Mass Effect 2 - recenzja

Michał Nowicki
2010/02/01 19:05
118
0

Mass Effect 2, druga część kosmicznej trylogii BioWare, to kawał naprawdę dobrej, solidnej roboty. Kanadyjczycy dokonali wielu zmian w mechanice, jeszcze bardziej zbliżających grę do typowych strzelanek TPP. I wyszło jej to na dobre. Mass Effect 2 przykuwa na długie godziny do monitora i może być przyczyną kilku zarwanych nocy. Wciąga, choć nie porywa.

Mass Effect 2, druga część kosmicznej trylogii BioWare, to kawał naprawdę dobrej, solidnej roboty. Kanadyjczycy dokonali wielu zmian w mechanice, jeszcze bardziej zbliżających grę do typowych strzelanek TPP. I wyszło jej to na dobre. Mass Effect 2 przykuwa na długie godziny do monitora i może być przyczyną kilku zarwanych nocy. Wciąga, choć nie porywa.

Pełny poradnik do gry Mass Effect 2 - ściągnij

Mass Effect 2 - recenzja

Rozczarowuje przede wszystkim główny wątek i jego zakończenie. Oczekiwałem epickich fajerwerków na końcu, a otrzymałem jedynie garść rzuconych pod nogi petard. Nie można jednak wykluczyć, że w tym szaleństwie jest metoda i Mass Effect 2 służy po prostu przygotowaniu gruntu pod wielki finał historii. Szkoda tylko, że bardzo słabo moim zdaniem rozegrano w tej części wątek Cerberusa. Przez całą grę brakowało mi poważniejszych tarć i konfliktów, przez co Shepard miast być bezkompromisowym bohaterem galaktyki, zaczął się jawić jako zwyczajny oportunista. Tak, wiem, że bez tego nie byłoby fabuły, a gra zakończyłaby się zapewne po pierwszych 20 minutach. Ale można było zrobić to z większym biglem.

Lojalność najemnika

Główny wątek fabularny porównałbym tutaj do gier z serii Fallout. Jest krótki, mało wyrazisty i w zasadzie stanowi jedynie klamrę spinającą stanowiący główne danie środek. Ma kilka ciekawych momentów, jednak to co najlepsze, kryje się wewnątrz. Powtórzę tutaj to, co napisałem przy recenzji poprzedniej części – naprawdę podoba mi się ten świat. Owszem, są tam różnorodne kalki i opieranie się na schematach. Jednak całość jest na tyle spójna, wiarygodna i bogata, że mam ochotę do tego uniwersum wracać. Dzięki całkiem sporej liczbie misji pobocznych, podzielonych na dwie podstawowe grupy, w Mass Effect 2 będziemy mieli wiele okazji, by to uczynić.

Pierwsza grupa, to kompletowanie załogi dla nowej – i znacznie lepszej – Normandii oraz związane z tymi postaciami zadania. Sami bohaterowie są zdecydowanie ciekawsi i mniej jednoznaczni, choć z drugiej strony rozczarowało mnie ich wiernopoddańcze przywiązanie do Sheparda. Tutaj aż prosiło się o większe zróżnicowanie reakcji w zależności od poczynań, czy odpowiedzi komandora. Nikt się jednak na nas nawet nie obrazi, a interakcje między samymi BN-ami można zliczyć na palcach jednej ręki. Poza tym sama koncepcja kompletowania ekipy (zdobywania sojuszników) w formie zadań dziwnie przypomina mi inną grę z logo BioWare. Nie zmienia to jednak faktu, że całość jest całkiem udaną – choć nie porywającą – mieszanką space opery z operą... mydlaną.

Na szczęście olbrzymim plusem są pozostałe zadania poboczne, które w niczym nie przypominają powtarzanego do znudzenia czyszczenia dwóch identycznych lokacji z „jedynki”. W Mass Effect 2 każdy z tych krótkich epizodów odbywa się w innym środowisku, ma odpowiedni klimat, czasem składa się z kilku etapów, przede wszystkim zaś mamy tu do czynienia ze sporym zróżnicowaniem samych zadań. Owszem, nierzadko będzie to kwestia wyczyszczenia lokacji za pomocą zmasowanego ognia, ale trafimy również na proste gry logiczne, zwiedzimy klimatyczny i niestabilny wrak transportowca, czy przyjdzie nam błądzić w gęstych oparach chloru.

To wszystko, mimo wspomnianych wad, składa się na naprawdę niezły klimat całości. Tego Mass Effect 2 odmówić nie można. Dodatkowo podczas gry trafimy na pokaźną liczbę nawiązań do poprzedniej części, choć duża część z nich, to jedynie maile, które odbieramy na naszym laptopie. Smaczne, choć mało spektakularne. Zachowane z poprzedniej części zapisy gry nie wpływają niestety w zbyt znaczący sposób na samą rozgrywkę. Ot, czasem pojawi się gdzieś BN, z którym powspominamy stare, dobre czasy, czy wykonamy związane z nim, mało znaczące zadanie. Przykłady, kiedy decyzje z „jedynki” mają większy wpływ na kształt świata, można policzyć na palcach jednej ręki. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się niczego więcej, choć miałem maleńką nadzieję na jakąś większą niespodziankę.

Drugie ujęcie... Akcja!

Od chwili, kiedy po dość długiej choć efektownej introdukcji zostajemy wreszcie wypuszczeni na szeroki przestwór galaktyki, zaczynamy dostrzegać całe mnóstwo zmian w stosunku do części pierwszej. I tu muszę wyraźnie powiedzieć, że są to zmiany na lepsze. Pod warunkiem wszakże, iż zgodnie z intencjami twórców przewartościujemy nieco nasze podejście do gry, traktując ją jako strzelankę TPP z rozbudowaną mechaniką i mnóstwem filmowych dialogów. Musimy sobie bowiem jasno i wyraźnie powiedzieć, że właśnie tym przede wszystkim jest Mass Effect 2. Rozbudowaną fabularnie strzelanką z erpegowymi elementami. I w tej kategorii nie ma sobie równych.

Kanadyjczycy całkowicie przeprojektowali mechanikę, co bez wątpienia wyszło grze na dobre. Skuteczność ostrzału oparta jest teraz wyłącznie na umiejętnościach gracza i charakterystyce używanej broni. Tych nie ma co prawda zbyt wiele (niech zgadnę: będą nowe w DLC?), jednak różnią się teraz od siebie w dość wyraźny sposób. Pozwala to wreszcie dobrać broń w zależności od preferencji gracza, a nie dopisanej na jej końcu rzymskiej cyfry. Zamiast niej mamy towarzyszące nazwie oznaczenia literowe, wynikające z wykupionych i odkrytych ulepszeń. W grze tego typu zdecydowanie wolę takie właśnie rozwiązanie.

Z tego samego powodu zupełnie nie przeszkadza brak klasycznego ekwipunku. Zamiast tego mamy opcję doboru części pancerza dla Sheparda, a przed każdą misją lub na pokładzie Normandii możemy zmienić uzbrojenie drużyny. Bardzo dobrym posunięciem jest również wprowadzenie w Mass Effect 2 ogniw schładzających broń, działających dokładnie, jak klasyczne magazynki. Dzięki temu nie musimy już strzelając obserwować wciąż paska temperatury broni, co było jedną z najbardziej denerwujących rzeczy w „jedynce”. Dodajmy do tego znacznie usprawnione oraz wygodniejsze korzystanie z osłon i tak oto otrzymujemy wreszcie sprawnie działający system walki, wspomagany dobrze sprawdzającą się aktywną pauzą.

GramTV przedstawia:

Jeśli jednak chcecie, aby walka w Mass Effect 2 była choćby minimalnym wyzwaniem, proponuję rozpoczynać grę na trzecim z pięciu poziomów trudności. Dwa pierwsze chyba niczym się od siebie nie różnią i najwyraźniej zostały stworzone dla desperatów grających na laptopowym touchpadzie. Dopiero na kolejnym SI zaczyna pokazywać pazurki – przeciwnicy już nie tylko kryją się za osłonami, ale dużo częściej korzystają z mocy biotycznych i technologicznych oraz celniej i częściej strzelają.

Natomiast drużynę najlepiej nadzorować osobiście, korzystając z menu pauzy oraz klawiszy Q i E, wyznaczających im pozycje na polu walki. W innym wypadku mogą polec bohaterską śmiercią, wybiegając pod lufy wrogów, czy też radośnie pobiec sobie tuż przed walką w przeciwnym kierunku. Na szczęście główna postać zazwyczaj samodzielnie daję sobie radę na tyle skutecznie, by używać ekipy jedynie jako wsparcia i ochrony przed oflankowaniem.

Czas wspomnieć o kilku pozornie mniej ważnych, ale znaczących zmianach w rozgrywce. O wiele bardziej przyjazny jest nowy system wydobywania surowców na planetach, które wreszcie do czegoś się przydają. Skanowanie złóż odbywa się teraz z orbity i choć wciąż monotonne, jest o wiele bardziej realistyczne i mniej frustrujące niż podróże w Mako. Poza tym, aby rozwinąć wszystkie badania, wystarczy znaleźć raptem kilka (do kilkunastu) planet z bardzo bogatymi złożami. O anomaliach, czyli zadaniach pobocznych jesteśmy informowani na szczęście bez tego.

Surowców używamy do badań w naszym laboratorium na Normandii, dzięki czemu możemy ulepszać ekwipunek i broń, czy nawet sam statek – co jest zresztą dość istotną kwestią. Normandia SR2 oferuje nieco więcej możliwości, niż poprzedni model, choć większość z nich to po prostu budujące klimat ozdobniki. Jednak nie od dziś wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach. Zadbano o takie drobiazgi, jak na przykład stojący na biurku hologram z portretem osoby, z którą mieliśmy poprzednio romans. W sumie niepotrzebne, ale klimat buduje. I tak jest na każdym kroku.

Dialogi na cztery nogi. I jeden teleport

Gra skierowana jest ewidentnie do graczy, którzy w trakcie walki preferują czystą akcję. Miłośnicy tabelek, statystyk i szlifowania perfekcyjnego buildu postaci będą zawiedzeni – króluje tu minimalizm. Nie uważam tego jednak za wadę. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że BioWare poszło przy tworzeniu Mass Effect 2 po rozum do głowy i zdecydowało o oparciu skuteczności działań bohatera na umiejętnościach gracza, a nie statystykach postaci. W tym przypadku, w tej konkretnej grze, tak właśnie powinno być od samego początku. Poza tym dużo lepiej przemyślany dobór umiejętności sprawia, że gra poszczególnymi klasami postaci jest wreszcie bardziej zróżnicowana.

Grafika nie powala na kolana, Mass Effect 2 wygląda jak podrasowana „jedynka”, ale... trudno też się do czegokolwiek przyczepić. Naprawdę duże wrażenie robią animacje i mimika twarzy głównych bohaterów historii. Ruchy gałek ocznych, synchronizacja ust z wypowiadanymi kwestiami, uśmiechy, drwiące spojrzenia, czy nawet łzy sprawiają, że w trakcie zrealizowanych w filmowym stylu rozmów, postaci z gry nabierają życia. Sam system konwersacji nie uległ większym zmianom, choć wprowadzono kilka modyfikacji. Po pierwsze są to swoiste QTE, pozwalające nam nieco zdynamizować rozmowę. Po drugie zaś, bohaterowie są podczas nich zdecydowanie bardziej aktywni: przechadzają się, wstają, siadają, a całość uzupełnia bardziej dynamiczna praca kamery. To zdecydowanie jeden z najlepiej zrealizowanych elementów gry.

Strzelanka prawie idealna? Niestety nie. Podczas zabawy trafiłem na kilka różnorodnych błędów technicznych. Często zdarzały się podczas dialogów „teleportacje” postaci, co potrafiło skutecznie zabić klimat rozmowy. Zupełnie, jakby system uznał nagle, że BN odszedł za bardzo w lewo, więc „poprawił” jego pozycję teleportując postać o kilka metrów. Kolejna sprawa, to blokowanie się bohatera (a nawet całej drużyny) na niektórych przeszkodach. Shepard wchodził bowiem w kilku miejscach na murki, czy stoliki, z których niestety zejść już nie potrafił. Wyjątkowo częste korzystanie z klawisza F5 weszło mi więc w krew, co zemściło się jakiś czas później. W innej lokacji zamknęły się bowiem po wejściu mini-bossa drzwi, które powinny zostać otwarte. Boss pada. F5. Misję musiałem powtarzać od nowa...

Na szczęście, poza podanymi przykładami, nie trafiłem na inne, większe błędy – jak na dzisiejsze standardy, to całkiem dobry wynik. Mocno kontrowersyjna jest natomiast kwestia wersji językowej. Instalując grę w standardowy sposób, jesteśmy skazani jedynie na pełny polski dubbing, choć płyty z grą zawierają zdecydowanie lepszą, angielską wersję. Można to oczywiście obejść, jednak naprawdę dziwi mnie fakt, iż nie uwzględniono takiej opcji w menu instalatora. Polska wersja językowa niestety nie wychodzi poza standardy – jest tradycyjnie bardzo nierówna. Części bohaterów słuchamy z prawdziwą przyjemnością, duża część jest po prostu przeciętna, kilku postaci – w tym niektórych głównych bohaterów – wolałbym nigdy nie słyszeć. Zazwyczaj najbardziej zapadają w pamięci złe wspomnienia. Polecam więc wersję oryginalną.

I czekam na ostatnią część kosmicznej trylogii BioWare. Lubię ten świat i naprawdę podoba mi się kierunek ewolucji tej serii. Tylko, na bogów, nie krzyczcie już, że to zabijanie cRPG. Bo Mass Effect 2, to po prostu bardzo dobra strzelanka.

8,5
Świetny shooter w filmowym sosie
Plusy
  • Pełny, spójny świat i jego klimat
  • nowa mechanika walki
  • mniej jednoznaczni bohaterowie
  • misje poboczne
  • wiele pozytywnych zmian: broń, skanowanie, badania
Minusy
  • Błędy techniczne
  • nie wykorzystany potencjał fabularny
  • mało odczuwalny wpływ decyzji z "jedynki"
Komentarze
118
TheAbsurd
Gramowicz
01/02/2011 01:31
Dnia 07.01.2011 o 23:57, drakon_555 napisał:

ME2 ze znaczkiem [18] to najwyżej 6/10

Od kiedy to się ocenia gry na podstawie znaczków przydzielanych przez jakąś nieistotną organizację? Równie dobrze ja mogę ci powiedzieć, że Tetris jest 30+ i go przez pryzmat tej wypowiedzi "ocenisz".I nie, nie wdaję się w dyskusję na temat samego ME2 ani jego jakości. To mogłaby być dowolna inna gra. O co chodzi z tym rozczarowaniem i dlaczego winę ponoszą twórcy gry?

