Monolog na koniec tygodnia

Domek
2006/06/11 20:40

Prolog

Prolog

Czemu w zeszła niedzielę nie było Rozmów na koniec tygodnia? Odpowiedź jest prosta - Chamb został wciągnięty w jakąś lokalną czarną dziurę i przeniesiony w taką konfigurację czasu i przestrzeni, że stracił dostęp do sieci. A mówiąc prościej - przeprowadza się do Warszawy. Nawet nie wiem, czy zgodziłby się na ujawnianie tak pikantnych szczegółów z jego życia prywatnego, ale co tam. Naszym czytelnikom, szczególnie tym stałym, też się co nieco od życia należy.

Miałem szczerą nadzieję, że sytuacja unormuje się do dzisiejszej niedzieli, a mój konsolowy mentor będzie się w stanie podzielić swą mądrością z odwiedzającymi gram.pl, ale niestety - jeżeli dobrze rozumiem ciszę w eterze, Chamb ciągle przemierza otchłanie świata bez internetu. I co teraz? Czasy, kiedy byłem w stanie spreparować wypowiedzi Chamba pod jego nieobecność odeszły chyba bezpowrotnie (tak na poważnie to zdarzyło się to raz - w ramach konkursu bez nagród możecie zacząć zastanawiać się kiedy, ale tak na dobrą sprawę to nawet nie pamiętam).

Albo po prostu nie chcę tego powtarzać - elementarną uczciwość powinniśmy jednak chyba zachować. Ale żebyście nie myśleli sobie, że Rozmowy umarły śmiercią tragiczną, postanowiłem przeprowadzić je jednoosobowo. Właściwie to nie będą to nawet żadne rozmowy, bo jakoś potrzeby rozmawiania sam ze sobą jeszcze nie mam (na całe chyba szczęście). Zamiast tego wyżyję się literacko, w formie ciągłej i bez emoticonek. Ha!

1. Przygarnij Vistę

Microsoft rozpoczął w minionym tygodniu publiczne beta testy systemu Windows Vista. Teraz mniej więcej każdy użytkownik PC - jeżeli tylko może się pochwalić odpowiednio mocną maszyną i nerwami ze stali - ma okazję zmierzenia się z najnowszymi osiągnięciami programistów Microsoftu. Wśród nich (osiągnięć, nie programistów) znaleźć można nowy interfejs graficzny Aero, DirectX 10 czy Internet Explorera 7 (wreszcie z zakładkami, hurra!). Czy warto? Zakładki na pewno, szkoda tylko, że tak późno. A ściągać cały system w wersji testowej?

Szczerze mówiąc to chyba zależy co kto rozumie przez "warto". Na pewno możliwość obejrzenia tej bety ma spore walory poznawcze i zapewne przyciągnie szczerze zainteresowanych rozwojem systemów operacyjnych. Ale z punktu widzenia szarego użytkownika, który po prostu chciałby się mniej więcej zorientować, czego po nowych Windowsach oczekiwać? Szczerze - chyba nie. Bo można się bardzo zawieść, albo zdziwić, albo zdenerwować, albo co. Nie zawsze mając ku temu podstawy.

Widziałem już u nas na forum komentarze w rodzaju "to ma pełno błędów, raczej nie zdążą do początku przyszłego roku wszystkiego dopracować" i "system będzie na początku bardzo zabugowany". Zastanawiam się ile autorzy tych komentarzy tak naprawdę wiedzą o procesie wytwarzania oprogramowania i pracy z testowymi wersjami? No ale z drugiej strony co ja się wypowiadam - sam tej bety na oczy nie widziałem. Może więc coś w tych komentarzach jest, a ja się nie znam i powinienem zamilknąć... Szczególnie, że w premierę na początku roku nie wierzą też obserwatorzy rynku (znacznie lepiej poinformowani ode mnie).

