Recenzja - PC

F1 2012 - recenzja

Paweł Pochowski, 27 września 2012 11:15 9

F1 2012 to już trzecia część wyścigowej serii od Codemasters. Dwie poprzednie oceniane były bardzo dobrze, ale pokazywały jednoznacznie, że twórcy muszą wprowadzić kilka ważnych zmian. O tym, czy tegoroczna edycja jest oczekiwanym krokiem do przodu oraz kto musi, kto może, a kto nie powinien jej kupować dowiecie się z naszej recenzji.

F1 2012 to już trzecia część wyścigowej serii od Codemasters. Dwie poprzednie oceniane były bardzo dobrze, ale pokazywały jednoznacznie, że twórcy muszą wprowadzić kilka ważnych zmian. O tym, czy tegoroczna edycja jest oczekiwanym krokiem do przodu oraz kto musi, kto może, a kto nie powinien jej kupować dowiecie się z naszej recenzji.

F1 2012 rozpoczyna się z grubej rury. Tuż po uruchomieniu gry zapoznajemy się bowiem z jedną z większych nowości – trybem testu młodych kierowców. Wcielamy się w początkującego, dopiero pukającego do bram Formuły 1, kierowcę, który przez dwa dni na torze Yas Marina Circuit w Abu Dhabi przechodzi odpowiednie szkolenie. Teoretycznie w ciągu dwóch dni zespoły rozglądają się za nieoszlifowanymi diamentami, którymi warto się zainteresować – w praktyce jest to nic innego niż wprowadzenie do rozgrywki, podczas którego poznajemy najważniejsze zasady rządzące Formułą oraz uczymy się podstawowych technik prowadzenia bolidu. Dlaczego Codemasters dopiero teraz zdecydowało się na wprowadzenie samouczka, który powinien być w serii od samego początku? Nie mam pojęcia. Dobrze, że naprawili swój błąd, ale dla większości fanów będzie to absolutnie nieprzydatne. Jedynym powodem, dla którego w ogóle warto test młodego kierowcy ukończyć jest dostęp do lepszych zespołów w trybie kariery – do wyboru oprócz Marussia, HRT i Caterham będzie także Scuderia Toro Rosso oraz Williams (o ile oczywiście zaprezentujemy się z dobrej strony).

Test młodych kierowców okazuje się jedynie przyśpiewką do tego, co Codemasters postanowiło zrobić z trybami rozgrywki w nowym F1. Zacznę może od rzeczy pozytywnych – a więc wprowadzono dwa nowe tryby zabawy. Pierwszym z nich jest tryb mistrzowski, w którym stajemy do siedmiu pojedynków z wybitnymi kierowcami Formuły 1 – m.in. Jensonem Buttonem, Michaelem Schumacherem czy Kimim Raikkonenem. Twórcy stawiają nas w określonej sytuacji i dają do wykonania konkretne zadanie – dla przykładu w pierwszym pojedynku w ciągu trzech okrążeń musimy przebić się sześć pozycji do przodu, aby wyprzedzić kolegę z zespołu – Kimiego. W następnym z kolei sytuacja jest odwrotna – jedziemy na pierwszym miejscu, rozpoczyna się ulewa, a zespołowy partner właśnie zmienił opony na deszczowe. Naszym zadaniem jest dojechanie na metę przed Lewisem. Teoretycznie więc pomysł jest fajny – dostajemy ciekawe scenariusze do realizacji. Szkoda, że są one bezsensowne – wyprzedzenie sześciu kierowców na dystansie trzech okrążeń tylko po to, by przyjechać przed partnerem z zespołu to bzdura jakich mało, a tryb mistrzowski wprost naszpikowany jest tego rodzaju absurdami. Ale niech będzie, że docenimy starania twórców w celu urozmaicenia nam rozgrywki.

Drugim z nowo wprowadzonych rodzajów zabawy jest tryb wyzwań, który jest swego rodzaju mini karierą. Wybieramy w nim zespół do którego chcemy dołączyć, a następnie z całej stawki wskazujemy jednego kierowcę z którym będziemy rywalizować – jeżeli trzykrotnie zaprezentujemy się lepiej od niego otrzymujemy jego kontrakt. Nazwałem ten tryb mini karierą, ponieważ nie ma w nim treningu, kwalifikacje rozgrywane są na zasadzie „jednej szansy” (tylko jedno okrążenie), a wyścigów jest jedynie dziesięć. To byłby świetny wstęp do właściwego trybu kariery, gdyby do dyspozycji graczy oddano także trening. Niestety, nie zrobiono tego, jeżeli chcemy więc poznać lub poćwiczyć jazdę na torze, na którym odbędzie się kolejny wyścig, musimy opuścić tryb wyzwań i włączyć jazdę na czas. Po prostu nie da się wykręcić dobrego czasu na nieopanowanym do perfekcji torze, w przypadku gdy gramy na bardziej wymagającym poziomie trudności i wyłączamy choćby część asyst. Więc także i w przypadku trybu wyzwań mam mieszane uczucia.