Usunięty
Usunięty
01/02/2011 01:09

BŁAGAM!!!!!!! Nie psujcie dobrych gier polskim dubbingiem!!!To musi się skończyć.

Almarcino
Gramowicz
08/01/2011 00:42

Tak Mass Effect 2 to jednak z najlepszych gier, co prawda przydaloby sie aby gra byla nieco dluzsza w głownym watku, albo miala troche wiecej zadań pobocznych. Faktem jednak jest to, ze gra potrafi wciagnac bez opamietania - mamy tu wszystko: niesamowicie ciekawy swiat, róznych bohaterów, których bardzo dobrze poznajemy, rewelacyjną muzyke która podnosi morale w czasie walki no, a całosc tworzy piękny klimat :). Nigdy nie zapomne jak przezywałem zakonczenie, pewne zwroty akcji... coś pieknego :). Na takie gry jak ME warto czekac. 8,5 to przynajmniej o oczko za mała ocena.

drakon_555
Gramowicz
07/01/2011 23:57

Mass Effect 2 jest grą rewelacyjną tylko, że… nią nie jest. Nie będę rozwodził się nad mechaniką gry, bo było to już opisywane setki razy – kto grał na „szalonym” ten wie, że nie jest to gra łatwa i prymitywna, a średnie poziomy trudności sprawiają, że idzie się jak burza przez szeregi wrogów i nie trzeba myśleć ani o taktyce, ani drużynie, ani o niczym, tylko się strzela.Jestem fanem erpegów i tych klasycznych i tych tzw. rewolucyjnych, grałem we wszystkie większe tytuły (pamiętam jak za dzieciaka sikałem w gacie przy Baldurze) i mogę stwierdzić jedno: nie widziałem dojrzalszej fabuły niż w Wiedźminie i lepszego jej prowadzenia niż w ME2. Wymieszanie erpegowych motywów ze strzelaniną w mocnym filmowym sosie to rzecz niesamowicie przykuwająca na długie wieczorne godziny. Jednak do kupienia tej gry przyznam się, że skusił mnie znaczek [18]. I spotkałem się z olbrzymim rozczarowaniem już po pierwszych paru godzinach rozgrywki.Jeśli chodzi o brutalność – gra jest raczej spokojna, strzelamy w głowy spalamy, zrzucamy z okien, ba! Nawet torturujemy na przesłuchaniach!, ale wszystko to jest oczywiście kreskówkowe i nie zapomina się raczej, że to tylko wirtualna zabawa. I dobrze. To nie Doom, ani Zombie slayer tylko gwiezdna bajka – tak powinno być.Wulgaryzmy? – nie uświadczysz ich w ME2, nawet w polskiej wersji językowej występują sporadycznie (mam w pamięci Wrexa z ME1). Osobiście uważam, że źle zastosowane miałyby zły wpływ na całokształt – w Wiedźminie były ważnym elementem budującym klimat slumsowej Wyzimy, tu mogłyby go zepsuć.Erotyka? – też raczej nie. Odwagi tu tyle co w telewizyjnych Prawdziwych Historiach, to nawet nie rubaszne rozchełstane dziewki z wiedźmińskiej kolekcji, czy dragon age’owskie związki męsko-elfie. Ot takie tam pseudo golizny. Zresztą jak dla mnie żadna to różnica – zrobione to jest przyjemnie, choć trochę zbyt dosłownie i kiczowato (wolałem jak Geralt chędożył w młynie!).Więc czego się spodziewałem? Pewnie tego, że Kanadyjczycy pokażą nam świetnie wykreowany świat przyszłości, składający się nie tylko ze statków kosmicznych, broni i neonów, ale ukażą wizję równie atrakcyjną politycznie, ekonomicznie, społecznie itp. Wszechświat zamieszkują biliony istnień, a dowodzi nimi jakaś rada trzech zarozumiałych plastusiów tak jak w jakiejś małej parafialnej społeczności. Gdzie są inne ustroje? Gdzie gubernatorowie, samozwańczy władcy, królowie, przywódcy, prezydenci, radni, frakcje opozycyjne, inne rządy galaktczne itd. Itp.? Czy naprawdę Shepard, człowiek iluzja i spolegliwy Anderson są jedynymi trzeźwo myślącymi osobami w całym wszechświecie? ME1 zapowiadała coś trochę innego w tym względzie. Motyw Wędrownej floty i wielkie korporacje najemników to jedyne naprawdę ciekawe wątki w ME2, jednak nierozwinięte. Cała polityka sprowadza się do jednej krótkiej rozmowy z radą w pokoju na cytadeli. Odmówili pomocy i już. Koniec tematu.Jeśli przyszłość miałaby być zbudowana z tektury, i miałyby wypełniać ją same papierowe postacie, to rzeczywiście lepiej byłoby pozwolić żniwiarzom na ponowne zrównanie cywilizacji z ziemią.Podsumowując:Moja ocena ME2 to 10/10ME2 ze znaczkiem [18] to najwyżej 6/10

Liqid
Gramowicz
08/12/2010 18:24

Chociaż lepszy do tego typy dyskusji byłby temat gry, a ten jest niepotrzebnie odkopany, pozwolę sobie odpowiedzieć, sprowokowanym będąc :)

Dnia 08.12.2010 o 14:57, Galnospoke napisał:

Ta gra jest nieprawdopdodbnie infantylna /.../

To pod adresem całej serii. Jak i Gwiezdnych wojen. I chyba połowy sci-fi. Oraz Czech czwartych fantasy.

Dnia 08.12.2010 o 14:57, Galnospoke napisał:

Walka jest gorsza niz w produkcjach rodzimej CI - wszyscy strzelaja do wszystkich,

W grach CI była taktyczna? Dobrze wiedzieć. Jeśli chodzi o taktyczność w ME - zapytaj tych, co grali na najtrudniejszym, ewentualnie sam sprawdź, miłych zgonów.

Dnia 08.12.2010 o 14:57, Galnospoke napisał:

Grafika - tekstury z czasow 2003-2005

Hm, nawet jedynka była wydana później, to z którego roku były w niej?

Dnia 08.12.2010 o 14:57, Galnospoke napisał:

Nadto moj wielki bohater moze sie zablokowac przez krawedz stolu.

Lepiej by mógł sobie swobodnie hopsasać po statkach kosmicznych? Wiedźmin to dopiero była kaszana - bohater i przez płotek nie przeskoczył.

Dnia 08.12.2010 o 14:57, Galnospoke napisał:

Interface na PC nieakceptowalny, niewygodny, nieintuicyjny - to nawet nie jest poziom bruku,

Serio, co w nim takiego złego było? Jeśli to, że jest wygodniejszy od tego z ME (choć podobny), rozumiem... Grunt (Urdnot) to się przyzwyczaić.>,ze "jo" twardziel z drugim "jo" twardzielem rozmawiaja jakby mieli te 15 lat i/.../Faktycznie, taki Thane to wyjątkowo mało dojrzała postać, albo Mordin - ogłada przeciętnego nastolatka.

Dnia 08.12.2010 o 14:57, Galnospoke napisał:

Dla kogo to jest?

*patrzy na metacritic*Faktycznie, dla nikogo. To, że Tobie się nie podoba, oznacza, iż tylko mentalnie słaby (ani chybi indoktrynacja) byłby w stanie dostrzec coś w tej płaskiej niczym stepy akermańskie produkcji.

Dnia 08.12.2010 o 14:57, Galnospoke napisał:

Dzis ta gra kosztuje na Allegro 25 zl. O 25 za duzo. Zastanowcie sie, zanim wydacie pieniadze.

Rzesze ludzi, którzy ją kupili i z przyjemnością ukończyli, pędzą w tej chwili do sklepów odzyskać zmarnowane pieniądze, dobrze, że wreszcie dowiedzieli się o tym 3/4 roku po premierze.Na dłuższą metę spierać się nie zamierzam, ale replikę jeszcze chętnie ujrzę.

Galnospoke
Gramowicz
08/12/2010 14:57

Mimo, ze watek jest juz stary to musze napisac. Po prostu musze jako przestroge.Ta gra jest nieprawdopdodbnie infantyla - wizja przyszlosci jest moze dobra dla 15 latkow, ale do licha bez przesady, wszlekie idiotyzmy maja swoja granice. Walka jest gorsza niz w produkcjach rodzimej CI - kompletny chaos - wszyscy strzelaja do wszystkich, czeski film. Zero taktyki. Nadto moj wielki bohater moze sie zablokowac przez krawedz stolu. Grafika - tekstury z czasow 2003-2005, choc modele ladne. Interface na PC (bo w ta wersje gralem) nieakceptowalny, niewygodny, nieintuicyjny - to nawet nie jest poziom bruku, to poziom piwniczny. Dialogi troche lepiej, ale nadal mialem wrazenie, ze "jo" twardziel z drugim "jo" twardzielem rozmawiaja jakby mieli te 15 lat i naogladali sie za duzo filmow z Rambo. Co to ma wlasciwie byc? - takie pojawialy sie w mojej glowie pytania gdy szczerze, probowalem dac szanse tej produkcji.Gralem w DA i osobiscie uwazam, ze ten tytul jest absolutnie rewalcyjny i swiezy. A to cos? Dla kogo to jest?Dzis ta gra kosztuje na Allegro 25 zl. O 25 za duzo. Zastanowcie sie, zanim wydacie pieniadze.

Perkoz_1
Gramowicz
23/02/2010 17:56

Marco_Polo /supprzemCieszę się, że są na tym forum ludzie którzy potrafią ocenić tą grę na trzeźwo. Ja też ją oceniam tak jak wy i daleki jestem do tego wszechogarniającego podniecania się, że to jest gra naj...., super....., itd.itp. Akurat kilka dni temu ją ukończyłem chyba na 99%. Jedno zadanie którego nie wykonałem to załatwienie jakiejś flaszki dla Pani Doktor na Normandy. Reszta poszła gładziutko i bez najmniejszego wysiłku. W końcowej walce z "robalem" straciłem tylko Mirandę ale jakoś jej nie żałuję.Wiem, że można było inaczej to skończyć, czyli tak aby wszyscy przeżyli. Ale mi się już po prostu nie chce.A nie chce z tych powodów o których wy dobitnie napisaliście.Po ukończeniu ME2 od nowa zacząłem grać w ME1. Tak dla porównania. Owszem, grafika jest zauważalnie lepsza. Mamy więcej postaci w załodze.Ale np. poszczególne lokacje niczym jakościowo się nie różnią w obydwu częściach. No i fabuła w ME2 jest uważam duuuużo gorsza od ME1.A zmiany w sterowaniu, rozwijaniu postaci czy kreowaniu fabuły? No są. Ale czy to rewolucja usprawniająca rozgrywkę. Raczej nie.Teraz poczekam spokojnie na ME3. I mam nadzieję, że si e nie zawiodę.Mam też takie swoje fabularne maleńkie nadzieje : że Tali ściepnie w końcu kombinezon i zobaczę piękną Quariankę ( zapewne jest piękna), że Liara powróci do teamu bo Samara jest mało przekonująca jako postać fabularna,że Przymierze zawrze pakt z Cerberusem i przy pomocy technologii za statku Zbieraczy da porządnego kopa Żniwiarzom, że będzie ze mną Legion i Jack ( dla mnie najlepsze postacie) oraz na koniec to, że ME3 nie przemutuje się już kompletnie w typową strzelankę a raczej skieruje się w kierunku super RPG z elementami strzelanki.

Perkoz_1
Gramowicz
23/02/2010 17:56

Marco_Polo /supprzemCieszę się, że są na tym forum ludzie którzy potrafią ocenić tą grę na trzeźwo. Ja też ją oceniam tak jak wy i daleki jestem do tego wszechogarniającego podniecania się, że to jest gra naj...., super....., itd.itp. Akurat kilka dni temu ją ukończyłem chyba na 99%. Jedno zadanie którego nie wykonałem to załatwienie jakiejś flaszki dla Pani Doktor na Normandy. Reszta poszła gładziutko i bez najmniejszego wysiłku. W końcowej walce z "robalem" straciłem tylko Mirandę ale jakoś jej nie żałuję.Wiem, że można było inaczej to skończyć, czyli tak aby wszyscy przeżyli. Ale mi się już po prostu nie chce.A nie chce z tych powodów o których wy dobitnie napisaliście.Po ukończeniu ME2 od nowa zacząłem grać w ME1. Tak dla porównania. Owszem, grafika jest zauważalnie lepsza. Mamy więcej postaci w załodze.Ale np. poszczególne lokacje niczym jakościowo się nie różnią w obydwu częściach. No i fabuła w ME2 jest uważam duuuużo gorsza od ME1.A zmiany w sterowaniu, rozwijaniu postaci czy kreowaniu fabuły? No są. Ale czy to rewolucja usprawniająca rozgrywkę. Raczej nie.Teraz poczekam spokojnie na ME3. I mam nadzieję, że si e nie zawiodę.Mam też takie swoje fabularne maleńkie nadzieje : że Tali ściepnie w końcu kombinezon i zobaczę piękną Quariankę ( zapewne jest piękna), że Liara powróci do teamu bo Samara jest mało przekonująca jako postać fabularna,że Przymierze zawrze pakt z Cerberusem i przy pomocy technologii za statku Zbieraczy da porządnego kopa Żniwiarzom, że będzie ze mną Legion i Jack ( dla mnie najlepsze postacie) oraz na koniec to, że ME3 nie przemutuje się już kompletnie w typową strzelankę a raczej skieruje się w kierunku super RPG z elementami strzelanki.

Nagaroth
Gramowicz
19/02/2010 16:45
Dnia 19.02.2010 o 16:38, garbacz27 napisał:

Mam nadzieję że ta seria nie skończy się na trzeciej części...