Zmieniając trochę temat - czy rzeczywiście nowy system, zgodnie z zapowiedziami Microsoftu, przyczyni się do odrodzenia rynku gier na PC? Być może, chociaż problem w tym stwierdzeniu jest taki, że na dobrą sprawę nie wiadomo czy on w ogóle potrzebuje odrodzenia. Fakt, że na zachodzie elektroniczna rozrywka kojarzy się głównie z konsolami, ale nie znaczy to przecież, że kondycja blaszaków jest jakaś specjalnie niepokojąca. Jest z nimi po prostu inaczej niż z konsolami - ich siła tkwi w nieco innych produkcjach, coraz większą rolę odgrywają MMO, póki co praktycznie niemożliwe w rozsądnej formie na konsolach. Czy to źle?

Może zamiast "reanimować" rynek gier PC lepiej pozwolić mu się rozwijać tak jak się rozwija i zobaczyć do czego to doprowadzi? Ja wiem, że dla producentów wszystko zamyka się w kwestiach liczb i procentów, a zyski o 3% mniejsze niż rok wcześniej (dajmy na to) są powodem do niepokoju. Jednocześnie jednak lawinowo rosną przychody ze wspomnianych już MMO, coraz więcej zaczyna się dziać w segmencie gier "Epizodycznych" (Half-Life 2: Episode One, 4-5 godzin zabawy za 20 dolarów, zbiera entuzjastyczne recenzje). Świat się zmienia. Mam wrażenie, że jeżeli PC zacznie jeszcze bardziej bezpośrednio niż teraz konkurować z konsolami - przegra. Twórcy gier powinni chyba raczej szukać źródła zysków w jego odmienności i w tym, czego konsole zaoferować nie mogą. Nie zaś próbować na siłę upodobnić PeCeta do konsoli.

Z drugiej strony co ja tam wiem - uczepiłem się jak rzep kilku wypowiedzi przedstawicieli Microsoftu i nie daję im spokoju. Może i ja powinienem zamiast tego po prostu poczekać jak się to wszystko rozwinie...

2. Thompsonem w twarz

Jack Thompson powrócił! Już myślałem, że całkiem z nim źle, tak zamilkł i zniknął z radarów miłośników elektronicznej rozrywki na całym świecie. Ale nie! Żyje i ma się dobrze, a może nawet lepiej niż kiedykolwiek. Wystarczy przeczytać to jedno jedyne zdanie jakie wypowiedział, by być całkowicie spokojnym o zdrowie prawnika ("Nikt nie strzela drugiemu człowiekowi w twarz, chyba że jest płatnym mordercą lub miłośnikiem gier komputerowych" ). Ten człowiek jest naprawdę, naprawdę niesamowity. Gdyby wszyscy mieli taką determinację i wolę walki ze złem (choćby potencjalnym) jak on, świat z pewnością byłby lepszym miejscem. Chyba że zdecydowanie nie.

Thompson nie uważa, że głównym złem gier jest to, że wywołują agresję. Według niego bowiem robią one znacznie więcej - niemal wychowują młodocianych przestępców. Najwyraźniej prawnik jest przekonany, że gdyby nie gra w GTA, sprawcom tej zbrodni nigdy nie przyszłoby do głów użycie broni. A już na pewno nie strzelanie drugiemu człowiekowi w twarz. Zapewne inne części ciała byłyby znacznie bardziej akceptowalne...

Ciekawe co Jack powiedziałby na zabawkę, jaką zamierza sprzedawać jedna z amerykańskich firm. Nazwy nie pomnę, zresztą to w tej chwili chyba mniej ważne (no i nie będę promował przecież takich szatańskich narzędzi). Ważna jest istota tego urządzenia - połączenie hełmu/okularków VR i pistoletu, trzymanego w rękach. Przeznaczenie? Wiadomo - dzięki okularkom obraz ma być, przynajmniej w założeniu, znacznie bardziej realistyczny niż na ekranie monitora czy telewizora i w pełni trójwymiarowy. A pistolet? No jak to - do strzelania ludziom w twarze oczywiście, no przecież nie do szerzenia idei pokoju na świecie.

Z doświadczeń minionych pokoleń (czy coś w tym rodzaju) wiemy już, że takie rozwiązania dużo lepiej brzmią w teorii niż działają w praktyce, no ale może coś z tego będzie. I być może Thompson znajdzie sobie jakiś inny obiekt nienawiści. Istnieje bowiem ryzyko, że jego nieustająca walka z GTA w końcu się nam znudzi. Chociaż... raczej nieprędko.

