Recenzja

Mechanik zamienił się w renowatora - recenzja Tank Mechanic Simulator

Mateusz Mucharzewski, 28.02.2020 18:50 0

Sprawdzona w Car Mechanic Simulator mechanika tym razem połączona z czołgami. Wbrew pozorom wywracając przy okazji grę do góry nogami.

Polska symulatorami stoi, a dwa z nich to hity znacząco przewyższające swoją popularnością inne produkcje. Chodzi o House Flipper i Car Mechanic Simulator, które poziom miliona sprzedanych egzemplarzy przekroczyły kawał czasu temu. Kolejne produkcje, które korzystają z ich mechanik stają się więc z miejsca mocnymi kandydatami na hity. Pierwsze dni od premiery pokazują, że Tank Mechanic Simulator wzbudza duże zainteresowanie. Tylko czy w naprawianiu czołgów jest ta sama magia co w mechaniku samochodowym? Sprawdzamy!

Na początek spore zaskoczenie. Tank Mechanic Simulator to zupełnie inna gra niż Car Mechanic Simulator. Obie produkcje korzystają z tych samych mechanik, ale ich sens jest w nieco innym miejscu. W przypadku czołgów bardziej mówimy o renowacji niż naprawianiu pojazdu (stąd taki, a nie inny tytuł recenzji). Większość zleceń wygląda niemalże identycznie - mamy czołg i trzeba go odnowić. Nic więcej. Żadnych informacji co jest z nim nie tak. Nie wiemy czy działko nie działa, silnik nie odpala czy maszynę ściąga w jedną stronę. Nie oznacza to, że poziom trudności mocno idzie w górę. Po prostu w tej grze nie wcielamy się w typowego mechanika, który identyfikuje problem, a później naprawia uszkodzone części.

Czym w takim razie jest Tank Mechanic Simulator? To gra o renowacji starych i zakurzonych czołgów. Po otrzymaniu nowej maszyny w pierwszej kolejności musimy użyć narzędzia do odrdzewiania. Za jego pomocą odnawiamy każdą część. Później to samo z piaskowaniem i gruntowaniem. Na końcu możemy pomalować nasz czołg czy dodać mu dodatkowe elementy wystroju zewnętrznego (np. numer 102). W kwestii części jedne co robimy to sporadycznie usuwamy uszkodzone i kupujemy nowe. Nie ma więc żadnej diagnostyki. Tank Mechanic Simulator, gdyby nie było to mniej korzystne pod kątem marketingowym, mógłby nazywać się Tank Renovator Simulator. Dlatego uważam, że mimo iż mechanika jest ta sama, sens rozgrywki został całkowicie zmieniony względem Car Mechanic Simulator.

Tak radykalne zmiany spowodowały jednak pewne nieoczekiwane problemy. Ze smutkiem muszę się przyznać, że pierwszy raz w życiu oglądałem wideo na YouTube, aby dowiedzieć się jak mam w tę grę grać. Twórcy na żadnym etapie niczego nie tłumaczą i kompletnie zapominają, że wielu graczy może mieć przyzwyczajenia z poprzednich symulatorów mechanika. Ba, nawet ktoś nowy nie będzie wiedział o co chodzi. Samouczki w shooterach, które z reguły mają do siebie bardzo zbliżoną mechanikę, mają więcej treści. Nic więc dziwnego, że na początku byłem bardzo zdezorientowany. Do tego wszystkiego dochodzi mało przejrzysty interfejs. PlayWay (wydawca gry) jest tak dużą i bogatą firmą, że powinien posiadać własny zespół UX, który będzie dopracowywać te aspekty wszystkich gier spółki. Na pewno mocno by na tym skorzystały.

https://www.youtube.com/watch?v=3SA5_m56quI

Kiedy jednak nauczyłem się czym jest Tank Mechanic Simulator, gra nabrała rumieńców. Jej największym atutem jest fakt, że natychmiast po naszym działaniu widać efekt. Jeśli zaczynamy odrdzewiać maszynę, po chwili widzimy jak ona się zmienia. Nie ma więc długiego rozkręcania pojazdu, wymiany części, a później składanie, aby na końcu okazało się, że czegoś brakuje. Tank Mechanic Simulator staje się więc produkcją nastawioną na relaksacyjną rozgrywkę. Dzięki temu gra bardzo zyskała. Jedynym minusem jest tylko fakt, że z czasem gameplay robi się monotonny. Pełna renowacja jednego czołgu potrafi zająć około 45 minut. Dla mnie zrobienie dwóch z rzędu wystarczyło, aby wyłączyć grę. Nie miałem problemów, aby wrócić do zabawy kolejnego dnia, ale mimo wszystko na dłuższe sesje Tank Mechanic Simulator jest zbyt monotonny.

