike bo ta przypomina poprzedniczkę i nic się nie zmieniła co jest równoznaczne z jej beznadziejnością.

- Trillery - Jeżeli wydawano 4 trillery, a liczba ta spadła do 2 to można mówić o spadku gdy przy innym gatunku wychodziło tych gier po 10-20, a obecnie liczba premier spadła do 3-5?

Arcadowe wyścigi + zręcznościówki - w obu przypadkach jest jeden problem. Rynek gier się zmienił i obecnie te dwa typy są dość niszowe. Społeczność graczy wymaga wybajerowanych gier i mało kogo już interesuje klasyczna rozgrywka.

- Spin-offy - problem podobny jak z trylogiami. Jeżeli spin-off jest tym samym gatunkiem to nie ma żadnego problemu (AC4 + Freedom Cry lub AC Rogue). Problem zaczyna się w przypadku mieszania gatunków. W takim przypadku to zagrają najwyżej miłościny świata i fabuły.

dariuszp
Gramowicz
21/01/2023 13:18

Hmmm...

  • ​Skradanki - jest Hitman, Deus Ex, Cyberpunk 2077 też można ograć jak skradankę w pełni, nawet ma misje które wymagają by nikogo nie zabić albo nie być zauważonym a nawet misje by kogoś zabić da się przejść bez zabijania skradając się. Ogłuszamy cel i wynosimy go przekazując go Fixerowi. Dishonored to też skradanka. Assassin Creed wychodzi regularnie. Mieliśmy też wspaniałe Alien: Isolation. Ogólnie skradanek jest od metra i jeszcze trochę. 
  • Średniobudżetowe i niskobudżetowe akcyjniaki też wychodzą dość często. Można iść na Steam, wybrać akcje i posortować po dacie. 
  • Sandboxy ogólnie są żadkością. I mówię tutaj o sandboxach. Bo np GTA sandboxem nie jest bo nie ma tam mechanizmów którymi możemy się bawić. Są tylko oskryptowane misje i nic więcej. Nie moge jak np w Guild 3 otworzyć sklepu w mieście :P A jeżeli chodzi o gry jak GTA to te zawsze były głównie domeną Rockstara bo są trudne do opracowania. Jak ma się technologię to już z górki. I tak Ubisoft w końcu sprawił że Watch Dogs Legion było w miarę przyzwoite. 
  • FPP i TPP są wydawane często i są popularne. W końcu wszystko od Sony to TPP praktycznie. Jest mało gier AAA tego typu ale to dlatego że jest ogólnie mało gier AAA bo tylko kilka korporacji stać na robienie gier i wydawanie na nie +100,000,000 dolarów.
  • Dużych RPG też nie brakuje. Obsidian chyba nigdy nie był w sektorze AAA. Zawsze robili gry na niskim budżecie i ograniczonym czasie. Tak powstał South Park, Pillars of Eternity, Outer Worlds etc. Nawet jak robili gry dla Bioware czy Bethesda to zawsze robili to na ich technologii w mocno ograniczonym czasie. Ale za to mamy teraz np. Baldurs Gate 3 które lada moment wychodzi w wersji 1.0 a już jest w pełni grywalne. Divinity: Original Sin 1 i 2 są też duże. Pillars of Eternity które już wspomniałem. Taktyczne RPG jak Fire Emblem też regularnie wychodzą. Zaraz dostaniemy kolejną grę. Różnica jest taka że w przeciwieństwie do Mass Effect, te gry są mniej filmowe albo dużo bardziej RPG-owe. 
  • Trylogie - Baldurs Gate 3 zaraz wyjdzie a to oznacza że będzie kolejną trylogią. A tak na serio - trylogii jest mniej tylko dlatego że teraz studia nastawiają się na regularne masowe wydawanie gier. Więc taki Assassin Creed wydawany jest regularnie ale żeby ludzi nie znudzić, zmieniają środowisko żeby uniknąć powtarzalności i dlatego kolejne gry nie są ze sobą powiązane. To samo COD i inne roczniaki. 
  • Thrillery - te nigdy nie były popularne. 
  • Arcadowe wyścigi - prawda jest taka że fani wyścigów nie chcą arcade. Chcą symulacji. Są fanami jazdy więc im się nie podoba jak jazda jest źle zrobiona z uwagi na casuali. I obstawiam że więcej jest fanów symulacji niż fanów ogólnie jazdy w tej grupie co sprawia że studia bardziej się nastawiają na autentyczność. 
  • Spin-offy - przestali je robić bo się nie podobają graczom. Halo zrobiło strategię i się nie udało. Gearsy zrobiły coś ala XCOM i się nie udało. CDPR miał GWENTA który też szału nie zrobił.
  • Zreęcznościówki - tych też jest od metra ale głównie jeżeli chodzi o platformówki. Prawda jest taka że dzisiaj każda gra AA czy AAA ma elementy zręcznościowe bo mało kto się zamyka w jednym gatunku i gry łączą ze sobą kilka. Dlatego taki Assassin Creed który zaczynał jako prosta skradanka dzisiaj ma dialogi jak z RPG i loot jak z Diablo. Prince of Persia i Mirrors Edge również przerywały elementy skradankowe walką.