InformacjeRecenzja - PC

Tańczący z choya - wrażenia z 3. epizodu Guild Wars 2 Living World Season 4 - Long Live the Lich

Małgorzata Trzyna

Commander zabija smoki, niestraszni mu bogowie, ale czy zdoła pokonać nieumarłego króla - Palawę Joko?

W drugim dodatku do Guild Wars 2 - Path of Fire - Commander stanął przed nie lada wyzwaniem. Jak jeden człowiek (lub Norn, Charr, Asura czy Sylvari) miał poradzić sobie z bogiem ognia i wojny - Balthazarem? Odwaga i upór, odrobina szczęścia i pomoc towarzyszy (w tym smoka) pozwoliły mu jednak pokonać wszelkie przeszkody. Czasem Commander musiał sięgać po niekonwencjonalne metody, przez co bardzo naraził się nieumarłemu królowi Elony, Palawie Joko. Cóż to szkodziło, zły lisz był bezsilny. Teraz jednak odbija się to czkawką - nadszedł czas, by Palawa Joko pokazał, na co go stać.

Epizod 3 Living World Season 4 kontynuuje historię z dwóch poprzednich rozdziałów, w których dowiedzieliśmy się, że Palawa Joko zaczął wykorzystywać portale stworzone przez Inquesty w celu przerzucenia swej armii Przebudzonych do Tyrii, a przy okazji przeprowadzał eksperymenty mające coś wspólnego z owadami. W epizodzie trzecim musimy jeszcze raz pokrzyżować plany nieumarłego króla. Po drodze przyjdzie nam zadbać o zaopatrzenie dla mieszkańców Elony, nie dopuścić do rozszerzenia się plagi i zebrać sojuszników gotowych stanąć do walki. Dotarcie do fortecy, gdzie czeka Palawa Joko, nie jest prostym zadaniem, nie wystarczy wskoczyć na wierzchowca i pomknąć do celu. Na szczęście pomysłowe Asury wpadają na genialne rozwiązanie i wkrótce stawiamy stopę na Domain of Kourna.

W ramach przygotowań musimy nieco oczyścić sobie teren z przeciwników. Twórcy przygotowali ciekawy i prosty do opanowania system skradania się, dzięki któremu możemy bez trudu rozprawić się z całym obozem wroga, jeśli wykażemy się cierpliwością i ostrożnością. Później czeka nas kolejne zadanie: pomóc sojusznikom z Domain of Kourna. Część historii powiązana jest z "serduszkami" (czyli NPC-ami, którym wyświadczamy przysługi, a następnie możemy coś od nich kupić), toteż można połączyć przyjemne z pożytecznym, popychać fabułę do przodu, zapoznać się z sytuacją mieszkańców, równocześnie pracując nad zwiedzeniem mapy w 100%. Niestety, choć bardzo byśmy chcieli, nie jesteśmy w stanie wszystkim pomóc i musimy się pogodzić z paroma tragicznymi, smutnymi końcami niektórych postaci. Na końcu nie zabraknie też przedzierania się przez pułapki w fortecy i wymagającej walki z finałowym bossem. Końcówka tego epizodu była zaskakująca i... zabawna. To trzeba zobaczyć!

Z atakiem na fortecę wiąże się też nowy meta-event, czyli szereg zadań wymagający od graczy współpracy i koordynacji. Najpierw musimy zniszczyć słupy rozlokowane wokół fortecy, później przygotować armaty i wreszcie przypuścić szturm. Podczas rozgrywki na nowej mapie mamy też okazję pozbierać zapasowe części, dzięki którym możemy np. przejmować kontrolę nad wieżyczkami strażniczymi.

Z warstwą fabularną wiąże się także wprowadzenie nowego (szóstego) wierzchowca zwanego Roller Beetle. Aby go zdobyć, musimy zebrać wszystkie elementy nowych kolekcji, z czego pierwsza wymaga odnalezienia specjalnych, ukrytych skrzynek rozsianych na Domain of Kourna. W demo prezentowanym przez ekipę ArenaNet, w którym miałam okazję wziąć udział, Roller Beetle był już odblokowany, toteż mogłam od razu wypróbować jazdę na gigantycznym żuku i przekonać się, że jazda z zawrotną prędkością oznacza niemałe problemy z wyrabianiem na zakrętach, więc do ukończenia nowego Adventure na złoty medal musiałam nieco poćwiczyć. Z pomocą żuka można wjeżdżać w grupy przeciwników i roztrącać ich, wtaczać się pod górę nawet po niemal pionowych ścianach, przebijać się przez bariery oraz niszczyć niestabilne kryształy. Jednakże pod względem wygody i szybkości poruszania się nadal rządzi Raptor, a przy wspinaczce - Springer.

W trzecim epizodzie Living World Season 4 znalazło się kilka ciekawych rozwiązań związanych z mechaniką zabawy, w tym system skradania w jednym z fragmentów historii, wykorzystywanie części zamiennych do przejmowania kontroli nad urządzeniami czy nowy wierzchowiec. Sama mapa nie wygląda jednak na szczególnie pomysłową. Większą część zajmuje nijaki, pustynno-skalisty obszar, tylko na południu mamy fortecę i otaczające ją żywopłoty z cierni (skąd się wzięły, dowiadujemy się z opowieści). Na Domain of Kourna można jednak natknąć się na parę ciekawych miejsc, jak ukryta pod skałami baza Inquestów czy roztańczone choya, do których możemy dołączyć.

Ostatnią nowością w trzecim epizodzie, choć nie związaną z nim bezpośrednio, jest nowy fraktal - Deepstone. Już na początku wita nas pułapkami i irytującymi pajączkami (coś typu pocket raptor, tylko dodatkowo zatruwa). Po spotkaniu ze stadami pajączków chyba przestanę narzekać na miniaturowe jaszczury na mapach z dodatku Heart of Thorns...

Podsumowując - epizod 3 Guild Wars 2 - Living World Season 4 oferuje nowy, bardzo ciekawy rozdział fabularny z unikatowymi mechanikami rozgrywki i zaskakującym zakończeniem, nową mapę, a wraz z nią mnóstwo nowych osiągnięć do zdobycia, kolekcje, eventy i wyzwania, a także interesujące przedmioty od kupców, np. kieszonkowa armata albo akcesoria ze statystykami dla kondycyjnego healera. Ogromnym plusem tego rozdziału jest też wprowadzenie nowego wierzchowca, a i bonusowym fraktalem nie pogardzę. Nie mogło zabraknkąć nowej, legendarnej broni do kolekcji - warhorna. Tak trzymać, ArenaNet!

Kolejne epizody będą udostępniane w kilkumiesięcznych odstępach czasu i można odblokować je za darmo, po prostu logując się do gry po ich wydaniu (aby zagrać, wymagane jest posiadanie dodatku Path of Fire).