Jednoznacznie złym posunięciem ze strony Codemasters jest usunięcie trybu Grand Prix. Nie mam zielonego pojęcia, kto był taki mądry by zaproponować usunięcie GP, ani w jaki sposób to umotywował – wiem jednak, że był w błędzie. Prawdziwą esencję zabawy w F1 był właśnie ten tryb – jest on najwierniejszy prawdziwym zmaganiom w Formule 1, dodatkowo mogliśmy w nim wcielić się w swojego ulubionego kierowcę. Kariera oferuje może i podobne, ale jednak inne doznania. Przy Grand Prix twórcy na pewno nie mieli dużo pracy, bo tak naprawdę to po prostu szereg następujących po sobie wyścigów – dlaczego więc go usunięto? To posunięcie pokazuje jednoznacznie, że seria zmierza w złą stronę, oddalając się od prawdziwej Formuły 1. To po pierwsze, a po drugie mam dziwne wrażenie, że w F1 2012 trybu Grand Prix nie ma tylko po to, by Codemasters mogło tryumfalnie go wprowadzić w F1 2013.

Nie mogę bowiem pozbyć się wrażenia, że seria zaczyna zjadać własny ogon, a Codemasters interesuje się głównie tym, by zmienić wystarczająco, aby sprzedawać kolejne produkcje jako osobne części, ale też na tyle mało, by pozostawić sobie zaplecze na przyszłe lata. Największe zmiany w F1 2012 to te wymienione powyżej – dodanie dwóch nowych, przeciętnych trybów rozgrywki, usunięcie Grand Prix oraz zmiany w trybie kariery. I to zmiany całkowicie nielogiczne i niezrozumiałe. Mottem przyświecającym twórcom podczas prac nad F1 2011 było ponoć "Be the driver, live the life, go compete" – w ten sposób tłumaczyli wprowadzenie wyścigowego padoku, rozbudowanie dialogów z dziennikarzami itd.

W jaki sposób wytłumaczyć więc fakt, że w F1 2012 to wszystko najzwyczajniej w świecie zniknęło? Padok zastąpiono zwykłym menu, które jest co prawda bardziej przejrzyste i prostsze w obsłudze, ale nie ma takiego klimatu jak dwa poprzednie. Zresztą tryb kariery doczekał się większej ilości zmian – m.in. twórcy ograniczyli liczbę sesji treningowych do jednej. Nie jest to może znaczna zmiana, a większość graczy i tak pewnie nie korzystała z wszystkich trzech sesji, ale jest to kolejny krok w złą stronę, oddalający F1 2012 od prawdziwej Formuły. Do tego krok niezrozumiały – czy komuś przeszkadzało, że może korzystać z trzech treningów? Wątpię. Tym bardziej, że z pierwszego treningu dało się przeskoczyć bezpośrednio do kwalifikacji.

Kolejna ze zmian to całkowite usunięcie rozmów z dziennikarzami. To także złe posunięcie w mojej ocenie, bo choć jak dotąd nie był to wybitnie przydatny element zabawy, to jednak w pewien sposób składał się na całość uczucia pod tytułem „jestem kierowcą F1” – uczucia, które Codemasters odwzorowuje raczej przeciętnie. Od trzech lat w grze brakuje mi animacji wręczania nagród po wyścigu – skakania z radości, wręczania pucharów i wzajemnego oblewania się szampanem. Niestety, w F1 2012 takowe animacje się nie pojawiły, a ponadto zabrano dwa elementy próbujące przekonać nas, że faktycznie startujemy w najlepsze wyścigowej lidze świata. Szkoda, bo przez to wszystko mało jest w F1 2012 samej Formuły 1 – która przecież w rzeczywistości naszpikowana jest wzniosłymi chwilami, ogromnym prestiżem, chorą wręcz popularnością i olbrzymimi pieniędzmi. Całej tej otoczki w grze od Codemasters bardzo brakuje.

Dobrze, że twórcy poprawili chociaż model jazdy. Co prawda nadal głusi są na uwagi fanów, którzy o zmianę wielu kwestii proszą od czasów F1 2010. Nadal sędziowie w niektórych momentach zachowują się zupełnie niesprawiedliwie, a AI przeciwników wymagałoby kilku poprawek. Cieszmy się jednak, że przynajmniej model sterowania został usprawniony – daje więcej przyjemności, jest bardziej czuły niż ten z poprzedniego roku, a ponadto poprawiono przyczepność.

