Spec Ops: The Line - zapowiedź

Patryk Purczyński
2010/12/12 20:30
6
0

Każdy liczący się wydawca ma w planach choć jedną poważną strzelaninę. Dla Take-Two najpoważniejszą nadzieją na sukces jest w tej chwili Spec Ops: The Line. Tylko czy produkcja firmy Yager udźwignie ten ciężar?

Każdy liczący się wydawca ma w planach choć jedną poważną strzelaninę. Dla Take-Two najpoważniejszą nadzieją na sukces jest w tej chwili Spec Ops: The Line. Tylko czy produkcja firmy Yager udźwignie ten ciężar?

Spec Ops: The Line - zapowiedź

Choć Spec Ops: The Line może wydawać się niektórym nową marką, jest on tak naprawdę powrotem serii, która triumfy święciła na przełomie wieków, i to na mocno zakurzonych dziś platformach (pierwsze PlayStation, Dreamcast, a także pecety). Yager Development nie odwołuje się w bezpośredni sposób do żadnego z tytułów sprzed około dekady, próbując napisać własną historię. Historię mroczną, pełną dramatycznych wyborów, a jednocześnie osadzoną w jednym ze współczesnych światowych centrów przepychu, czyli Dubaju. Miasto przedstawione w grze jest jednak diametralnie inne od tego, jakie znamy z reportaży telewizyjnych (większość) i wycieczek (nieliczni szczęśliwcy).

Skasowany cud świata

Skasowany cud świata, Spec Ops: The Line - zapowiedź

Dubaj w Spec Ops: The Line został dotknięty serią kataklizmów - burz piaskowych, które doprowadziły ów ośrodek niemal do ruiny, prawie wszystko zasypując złocistymi drobinkami. Siłą rzeczy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie przyjeżdżamy więc na wycieczkę krajoznawczą. Główny bohater, Martin Walker, wraz z oddziałem Delta Force został tam wysłany na misję ratunkową. Po długim okresie ciszy radiowej okazuje się bowiem, że zaginiony podczas jednej z burz piaskowych pułkownik U.S. Army John Konrad żyje. Naszym zadaniem jest sprowadzenie go (i jego ludzi) do domu. Po przybyciu na miejsce nie wszystko okazuje się jednak takie, jak się tego spodziewaliśmy...

W tym właśnie miejscu zaczyna się mroczna część opowieści zawartej w Spec Ops: The Line. Pułkownik Konrad zaginął bowiem jako bohater, człowiek, który z grupką swoich ludzi został w samym centrum kataklizmu tylko po to, by ewakuować mieszkańców z miasta grożącego całkowitym zawaleniem. Heroizm w pewnym momencie zmienił się najwyraźniej w diaboliczność. Już pierwszy trailer wita nas bowiem złowieszczymi zapowiedziami Konrada: "Nadal chcesz mnie ratować, kapitanie? Nawet po tym, jak zobaczyłeś, co zrobiłem? Musisz myśleć, że jestem potworem, że oszalałem. Znajdź nas, kapitanie, czekamy". Najdobitniejszym obrazem świadczącym o tym, że - najłagodniej mówiąc - coś poszło nie tak, jest makabryczny widok setek wisielców, których powieszono na miejskich latarniach.

Przedzieramy się przez kolejne lokacje, próbując dotrzeć do Konrada i dociekając, do czego mogło dojść w pożartym przez kataklizm Dubaju. Obserwowana z trzecioosobowego rzutu kamery akcja nie jest tak intensywna, jak w najbardziej uwypuklających samo strzelanie przedstawicielach gatunku. W tym przypadku to dobry wybór, mamy bowiem trochę czasu na odetchnięcie i przemyślenia, a twórcy - na podanie nam na tacy ciężkiej gatunkowo opowieści. Poszczególne postacie mają być wyraziście nakreślone, a wraz z postępami powinniśmy dostrzec, jak ewoluują. Jak zapewniają producenci, narracja i rozgrywka znakomicie ze sobą współgrają. Ile w tym przechwałek, a ile prawdy - na ocenę tej kwestii przyjdzie zapewne czas przy recenzji Spec Ops: The Line.