Historia komandora Sheparda skończy się na 3 części. Ale Casey Hudson mówi że stworzyli zbyt bogaty świat żeby go potem porzucić ;)

KampiNos
Gramowicz
19/02/2010 16:38

Co tu dużo mówić: świetna grafika, świetna muzyka, świetna fabuła, świetne bronie, świetnie wielki wszechświat, super uzależniająca, super, czad, wypas!!!!!! chociaż ma parę minusów w porównaniu do ME 1 ale i tak to najlepszy RPG na całym świecie! BIOWARE rządzi w grach i MASS EFFECT 2 to ich najlepsza seria. Mam nadzieję że ta seria nie skończy się na trzeciej części...

supprzem
Gramowicz
09/02/2010 20:45

No to zaczynając do Początku. Świat Mass Effect bardzo rozbudowany i przyjemny a moce Jedi zastąpione biotyką co wyszło bardzo ,,godnie". ME1 bardzo mi się podobało fabularnie i graficznie. Rozwój postaci też mi bardzo odpowiadał można było prawie wszystkie staty podnieść na maksa(60 poziomów) co w większości gier RPG jest niemożliwe. Przyszła dwójka i od początku dobiły mnie zmiany, które poczyniono by odróżnić od jedynki. Mniejsza ilość umiejętności do rozwoju - nie przeszkadza mi zupełnie; zmiany w sposobie strzelania i ulepszania broni - wkurzyło mnie bardzo. W jedynce na koniec mogłem strzelać z pistoletu non stop bez przegrzewania a tu wprowadzili amunicję, no i brak ulepszeń broni a to było naprawdę niezłe, rodzaje ulepszeń powodowały, ze można było zrobić naprawdę potężną broń czy pancerz; brak możliwości zmiany pancerza w czasie misji - jeszcze jakoś ujdzie ale możliwość zdjęcia lub założenia hełmu to błąd, skanowanie planet - bardzo wkurzające, monotonne i dołujące - w jedynce ciągle było to samo ale na planecie były 2-3 złóż i jakieś anomalie które były zabawne choć jazda w Mako po raz kilkudziesiąty była trochę nudna - a w ME2 było to po prostu nudne; Mała ilość badań poprawiających - stanowczo za mało i za słabo rozbudowane. Fabuła w dwójce byłą dobra, miała kilka momentów zadziwiających ale jak ktoś wyżej wspomniał nie była szczególnie tajemnicza czy niespodziewana(w ME2 kto jest głównym wrogiem na początku Saren ale później okazuje się, że Żniwiarze). Najbardziej irytujące było całkowite odcięcie od ,,mapy: i fabuły jedynki. Nie można było nigdzie wrócić (Cytadela to jeden pokój), nic rozwiązać żadnych questów czy wątku w starej przestrzeni zupełnie jak byśmy byli w innym świecie. Błąd fabularny w ME1 ciągle mówiło się, że przekaźnik Omega zaginął i nikt nie wie gdzie on jest w ME2 okazało się, że przymierze ciągle tam lata a ludzi jest tam pełno. Podsumowując gra mi się spodobała ale jak ma znowu przechodzić przez te misje poboczne i skanowanie.

przemqqq
Gramowicz
09/02/2010 09:48

gra wyśmienita, wsyssa jak nie wiem co.największe brawa i gratulacje należa się Jackowi Wallowi za muze w super klimacie, dodającą ostro tempa dokładnie w tych momentach w których potrzeba.brawo!

Longer
Gramowicz
08/02/2010 04:55

Dnia 08.02.2010 o 04:07, michal_w napisał:

Dyskusja o wyższości uniwersum ME nad DA, czy odwrotnie, jest pozbawiona sensu. Obydwa są totalnie wtórne i pełne kalek z innych produkcji. Do bólu typowe fantasy z elfami, krasnoludami, smokami i równie typowa space opera z humanoidalnymi obcymi i statkami kosmicznymi ze świstem przecinającymi próżnię. Bioware nigdy nie słynęło z oryginalności a recykling fabuły i postaci to norma.

Mimo to fabularnie obydwie gry są naprawdę dobre i wciągają na długie godziny co jest najważniejsze. Ciężko wymyślić już coś nowego szczególnie w klimatach fantasy...Jeśli idzie o wyjątkowość to chyba tylko Jade Empire było czymś "innym".

michal_w
Gramowicz
08/02/2010 04:07
Dnia 07.02.2010 o 15:27, MazuroV napisał:

W ME1 nie ma "obowiązkowej zdrady".

A Saren?

Dnia 07.02.2010 o 15:27, MazuroV napisał:

A po drodze do końca dowiadujemy się wielu ciekawych i często zaskakujących rzeczy. Gdy przechodziłeś grę pierwszy raz, miałeś jedynie szczątkowe informacje i dostawałeś małe ochłapy.

Po przyłączeniu Tali wiadomo już wszystko na temat Gethów, Sarena, Benezji i Żniwiarzy. Czyli w ok. 1h gry. Reszta sprowadzała się do odnalezienia i dokopania temu towarzystwu. A większość czasu i tak spędzamy skacząc po planetach w Mako.

Dnia 07.02.2010 o 15:27, MazuroV napisał:

Kilka mocnych momentów w dalszym etapie gry uchylało coraz więcej prawdy -

Spoiler

o Sarenie i jego "statku", spotkanie Thoriana, Benezii, dyskusja z Sarenem w fabryce sztucznych Kroganów, aż wreszcie kolejny beacon i dialog z Namiestnikiem. A na dobitkę proteańskie AI na Ilos, które opisało dramatyczną walkę z Reaperami.

Co do samej fabuły już niewiele wnosiło, popychało tylko akcję do przodu. Od początku wiadomo kto pociąga za sznurki i jaki ma w tym cel.Dyskusja o wyższości uniwersum ME nad DA, czy odwrotnie, jest pozbawiona sensu. Obydwa są totalnie wtórne i pełne kalek z innych produkcji. Do bólu typowe fantasy z elfami, krasnoludami, smokami i równie typowa space opera z humanoidalnymi obcymi i statkami kosmicznymi ze świstem przecinającymi próżnię. Bioware nigdy nie słynęło z oryginalności a recykling fabuły i postaci to norma.

metronom
Gramowicz
07/02/2010 23:25
Dnia 07.02.2010 o 22:39, Koski napisał:

> a to co mnie nie cieszy - końcówka me1, anderson i udina tacy podjarani, że będą walczyć ze żniwiarzami i że ludzie jako rada będą działac i takie sranie w banie...a w dwójce próbują wszystko zatuszować (tzn. żniwiarzy) W sumie dobre zagranie pasujące chociażby do polityków. Obiecują wiele a nie robią nic :)

W grze brakuje jakiegoś poważniejszego wytłumaczenia tego co działo się prze te dwa lata. Zginęło mnóstwo obywateli, ogromne straty materialne, zniszczenia w Cytadeli i na dobrą sprawę nikt się tym później nie przejął. Po części rozumiem posunięcia rady w stosunku do obywateli, chcieli nie dopuścić do paniki itp. ale ich wyjaśnienia przy spotkaniu z Shepardem to kpina. To samo zresztą przy spotkaniu ze znajomą reporterką, prasa zupełnie olała temat jakby był to nic nieznaczący incydent, ot codzienność na Cytadeli.Brakuje jakiś zadań związanych ścisłe z przeszłością i tymi dwoma latami, nikogo nie interesowało czy Żniwiarze mimo bycia rzekomym mitem mogą być jednak prawdą, tym bardziej, że mnóstwo ludzi i przedstawicieli innych ras widzieli jednego z nich osobiście. Społeczność galaktyczna w uniwersum ME to sami ignorancji i głupy, inaczej ich podsumować się nie da.Poza tym, podstawową wadą ME2 jest właśnie całe to niedopracowanie fabularne i zrobienie gry na odwal się, na dobrą sprawę ME2 nic nie wnosi do samej historii. Nie wiem czy EA naciskało BioWare żeby wypuścili ME2 jak najszybciej przez co cięto wszystko jak i kiedy się dało czy też była to ich własna inicjatywa ale jedno mogę stwierdzić, że nie wyszło to grze w wielu kwestiach na dobre.

Koski
Gramowicz
07/02/2010 22:39
Dnia 05.02.2010 o 17:08, Cadeus napisał:

a to co mnie nie cieszy - końcówka me1, anderson i udina tacy podjarani, że będą walczyć ze żniwiarzami i że ludzie jako rada będą działac i takie sranie w banie...a w dwójce próbują wszystko zatuszować (tzn. żniwiarzy)

W sumie dobre zagranie pasujące chociażby do polityków. Obiecują wiele a nie robią nic :)

metronom
Gramowicz
07/02/2010 17:46

Naskrobałem już coś w temacie głównym o ME2 ale widzę, że tutaj toczy się ciekawsza dyskusja wiec pozwolę sobie (po kilku zmianach) wypowiedzieć się i tutaj. Tytułem wstępu zaznaczę tylko, że uniwersum z ME podoba mi się dużo bardziej niż to z Gwiezdnych Wojen czy Star Treków. Poniżej będzie tylko o minusach gry, pozostałe jej aspekty przypadły mi raczej do gustu (mniej lub bardziej).ME2 miało według mnie bardzo duży potencjał, który został niestety zmarnowany. BioWare wyszło chyba z założenia: "Nie dajmy im teraz za dużo, zostawmy to sobie na część trzecią". Ktoś tutaj napisał, że ME2 jest czymś w rodzaju wypełniacza i zapchajdziury pomiędzy ME1 i ME3, uważam, że się nie w ogóle pomylił bo takie można właśnie odnieść wrażenie, tak zapewne też jest ale tak na pewno być nie powinno! Ogromny minus za to dla BioWare.Główny wątek fabularny w swoich ogólnych założeniach jest dość dobry ale już jego poprowadzenie zostało zepsute. Jest za krótki, przydałby się jakiś zwrot akcji, zaskakujące wydarzenie lub jedno czy dwa dodatkowe spotkania ze Zbieraczami, ponadto zadania poboczne mogłyby być nieco bardziej rozbudowane.Oprócz misji związanych z członkami drużyny i trzech (o ile dobrze pamiętam) dotyczących głównego celu i Zbieraczy w galaktyce nie ma praktycznie nic ciekawego do zrobienia, nie warto też tracić czasu na zbieranie złóż na wszystkich planetach bo nie ma co z nimi później zrobić, kończąc grę miałem na koncie kolejno po około: 50k, 200k, 150k i 250k minerałów, a z większości planet złóż i tak nie zebrałem (na oficjalnym forum ktoś ma chyba nawet po 700k).W ME1 mieliśmy dużo planet, na których po wylądowaniu robiliśmy praktycznie zawsze to samo, w ME2 mamy masę planet, na których nie lądujemy, a jedynie skanujemy w poszukiwaniu złóż. Z jednej skrajności w drugą.Te kilka dodatkowych zadań na dwóch głównych stacjach i dwóch głównych planetach nie wyróżnia się niczym szczególnym, przynajmniej żadne z nich nie utrwaliło mi się na tyle bym mógł o nim teraz wspomnieć, jawią się one bardziej jako typowe zapychacze, a przydałoby się choć kilka związanych mniej lub bardziej z wątkiem głównym. Są jeszcze zadania ukryte na kilu planetach ale tutaj też nie jest różowo. Obiecywali poprawę w tej materii i fakt, lokacje na których lądujemy różnią się od siebie znacząco ale zabawa na nich sprowadza się do 10-minutowych rajdów przez fabrykę lub bazę wroga, wyjątek to misja obronna rannej Quarianki i badanie miejsca katastrofy Normandii. Co z królową Raknii? Jeden króciutki dialog z jej posłańcem to stanowczo za mało (chyba, ze coś przegapiłem).Szkoda też, że nie wprowadzono zbroi dla członków drużyny. Istnieje możliwość zmiany stroju towarzysza po osiągnięciu przez niego statusu lojalności ale nie wiąże się to z żadnymi korzyściami dla niego, oprócz wizualnych, a wystarczyło dodać do każdego z wdzianek jakieś dodatkowe bonusy.Przyczepie się jeszcze do achivmentów. Zdecydowana większość z nich robi się sama więc co to za osiągnięcia? W części pierwszej zdobycie któregoś z nich wiązało się z dodatkowymi bonusami do statystyk broni czy umiejętności, więc i motywacja była większa, w ME2 nic z tego się nie uświadczy, a moja satysfakcja z ich posiadania, oprócz tego z kombinacjami dwóch mocy biotycznych, równa się 0.W ogólnym rozrachunku w ME2 grało mi się bardzo przyjemnie niestety dość często czułem pewien niedosyt, a w głowie pojawiały się myśli „To już koniec?” lub „To wszystko?”. Brakuje dopieszczenia głównej opowieści i historii pobocznych. Co do użytego schematu fabularnego, identycznego zresztą jak w DA, to nie przeszkadzał mi on tak bardzo, za to podsumowania po każdej misji efektywnie wyrywały mnie z tzw. imersji.

MazuroV
Gramowicz
07/02/2010 15:27
Dnia 07.02.2010 o 01:51, michal_w napisał:

Czyli dokładnie jak w pierwszym ME. Już na samym początku wpadamy na Sarena i Gethy a chwilę później, po dołączeniu Tali już wiemy wszystko o Proteanach, cyklicznym wymieraniu cywilizacji i kto za tym wszystkim stoi. Pozostaje tylko wystrzelać drogę do finału. W DA i ME główny wątek główny jest prawie identyczny. Pradawne zło ponownie zagraża Ferelden/galaktyce, któremu my jako członek elitarnej organizacji Szarej Straży/Widm musimy stawić czoła. Oczywiście wszyscy lekceważą zagrożenie więc zebranie armii/sojuszników spada na nas. Obowiązkowy "niespodziewany" zwrot akcji i zdrada.

W ME1 nie ma "obowiązkowej zdrady". A po drodze do końca dowiadujemy się wielu ciekawych i często zaskakujących rzeczy. Gdy przechodziłeś grę pierwszy raz, miałeś jedynie szczątkowe informacje i dostawałeś małe ochłapy. Kilka mocnych momentów w dalszym etapie gry uchylało coraz więcej prawdy -

Spoiler

o Sarenie i jego "statku", spotkanie Thoriana, Benezii, dyskusja z Sarenem w fabryce sztucznych Kroganów, aż wreszcie kolejny beacon i dialog z Namiestnikiem. A na dobitkę proteańskie AI na Ilos, które opisało dramatyczną walkę z Reaperami.

W jedynce działo się wiele, a wiadomo było bardzo niewiele. Mieliśmy ogólny zarys sytuacji, która była poniekąd jasna, ale w momencie gdy dochodziły kolejne informacje, zupełnie zmieniało to wszystko postać rzeczy. Porównanie tego do DA jest moim zdaniem obraźliwie. Jedyna "tajemnicza" i dramatyczna kwestia jaka wynikła w trakcie gry, to fakt, że jak Grey Warden usiecze arcydemona to sam dednie. Coś jeszcze?

michal_w
Gramowicz
07/02/2010 01:51
Dnia 06.02.2010 o 03:43, MazuroV napisał:

Z kolei ME1 (warto przypomnieć - ukazał się przed DA) miał uniwersum dużo oryginalniejsze (i nie chodzi o skok z fantasy do s-f, po prostu nie jest to jakiś klon star treków/star warsów), a fabuła jest dla wielu do dziś jednym z lepszych doświadczeń jeśli chodzi o komputerowe gry nastawione na fabułę.

Bez przesady. Ja w ME nic oryginalnego nie widziałem. Zwykła kompilacja pomysłów i wątków znanych od lat z książek, gier i filmów. Widać mocno inspirację m.in. Strar Trek, Star Wars i Aliens.

