InformacjeFelieton

Polskie misje w Company of Heroes 2

... Sławek Serafin

Nieustannie i głośno narzekamy, że gry traktujące o II wojnie światowej pokazują wszystko, tylko nie to co my byśmy chcieli - bohaterskich polskich żołnierzy, męczeństwo naszego narodu, wkład Polski w zwycięstwo nad Hitlerem. Dlaczego więc, gdy już jakaś gra stara się do tego nawiązać, nie chwalimy jej równie głośno?

Rzadko się mówi o Polsce albo pokazuje Polskę w grach z II wojny światowej. A jeśli już gdzieś się coś przewinie, jak czołgi Maczka pod Falaise czy nasi spadochroniarze pod Arnhem, to tylko w tle, jako ciekawostka, nigdy na pierwszym planie. I nigdy w zasadzie z dbałością o prawdę historyczną, z wyjątkiem różnego rodzaju hardkorowych strategii, które jednak są głównie zainteresowane danymi taktyczno-technicznymi sprzętu, czy nawet zgodnością umundurowania. Spraw innych niż militaria się w nich nie rusza, a nam przecież właśnie o te sprawy chodzi. O tych sześć milionów obywateli, których ubyło pomiędzy 1939 a 1945 rokiem, sześć milionów o których się nigdzie poza naszym krajem nie pamięta, bo przecież zawsze na pierwszym planie są Rosjanie z tymi ich dwudziestoma milionami. Ich męczeństwo i ofiary powinny być zapamiętane, ale najczęściej jest tak, że pamiętane są tylko one - tak jakby nikt inny nie ucierpiał, zwłaszcza zaś Polska. I to nie jest sprawiedliwe, co też wytykamy prawie każdej grze, która sprawę polską przemilcza. Po Company of Heroes 2, grze która z założenia miała się koncentrować właśnie na tej pierwszoplanowej sprawie rosyjskiej Wojny Ojczyźnianej, też należało się tego milczenia spodziewać. Tyle, że wcale go tutaj nie ma. To zaskakujące, ale twórcy gry nie tylko o Polakach pamiętali, ale poświęcili im całkiem sporą porcję gry, zahaczając przy tym o tematy, których się w grach nie porusza. O te tematy, o które zawsze nam chodziło. I za to się należą twórcom Company of Heroes 2 duże brawa.

Company of Heroes 2 to taka mała lekcja historii. Misje pokazują konkretne bitwy, a ciekawostki, które możemy przeczytać w trakcie ładowania się poszczególnych etapów przedstawiają mało znane fakty dotyczące II wojny światowej. Fakty mało znane przeciętnemu Amerykaninowi, bo to głównie do nich jest kierowana ta produkcja. My, Polacy, doskonale wiemy na przykład, że Stalin nie chciał by powstanie warszawskie się powiodło i odmówił wsparcia walczącym, mimo że radzieckie wojska stały na Pradze i patrzyły na wszystko ponad płynącą Wisłą. I wiedzą to też ci, którzy zagrali w Company of Heroes 2, bo gra wspomina o tym, choć ani jedna z misji nie jest związana bezpośrednio z powstaniem. Ciekawe, prawda? Nie tylko przewija się temat powstania jako takiego, ale też jasno powiedziano, jaki był do niego stosunek radzieckich władz. Toż to nawet polscy producenci niesławnego Uprising 44 postanowili przemilczeć tę sprawę, by nie drażnić potencjalnych klientów w Rosji - a Company of Heroes 2 nie bało się powiedzieć tego jasno i wyraźnie.

Już nie tak wyraźnie zasygnalizowana jest sprawa inna, o wiele ważniejsza. Pierwsza z misji "polskich" to wyzwolenie Lublina. Sama misja jest dość zwyczajna i nie warto o niej samej mówić, ale przywołać ją mimo wszystko należy z innego powodu. Otóż główny bohater gry, były oficer, potem korespondent wojenny, opowiada o tym, jak po wyzwoleniu miasta odwiedził obóz w Majdanku i jak potem przez kilka dni pił na umór, żeby jakoś przetrawić to, co tam widział. Nic nie jest pokazane, nic więcej nie jest też powiedziane - pada tylko nazwa obozu. Niewiele, ale daje do myślenia i intryguje, być może na tyle, by ktoś sprawdził w sieci, co to był ten Majdanek i co się tam działo.

