John Carpenter to jeden z najbardziej cenionych twórców kina grozy i science fiction. To właśnie on stworzył takie klasyki jak Halloween, Coś czy Ucieczka z Nowego Jorku, które inspirowały kolejne pokolenia filmowców. Mimo ogromnego wpływu na kino Carpenter nigdy nie doczekał się szerokiego uznania ze strony najważniejszych gremiów przyznających nagrody. Tylko jeden z jego pełnometrażowych filmów otrzymał nominację do Oscara. I wcale nie chodzi o Coś czy Halloween.
Gwiezdny przybysz
Gwiezdny przybysz to jedyny film Carpentera z nominacją do Oscara
Dziś Coś z 1982 roku uchodzi za klasykę horroru, ale w chwili premiery film spotkał się z mieszanymi recenzjami i okazał się finansową porażką. Przy budżecie wynoszącym 15 milionów dolarów zarobił zaledwie 20,9 miliona. Kiedy więc wytwórnia Columbia szukała reżysera do ekranizacji scenariusza Bruce’a A. Evansa i Raynolda Gideona, Carpenter chętnie podjął się zadania.
Tak powstał Gwiezdny przybysz z 1984 roku, opowiadający o kosmicie, który przybywa na Ziemię w odpowiedzi na wysłaną przez NASA wiadomość międzygwiezdną. Jego statek zostaje jednak zestrzelony przez amerykański pocisk, a przybysz przyjmuje postać zmarłego mężczyzny. Następnie porywa jego owdowiałą żonę i wyrusza z nią w podróż przez Stany Zjednoczone, próbując uciec przed władzami i wrócić do domu.
GramTV przedstawia:
Carpenter uznał romantyczną historię science fiction za okazję do odejścia od mrocznych thrillerów, z którymi dotychczas kojarzono jego nazwisko. Najważniejsza miała być relacja między dwojgiem głównych bohaterów, w których wcielili się Jeff Bridges i Karen Allen. Film trafił do kin 14 grudnia 1984 roku, ale nie powtórzył sukcesu innych produkcji o przybyszach z kosmosu, takich jak E.T. z 1982 roku. Przy budżecie wynoszącym 24 miliony dolarów zarobił 28,7 miliona, co nie pozwoliło uznać go za finansowy sukces.
Mimo przeciętnego wyniku w kinach Gwiezdny przybysz został dobrze przyjęty przez krytyków, a z czasem jego oceny jeszcze się poprawiły. Obecnie film może pochwalić się wynikiem 83% w serwisie Rotten Tomatoes. Doceniono również występ Bridgesa, który otrzymał nominację do Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Statuetka trafiła jednak do F. Murraya Abrahama za rolę w Amadeuszu.
To właśnie ta nominacja sprawia, że Gwiezdny przybysz pozostaje jedynym pełnometrażowym filmem Carpentera wyróżnionym przez Akademię. Zaskakuje to tym bardziej, że reżyser ma na koncie wiele wpływowych produkcji, w których istotną rolę odgrywały efekty specjalne, muzyka i aktorstwo. Dziś Gwiezdny przybysz jest znacznie mniej rozpoznawalny niż Halloween czy Coś. Wpływ na to miały zarówno jego wynik finansowy, jak i odmienny ton na tle pozostałych filmów Carpentera. Co jednak ciekawe, produkcja doczekała się jednak własnej kontynuacji w formie serialu telewizyjnego. W 2016 roku pojawiły się plany odświeżenia Gwiezdnego przybysza. Za reżyserię remake’u miał odpowiadać Shawn Levy, ale projekt ostatecznie porzucono.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!