Po dużym sukcesie Origins ekipa Omega Force niekoniecznie odcina kupony, ale na pewno stara się pokazać czym kiedyś była seria Dynasty Warriors.
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered - recenzja gry
Pomyślcie sobie, że Dynasty Warriors 3 pojawiło się na rynku w 2001 roku. Zasadniczo odświeżona „trójka” została zapowiedziana mniej więcej na 25. lecie premiery i mimo tegorocznej obsuwy udało się ją bez problemu wydać w październiku 2026 roku. Jeśli dodamy do tego fakt, że po premierze Dynasty Warriors: Origins marka mocniej ożyła w świadomości graczy, to dobrze byłoby wrócić do dawnych czasów i pokazać, jak musou wyglądało jeszcze przed premierą.
Jak wypada to w praktyce? Jeśli przyjmiemy tzw. warunki pola walki i przymkniemy oko na to, że pewne głupotki z dawnych lat ciągną się za tą grą, to Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered daje całą masę dobrej i mega niezobowiązującej zabawy w starym stylu. Jeśli jednak szukaliście w tym wszystkim czegoś na kształt „remake”, to możecie się mocno zawieść.
Łubudubu, co ten Lu Bu…
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered - recenzja gry
Zacznijmy może od tego, że w przypadku Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered trzeba polubić gameplay loop, który w tej grze się znajduje. Głównie dlatego, że ogrywanie tych samych map oraz misji z różnych perspektyw po to, aby odblokowywać kolejnych bohaterów w bardzo staroszkolny sposób niczym postacie w bijatykach… no, w dzisiejszych czasach byłoby pewnie trudno obronić i dla wielu byłoby to zwyczajnie monotonne. Tym bardziej, gdy w grę wchodzi jedna konkretna mapa, która dłuży się bardziej niż powinna.
Niektórzy bowiem docenią fakt, że jest to prawdziwy remaster z krwi i kości – wygląda lepiej, działa również dobrze (choć nie zawsze), ale zasady ma praktycznie takie same jak oryginał. Jednak to wszystko ma swoje konsekwencje, zwłaszcza gdy jesteśmy po ogrywaniu Dynasty Warriors: Origins, które pokazało ogromną skalę bitew oraz kilka naprawdę fajnych patentów od strony ogrywania fabularnie. Pod tym względem, porównując te dwie gry, można mieć wrażenie, że lepiej byłoby celować może w remake z krwi i kości. Znów jednak można byłoby zadać sobie pytanie, czy weterani musou nie marudziliby zbyt mocno.
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered - recenzja gry
A tutaj okazuje się, że poza kilkoma elementami, które w przeszłości wynikały raczej z ograniczeń sprzętowych, w tej odświeżonej wersji nadal są bardzo grywalne. I o ile Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered grałem na PlayStation 5 Pro, to zdecydowanie widzę ten tytuł na wszelkich mniejszych konsolach, takich jak Steam Deck czy Nintendo Switch 2. Szansa na to, że gra będzie działała całkiem dobrze, jest spora, a takie szybkie akcje po 10–20 minutach danej misji w podróży są idealnym sposobem na zabicie nudy. Tym bardziej, że w samej grze chodzi o to samo – bicie wszystkich przeciwników, jak popadnie, przy okazji przepychając linię frontu i motywując naszych towarzyszy broni. A najważniejszym elementem tego wszystkiego jest fakt, że mimo dość prostego schematu rozgrywki, dodając do tego różne poziomy trudności oraz możliwość rozwijania naszej przybocznej armii czy też zabawy statystykami z przedmiotów, w tym kawałku kodu jest całkiem sporo głębi. Nadal jednak warto myśleć o niej z perspektywy 2001 roku – jeśli pomyślimy o tym w ten sposób, to wychodzi na to, że „trójka” wypada naprawdę dobrze jak na tamte czasy. Podobnie jak wiele gier wydanych w złotej erze PlayStation 2.
Z rzeczy, do których mogę się przyczepić, i to tak mocno, to fakt, że od strony technicznej z jednej strony jest przyzwoicie jak na grę ułożoną na Unreal Engine 5… ale również to nie dziwi, biorąc pod uwagę to, ile miejscami luzu jest na mapach oraz dość małą liczbę szczegółów jako takich. Z jakiegoś bowiem powodu Team Omega do Origins wybrał swój autorski Katana Engine (i to była dobra decyzja!). Czasami jednak z jakiegoś powodu cutscenki potrafią mocno się przycinać, a w dodatku wyglądają tak, jakby były wytworem pierwszej lepszej firmy tworzącej gry mobilne. To już jednak można byłoby podciągnąć pod ewentualne poczucie estetyki.