Majdanek był pierwszym obozem koncentracyjnym wyzwolonym przez Rosjan, pod koniec lipca 1944 roku. Niemcy ewakuowali większość więźniów i próbowali zniszczyć sam obóz, by nie pozostawić żadnych śladów jego działalności - ale nie zdążyli. Ofensywa Armii Czerwonej ich zaskoczyła i obóz wpadł w ręce Rosjan prawie nietknięty, razem z tysiącem wciąż pozostających na miejscu więźniów. I właśnie od tego momentu świat zaczął się dowiadywać, jakie naprawdę było oblicze hitlerowskiego reżymu. W miesiąc później w amerykańskim Time pojawił się przedruk artykułu radzieckiego korespondenta wojennego, Romana Karmena, który pisał:

We wszystkich moich podróżach po wyzwolonych ziemiach nie widziałem bardziej odrażających widoków niż te w Majdanie, pod Lublinem, w hitlerowskim Vernichtungslager, gdzie zmasakrowano ponad pół miliona mężczyzn, kobiet i dzieci z Europy... To nie był obóz koncentracyjny, to była ogromna fabryka mordu.

Pierwszy o Majdanku pisał jednak inny korespondent, Konstanty Simonow, w ulotce wydanej w Moskwie. Jako pierwszy dotarł on na miejsce i przeprowadził wywiady z ocalałymi więźniami. Według niego sama idea obozu śmierci była zbyt obca i przerażająca, by ją objąć w całości umysłem, więc skupiał się w swoim opisie na szczegółach, takich jak te:

Podłoga w tym baraku, długim na dwadzieścia czy trzydzieści metrów, jest zasypana do wysokości dwóch metrów obuwiem tych, którzy zginęli tutaj przez ostatnie trzy lata. Trudno jest stwierdzić ile par butów się tam znajduje. Być może milion, być może więcej. Budynek wydaje się pękać w szwach, jego zawartość wysypuje się przez okna i drzwi. W jednym miejscu ściana nie wytrzymała naporu i poddała się, a sterta obuwia wysypała się na zewnątrz.

Są tu wszystkie możliwe rodzaje butów - podarte rosyjskie walonki, wojskowe buty polskich żołnierzy, pantofle męskie i żeńskie, nawet gumowce i, co najstraszniejsze, dziesiątki tysięcy butów dziecięcych: sandałki, kapcie i buciki dzieci dziesięcioletnich, ośmioletnich, a nawet rocznych niemowląt. Trudno jest sobie wyobrazić coś bardziej straszliwego niż ten widok. Przerażający niemi świadkowie śmierci setek tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci.

Nic dziwnego, że bohater Company of Heroes 2 nie mógł się przez wiele dni otrząsnąć z wrażenia. Radzieccy propagandyści przesadzali w liczbie ofiar Majdanku - nie były to setki tysięcy, bo przez cały czas działalności przez obóz przewinęło się około 150 tysięcy więźniów, z czego prawie 80 tysięcy w nim zginęło, ale to i tak niewyobrażalna ilość śmierci w jednym miejscu. Oczywiście, ani radziecka propaganda ani też Company of Heroes 2 nie wspominają, że SS uczyło się organizować obozy koncentracyjne przed wojną od swoich kolegów z ZSRR, gdzie podobne "instytucje" funkcjonowały już od wielu lat. Nie ma też w grze mowy o tym, że NKWD prawie natychmiast po wyzwoleniu Majdanka postanowiło wykorzystać zachowaną w dobrym stanie infrastrukturę i zorganizowało tam obóz filtracyjny dla partyzantów z AK i NSZ, z których wielu wywieziono potem na wschód. Ale choć Company of Heroes 2 o tym nie mówi, to sprawę Armii Krajowej jak najbardziej porusza.

Druga z trzech misji polskich zaczyna się tak:

Kierujemy w niej garstką partyzantów z AK, głównie strzelców wyborowych, co jest zresztą ustępstwem na rzecz mechaniki gry - oddziały "leśnych" nie składały się z samych snajperów. Misja jest inna niż pozostałe i dlatego ciekawa, ale najważniejsze jest to, co dzieje się na jej końcu. Po oczyszczeniu lasów z niemieckich wojsk, uwolnieniu więźniów z małego obozu oraz sprowadzeniu do rosyjskich sojuszników ważnego informatora, jesteśmy świadkami takiej oto sceny:

Scena dość szokująca, choć wcale nie zaskakująca dla tych, którzy znają historię. Company of Heroes 2 pokazuje coś, co może nie stanowiło powszechnej praktyki, ale zdarzało się na tyle często, że nie dało się sceny z gry powiązać z jakimkolwiek faktycznym incydentem - było ich zbyt wiele po prostu. Partyzanci Armii Krajowej stali się niewygodni dla komunistów już na początku wojny, bo także na terenach zajętych przez Armię Czerwoną w 1939 roku organizował się ruch oporu. Gdy w 1941 przyszli tam Niemcy, partyzanci walczyli na równi z nimi i z rosyjskimi partyzantami. Ci ostatni dostali wyraźne rozkazy, by strzelać do Polaków już w 1943 roku, latem, gdy wyszła na jaw prawda o Katyniu i stosunki ZSRR i polskiego rządu na uchodźstwie uległy znacznemu pogorszeniu. Rosyjscy partyzanci mieli donosić na polskich Niemcom, mieli urządzać na nich zasadzki pod płaszczykiem wspólnych akcji i eliminować dowódców polskich oddziałów.