Bardzo dobrą decyzją twórców było dodanie do gry dodatkowych mechanik, które skierowane są główni do fanów militariów. W tym momencie trzeba wyjaśnić, że gra równie dobrze mogłaby mieć podtytuł “World War II Edition”. Wszystkie czołgi (tych jest całkiem sporo i fani powinni być zadowoleni) pochodzą z okresu II wojny światowej, stąd ich fatalny stan przed renowacją. Dodatkowo niektóre możemy sami znaleźć. Od czasu do czasu dostajemy informację, że gdzieś w okolicy znajduje się zakopana maszyna. Udajemy się wtedy na oddzielną mapę, gdzie w wyznaczonym obszarze szukamy jej za pomocą wykrywacza metalu (mechanika rodem z Treasure Hunter Simulator). Po znalezieniu czołgu możemy wezwać ekipę, która go wykopie. Później tylko czyszczenie myjką ciśnieniową i wezwanie lawety. Czołg trafia następnie do naszego warsztatu, gdzie możemy go odnowić, a później sprzedać.

Jakby mało było smaczków dla fanów militariów i czołgów, w grze pojawia się dodatkowa funkcja. Znalezioną i odrestaurowaną maszynę możemy nie tylko sprzedać, ale również przenieść do muzeum znajdującego się przy naszym warsztacie. Tam mamy całą wystawę, na której możemy ustawiać czołgi, zmieniać dekoracje czy zapełniać gabloty innymi pamiątkami (w ziemi możemy znaleźć inne rzeczy, np. stary medal z okresu II wojny światowej). To jednak i tak nie koniec atrakcji dla największych fanów czołgów. Odrestaurowaną maszynę można wystawić na plac i pojeździć nią. Możemy nawet ustawić kamerę na poszczególnych miejscach (kierowca, strzelec itd.). Można poczuć klaustrofobiczny klimat tych maszyn. Niestety tor, po którym możemy jeździć nie jest zbyt duży, ale przynajmniej można obejrzeć bardzo dobrze animowane koła i gąsienice czołgów.

https://www.youtube.com/watch?v=K_z2nyTnWAA

Twórcom Tank Mechanic Simulator udało się pogodzić dwie rzeczy, które z pozoru się wykluczają. Z jednej strony zachowali klimat i mechanikę z Car Mechanic Simulator, z drugiej kilkoma zmianami wprowadzili sporo świeżego powietrza. Najbardziej zadowoleni powinni być miłośnicy militariów i czołgów. Oni na pewno znajdą dużo więcej wartości w grze niż ja. Pozostali z kolei będą zadowoleni z tego, że w grze nie poświęcamy specjalnie czasu na grzebanie w bebechach maszyny i szukanie w niej usterek. Dzięki temu gra jest bardziej przystępna. Wydane kilka lat temu Train Mechanic Simulator kopiowało mechanika samochodowego, ale zmieniało auta na pociągi. Pytanie kto jest na tyle biegły w budowie tych maszyn, aby czerpać przyjemność z diagnozowaniu ich usterek? Ta gra była zbyt hermetyczna i finalnie nie osiągnęła sukcesu. Przy Tank Mechanic Simulator udało się tego uniknąć, ponieważ twórcy postawili na relaksujący gameplay i wiele smaczków dla fanów militariów oraz czołgów. 

Tank Mechanic Simulator nie jest lepszy od Car Mechanic Simulator. Remontowanie samochodów zawsze będzie nam bliższe i przyjemniejsze niż zabawa z czołgami (dla szerokiego grona odbiorców). Dobrze więc, że twórcy szukali innych atutów i osiągnęli w tej materii sukces. Szkoda tylko, że pojawiły się też spore problemy - fatalny samouczek, monotonne na dłuższą metę zlecenia czy mało przyjazny interfejs. Mimo wszystko należy przyznać, że jest to bardzo udany symulator. Gratuluję ekipie DeGenerals, że zdecydowała się zrobić coś swojego, a nie jedynie kopiować sprawdzony wzór. Dzięki temu ich Tank Mechanic Simulator to pierwszy tegoroczny, udany symulator. Fani gatunku będą zadowoleni.
 

Tank Mechanic Simulator

  • Relaksująca rozgrywka
  • Wiele smaczków dla fanów czołgów i militariów
  • Czuć różnicę względem Car Mechanic Simulator
  • Fatalny samouczek
  • Interfejs również wymaga dopracowania
  • Przy dłuższej sesji zlecenia są zbyt monotonne
  • Jazda jeepem w czasie szukania zakopanego czołgu
Niby kolejny symulator mechanika, ale jednak z pomysłem na siebie 7.8
najnowsze