3. A czemu nie 4?

Miniony tydzień był również czasem polskiej premiery jednego z największych hitów tego roku - oczekiwanej piątej części Heroes of Might and Magic. Opinie polskich graczy są entuzjastyczne, ale ja nie o tym chciałem. Zamiast tego będzie o czwartej części serii, tak przez jej fanów pogardzanej. Czemu? Bo nie wiem dlaczego (pogardzanej).

W sieci natknąłem się nawet na wypowiedzi w rodzaju "jeżeli podobała ci się czwórka, to nie jesteś prawdziwym fanem Heroes". O co właściwie w tym chodzi? Szczerze, nie do końca rozumiem czynniki, które każą graczom, przecież nie tylko w Polsce, uznawać czwórkę za tak kiepską. Twórcy nie dokonali żadnych większych zmian w formule, a te wszystkie innowacje, które tak uwierają fascynatów trzeciej części, miały przecież charakter raczej kosmetyczny. Owszem, zmieniały nieco rozgrywkę, ale przecież jej istota pozostała nieruszona. To nie tak, jakby nagle HoMM przemienione zostało w FPS-a albo ścigałkę... prawda?

Mam pewną koncepcję. Może po prostu trójka była tak dobra, że jakakolwiek odsłona serii nie będąca trójką (choćby "ideowo") będzie już dla jej fanów jawną kpiną? Ale w takim wypadku czy seria ma jeszcze możliwość jakiegokolwiek rozwoju? Skoro powstała już jej część ostateczna, od której tworzącym kontynuacje nie wolno odstąpić na krok?

Mnie się czwórka podobała. Może częściowo dlatego, że nigdy nie byłem "fanatykiem" HoMM. Ale jednak. Fajnie się w nią grało, wciągała, miała wiele dobrych rzeczy, które pamiętam z trzech poprzednich części i trochę nowości, dzięki którym nie miałem wrażenia, że gram po raz kolejny w to samo. To chyba mniej więcej tyle, ile wymaga się od każdej dobrej kontynuacji. Ale nie HoMM. Tutaj wyznacznikiem jakości jest "wierność trzeciej części".

Piszę to z dwóch powodów. Po pierwsze jestem przekonany, że czwarta część Heroes of Might and Magic ma sporą rzeszę fanów, którzy traktują ją po prostu jako dającą sporo radości produkcję, nie zaś jakieś szarganie świętości. I chciałbym, żeby nie byli z tego powodu traktowani jako gorsi. Może by tak zorganizować jakąś paradę równości fanów HoMM IV?

A drugi powód? Tytuł tego akapitu. Strasznie fajny wyszedł, nie? Mnie się niesamowicie podoba. Kurczę, ale ja czasem potrafię coś fajnego wymyślić. ;)

Hmm, miało nie być emotikonek. Ale to tylko jedna. Mam nadzieję, że wybaczycie.

Epilog

To tyle w pierwszym, eksperymentalnym i (mam nadzieję) niepowtarzalnym Monologu na koniec tygodnia. Do zobaczenia za tydzień, przy dobrych wiatrach już w pełnym składzie. A jak nie to coś jeszcze wymyślę...

Domek

GramTV przedstawia:

Komentarze
40
Usunięty
Usunięty
17/06/2006 22:30

Khem Erathia jest jedną z krain Enroth =)

Usunięty
Usunięty
12/06/2006 19:07
Dnia 12.06.2006 o 16:53, lampak napisał:

A właśnie, zapomniałbym się zapytać: czy siedziba CDP nie mieści się w Warszawie? Bo jeśli tak, to gdzie wcześniej mieszkał Chamb?

Na Śląsku... Górnym. :)

Usunięty
Usunięty
12/06/2006 16:53

A właśnie, zapomniałbym się zapytać: czy siedziba CDP nie mieści się w Warszawie? Bo jeśli tak, to gdzie wcześniej mieszkał Chamb?




Trwa Wczytywanie