Gdy regularne jednostki Armii Czerwonej wkroczyły do Polski w 1944, stosowały standardową praktykę rozbrajania oddziałów partyzanckich według rozkazu Stalina z 31 lipca. Wielu AKowców aresztowano, niektórych rozstrzelano po pokazowych procesach, a ponad 50 tysięcy wywieziono na wschód - także tych, którzy wcześniej walczyli ramię w ramię z czołowymi jednostkami Armii Czerwonej. Także polscy komuniści nawoływali do likwidacji Armii Krajowej - późniejszy pierwszy sekretarz PZPR Władysław Gomułka twierdził, że "Akowcy okazali się elementem wrogim, który bezwzględnie należy usunąć", a Roman Zambrowski wprost twierdził, że należy ich "wytępić". I tępiono, o czym mogą świadczyć zbiorowe mogiły bezimiennych partyzantów, takie jak ta w Kąkolewnicy, gdzie pochowano 12 mężczyzn...

... skazani mieli ręce i nogi związane metalowymi kablami, ręce wykręcone były do tyłu. W chwili zgonu niektóre ofiary miały złamane kości podudzi i ramion, czaszki nosiły ślady urazów mechanicznych zadanych z dużą siłą tępym i twardym narzędziem. W kościach czaszek biegli stwierdzili obrażenia postrzałowe, świadczące o tym, że ofiary ginęły od strzałów oddawanych w tył lub bok głowy. Jedna spośród odnalezionych czaszek nie była przestrzelona, lecz rozbita. Nie zdołano zidentyfikować żadnej z ofiar, ale wydobyte z grobów podczas ekshumacji przedmioty - buty, łańcuszek ze szczątkami szkaplerza, pierścionek z orzełkiem, haftowana polska gwiazdka wojskowa, okładki modlitewnika, dwa wojskowe przedwojenne mosiężne guziki mundurowe, mosiężny wojskowy orzełek - świadczą, że zabici byli żołnierzami AK.

Company of Heroes 2 nie sięga do aż tak drastycznych szczegółów - ale przekaz ma jasny i wyraźny. Przekaz, jakiego zawsze szukaliśmy w grach o II wojnie światowej. Chcieliśmy w nich zobaczyć nie tylko bohaterstwo i męczeństwo Polaków, ale też to, jak zostaliśmy zdradzeni i opuszczeni przez naszych zachodnich sojuszników, pozostawieniu na pastwę ZSRR i Stalina. Kto by się spodziewał, że to Company of Heroes 2 podejmie tę tematykę? Chyba nikt. Oczywiście, mało prawdopodobne, by twórcy gry zrobili to w ramach jakiegoś zadośćuczynienia, czy też z miłości do historii - chodziło raczej o wywołanie emocji, zaciekawienia i zszokowania sceną rozstrzelania partyzantów. Chęci chęciami, ale efekt jest lepszy niż moglibyśmy się spodziewać. Szkoda tylko, że trzecia z misji w Polsce, traktująca o wyzwoleniu Poznania, a konkretnie o walkach o Cytadelę, nie wdaje się w szczegóły, takie jak to, że w jej zdobywaniu pomagali Rosjanom cywilni mieszkańcy miasta (ok. 2 tysięcy), w większości ochotnicy, którzy najczęściej mieli pierwszy raz w życiu broń w ręku. W grze bramy Cytadeli szturmują sami Rosjanie, gdy tak naprawdę do jej wnętrza wdarto się dopiero, gdy właśnie polscy ochotnicy pod ostrzałem zbudowali most nad fosą. Tego już w grze niestety nie ma. Ale to nic.

Należy się cieszyć, że w końcu ktoś nie tylko zauważył, że w II wojnie światowej brała udział Polska i zrobił to w sposób, który bardzo blisko ociera się o prawdę historyczną. Lepiej być nie mogło... No dobrze, mogło, bo przecież dałoby się wcisnąć jeszcze jedną misję, z Warszawą i powstaniem, choćby i traktującą o bohaterskich desantach żołnierzy 1. Armii na Czerniakowie i Powiślu, w których bohater, jako korespondent wojenny mógł brać udział... Ale nie łapmy od razu za całą rękę, bądźmy wdzięczni za to, co już od Company of Heroes 2 dostaliśmy. I ładnie podziękujmy, że tym razem pamiętano o Polsce i Polakach.

Kup Company of Heroes 2 w sklepie gram.pl

Najnowsze
Lubisz nas?