Dnia 06.02.2010 o 03:43, MazuroV napisał:

A ME2 wzbudził we mnie poważne obawy. Bawiłem się wyśmienicie, ale konstrukcja fabuły jest zrobiona w stylu bardzo podobnym do DA. Tak naprawdę od początku wiadomo jak się gra skończy - idziemy sklepać Collectorów, yo! Gdzieśtam po drodze dowiadujemy się kim oni naprawdę są, ale czy to coś zmienia?

Czyli dokładnie jak w pierwszym ME. Już na samym początku wpadamy na Sarena i Gethy a chwilę później, po dołączeniu Tali już wiemy wszystko o Proteanach, cyklicznym wymieraniu cywilizacji i kto za tym wszystkim stoi. Pozostaje tylko wystrzelać drogę do finału.W DA i ME główny wątek główny jest prawie identyczny. Pradawne zło ponownie zagraża Ferelden/galaktyce, któremu my jako członek elitarnej organizacji Szarej Straży/Widm musimy stawić czoła. Oczywiście wszyscy lekceważą zagrożenie więc zebranie armii/sojuszników spada na nas. Obowiązkowy "niespodziewany" zwrot akcji i zdrada.

michal_w
Gramowicz
07/02/2010 01:23
Dnia 06.02.2010 o 12:09, Choinix napisał:

Jak się domyślam grałeś na łatwym albo normalnym poziomie trudności? :) Musisz wiedzieć, że na trudnym czary obszarowe o których pewnie wspominasz zadają naszym sojusznikom CAŁOŚĆ OBRAŻEŃ, a nie tylko część, przez co trzeba myśleć kiedy używamy tych "kilku czarów".

Ale co tu kombinować, widzimy maga/emisariusza? Uderzenie many - nie ma co zbierać, nas nie rusza. Na resztki stożek zimna i roztrzaskujemy. Na wszelki wypadek pole siłowe i miażdżące więzienie. Dla lepszego efektu potęga zaklęć, i tak do końca. Jeszcze jak pójdziemy w mistycznego woj. to nic nam nie podskoczy, nawet na poziomie koszmar. Można sobie urozmaicić klątwami i masowym paraliżem, ale obejdzie się. W pomieszczeniach nawet łatwiej, walimy obszarówkami przez ściany (to chyba bug) i po zabawie.

Choinix
Gramowicz
06/02/2010 12:09
Dnia 06.02.2010 o 01:14, michal_w napisał:

Ja nie przypominam sobie stosowania jakiejkolwiek zaawansowanej taktyki przy wycinaniu 2700 wrogów w DA. Z powodu tych kilku czarów które rozwalają całą grę, po prostu odpalasz = wygrywasz i idziemy dalej.

Jak się domyślam grałeś na łatwym albo normalnym poziomie trudności? :) Musisz wiedzieć, że na trudnym czary obszarowe o których pewnie wspominasz zadają naszym sojusznikom CAŁOŚĆ OBRAŻEŃ, a nie tylko część, przez co trzeba myśleć kiedy używamy tych "kilku czarów".Swoją drogą - skoro było dla Ciebie za prosto, to dlaczego nie włączyłeś wyższego poziomu trudności? I nie mów mi, że grałeś na jakimś wyższym, bo w to nie uwierzę - nie znam osoby, która grałaby na wyższym poziomie niż normalny i by nie mówiła o licznych wczytywaniach gry "bo nie poszło" czy ślęczeniu za każdym razem non stop w trybie pauzy myśląc w kogo co strzelić. Jeżeli z Tobą było inaczej - to gratuluję perfekcyjnego umysłu mogącego ogarnąć wszystko w 3 sekundy, chociaż i tak nie wierzę, cobyś chociaż spróbował jakiegokolwiek wyższego poziomu trudności. Pewnie było to typowe "rzuć burzę, rzuć zamieć, zsiekaj wszystko co żyje".

me_who
Gramowicz
06/02/2010 05:02

jeszcze mi powiedz jakie są różnice w rozwoju postaci między Geraltem a Shepardem z "jedynki" :DTakie samo przypisywanie punktów (ba, nawet to z dwójki jest bardziej podobne do wiedźmińskiego, bo te niby "srebrne" talenty to "kumulacje" z ME2).Ja mam na szczęście tą przewagę, że uwielbiam KotORy, Fallouty, Tormenta, NWNy, itd itp :)ale te sympatie nie wykluczają mnie z sympatii do Sheparda. Tym bardziej, że po próbie bycia "idealistą" zagrałem "renegatem" i gra mnie ukradła ;) Nadal jestem dobry..ale dobry jak Bruce Willis. Strzelam do złych, a nadal mnie wszyscy lubią :)Bycie złym-dobrym jest cudowne :) Szczególnie z Jennifer Hale :)

MazuroV
Gramowicz
06/02/2010 03:43

Jakiekolwiek porównania do Dragon Age są w tym momencie zupełnie chybione.Mając IQ większe od krzesła, od razu da się zauważyć do czego zmierza Bioware. Lansuje nowe marki, coś podobnego do działań Blizzarda sprzed dobrych paru lat. Zamiast manewrować gotowymi licencjami, tworzy własne tytuły, czyli:Dragon Age - z założenia pewnie ma to być gra dla "ortodoksów" cRPG, jest w miarę rozbudowany rozwój postaci, dużo sprzętu do ubierania pupili, realia fantasy, magię, gra jest długa, daje pozory swobody działania. Będą DLC, mają być dodatki, uniwersum na tyle dopracowane by wierzyć, że będą kontynuacje.Mass Effect - miał to być pewnie po prostu "inny" RPG, taki KotoR, ale bez płacenia za licencję StarWarsów. No to zrobili własne uniwersum - i to bardzo fajne! Szybko doszli do wniosku, że dobrym pomysłem będzie zrobienie czegoś oryginalnego - zmiksowanie konwencji cRPG z grą akcji. Jak wyszło, tak wyszło - osobiście jestem jedynką zachwycony.Z tego co wiem DA był planowany (ba, może i produkowany) wcześniej niż Mass Effect 1, mogę się mylić oczywiście. W każdym razie - niedługo po premierze DA (old skulowego cRPG - no powiedzmy) było już jasne, że ME2 będzie mocną alternatywą, odskocznią od starej i oklepanej konwencji.I tu następuje moje ogromne zaskoczenie - taki DA, który jest ciągle lansowany na true orthodox cRPG, następcę Baldursa itd. ma fabułę prostą i naiwną jak budowa cepa! W trakcie gry niczego piorunującego nie odkrywamy, od początku wiadomo o co chodzi i do czego dążymy, ba, szybko wiadomo jak to się wszystko skończy. Mimo wszystko masa ludzi bawi się przy tej grze wspaniale - ja też! Ciekawy świat z garstką naprawdę fajnych pomysłów. Ale jednak byłem mocno zdziwiony idąc dalej, w stronę końca gry - z jednej strony seks i dużo przemocy, a z drugiej ... jest jakoś tak płytko.Z kolei ME1 (warto przypomnieć - ukazał się przed DA) miał uniwersum dużo oryginalniejsze (i nie chodzi o skok z fantasy do s-f, po prostu nie jest to jakiś klon star treków/star warsów), a fabuła jest dla wielu do dziś jednym z lepszych doświadczeń jeśli chodzi o komputerowe gry nastawione na fabułę.Czyli mamy jakiś paradoks. Gra rozbudowana pod względem mechaniki i budowy świata jest fabularnie bardzo naiwna i nie do końca wiadomo, czy jest skierowana dla dorosłych, czy dla mentalnie naiwnych dzieciaków, którzy mogą kupić grę ze znaczkiem 18+ bo niedawno odebrali dowód i ostatnio przeczytali Tolkiena. A z drugiej strony strzelanka z prymitywnym rozwojem postaci i rewelacyjnym wątkiem fabularnym. Powtarzam, że ciągle piję do ME1.A ME2 wzbudził we mnie poważne obawy. Bawiłem się wyśmienicie, ale konstrukcja fabuły jest zrobiona w stylu bardzo podobnym do DA. Tak naprawdę od początku wiadomo jak się gra skończy - idziemy sklepać Collectorów, yo! Gdzieśtam po drodze dowiadujemy się kim oni naprawdę są, ale czy to coś zmienia? No a w dodatku już kompletnie nie mamy rozwoju postaci, ekwipunku i całej otoczki typowej dla cRPG. Całą resztę opisał świetnie Myszasty i nie rozumiem dlaczego ludzie temu przeczą. Przykład - czy bycie paragon/renegade zmienia cokolwiek poza wydźwiękiem odpowiedzi Sheparda? Nie. Często NPC odpowie dokładnie tak samo.Mój nieśmiały wniosek jest taki - jeśli scenariusz do Me3 będzie pisał ten sam człowiek, co do DA i ME2 (bo to na pewno ten sam), to dostaniemy coś wspaniałego, jakąś mega hybrydę erpegów i strzelanek, która będzie zgarniać same 10/10, a której Myszasty wystawi 4kę albo 5kę, bo zauważy, że to wszystko jest super, ale brakuje właśnie tej jednej "małej" rzeczy - wciągającego wątku głównego.Ale mimo to masie ludzi gra się wyśmienicie. To podobne zjawisko do DA, mimo samych różnic u obu tych tytułów, dostrzec można jedną cechę wspólną dla DA i ME2 - staranność wykonania. Nawet jeśli wątek główny kuleje z założenia (tu wielkie zło idzie z dużym demonem i cza zabić, a tu czea polecieć rozumisz i sklepać kolektorów, wszystko jasne), to jedno i drugie ma estetyczną oprawę audio wizualną, wygodną obsługę, bogaty świat wokół i po prostu dużą grywalność.Co nie zmienia faktu, że wady wytknąć TRZEBA.PS: Właśnie sobie uświadomiłem dlaczego nasz polski Wiedźmin był takim hitem. Warto było pisać taki wielki esej, sam się czegoś dowiedziałem :D

me_who
Gramowicz
06/02/2010 02:14

Wtedy niepotrzebnie kupił dwójkę :)Jeśli w jedynce nie "doznało się" integracji z bohaterem, to po co kupować dwójkę?

hammerfall87
Gramowicz
06/02/2010 02:01
Dnia 06.02.2010 o 01:35, me_who napisał:

Jeszcze jedno - RPG to się utarło, że bohater musi mieć 120 cech, 57 atrybutów i siedem suwaków umiejętności. Ale dla mnie, Shepard budowany konsekwentnie od jedynki jest postacią o wiele bardziej pozwalająca "odgrywać rolę" niż budowane za pomocą tryliona opcji postacie z innych gier. Dla mnie najlepszym dowodem na to, że ME jest role-playing to jest to, ze jak oglądam na YT jakieś filmiki z ME, to się dziwię, co to za wesołek udaje Sheparda. Przecież Shepard siedzi u mnie na dysku ;) To ja jestem Shepard :D

ale nie każdemu może przypasić odegranie rolii :)

me_who
Gramowicz
06/02/2010 01:35

Ja mam pytanie, do tych co zarzucają ME2 uproszczenia w sferze "tworzenia" postaci. czego się spodziewaliście? Że wyzerują Sheparda i od nowa, 60 leveli, budujemy nowego bohatera? Wicie, rozumicie Shepard, uratowaliśmy Was, ale macie amnezję i nic nie pamiętacie. Dla mnie, to by grę zdyskwalifikowało na starcie. Bioware genialnie wykaraskało się z tradycyjnej wady kontynuacji, że nasz bohater nie jest na starcie lamusem totalnym. Owszem, na końcu jest jeszcze lepszym niż na starcie, ale podkreślam "jeszcze", bo na starcie jest dobry. Do tego czytałem gdzieś, że myk "dwa lata nie żył a wszyscy go poznają". A ile upłynęło od premiery "jedynki"? A kto ma być bardziej rozpoznawalny niż Bohater Drogi Mlecznej? Na czyj temat jest najwięcej plotek?Do tego jesli ktoś zaczyna ME od dwójki, no to dla mnie jest to porażka sama w sobie. Ja grałem w dwójkę prawie zaraz po zakończeniu jedynki i doskonale się wczułem w nową rolę. Choc mojej renegackiej Shepardowej nowe "umocowanie prawne" mocno wadzi :DDo tego dwójka - jak to część środkowa - nie może odkrywać za dużo kart, bo wtedy zakończenie nie miałoby pier...uderzenia :) To jest ta część gry, która świetnie "prowadzi" nas ku ostatecznemu rozwiązaniu. Dlatego tyle wysiłku włożono - moim zdaniem - w kompletowanie nowej ekipy. Dlatego - moim zdaniem - jest tak pozorny wybór zakończenia. Bo to wszystko ma prowadzić do ME3. Do WIELKIEGO FINAŁU.Jeszcze jedno - RPG to się utarło, że bohater musi mieć 120 cech, 57 atrybutów i siedem suwaków umiejętności. Ale dla mnie, Shepard budowany konsekwentnie od jedynki jest postacią o wiele bardziej pozwalająca "odgrywać rolę" niż budowane za pomocą tryliona opcji postacie z innych gier. Dla mnie najlepszym dowodem na to, że ME jest role-playing to jest to, ze jak oglądam na YT jakieś filmiki z ME, to się dziwię, co to za wesołek udaje Sheparda. Przecież Shepard siedzi u mnie na dysku ;) To ja jestem Shepard :D

michal_w
Gramowicz
06/02/2010 01:14
Dnia 05.02.2010 o 01:19, Choinix napisał:

Dragon Age - co do sieczki to jest, ale czy można ją nazwać bezsensowną? To kwestia sporna - dla niektórych [np. dla mnie] ciężkie, wymagające użycia talentów i odrobiny myślenia taktycznego bitwy są czymś, czego mi w grach tego typu brakowało. W większości RPG''ów nie trzeba wykorzystywać więcej niż 1-2 umiejętności aby ukończyć całą grę. Tutaj jest inaczej. :)

Ja nie przypominam sobie stosowania jakiejkolwiek zaawansowanej taktyki przy wycinaniu 2700 wrogów w DA. Z powodu tych kilku czarów które rozwalają całą grę, po prostu odpalasz = wygrywasz i idziemy dalej. Bardzo szybko nudne się to robi. W ME2 jest przegięcie w druga stronę, mała liczba strać z symboliczną ilością przeciwników. Nie ma kiedy pobawić się bronią i mocami.Recenzje niestety są mocno przesadzone. Jak dla mnie gra lekka, łatwa, przyjemna, ładna i płytka jak kałuża. Materiały przedpremierowe o ME2 jako nowym standardzie cRPG można już spokojnie wyśmiać.

sebba99
Gramowicz
05/02/2010 18:46

O tej grze można napisać wiele, i dobrego, i złego. Ale nie można jej odmówić jednego - mrocznego, cięzkiego klimatu, znacznie odbiegającego od pierwszej części. Poczynając od tego co stało się z głównym bohaterem, który praktycznie przeistoczył się w to z czym kiedyś walczył, poprzez ulegająca coraz szybszej degeneracji galaktykę aż po dawnych towarzyszy których wybory są co najmniej dwuznaczne, przez menażerię drużyny Shepparda która mówiąc krótko w kwestii moralności pozostawia wiele do zyczenia aż po wątpliwej reputacji mocodawców. Całość przypomina nieco sytuację "nie chcem ale muszem" podkreślając tragizm całej fabuły i głównego bohatera. Trochę w tym "Siedmiu samurajów" trochę "Siedmiu wspaniałych" skrzyżowanych z "Wild, wild west" i "Złotem dla zuchwałych".Pojedynki są rzadsze ale bardziej intensywne. Końcówka nie jest tak epicka jak w pierwszej części i właściwie przechodzi niezauważona w galaktyce, co jest zupełnie inne niż w pierwszej części.W tej części być Sheppardem to najgorsza fucha w galaktyce i trzeba mieć sporo samozaparcia, żeby w sumie nie przyłączyć się do Żniwiarzy i nie rozpierniczyć tego całego bajzlu, bo po pierwszych kilku misjach widać, że reset tej galaktyce przydałby się jak nic innego.