Antygona się kłania

Antygona się kłania, Spec Ops: The Line - zapowiedź

Nieeksplorowane dotychczas przez twórców gier miasto to za mało, by wyróżnić strzelaninę wśród masy innych przedstawicieli gatunku. Yager Development dodaje więc coś, co powinno stanowić esencję Spec Ops: The Line. Coś, co odpowiednio przedstawione ma szansę zapaść w pamięć gracza na lata. To wybory moralne. - Nie będzie żadnego HUD-u ani menu, z którego wybierzemy ścieżkę dobra lub zła. Wybory są zaprezentowane w taki sposób, że, o ile zwracasz uwagę na to, co się dzieje wokół, pojawi się kilka rzeczy, które będziesz mógł zrobić, które wpłyną na życie cywili i postaci ważnych dla opowieści - mówi główny projektant Cory Davis.

- Na decyzje będą bezzwłocznie reagowali pozostali członkowie oddziału. Powiedzmy, że zabiłeś kilku cywili. Kumple nie będą tym faktem uradowani, bo przecież nie jesteście mordercami, nie przybyliście tam po to, by zlikwidować tych ludzi - dodaje. W kolejnym wywiadzie obrazuje to tak: - W grze decyzje podejmujesz tak samo, jak w rzeczywistym życiu. Musisz rozstrzygnąć, jak poradzić sobie z daną sytuacją, musisz być spostrzegawczy jako gracz. Miej świadomość, że będziesz żył z tymi decyzjami do końca kampanii. A w jeszcze innym - tak: - To najbardziej prowokujący shooter, w jakiego kiedykolwiek graliście. Będziecie wybierać między tym, co moralne, a tym, co konieczne.

Po takich zapowiedziach automatycznie rodzą się wygórowane oczekiwania, a to prosta droga do wykopania sobie grobu przez producenta. Droga, która może skręcić ku szczęśliwemu zakończeniu tylko w jeden sposób - jeśli rzeczywiście aspekt wyborów moralnych w Spec Ops: The Line będzie przedstawiony wybornie. Na razie wiadomo, że nasze czyny będą miały wpływ na opowieść. W kampanii uświadczymy kilka momentów, w których nasze decyzje zdeterminują kształt przedstawianych później wydarzeń. Z czasem poznamy skutki wcześniejszych działań, a kroki przez nas podjęte zaważą na zakończeniu. Ile będzie finałów? Tego nie wiadomo.

Spec Ops: The Line to nie tylko shooter. Pojawią się również elementy taktyczne. Jako dowódca skromnego liczebnie oddziału, Walker będzie mógł wydawać intuicyjne i niezbyt skomplikowane komendy: wskazać miejsce, do którego kompani mają się udać lub cel i sposób ataku. Twórcy zapewniają, że postacie cechują się wysoką sztuczną inteligencją, zatem z wykonywaniem tych prostych rozkazów nie powinno być większych problemów. Co ciekawe, jeśli ktoś nie chce dowodzić innymi, a jedynie czerpać niekłamaną radość z ładowania kilogramów ołowiu w kolejne korpusy, czaszki i kończyny, jak na fana shooterów przystało, nie musi tego robić - pozostali członkowie Delta Force poradzą sobie sami, dokonają logicznych wyborów i będą dzielnie wspomagać nas w poczynaniach wymierzonych przeciwko nieprzyjacielowi.

Piasek na zamkach

GramTV przedstawia:

Piasek na zamkach, Spec Ops: The Line - zapowiedź

Pamiętacie jeszcze plażę Omaha z Medal of Honor: Allied Assault? Pewnie, że pamiętacie. Misja została zrealizowana z takim rozmachem, że pomimo upływu blisko dziewięciu już lat wciąż do niej wracamy. Dlaczego przywołujemy ją akurat teraz? Ponieważ Spec Ops: The Line może (podkreślmy: może) kryć w sobie równie spektakularne momenty. Chodzi o misje rozgrywane w czasie burz piaskowych. Dotychczas na żadnym pokazie nie zaprezentowano choćby ich krótkich fragmentów, co może prowadzić do dwojakich wniosków: albo nie są jeszcze dopracowane, a twórcy chcą dopiąć wszystko na ostatni guzik, zanim ktokolwiek z zewnątrz to zobaczy, albo aspekt ten jest tak genialnie zrealizowany, że producenci zostawią go w tajemnicy do samej premiery jako największego kopa. Na razie wiemy tyle, że w trakcie takich burz widoczność jest mocno ograniczona, a co za tym idzie przeciwnicy próbują nas szukać, a sprzymierzeńcy tracą kontakt. Walka podczas zamieci piaskowych będzie się ponadto charakteryzowała inną dynamiką od pozostałych misji.