Żeby wszystko było jasne – F1 2012 oferuje zręcznościowo-symulacyjny model sterowania, ale dzięki temu bawić się przy tej grze mogą zarówno niewtajemniczeni w wirtualne wyścigi jak i stare wygi cyfrowych torów. Ci pierwsi pozostawią włączone asysty, dzięki czemu rozgrywka na padzie będzie odpowiednio wymagająca, ale równocześnie przyjemna i przystępna. Drudzy natomiast wybiorą wyższy poziom AI i wyłączą większą część asyst, dzięki czemu wyścigi będą nie tylko walką z przeciwnikami, ale także i torem oraz sobą samym. To co mogę z całą pewnością uznać za plus F1 2012, to fakt, że jest to naprawdę wymagająca produkcja. Opanowanie konkretnego toru na tyle, by nie odstawać od konkurentów i jechać na sto procent swoich możliwości to wprost godziny treningu i kilkadziesiąt okrążeń. A torów jest przecież kilkanaście – gdy dodamy do tego kilka trybów rozgrywki i tryb wieloosobowy, łącznie daje nam to zabawę na całe tygodnie, jak nie miesiące.

I tu dochodzimy do najważniejszej kwestii – F1 2012 to gra dla prawdziwych fanów tego sportu. Niezależnie od stopnia umiejętności w prowadzeniu wirtualnego bolidu czy doświadczenia. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że jest to zabawa wymagająca o wiele więcej od przeciętnej gry – ale też w zamian za trud, pot i ciężką pracę wkładaną w podnoszenie swoich umiejętności – oferująca znacznie więcej, bo satysfakcję z pokonywania własnych barier i samodoskonalenia swoich umiejętności. Może nie w takim stopniu jak „dojrzałe” symulatory pokroju rFactora czy serii Race, ale jednak.

Grafika nadal prezentuje się ładnie – szczególnie efektownie wykonane są bolidy oraz słynna już dla serii F1 od Codemasters jazda w deszczu, która jest wprost fenomenalna. Krople deszczu na ekranie i ściana wody za bolidem jadącym przed nami jest tak realistyczna, że noga sama ucieka w stronę hamulca. Szkoda więc, że twórcy raczą nas jednocześnie takimi kwiatkami jak paskudnie wyglądające zniszczenia – przy zderzeniu w powietrze wzbija się fura kwadracików i trójkątów symulujących niby to roztrzaskanie się plastikowego elementu bolidu w drobny mak.

Dubbing także ma swoje dobre oraz złe strony. Miło, że CDP pokusiło się o przetłumaczenie całej produkcji, a do nagrania kwestii mówiony zatrudniło aż trzech aktorów. Niestety, zdarzają się błędy techniczne (np. urywające się wypowiedzi podczas testu młodych kierowców), językowe (słynny już chyba „Jenson” Button), a i nie każdy z aktorów radzi sobie odpowiednio dobrze. Najgorzej wypadają kwestie wypowiadane przez komentatora (Jakub Kamieński) – dobrze, że Paweł Ciołkosz jako inżynier wyścigowy oraz Grzegorz Kwiecień spisali się znacznie lepiej. Zresztą o tym, jak wypada dubbing w polskiej wersji F1 2012 możecie przekonać się z naszego filmiku, który umieszczamy poniżej.

Podsumowując, F1 2012 to cały czas dobra produkcja, w której to co najważniejsze wykonane jest najlepiej – model sterowania daje wiele przyjemności, a dobrze przy grze bawić mogą się zarówno nowicjusze w F1 jak i zawodowcy. Niestety, seria ewoluuje w zdecydowanie złą stronę. Codemasters miesza w trybach wyścigowych, dodaje nowe i usuwa Grand Prix, zmienia karierę i wyrzuca z niej rzeczy wprowadzone rok temu, a wszystko to bez większego uzasadnienia. Zupełnie jakby coś trzeba było zmienić, by gracze kupili kolejny, odcięty od słynnej marki kupon. Nie polecam gry tym, którzy mają F1 2011 bo zmian jest za mało. Z czystym sumieniem polecić mogę ją tym, którzy w żadne F1 od Mistrzów Kodu jeszcze nie grali – ale takich pewnie wielu nie ma. Ostrożność zalecam osobom posiadającym tylko F1 2010 - nowa część może, ale nie musi im się spodobać. A co do przyszłorocznej części to radzę Codemasters lepiej zastanowić się nad wprowadzanymi zmianami, ponieważ biorąc pod uwagę trzyletni okres ewolucji serii trzeba przyznać, że wychodzą im one raczej przeciętnie.

F1 2012 PC

  • Poprawiony model sterowania bolidem
  • nowe tryby rozgrywki
  • silnik graficzny ciągle daje radę
  • polski dubbing
  • wymagający gameplay
  • Ewolucją w złą stronę
  • brak Grand Prix
  • przypadki niesprawiedliwego sędziowania
  • brak znaczących zmian w stosunku do poprzedniej części
  • wygląd zniszczeń
  • niedoróbki techniczne
Seria F1 zwolniła tempo 7.2
najnowsze