Dan14NR
Gramowicz
05/02/2010 17:08

a ja mam nieodparte wrażenie, że to co było dobre to zrąbali a to co było słabe to podciągnęli...ekipa mi się średnio podoba...grunt mnie denerwował, jacob taki typowy gość...polubiłem thane''a i jest to chyba mój ulubiony kompan, zaraz po liarze z jedynki ;)świetna postać...poza tym jack jest całkiem niezła...@ menelicaowszem, wnieśli: dzięki temu, ludzie mogą się przygotować na atak ze strony żniwiarzy...dzięki ich technice, którą shepard miał okazję zdobyć pod koniec...i to co mnie cieszy - w mass effect 3 będzie w końcu otwarta wojna ze żniwiarzami...cóż, tak przynajmniej mi się wydaje, gdyż na końcu widać całą flotę żniwiarzy ;)a to co mnie nie cieszy - końcówka me1, anderson i udina tacy podjarani, że będą walczyć ze żniwiarzami i że ludzie jako rada będą działac i takie sranie w banie...a w dwójce próbują wszystko zatuszować (tzn. żniwiarzy)

menelica
Gramowicz
05/02/2010 15:30

A ja powiem tak:Mass Effect 1 = Testowanie nowej formy rpg-a czyli połączenie strzelanki z knight of the old republic. Wniosek=Mass Effect 1 to tak naprawdę knights of the old republic tylko że ze "strielaniem"(chociaż to "strielanie to tak nie do końca bo i tak najważniejsze są staty broni i umiejętności bohatera)Mass Effect 2 = Testowanie nowych rozwiązań(uproszczenia i urealnienia typu:zmiana pancerza tylko przed misjami i do tego tylko na statku,tylko kilka broni w grze i ich rozwój za pomocą ulepszeń, brak "jeżdżonej" eksploracji planet zamiast tego skanowanie)Wniosek= Mass Efect to pole doświadczalne dla bioware które przekształciły go w Tpp z elemantami rpg a nie na odwrót.Podsumowanie: gdyby twórcy trzymali się swoich zapowiedzi to Mass Effect 1 wyglądał by tak jak Mass Effect 2, nie zrobili jednak tego bo wydawało im się to pewnie nazbyt radykalne dla ich fanów.-Mass Effect 1(wstęp do historii) Mass Effect 2(w sumie taka historia na boku która stała się pretekstem dla nowych rozwiązań) Mass Effect 3(najpewniej połączenie jedynki oraz dwójki oraz historia która będzie kontynuacją Mass Effect 1 a nie poboczną historyjką jak to jest w przypadku Mass Effect 2)PS:Powiedzmy sobie szczerze : zbieracze oraz ich historia nie wnieśli nic nowego do uniwersum efektu masy (choć odkrycie kim naprawdę są wbijało początkowo w fotel to jednak po chwili uświadamiamy sobie: i w ten sposób twórcy zamykają furtkę z napisem "dowiedz się czegoś o zbieraczach ")PS 2 : Ostatni przeciwnik w grze wywołał u mnie falę spazmatycznego śmiechu(nieomal spadłem z krzesła...), Bioware: nie mogliście wymyślić czegoś "orginalniejszego" ?...

Molek
Gramowicz
05/02/2010 02:50

Ok, podsumuję, znaczna częśc graczy (głównie ta która grała w ME1), chciała więcej tego samego tyle że lepszego, a dostaliśmy mimo, że grę dobrą, to nie taką jaką chcieliśmy na którą czekaliśmy i którą to BioWare nam obiecało. Małe porównanko do Warcrafta, bardzo lubiłem wszystkie części RTS-a od 1 do 3 bo fajnie mi się grało i mimo, że wyszedł World of Warcraft który przyciągnął do siebie zdecydowanie większą rzesze fanów i ponoc jest naprawdę dobry to mi, zdecydowanie do gustu nie przypadł, bo chciałem tego Warcrafta którego miałem więcej, a teraz autorzy gwałcą fabułę i świat bo to podoba się ludziom, jest skierowane do szerszej publiki i rzecz jasna kasy. Tak samo autorzy ME odwrócili się do większej kasy bo i szerszej publice gra taką jaką zrobili się podoba(nie dziwie im się, ich gra, ich marka, przede wszystkim ich pieniądze), ale nadal uważam, że ja jako fan jednej z moich ulubionych gier o nazwie Mass Effect mam prawo czuc się oszukany i niepocieszony, z faktu jaką autorzy tej gry ją uczynili(i nie piszcie mi, że już od dawna o tym mówili i że powinienem wiedziec, że twórcy planują pójśc bardziej w strone shootera z elementami RPG, bo taką grą był ME1 a imho bardziej zasługiwał na oceny którymi teraz ME2 szczycic się może we większości recenzji)

Choinix
Gramowicz
05/02/2010 01:19
Dnia 05.02.2010 o 01:09, michal_w napisał:

góry ustalona a sama gra jest totalnie liniowa. DA pod tym względem najlepiej wygląda, ale za jest to przepakowany bezsensowną sieczką.

Dragon Age - co do sieczki to jest, ale czy można ją nazwać bezsensowną? To kwestia sporna - dla niektórych [np. dla mnie] ciężkie, wymagające użycia talentów i odrobiny myślenia taktycznego bitwy są czymś, czego mi w grach tego typu brakowało. W większości RPG''ów nie trzeba wykorzystywać więcej niż 1-2 umiejętności aby ukończyć całą grę. Tutaj jest inaczej. :)Jako, iż jest to temat o Mass Effect 2 - cóż, jak dla mnie recenzja jest zdecydowanie pozytywna i zachęca mnie do kupienia, niestety jeszcze przez dłuższy czas nie będę miał za bardzo czasu na granie i muszę sobie ten fenomenik odpuścić :(. A szkoda, bo savy z pierwszej części stygną. :)

michal_w
Gramowicz
05/02/2010 01:09
Dnia 04.02.2010 o 22:06, Achimas napisał:

Cały problem z klasyfikacją tej gry polega na tym że nie jest osadzona w klimatach fantasy tylko sci-f. Czy w "rasowych" crpg-ach nie ma walk z licznymi przeciwnikami ( by daleko nie szukać patrz Dragon Age, co chwile jest jatka na całego).

Jasne, bo np. w Fallout nie było broni palnej, laserowej czy plazmowej, jakoś wątpliwości do przynależności gatunkowej nikt nie miał. W ME2 i innych grach Bioware problem polega na tym, że z całego naszego gadania i łażenia niewiele wynik bo na fabułę gry i tak nie mamy żadnego w wpływu. O odgrywaniu czegokolwiek można zapomnieć bo nasza rola jest z góry ustalona a sama gra jest totalnie liniowa. DA pod tym względem najlepiej wygląda, ale za jest to przepakowany bezsensowną sieczką.

Achimas
Gramowicz
04/02/2010 22:06

Cały problem z klasyfikacją tej gry polega na tym że nie jest osadzona w klimatach fantasy tylko sci-f. Czy w "rasowych" crpg-ach nie ma walk z licznymi przeciwnikami ( by daleko nie szukać patrz Dragon Age, co chwile jest jatka na całego). ME2 wytyka się że jest FPSem bo Shepard i jego team chodzi ze spluwami, a wiadomo jak spluwa to strzelanka i basta. Mnie osobiście podoba sie takie połącznie, jest tu czas na gadki z NPCtami (świetnie zrealizowane) i rozwiązywanie zadań odkrywanie fabuły itp smaczków fabularnyc,h jest też czas na solidną walkę rodem z najlepszych fpsów ( system osłon z GoW, co prawda skrome ale ciekawe uzbrojenie, no i mozliwości jego upgrade''u ). Ja przynajmniej czuje ze w grę hmm.. GRAM a nie tylko łażę po lokacjach i gadam ze wszystkim co sie nawinie po mysz czy pad i od święta zabijam jakiegoś bossa. W tej grze jest taki pewien powiew realności w odgrywaniu postaci. Czuć że nasze postępowanie jakoś wpływa na losy tego wygenerowanego świata, nie twierdze że w innych grach tego nie ma ale w ME2 czuć to jakoś tak donioślej,pełniej :) Więc proszę was jak wam się nie podoba to nie grajcie. To że ME2 nie jest 100% rpgiem na jakiego czekaliście nie znaczy ze nie jest świetną grą. Co prawda na miano idealnej możne i nie zasługuje na solidna 4+ jak najbardziej. Ja przynajmniej bawię się świetnie i zycze Wam tego samego

Maverick81PL
Gramowicz
04/02/2010 19:19

Gra jest świetna i doskonale oddaje klimat pierwszej części. Szkoda tylko że głos Sheparda w polskiej wersji jest do bani !!! Jestem w połowie gry mam już nabite 23 godziny, więc wcale nie jest krótka :)))

Perkoz_1
Gramowicz
04/02/2010 17:58

MassEffectowcy.Doskonale zdaję sobie sprawę, że każdy z nas piszących tutaj swoje opinie ma rację. Nie ma sowieckiej urowniłowki i ruki pa szwam bo wszystkim ma się podobać albo nie. Ja po prostu twierdzę, że nie zgadzam się z wszechogarniającymi mnie opiniami (np. CDA - ocena 10/10), że ME jest IDEAŁEM. Bo nie jest. Z czasem przyjdzie na każdego refleksja i wielu w końcu się pokapuje, że jest suma - sumarum jest dużo gorsze od ME1. I nie chodzi tu w tej "gorszości" o kaca po wydaniu ponad stu złotych tylko chodzi o tą " gorszość" gatunkowo - fabularną.A tłumaczenie mi na siłę, że BioWare spłodziło w dwójce rewelacyjne połączenie rozwałki z RPG jest właśnie tym minusem na jaki ja zwracam uwagę. To tak samo jakby Core Design z Tomb Raidera zrobiło grę piłkarską.Dla przykładu - jeszcze kilka tygodni temu wszelakie fora i dyskusje dotyczące Dragon Age też aż kipiały od sprzecznych opinii.Od takich, że to gniot do orgiastycznego zachwytu. Po kilku tygodniach okazuje się, że jednak w opinii większości BioWare zrobiło rasowego, wspaniałego RPG-a. No to teraz można porównać fabularność, uczuciowość i miodność Dragon Age do płycizny gatunkowo - fabularnej hybrydy pt. ME2. I dlatego uważam i będę uważał, że BioWare strzeliło sobie w stopę. Pomimo początkowych zachwytów wielkiej rzeszy graczy. Bo jeszcze raz powtarzam: nie wydziwia się z czymś co było dobre i akceptowalne dotychczas. I nie wyobrażam sobie przy takiej ewolucji gatunkowej jak z ME1 do M2 co będzie w ME3. Połączenie strategii z Simsami? Ja bynajmniej tego nie chcę.PS. Zresztą przed premierą wiele portali i czasopism oraz same BioWare też zeznawało, że to RPG. A wyszło jak wyszło. I nawet dzisiaj na gram.pl w stopce jest, że to RPG. Narody po prostu przy tej hybrydzie podurniały kompletnie.

Reichan
Gramowicz
04/02/2010 15:56

Osobiście uważam, że gra jest świetna i wciągająca, jednak mimo wszystko pozostaje mały niedosyt. Postanie z ME1 miały w sobie to coś, swój charakter, no i nie wiem czy dobrze pamiętam, ale jakoś chyba było więcej opcji dialogowych z nimi i tego w ME2 mi zabrakło poza Thanem i i starym dobrym Garrusem, jakoś nikt inny nie zrobił na mnie wrażenia, brakowało mi też spotkań całej ekipy po większej misji.

Spoiler

Miło było spotkać Wrexa i Liare, a jeśli chodzi o Kaidana to musiało mi wystarczyć zdjęcie na biurku w kajucie i nieprzyjemna rozmowa na Horizonie (wybierałam "najmilsze" opcje dialogowe), stąd też moje pytanie słyszałam, że ma być opcja kontynuacji romansu z ME1, ale jakoś tego nie zauważyłam, poza jednym mailem od niego i filmikiem przed misją samobójczą jak się wpatruje w jego zdjęcie nic a nic nie było

czy jest możliwość romansu z postacią z ME1 czy jednak nie? Na razie pozostaje mi czekać do ME3 na rozwój wypadków :)

Skie
Gramowicz
04/02/2010 15:12

Dla mnie RPG to nie statystki i rozwój postaci, ale przede wszystkim -roleplaying- czyli własnie odgrywanie postaci. I ME to umozliwia - można być idącym po trupach badassem, a można aniołem z karabinem - a można wypośrodkowac. Można związać się z którąś z kobiet, a można pozostac wiernym/ą wybrankowi z ME1. Itd. W większości gier akcji tego nie ma - jest tylko idz i strzelaj (nawet jeśli jest to świetne idz i strzelaj jak np. w Modern Warfare).

Pozar1
Gramowicz
04/02/2010 15:02

Proszę o wyjaśnienie 2 sprzecznych zapisów w tekście:1. Tytuł: Mass Effect 2Gatunek: RPG2: I czekam na ostatnią część kosmicznej trylogii BioWare. Lubię ten świat i naprawdę podoba mi się kierunek ewolucji tej serii. Tylko, na bogów, nie krzyczcie już, że to zabijanie cRPG. Bo Mass Effect 2, to po prostu bardzo dobra strzelanka.Jak się ma "gatunek: RPG" do: "po prostu bardzo dobra stzelanka"?

hammerfall87
Gramowicz
04/02/2010 13:26
Dnia 04.02.2010 o 13:12, Kimin napisał:

> przecież rozwój postaci w ME1 był prymitywny no ale widać nie dla wszystkich Przy takiej ilości umiejętności prymitywny? Może nie dawał strasznych możliwości "spersonifikowania postaci", ale jak na taką grę był zbyt rozbudowany. Ten w ME2 bardziej pasuje do konwencji gry.