Piasek da nam się we znaki nie tylko podczas zawiei. To wierny towarzysz wszelkich naszych poczynań w Spec Ops: The Line. Decyliony tych ziaren mineralnych pokryły niemal cały Dubaj. Futurystyczne wręcz miejsce nie przetrwało zmasowanego ataku natury, co nadaje mu specyficznego uroku. Lokacje wzbudzają zachwyt nawet mimo tego, że imponujące drapacze chmur zamieniły się w ruinę. Szczątki tej niezwykłej architektury zostały jednak zachowane. Z pustynnych przestrzeni wynurzają się więc charakterystyczne dla tamtejszego przepychu złoto i kryształy. Jak jednak wspomnieliśmy na początku, pobyt w mieście (a raczej jego pozostałościach) nie jest spowodowany chęcią poznania nowego zakątku świata.

Trzeba nieustannie uważać, bo złocisty grunt bywa niebezpieczny. Postacie zapadają się w piasku, teren niespodziewanie się osuwa. Możemy iść po takiej piaszczystej połaci i nagle zorientować się, że stoimy na szklanym dachu budynku. A w środku? W środku całkowicie nietknięta kataklizmem przestrzeń. Pokryty piaskiem teren odegra zresztą niemałą rolę w rozgrywce. Będzie można np. strzelić w okno i wybitą szybą spowodować lawinę piaskową. Interakcja ze środowiskiem nie raz odmieni oblicze starć z wrogiem czy nawet samej lokacji. To kolejny element, wysuwający Spec Ops: The Line przed szereg bliźniaczo podobnych strzelanin.

W żadnym shooterze, chcącym odegrać na rynku ważną rolę, nie może rzecz jasna zabraknąć multiplayera. Spec Ops: The Line nie będzie na tym polu wyjątkiem. Moduł ten powstaje obok kampanii, ale zajmuje się nim osobny zespół. Zapowiada się standardowo: będą tryby, w których gracze rywalizują ze sobą i takie, które wymagają współpracy. Więcej miejsca na naszych łamach rozgrywce wieloosobowej poświęcimy, gdy będziemy mieli okazję wypróbować ją na własnej skórze. Już niebawem rozpoczną się beta-testy multiplayera, a to doskonała okazja, by tryb ten ocenić jeszcze przed premierą. Pozwólcie zatem, że w tym miejscu postawimy kropkę.

Udźwigniecie?

Udźwigniecie?, Spec Ops: The Line - zapowiedź

I w tym miejscu wracamy do pytania postawionego na początku. Czy Spec Ops: The Line będzie w stanie zagrać frontmana Take-Two na polu bitwy strzelanin? Niezaprzeczalnie twórcy mają wyrazisty pomysł i jeśli równie wyraziście będą potrafili go przedstawić w samej grze, to otrzymamy coś więcej, niźli tylko kolejnego shootera z zaimplementowanym systemem osłon, którego akcja rozgrywa się w intrygującym miejscu. Twórcy podkreślają, że skupiają się na trybie dla pojedynczego gracza (choć nie zaniedbują niezbędnego w obecnych warunkach rynkowych multiplayera), a to daje nadzieję, że wreszcie doczekamy się porządnej, rozbudowanej kampanii, której esencją powinny się stać te trudne wybory moralne.

To daje nadzieję, że wreszcie singiel nie będzie tylko dodatkiem do gry wieloosobowej, ale sam w sobie posłuży za danie główne. Na taką strzelaninę czekam od długiego czasu. A fakt, że twórcy inspirują się takimi dziełami, jak Czas Apokalipsy Francisa Forda Coppoli czy Jądro ciemności Josepha Conrada, tylko wzmaga we mnie chęć dostania tej gry w swoje ręce. Spec Ops: The Line ma potencjał, by stać się jednym z najbardziej pozytywnych zaskoczeń przyszłego roku. Czy go wykorzysta? Gorąco wierzę, że tak.

Komentarze
6
Usunięty
Usunięty
13/12/2010 12:17

hmmm smaczna gra i czas czekać na recenzję.

HiddenNick
Gramowicz
13/12/2010 08:24
Dnia 12.12.2010 o 20:43, Miki_L napisał:

wygląda na prawdę interesująco, szkoda tylko, że z trzeciej osoby. Ale się zobaczy, może to nie będzie jakoś szczególnie psuć rozrywki :)

Osobiście mam powyżej uszu FPS''ów...

Usunięty
Usunięty
13/12/2010 06:36

Shepard''a? Nigdy w życiu! Przecież Shepard miał rude włosy i inną budowę twarzy :)




Trwa Wczytywanie