O XBOX-ie mówi się ostatnio zdecydowanie wiele. Nie zawsze jednak w dobrym kontekście.
Przeprowadzone na początku tego roku roszady na najwyższym szczeblu nie pozostały bez wpływu na funkcjonowanie firmy. Czy jest lepiej?
Asha Sharma
XBOX zalicza odbicie?
Od pewnego czasu XBOX prowadzi tzw. reset. Innymi słowy, Zieloni ponownie przyjrzeli się swojemu portfolio i postanowili mocno w nim namieszać. W efekcie jedne ekipy zamknięto, inne okrojono, a jeszcze inne oddano w nowe ręce. Do tego wszystkiego doszło również do roszad w kwestii przełożonych, a wiele zespołów nie podlega już bezpośrednio pod XBOX Game Studios. Według licznych wypowiedzi wszystkie te ruchy mają uzdrowić XBOX-a, który, nie ma co tu kryć, od dawna przegrywa z Sony konsolowe wojny dusz. Wygląda jednak na to, że wszystkie słowa o słuszności podejmowanych decyzji powstają nie tylko na użytek zewnętrzny.
W sieci pojawił się bowiem zapis z wewnętrznego spotkania Zielonych, podczas którego szefowa firmy, Asha Sharma, przyznała, iż XBOX zaczyna znowu rosnąć:
Podejmujemy właściwe decyzje dotyczące ponownego inwestowania w biznes. Po osiągnięciu historycznego minimum zaczęliśmy wracać na ścieżkę wzrostu – jesteśmy na poziomie ponad dwa-trzy razy wyższym niż wcześniej i spodziewamy się, że ten trend będzie się utrzymywał.
GramTV przedstawia:
Według Sharmy pozytywne nastawienie do marki XBOX na przestrzeni ostatniego roku poprawiło się o 30%. Jednocześnie jeszcze przed dyrektorskimi roszadami na początku roku firma miała znajdować się w nie najlepszej sytuacji z uwagi na m.in. spadek liczby nowych i aktywnych graczy, a także ogólnych przychodów. Według głosów obecnego kierownictwa jest już pod tym względem lepiej, a nie bez znaczenia mają być udane premiery Gears of War: E-Day, Minecraft Dungeons 2 i będącego na razie w fazie bety World of Warcraft Forever.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Ujmę to tak - te studia mające 0-1 gier w przeciągu dekady były sobie winne tego co im się stało ale nie udawajmy że Microsoft ze swoimi 14 warstwami zarządzania do tego się nie przyłożył.
Realnie pozbycie się tłuszczu niewiele zmieni jeżeli sam Microsoft nie zmieni swojego podejścia do zarządzania tymi firmami i robienia gier ogólnie.
Bo to tak jakbyś zamęczył konia na śmierć więc ubijasz konia, kupujesz nowego i zastanawiasz się czemu nowy też nie domaga.
Bo co innego gdyby jedno czy dwa studia był problemem ale praktycznie każdy pod Microsoftem sobie nie radzi a jest tylko jeden wspólny element.