Jak na taką grę to prawda ale był bardzo prosto zrobiony ,w tej grze nie da się sknocić postaci .Dla mnie skomplikowany rozwój to taki w którym muszę ruszyć komórki mózgowe i obrać odp strategie .A w mass effect specjalnie się nie wysiliłem z dodawaniem punktów

Lordpilot
Gramowicz
04/02/2010 13:23

/ciach/Dwie uwagi. BioWare od samego początku mówiło (tak, na "gramie" też były o tym newsy) że dwójka bardzo pójdzie w stronę "action". Nigdy nie padło słowo cRPG, co najwyżej "shooter z elementami RPG" albo "gra akcji z elementami RPG"... Nie śledziłeś newsów ? Wychodzi na to że kupiłeś grę akcji oczekując RPG... Hmm... "nie uleganie reklamie" to jedna sprawa, ale Ty kupiłeś grę w ciemno. Niezbyt to rozsądne.Sprawa druga. Zawsze mnie śmieszyły te "pseudo oceny" wedle przynależności gatunkowej (którą nieraz trudno w ogole określić): jako RPG oceniam grę XXX - 3/10, jak strzelankę 7/10, jako wyścigi 1/10 Bla, bla, bla...Gry dzielą się tak jak książki, filmy, muzyka itd. na złe, dobre i średnie. Tylko osoby ograniczone sugerują się przynależnością gatunkową, jako wyznacznikiem jakości.To taki ogólny offtop ode mnie - nie tyczy się tylko Twojego posta. Po prostu śmieszą mnie osoby, które oczekiwały że ME2 będzie rasowym cRPG, nawet wbrew temu co mówili jego twórcy :)

Kimin
Gramowicz
04/02/2010 13:12
Dnia 04.02.2010 o 13:03, hammerfall87 napisał:

przecież rozwój postaci w ME1 był prymitywny no ale widać nie dla wszystkich

Przy takiej ilości umiejętności prymitywny? Może nie dawał strasznych możliwości "spersonifikowania postaci", ale jak na taką grę był zbyt rozbudowany. Ten w ME2 bardziej pasuje do konwencji gry.

SoundWave
Gramowicz
04/02/2010 13:10

Dnia 02.02.2010 o 20:01, zoltan_chiway napisał:

Ciekawe. Niektóre serwisy ( nie tylko gram) ciągle uparcie tytuują ME2 erpegiem, chociaż sami twórcy określili go jako strzelankę z elementami RPG. Ale tutaj wygląda to szczególnie komicznie.

Zabijasz? "Wcielasz sie w role"?Dzisiaj to wystarczy na rpga.

hammerfall87
Gramowicz
04/02/2010 13:03
Dnia 04.02.2010 o 12:57, Kimin napisał:

Osobiście oceniam ME2 na 9/10. I to głównie nie ze względu na fabułę, ale na sposób w jaki została poprowadzona. Cała historia jest tak opowiedziana, że naprawdę trudno oderwać się od gry. A co z tego,

Spoiler

że domyślamy się od początku, że ci Źli robią na ludziach eksperymenty? Co z tego, że tak na prawdę nie zniszczyliśmy zagrożenia dla ludzkości, k

iedy przez te ponad 40 godzin bawiliśmy się wspaniale? Wywalenie rozbudowanego systemu rozwoju postaci też dla mnie jest plusem, bo ME od początku było dla mnie shooterem z możliwością odgrywania postaci, a nie cRPG z masą tabelek i statystyk.

przecież rozwój postaci w ME1 był prymitywny no ale widać nie dla wszystkich

Kimin
Gramowicz
04/02/2010 12:57

Osobiście oceniam ME2 na 9/10. I to głównie nie ze względu na fabułę, ale na sposób w jaki została poprowadzona. Cała historia jest tak opowiedziana, że naprawdę trudno oderwać się od gry. A co z tego,

Spoiler

że domyślamy się od początku, że ci Źli robią na ludziach eksperymenty? Co z tego, że tak na prawdę nie zniszczyliśmy zagrożenia dla ludzkości, k

iedy przez te ponad 40 godzin bawiliśmy się wspaniale?Wywalenie rozbudowanego systemu rozwoju postaci też dla mnie jest plusem, bo ME od początku było dla mnie shooterem z możliwością odgrywania postaci, a nie cRPG z masą tabelek i statystyk. Zresztą RPG powinno przede wszystkim dać możliwość odgrywania roli, a nie zastanawiania się nad tym jak rozwinąć postać, by była najpotężniejsza. Ale to tylko moja opinia.Co do bugów, to miałem tylko jeden przypadek w jakiejś misji pobocznej, wynikłej ze skanowania, w której wbiłem się na jakąś wysoką skrzynię.

Tomoya-kun
Gramowicz
04/02/2010 12:25
Dnia 04.02.2010 o 12:08, Perkoz_1 napisał:

- 6/10 - bo gra dobra ale tylko jako strzelanka ( a ja oceniam ją jako nawet jako TPS z elementami RPG) i dlatego jest jak do tej pory numerem 1( bo tylko jedną przeszedłem) dla mnie jako strzelanka/RPG;

Tylko tu właśnie jest ten problem że gra jako zwykły fps nie wybija się ponad resztę ale właśnie jako taki miks z RPG jest jednym z lepszych.

Dnia 04.02.2010 o 12:08, Perkoz_1 napisał:

- fabuła - w każdej grze obojętnie jakiej maści jest jakaś fabuła. Ale w ME2 nie ma fabuły godnej RPG a taki gatunek gry mnie najbardziej rajcuje. W ME1 była co najmniej bardziej wciągająca;

Tu fabuła jest prosta zebrać drużynę i wykonać te główną misję ale jest ona tak poprowadzona że chce się grać puki się tego nie skończy. Jak porządny film akcji. W jedynce była bardziej rozbudowana ale brakowało jej czegoś co by powodowało że do gry co chwila chce się wracać.

Dnia 04.02.2010 o 12:08, Perkoz_1 napisał:

- postacie w ME2 w porównaniu do postaci ME1 są jakieś takie bezpłciowe duchowo. Ani Samara ma się nijak do Liary ani Miranda do Ashley a tym bardziej Grunt do Wrexa;

Tu już zależy Garrusa wolę bardziej w 2 niż tego z 1. Kaidana i Liary nie znosiłem dlatego inny team przyjąłem z otwartymi ramionami. No owszem Grunt jest dość nieciekawy ale już Jack czy Thane są świetnie zrobionymi postaciami.

Dnia 04.02.2010 o 12:08, Perkoz_1 napisał:

- dylematów moralnych w tej grze jest dokładnie zero w porównianiu do jedynki. A dylematy są składową fabuły RPG.W jedynce np. dylemat czy poświęcić Ashley czy Kena na długo zapadł mi w pamięci.

Takich wyborów rzeczywiście brakuje(choć z tym kogo wybrać nie miałem problemów) ale też dostaliśmy kilka innych niezłych rozwiązań (misja Garrusa)

Dnia 04.02.2010 o 12:08, Perkoz_1 napisał:

Romansiki - proszę bardzo: romans z Liarą w jedynce - fabularny miód. W dwójce - początek gry na pokładzie nowej Normandy a już wiemy, że Panią Inzynier coś swędzi. Czyli na skróty i po macoszemu.

Romans jest tylko dodatkiem no ale fakt że w 2 wypada to marnie (choć jakoś specjalnie nie prowadziłem tego)

Dnia 04.02.2010 o 12:08, Perkoz_1 napisał:

Można podawać jeszcze wiele przykładów chorego uproszczenia tej gry.I dlatego mam do BioWare żal za zejście z dobrej ścieżki. I to jest meritum mojej oceny. Mam takie zdanie a nie inne i nie popadam w huraoptymizm. Rozumiem, że reklama jest dźwignią handlu a na reklamę ME 2 wyłożono krocie. Ja jednak jestem ZAWSZE totalnie reklamooporny.

I tu właśnie może być problem że przez tą swoją reklamooporność wpoiłeś sobie że ta gra jest średniakiem. Tak dobre oceny, tyle newsow że coś z tym musi być nie tak(choć jakoś reklamownie ME2 nie było jakieś super przesadzone niewiele o tym słyszałem/ czytałem przed premierą).

Perkoz_1
Gramowicz
04/02/2010 12:08

Do poprzednika - Sz.P.Moderatora Wojmana.Twoje ustosunkowywanie się do moich poszczególnych myśli to taki swoisty misz-masz albo co najmniej dowód na czytanie bez zrozumienia. To napiszę jeszcze raz po inszemu:- 6/10 - bo gra dobra ale tylko jako strzelanka ( a ja oceniam ją jako nawet jako TPS z elementami RPG) i dlatego jest jak do tej pory numerem 1( bo tylko jedną przeszedłem) dla mnie jako strzelanka/RPG;- fabuła - w każdej grze obojętnie jakiej maści jest jakaś fabuła. Ale w ME2 nie ma fabuły godnej RPG a taki gatunek gry mnie najbardziej rajcuje. W ME1 była co najmniej bardziej wciągająca;- postacie w ME2 w porównaniu do postaci ME1 są jakieś takie bezpłciowe duchowo. Ani Samara ma się nijak do Liary ani Miranda do Ashley a tym bardziej Grunt do Wrexa;- dylematów moralnych w tej grze jest dokładnie zero w porównianiu do jedynki. A dylematy są składową fabuły RPG.W jedynce np. dylemat czy poświęcić Ashley czy Kena na długo zapadł mi w pamięci. Romansiki - proszę bardzo: romans z Liarą w jedynce - fabularny miód. W dwójce - początek gry na pokładzie nowej Normandy a już wiemy, że Panią Inzynier coś swędzi. Czyli na skróty i po macoszemu. Można podawać jeszcze wiele przykładów chorego uproszczenia tej gry.I dlatego mam do BioWare żal za zejście z dobrej ścieżki.I to jest meritum mojej oceny. Mam takie zdanie a nie inne i nie popadam w huraoptymizm. Rozumiem, że reklama jest dźwignią handlu a na reklamę ME 2 wyłożono krocie. Ja jednak jestem ZAWSZE totalnie reklamooporny.Dla mnie klasyfikacja RPG z ostatnich kilku lat jest na dzień dzisiejszy taka:1, KOTOR 1 + Dragon Age ( należą sie Oscary jakby takie dawano)2. KOTOR 23.Jade Empire + Mass Effect 1 + NWN 1/2Niestety ME 2 w tej klasyfikacji się nie mieści.

Molek
Gramowicz
04/02/2010 12:07

Wojman proszę Cię żebyś jeszcze raz przeczytał to co kolega napisał wcześniej tym razem opuśc nawiasy które były tylko i wyłącznie wtrąceniami, by może uda Ci się uchwycic zamysł autora tego komentarza. Co do pseudo fabuły to mogę się z tym poniekąd zgodzic, nie chcę zamieszczac tu żadnych spoilerów fabuła gry ma jednak taką konstrukcję, że wiemy o tym iż jest to druga częśc, jednak sytuacja całego uniwersum jest na samym końcu gry taka sama jak na końcu jedynki, nic się w tej materii nie zmienia,(moglibyśmy zapewne grac w 3 częśc gry po ukończeniu jedynki pomijając kompletnie dwójke i nadal wiedzielibyśmy dokładnie o co chodzi po przeczytaniu sześcio zdaniowego wprowadzenia[będącego streszczeniem dwójki]) kompletowanie drużyny i zadania z nią związane, wogóle nie kręcą się wokół głównego wątku fabularnego a zadania główne w całej grze możemy policzyc na palcach jednej ręki.

Wojman
Gramowicz
04/02/2010 11:00
Dnia 04.02.2010 o 10:23, Perkoz_1 napisał:

Jest to typowa strzelanka lub inaczej gra akcji (jakich pełno na rynku) okraszona pseudo-fabularną otoczką rodem z ME1.

O to w Mass Effect 2 nie ma wciagajacej fabuly tylko jakas pseudo-fabula? Cieszylbym sie bardzo, gdyby w wiekszej ilosci gier byla taka "pseudo-fabula" jak w ME 2.

Dnia 04.02.2010 o 10:23, Perkoz_1 napisał:

Oczywiście, nie ujmuje to nic a nic temu, że gra jest dobra ( ale nie wybitna i nie warta tych maksymalnych ocen wystawianych przez pisma i portale branżowe) czego dowodem jest to, że zaliczyłem ją do końca jako pierwszą grę akcji w moim życiu.

Acha czyli gra nie jest warta maksymalnych ocen, bo to pierwsza gra akcji jaka przeszedles. Ciekawe.

Dnia 04.02.2010 o 10:23, Perkoz_1 napisał:

Byli i jeszcze są MISTRZAMI ( vide Dragon Age - miód i poezja) w RPG to powinni trzymać sie tej drogi a nie udziwniać coś co było doskonałe. Dlatego moja ocena w skali 10-cio punktowej to max. 6/10.

Mass Effect 2 to TPS z elementami RPG. Tego sie autorzy trzymali od poczatku. Czyli ocene wystawiasz 6/10, bo:1. W recenzjach dostawala najwyzsze noty2. Ma wciagajaca "pseudo-fabule"3. Nie jest gra RPG4. Pierwsza gra akcji, ktora przeszedlesCiekawe, bardzo ciekawe.

9DANAD9
Gramowicz
04/02/2010 10:41

Jeżeli chodzi o same lokacje w których robimy zadania wydają się być mniejsze w stosunku do części pierwszej, oczywiście akcja jest porywająca zaledwie udało mi się "eksplorować" kompletnie 4 gwiazdozbiory na 100%, Sama eksploracja planet w stosunku do jedynki to jest śmieszna moim zdaniem (chodzi mi o ilość planet na których można wylądować) jeżdżenie celownikiem po planetach to jest jedna z tych wyjątkowych rzeczy która skłoniła mnie do szybszego zakończenia gry po prostu zająłem się głównym wątkiem który oczywiście wciąga i powoduje rychły koniec, 3 dni i po wszystkim. Zastrzegam, że tylko wieczorami grałem :/. Poza tym ubogie sklepy, uboga ilość sprzętu.Reasumując to wielkość gry jako takiej bardziej by pasowała na jakiś dodatek do pierwszej części. Wiem czepiam się ale wydałem kasę i mam prawo. Patrząc na jedynkę czuło się potencjał tej gry nadal go czuć ale spodziewałem się rozwoju nie tylko samych dialogów chciało by się czegoś więcej, więcej lokacji do zwiedzania nie obraził bym się gdyby obie części były połączone ale tak nie jest i jako kontynuacja wygląda jak chwilowy przystanek przed wielkim końcem żniwiarzy oby magiczna trójka była tą największą bo część druga na pewno nią nie jest.