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered - recenzja gry
GramTV przedstawia:
O wiele bardziej niepokojące jest natomiast to, że przy niektórych misjach zarówno mapa, jak i muzyka w tle potrafią po prostu zniknąć i pojawić się dopiero wtedy, gdy jesteśmy w połowie drogi do celu. To jednak może być również element, który można wyeliminować z rozgrywki za pomocą pierwszej lepszej łatki zaserwowanej przez twórców. Z drugiej strony, nie jest to również błąd, który sprawia, że gra jest kompletnie niemożliwa do przejścia – ot po prostu trzeba częściej pauzę włączać i sprawdzać, czy idziemy w dobrym kierunku. Nic poza tym.
Tyle z mojego marudzenia, ponieważ jeśli mielibyśmy patrzeć na Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered z perspektywy tego, jak wierny jest ten remaster, to właściwie trudno się tutaj do czegokolwiek przyczepić. Reszta to kwestia tego, czy tego typu formuła rozgrywki, po tym, co zobaczyliśmy w Origins, się broni, i tutaj powiem, że zaskakująco dobrze to robi.
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered to prawdziwy remaster ze wszystkimi tego konsekwencjami
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered - recenzja gry
Szczerze mówiąc, po tym, co zobaczyłem w Dynasty Warriors: Origins, dochodzę do wniosku, że odświeżona „trójka” to ruch, który z jednej strony jest naprawdę dobry (ponieważ twórcy przypominają graczom jedną z cieplej przyjętych odsłon serii), a z drugiej, w obliczu ostatnich wywiadów, trochę niezrozumiały (ponieważ lepiej byłoby chyba zobaczyć coś budowanego na kanwie Origins). Jednakże, przymykając oko na pewne problemy techniczne — czy to w rozgrywce, czy w trakcie cutscenek — to koniec końców solidna, rzemieślnicza robota, którą docenią fani Dynasty Warriors. Taka prawdziwie oldschoolowa zabawa w dobrym stylu i bez prób wynalezienia koła na nowo. Co prawda zabawnie jest zobaczyć głównego bohatera Origins, czyli Ziluana, w rosterze postaci, ale to nadal jest ciekawostką.
Można byłoby spróbować odpowiedzieć na pytanie czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie remake’u z prawdziwego zdarzenia, ale w tym przypadku nie jest on nawet potrzebny przy takiej nieco bardziej arcade’owej formule zabawy. Zaskakująco ten kilmat rodem z ery PlayStation 2 bardzo dobrze się udziela i nawet z tym nowoczesnym sznytem z Unreal Engine 5 się zaskakująco broni. A dobrze wiemy jak to czasami jest z grami, które wracają z zaświatów po wielu latach. Jeśli więc oczekiwaliście od Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered kompletnego przełożenia „trójki” na warunki Origins, to prawdopodobnie srogo się zawiedziecie. Jednakże jako gra do kieszonsolki typu Steam Deck czy Nintendo Switch 2 myślę, że sprawdzi się idealnie chociażby w podróży.
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered - recenzja gry
Zresztą tę ponadczasowość można byłoby wpisać w wiele tytułów z ery PlayStation 2, ale być może lepiej budować ciekawsza przyszłość dla marki? Ja tam na ten moment w moce Omega Force na razie wierzę.
8,0
Jak remaster, to remaster - jest na tyle dobrze, aby wrócić do starć 1000 na 1 w świecie Trzech Królestw.
Plusy
Porządny remaster - ze wszystkimi tego plusami i minusami.
Bohater Dynasty Warriors: Origins w rosterze to fajny dodatek.
Gameplay loop, który potrafi uzależnić w starym stylu rodem z PlayStation 2.
Unreal Engine 5 daje radę - jest ładnie i zaskakująco płynnie w trakcie rozgrywki.
Świetna gra pod handheldy - zajmuje relatywnie mało miejsca na dysku, a krótki format misji sprawdzi się w podróży.
Minusy
Czasami mapa oraz muzyka potrafią po prostu zniknąć... i bywa bardzo niepokojąco.
Z-ca Redaktora Naczelnego Gram.pl. Wielbiciel wyścigów, bijatyk i tych gier, które zasadniczo nikogo. To ja zacząłem ruch #GrajciewYakuzę. Po godzinach fan muzyki niezależnej i kuchni koreańskiej.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!