Perkoz_1
Gramowicz
04/02/2010 10:23

Popieram recenzję w całej rozciągłości a szczególnie w kwestii czy to RPG czy nie. Na RPG zjadłem własne zęby i wyrwałem sobie z głowy wszystkie ( dosłownie) włosy i twierdzę z całą stanowczością, że ME2 RPG-iem nazwać nie można. Jest to typowa strzelanka lub inaczej gra akcji (jakich pełno na rynku) okraszona pseudo-fabularną otoczką rodem z ME1. Oczywiście, nie ujmuje to nic a nic temu, że gra jest dobra ( ale nie wybitna i nie warta tych maksymalnych ocen wystawianych przez pisma i portale branżowe) czego dowodem jest to, że zaliczyłem ją do końca jako pierwszą grę akcji w moim życiu. Dlatego osobiście dziwię sie polityce BioWare, że zaczyna eksperymentować z czymś czego pełno już na rynku w lepszej lub gorszej jakości. Byli i jeszcze są MISTRZAMI ( vide Dragon Age - miód i poezja) w RPG to powinni trzymać sie tej drogi a nie udziwniać coś co było doskonałe. Dlatego moja ocena w skali 10-cio punktowej to max. 6/10.

Lucas01
Gramowicz
04/02/2010 07:20

Ja podobną ocenę bym wystawił.Jak dla mnie questy poboczne są słabe i za krótkie.Zwiedzanie planet ( tam gdzie są anomalie strasznie krótkie) Mało planet do zwiedzania. Brakuje mi takich planet jak Ilium ( czyli miast). Brak ekwipunku.

Longer
Gramowicz
04/02/2010 02:18
Dnia 04.02.2010 o 01:49, 9DANAD9 napisał:

Własnie skończyłem i stwierdzam ze ME2 jest gorszy od jedynki bezwarunkowo czuć, że gra jest okrojona i to strasznie :/ max 7/10 bym dał ...

No proszę, to pierwsza taka opinia jaką widzę ;) Mógłbyś podać konkretniejsze powody? Okrojona? Cóż to Twoje zdanie ale według mnie jest właśnie na odwrót, ciekawsze questy główne i poboczne, eksploracja planet itp

9DANAD9
Gramowicz
04/02/2010 01:49

Własnie skończyłem i stwierdzam ze ME2 jest gorszy od jedynki bezwarunkowo czuć, że gra jest okrojona i to strasznie :/ max 7/10 bym dał ...

Deturis
Gramowicz
03/02/2010 23:26

Co do tych technicznych babolów to ja osobiście natrafiłem tylko kilka razy na członka drużyny wpinającego się na mur i raz gdy zaczął mi się ruszać podczas rozmowy - na więcej błędów nie natrafiłem.Grę przeszedłem w prawie 33 godziny jest to duża po ponad 10 godzinna różnica między pierwszą, a druga częścią.W dodatku to do odkrycia / wykonania zadań zostało mi jakieś jeszcze 30% gry.Gra na prawdę świetna - teraz tylko przemęczyć ten rok w oczekiwaniu na część trzecią, która ma się ukazać w styczniu 2011 (wstępna data premiery).

Molek
Gramowicz
03/02/2010 21:42

Dodatkowo nie posiadając save z poprzedniej części gry przez cały czas grając miałem wrażenie jakoby taka nigdy nie istniała, gdyż gra podjeła za mnie decyzje o uśmierceniu wszystkiego co mogłem w ME1(pomijając spotkania z 2-3 bohaterami z poprzedniej części)

Molek
Gramowicz
03/02/2010 21:38

Osobiście całkowicie zgadzam się z recenzentem co do wszystkich argumentów ,grając w grę moją uwagę przykuwały te same elementy i rozczarowywały mnie te same wady, dodał bym jeszcze że mimo iż muzyka jest bardzo dobra , dużo bardziej do gustu przypadły mi proste rytmy z ME1 , dodatkowo warto wspomniec że gra moim zdaniem jest zbyt krótka, pomimo tego że prawie cały czas forsowałem główny wątek udało mi się ukończyc większą połowę zadań pobocznych a całą grę w 32 godziny, i nadal czuję niedosyt. Nie miałem okazji zagrac w polską wersję językową co chciałem uczynic jednak rozmyśliłem się po odsłuchaniu próbek dźwiękowych w wykonaniu Sonii Bohosiewicz, zastanawia mnie i chętnie dowiedział bym się które z postaci zdaniem recenzenta zostały zagrane dobrze a którzy z aktorów swoją robotę spartaczyli.

ghooru
Gramowicz
03/02/2010 09:21
Dnia 02.02.2010 o 13:32, matitof napisał:

W ile bede gral na najwyzszym poziomie trudnosci? 20 godzin to jednak malo...

Powiem ci, ze ja gram na srednim poziomie trudnosci i po 33 godzinach wciaz nie ukonczylem gry. Zaznaczam, ze staram sie nie opuscic ani jednego questa pobocznego, nie pozostawic zadnej planety nieprzeskanowanej. Ha gdybym bawil sie jeszcze w czytanie leksykonu to pewnie musialbym 2 razy tyle spedzic przed kompem :). Niektore rozmowy skracam gdy czytam szybciej niz czytaja aktorzy. Dopiero po tych 33 godzinach skompletowalem cala ekipe i wykonalem dla kazdego z czlonkow zalogi zadania dodatkowe. Mysle, ze mam przed soba jeszcze conajmniej pare godzin, zeby doprowadzic glowny watek fabularny do konca.

ghooru
Gramowicz
03/02/2010 09:10

Oj przydaloby sie na gram.pl wprowadzenie 10stopniowej skali oceniania. Mozna by bylo w wyrazniejszy sposob wyroznic naprawde dobre tytuly. Ok, ocene 5/6 dla Mass Effect 2 jestem w stanie zrozumiec (choc osobiscie dalbym jej wiecej), ale ocena ta kompletnie przestaje byc dla mnie zrozumiala w momencie gdy popatrze na np. na taka recenzje Wheelmana gdzie gierka dostaje 5,5/6 (rowniez z gram.pl). Wiem, ze inny autor, ale cos tu jest nie tak. Moze wlasnie zwiekszenie skali ulatwiloby wystawianie trafniejszych ocen.

Komoter
Gramowicz
02/02/2010 20:20

Mass Effect 2 to gra BARDZO DOBRA jednak czuć lekki niedosyt. Zakończenie gry mnie troszkę zawiodło. W jedynce koniec gry zrobiony był fenomenalnie, wręcz filmowo. Ta muzyka gdy nasz bohater wychodzi z uśmieszkiem na twarzy... palce lizać. W dwójce już tego nie czuć, mam nadzieje że zakończenie ME 3 będzie epickie i godne zapamiętania (stawiam pół litra że koniec będzie na Ziemi).Co do drobnych błędów to raz zawiesiłem się na niewidzialnej ścianie no i nasi kompani czasem się teleportują. Ostatnia rzecz jaka mnie irytuje to możliwość chodzenia z gethem po Cytadeli i zero reakcji. Co do reszty nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Daje 5,4331/6 i czekam z niecierpliwością do 2012 na ME 3.

zoltan_chiway
Gramowicz
02/02/2010 20:01

>Tylko, na bogów, nie krzyczcie już, że to zabijanie cRPG. Bo Mass Effect 2, to po prostu bardzo dobra strzelanka.A pod spodem:> Gatunek: RPG:)Ciekawe. Niektóre serwisy ( nie tylko gram) ciągle uparcie tytuują ME2 erpegiem, chociaż sami twórcy określili go jako strzelankę z elementami RPG. Ale tutaj wygląda to szczególnie komicznie.

Theravel
Gramowicz
02/02/2010 17:56

Po pierwsze wstawię się za autorem recenzji, jako, że: A) to Jego własna opinia dotycząca gry B) opinia bardzo pozytywna, co zostało już kilkukrotnie podkreślone. Natomiast nie zgodzę się, że osoby, które narzekają na tę ocenę są niezdolne do krytycznej oceny samej gry. "Piątka" oznacza pełne wywiązanie się z oczekiwań nauczyciela, sumiennie odrobioną "pracę domową" po sprawdzianie z pierwszej części swojego dzieła. Nie zawiera się w niej jednak nic ponad oczekiwania graczy, które w tym sequelu (moim zdaniem) zostały wyraźnie przekroczone (co by również tłumaczyło tak wielkie zainteresowanie z naszej strony). Kontynuując myślę również, że ocena powinna odnosić się do kategorii jej przedmiotu, a na palcach jednej ręki mógłbym się doliczyć lepszych gier z gatunku RPG w ogóle. Dlatego dziękuję i doceniam spojrzenie recenzenta, jednak do końca się z nim nie zgadzam, a mam nadzieję, że to tłumaczy trochę gwałtowną reakcję niektórych graczy ;)

nov_pl
Gramowicz
02/02/2010 17:40

zrobie takie "hkhm"...jeśli Dragon Age dostał 5.5...?

MazuroV
Gramowicz
02/02/2010 17:35

No, co jak co, ale średnia ocena tekstu Myszastego jest bardziej absurdalna od postów fanboyów. Wystawiać tu piąteczki, wystawiać.

SpecShadow
Gramowicz
02/02/2010 17:25

Ci co tak narzekają na ocenę chyba nie otrzeźwieli, do tego nie potrafią na trzeźwo przyjrzeć się grze.Ludzie co jest z wami? Nie potraficie analizować ocen? Patrzycie tylko na tabelkę z oceną i, jeśli jest poniżej maksymalnej, to dla Was recenzent jest funta kłaków wart? Że nie obiektywny, nie pisze subiektywnie a tak w ogóle to Was odcisk boli i kraj zły i w ogóle?Już widzę Was w roli recenzentów (od siedmiu boleści), pewnie gromy od czytelników sypałyby się jak mąka z worka :P

seba1307
Gramowicz
02/02/2010 17:12

przeciez mass effect 2 jest gra wszechczasów i to ze inni mówia ze ta gra jest do bani to sie myla ta gra to wypas lepsz od 1

Myszasty
Redaktor Naczelny
02/02/2010 17:02

Chwilami nie rozumiem niektórych postów. Przecież wyraźnie napisałem (i to kilka razy), że gra jest BARDZO DOBRA. Wciągająca, grywalna i poza paroma technicznymi babolami, świetnie zrobiona.Kwestii fabularnych zaś czepiam się nie bez powodu. Bo moim zdaniem naprawdę można było Cerberusa i BN z ekipy rozegrać znacznie lepiej. Brakowało mi też tego poczucia zagrożenia Nieznanym z "jedynki". Boli mnie też, że naprawdę bardzo trzeba się postarać, żeby coś tutaj spie... spartolić. Najczęściej wybór odpowiedzi sprowadza się do tego, że Shepard będzie miły lub warknie. Koniec. I zazwyczaj żadnych odczuwalnych następstw. O to również mam żal do twórców. Poza tym ta załoga powinna się chcieć pozabijać nawzajem. Cholerni oportuniści.... :PFajne, bardzo grywalne, efektowne i z klimatem. Ale jak dla mnie, trochę zabrakło w tym jaj.

Phobos_s
Gramowicz
02/02/2010 15:11
Dnia 02.02.2010 o 14:29, Nor2323 napisał:

mam nadzieje, że DLC dodadzą wiele nowego i dobrego materiału do gry. ME 2 na pierwszy rzut oka jest grą świetną, lecz czuć, że dostajemy niepełny produkt ale i tak 10/10 bo gra jest warta swojej ceny

To zależy... Armory są średnie, mam i Blood Dragona, i Terminus, i Collector Armor a i tak chodzę w deafultowym.Natomiast bronie które doszły razem z armorami są fajne.Poza tym jest Normandy Crash Site - krótki ale miły dlc. Łza się w oku kręci :)Ale najlepszy jest Zaeed Massani czyli dodatkowy członek drużyny :)

mackors
Gramowicz
02/02/2010 15:04

Recenzja słaba, jakby autor był fanatyliem gier sportowych a ktoś nagle kazał mu zagrać w ME2... czytając cały czas było źle, gdzieniegdzie pojawiało się że coś fajnie zrobione i BioWare "posżło po rozum go głowy" a na końcu: 5/6, a gdyby nie było błedów to 5,5/6 - dla mnie ocena wysoka a wartośc merytoryczna recenzji wskazuje raczej na 2/6 lyb 2,5/6Osobiście na razie mam 6 godzin za sobą gry, dla mnie wygląda OK. Miejscami przydały by się poprawki, sądzę że w niedługim czasie producent to skoryguje. Nie znalazłem jeszcze w polskim dubbingu jakiś potknięć, nawet Maleńczuk jakiś klimat nadał postaci :) ... gra wygląda nieźle, polecam najpierw przejść "jedynkę" by uchwycić całokształt!

Nor2323
Gramowicz
02/02/2010 14:29

mam nadzieje, że DLC dodadzą wiele nowego i dobrego materiału do gry. ME 2 na pierwszy rzut oka jest grą świetną, lecz czuć, że dostajemy niepełny produkt ale i tak 10/10 bo gra jest warta swojej ceny

MazuroV
Gramowicz
02/02/2010 14:27

W swoim ospałym, pozbawionym fleksji i finezji poście pisanym o 2 w nocy zapomniałem wspomnieć o jednej rzeczy, a mianowicie - ta gra wciąga jak cholera! Mnie osobiście przyssała bardziej od DA, mimo że preferuję klimaty fantasy.A wypisanie gry z gatunku cRPG... jasne, ale tylko pod względem walki (stricte zręcznościowa), rozwoju postaci i ekwipunku - czyli na dobrą sprawę ''mechaniki'' typowej dla cRPG nie ma. Ale jeśli chodzi o decyzje gracza, budowanie jego reputacji, relacji z innymi postaciami i rozwój fabuły - jak dla mnie wzór do naśladowania dla nie jednego "rasowego" komputerowego erpega.Ocena Myszastego jest surowa, sam dodałbym plusika do tej piąteczki, ale trzeba przyznać jedno - przebił się przez starannie budowany hype i wycisnął bardzo obiektywną ocenę. Dobrze jest docenić grę wspaniałą, wiadomo przecież że gameplay to najważniejsza sprawa, ale nie wolno recenzentowi przymykać oka na wady, a takie są, nie ma gry doskonałej.

Eipiq
Gramowicz
02/02/2010 13:35

Nigdy nie rozumiem, dlaczego wszyscy narzekają na blokujące się postacie. Ja się nigdy na niczym nie blokowałem. Nie wiem jakie wyczyny trzeba robić, by zablokować się na amen.Co do recenzji. Na pewno zachęca do kupna gry, co zrobię jak tylko zdobędę trochę grosza.

matitof
Gramowicz
02/02/2010 13:32

W ile bede gral na najwyzszym poziomie trudnosci? 20 godzin to jednak malo...

ceron
Gramowicz
02/02/2010 11:55

Jedni lubią gry te, inni tamte. Dla mnie ME2 (xbox) jest grą rewelacyjną i będzie na pierwszym miejscu gier tego roku :) Każda gra ma jakieś niedoróbki i ME2 też, ale mimo wszystko daje 10/10 :)

mariowsad
Gramowicz
02/02/2010 11:21

gra jest suuper ciekawe jaki będzie film bo słyszałem że się na luty zapowiada...

Waaazuuup
Gramowicz
02/02/2010 10:40

W większości zgodzę się z Myszastym, choć nie ze wszystkim.Primo-wprowadzenie magazynków jest jak dla mnie krokiem wstecz. W jedynce po lekkim "apgrejdzie" wystarczyło strzelać krótkimi seriami i można było łupać we wrogów w nieskończoność a tu trzeba co chwilę przeładować. Dodam, że preferuję szturmówkę.Secundo-odnośnie grafiki, niby lekko poprawiona ale AA jak nie było tak nie ma. Drażni mnie konieczność włączenia AA z pulpitu przed każdym uruchomieniem gry. Postaci też niby ok, ale niektóre twarze to załamka. Choćby Miranda, niby z pozoru ładna na początku, na materiałach promocyjnych też fajna lala, ale in-game coś jest nie halo, po krótkim czasie nie mogłem na nią patrzeć.Oświetlenie też trochę mi nie pasi. Obiekty oświetlone są często zbyt jasne w stosunku do nieoświetlonych, więc albo podczas rozmowy nie widzę połowy twarzy delikwenta, bo jest za ciemna, albo po zzwiększeniu gammy o 1 lub 2 widzę tę połówkę ale za to druga i reszta oświetlonych obiektów wali po oczach jak TIR na "długich". Ale może to już standardowo wina mojej karty-Radeon 4850 Dodam, że wszystko włączone, max ustawienia etc. gra śmiga płynnie, 60+ fps non stop w 1440x900.

przemqqq
Gramowicz
02/02/2010 10:00

jeszcz jeszcze jeden plus - klimatyczna muza, dla mnie do klimatów space opery jest bomba!minus jeden wielki, brak Wrexa ;/

Alexander91
Gramowicz
02/02/2010 08:35

5/6? Żartujecie? To żenada! Mass Effect 2 zasługuje na pełne 10/10, to najlepsza gra tej dekady!

Patryk09
Gramowicz
02/02/2010 08:34

Mnie wnerwiają takie bugi na przykład że mogę wejść (właściwie wlecieć lewitując tak jakbym miał kod na latanie) za lade i następnie nie mogę wyjść

L33T
Gramowicz
02/02/2010 08:04
Dnia 01.02.2010 o 20:18, The-Darkest napisał:

Taaaa... tutaj 5/6 a w CDA 10/10. Komu by tutaj uwierzyc? Kogo zdaniem sie kierowac? Hmmm...

własnym ?

MazuroV
Gramowicz
02/02/2010 01:49

Świetna recenzja, Myszasty. Na moje oko najobiektywniejsza jaką do tej pory widziałem.Moje trzy grosze - brakowało mi jakiejś jednej grubej tajemnicy, która gdzieś tam wisiała długi czas i nagle spadała z impetem. W jedynce było kilka takich sytuacji. Wielkie odkrycie było stopniowane i tak stopniowo dowiadywaliśmy się prawdy o intencjach Sarena, a także "jego" statku, rozmowa z mamuśką Liary, info o Reaperach, rozmowa z Namiestnikiem, prawda o tym czym jest Cytadela i keeperzy - zagadnienie Reaperów wychodziło powoli, ale skokowo, kilka mocnych dawek zaskoczenia.W dwójce praktycznie wszystko wiadomo od początku. Ot, wyszła pewna ciekawostka o Protheanach i powiedzmy, że "ostatni boss" był ciekawostką. Nie wiem jak to określić - nic specjalnego nie ciągnęło mnie tak mocno do monitora jak te masywne znaki zapytania z jedynki.To oczywiście subiektywna opinia. Podobnie jak kwestia skanowania planet - no na pewno lepsze to niż jazda mako, ale wciąż nudne jak flaki z olejem, na szczęście nie trzeba wyskubać wszystkiego, żeby były upgrady.

anom9n
Gramowicz
02/02/2010 01:45

BoRZe! Tyle stękania a ocena jednak wysoka, jakbym nie był fanbojem to by mnie ta recenzja bardziej zraziła niż zachęciła.

GanD
Gramowicz
02/02/2010 01:29

Wrex w pierwszej części gry nie przeklina wcale, no chyba że grałeś w polską wersję językową, ta "trochę" odbiega od oryginału.Mnie zostało jeszcze dwóch bohaterów do zrekrutowania na Ilium, także nie wiem, ile to jeszcze do końca gry (na liczniku mam już ponad 30h), ale jak na razie moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne.Gdyby tylko nie nudne skanowanie planet - po jaką cholerę wymyśla się takie schematy rodem z MMO to ja nie wiem. Kilka razy można coś takiego zrobić, ale więcej to już lekkie przegięcie - tak samo jak było z Mako i zbieraniem surowców.A opisane przez Lucasa babole i u mnie niestety się przydarzały. Co prawda jak wyjdzie jakiś patch na nie, to pewnie go nawet nie zainstaluję, bo znając życie, to naprawi jedno, a spierniczy coś innego. Tak jak było w pierwszej części.

darkwind21
Gramowicz
02/02/2010 00:22

Mi osobiście nowa mechanika gry średnio się podoba, do konwencji SF dużo bardziej pasowała właśnie przegrzewająca się broń niż magazynki, plus wyjaśniało w jakiś sposób czemu twoim towarzyszom nigdy nie kończy się amunicja,skanowanie planet było ciekawe przez pierwsze 10 minut teraz wolałbym już jeździć Mako (żeby chociaż ciut więcej misji na tych planetach) hakowanie ujdzie ale jakoś wolałem to z jedynki, natomiast grafika po prostu wymiata,"podrasowana jedynka" jest tu dla mnie strasznym niedopowiedzeniem.Reszta jak na razie powoduję że siedzę przy tej grze prawie non stop od 10 godzin:)

Lucas_the_Great
Redaktor
02/02/2010 00:01
Dnia 01.02.2010 o 22:38, nurie_fea napisał:

5/6... czyli to tak, jak 8.3/10 albo 83%, a więc nisko.

Nie, ta ocena odczytywana jest jako "bdb" - czy to nisko?

ilpalazzo
Gramowicz
01/02/2010 23:35

dziwi mnie ze w zadnej recenzji jaka czytalem nie wspomniano o tragicznym szukaniu drogi przez 2 ciolkow ktorzy za nami biegaja, problem programisci z bioware rozwiazali poprzez teleportowanie ich 2 metry za nami jak juz sie totalnie gdzies zgubia, w czasie dlugich walk jest to troche denerwujace bo biegnac gdzies i wciskajac co chwila "c" zeby za nami biegli to oni gubia sie po drodze i czasem zrespawnuja obok nas, z tym ze czasem to trwa i zostajemy sami z kilkoma przeciwnikami przez jakas chwile :P

ilpalazzo
Gramowicz
01/02/2010 23:09

ja tylko się zastanawiam jak oni przeniosą koniec me2 do me3

Spoiler

tzn jak wiadomo shepard moze przezyc z calym teamem, z czescia teamu albo wszyscy moga zginac (razem z shepardem), to co w me3 od nowa bedziemy zbierac team? pewnie wymysla cos tak jak w me2

prior1
Gramowicz
01/02/2010 23:03

Co za denna recenzja, albo zmieńcie skale ocen np. 1-10, albo dodajcie bardziej szczegółowe wypunktowania. Poza tym spłycanie tej gry do strzelanki TPP jest jakimś nadużyciem, bo stawia ten tytuł obok GOW - co dla tej drugiej jet bardzo na wyrost. Jak dla mnie autor recenzji chciał być w opozycji do tej z CD-ACTION, a to jest niska postawa

pawelodiabelo
Gramowicz
01/02/2010 22:59

lol...

nurie_fea
Gramowicz
01/02/2010 22:38

5/6... czyli to tak, jak 8.3/10 albo 83%, a więc nisko. Ta gra naprawdę ma tyle niedoróbek/jest tak nieciekawa? Jakoś grałem już 30 godzin i nie powiem złego słowa - nie ma do czego się przyczepić, może poza schematem fabuły ostatnich gier BioWare...

Lucas01
Gramowicz
01/02/2010 22:30

Jak dla mnie minusem tej gry jest mało planet do zwiedzania. Brakuje mi planet takich jak Ilium. Cytadela i stacja Omega za małe. Mało questów te co są to krótkie strasznie. Skanowanie planet nudne.

Kaldaka
Gramowicz
01/02/2010 22:29

To i ja zarzucę swoje pięć groszy jako świeżo po ukończeniu ME2 i w zasadzie w trakcie rozpoczęcia zabawy ponownie na wyższym poziomie trudności.Hm, tak odnośnie "baboli" to my mówimy o tej samej grze? Fakt, utknąć mi się zdarzyło w trakcie zadania - anomalii - z wrakiem. Tam w czasie wstrząsów postać potrafiła podskoczyć i chodzić w powietrzu - co kończyło się loadem. Jednak nic więcej nie dane mi było - całe szczęście ! - odczuć.Fabuła? Rewelacyjnie się spisuje. Ten szok podczas zbierania informacji o Pradawnych ;) i nawet postać Getha została ciekawie wprowadzona - wg mnie bynajmniej.Mniejsza ilość pancerzy i broni? Fakt, troszeczkę to razi ale tylko jeśli chodzi o członków drużyny. Nie wiem jak inni, ale ja lubię kombinować i dobierać pancerze i ekwipunek do danej postaci nie tylko pod względem statystyk ale też i wyglądu. Tu niestety po dwa wzory na łebka.Muzyka - słów brak!Nawiązania do "jedynki". Mało i w zasadzie bez znaczenia? Tu się nie zgodzę bo jeśli ktoś faktycznie zna na pamięć "jedynkę" to wychwyci ogrom smaczków.Hm, głosy w naszej rodzimej wersji również mnie mile zaskoczyły.Hihi, Wrex tylko jak dla mnie to ... zbyt potulny jest nagle. W całej rozmowie z nim nie pada chyba ani jeden bluzg ... Jakoś wcześniej nawet było to zabawne, teraz mi tego brakowało.Podróżowanie i skanowanie planet jest świetnym rozwiązaniem. Co prawda po jakimś czasie potrafi znużyć - ale od czego są zadania poboczne ;) - jednak wraca się do tej czynności wręcz z chęcią. W końcu całkiem sporo się tych minerałów wydaje.Hm, plusem dla mnie jest również podkręcanie naszej Normandii. Bardzo fajne rozwiązanie.Jednak decyzje podejmowane w finale gry ... bezbłędnie obłędne ! To jest coś naprawdę wbijającego w podłogę :]

Clu
Gramowicz
01/02/2010 22:26

Niestety nic o moich przeżyciach z gry nie mogę powiedzieć, bo jeszcze jej nie kupiłem. Nie wiem jak to zrobiłem jako fan powinienem już ją kończyć, ale niestety walutę na kino "przestałem" brzydko mówiąc. Teraz mam ochotę się spoliczkować, muszę jak najszybciej skołować kredyty i zarwać parę nocy xD A recenzja tylko bardziej mnie podjarała na kupno ;D

metronom
Gramowicz
01/02/2010 22:20

Z jednej strony cieszy mnie ścieżka jaką podąża Mass Effect bo dzięki temu jest szansa, że gry akcji innych producentów wzbogacą się o podobne elementy (oby lepsze, jak fabuła, zadania poboczne, niezależne postacie itp.) gdy dostrzegą jaki sukces odniosła ta seria. Z drugiej zaś martwi mnie ten kierunek bo jak pokazuje Dragon Age odbija się to negatywnie na rzekomym "powrocie do korzeni".

ubn
Gramowicz
01/02/2010 22:14

Trzy gigantyczne minusy. Zamkniety swiat - nie mozna pozwiedzac. Brak dialogów z windy. Brak Wrexa w druzynie :( Reszta miodzio. No moze tez lekki facepalm jak sie dowiedzialem po co zabierano ludzi z koloni :)

Sniper222
Gramowicz
01/02/2010 22:00

Fabuła jest dobra wciągnęła mnie jak nigdy chociaż myślałem ze wybory z pierwszej części będą miały jakieś poważniejsze znaczenie w dwójce, pod tym względem się trochę rozczarowałem, Lokacie sa calkiem fajne i zroznicowane chociasz jest ich trochę mało np po cytadeli przechadzamy się jedynie po nie wielkim obszarze zważywszy jak wielka jest cytadela, w jedynce mnie to troche irytowalo. Babole techniczne sa wkurzajace te teleportacie postaci mimo jednak daje rade a polonizacja coz jakos sie nie zachwycilem zbytnio ale zle nie jest.Mam nadzieje ze powstanie jakies MMO na podstawie Swiata ME

Hulk131
Gramowicz
01/02/2010 21:34

No z tych poważniejszych decyzji to ocalenie (lub nie) Rady, śmierć (lub nie) Wrexa, Kaidan/Ashley i Anderson/Udina. Za to jest masa różnych nawiązań. Np. można spotkać Pięść, Nassanę Dantius, królową Raknii (pośrednio), tą asari z Feros (jak jej tam) i masę innych postaci z jedynki. Cięcia pancerzy i broni - o wiele lepsze rozwiązanie. W jedynce miałem full omni-żelu a i tak musiałem całą masę ekwipunku w niego zamieniać (to było straszne !!!). Ammo zamiast przegrzewania? Lepiej ! Przegrzewanie broni było bardzo naciąganym rozwiązaniem, a tu mamy normalną amunicję jak w każdym normalnych shooterze. Tylko misje poboczne ciągle sprowadzają się do tego samego jak w pierwszej części.

Qbeer1
Gramowicz
01/02/2010 21:30

Ja zaczynam grę jutro, ale po recenzji widzę, że autor na siłę stara się być malkonentem i bardzo narzeka- chyba dlatego, że wszyscy chwalą. To troszkę krytyka na wyrost, by wybić się z "własnym zdaniem". Mam nadzieję, że się nie mylę i gra będzie R E W E L A C Y J N A. Poza tym otrzymała bardzo wysokie noty u recenzentów, których opinie zazwyczaj pokrywają się z moimi (bynajmniej nie cd- action)

ODIN85
Gramowicz
01/02/2010 21:01

Świetna gra, wciąga jak diabli, ale brakowało trochę poważnych decyzji. W sumie tylko na końcu decydujemy o czymś poważnym co może mieć konsekwencje w następnej części.