Wystarczyło jedno, fatalne zdanie. Star Trek zakończył się odcinkiem, który namieszał w kanonie i obraził fanów

Jakub Piwoński
2026/10/14 17:30
1
0

Finał Star Trek: The Original Series miał być pożegnaniem z załogą kapitana Kirka. Zamiast tego pozostawił po sobie kontrowersję

Nie tak powinno się kończyć kultowy serial science fiction. A przynajmniej nie wtedy, gdy chce się opowiadać o przyszłości, która wykracza poza ograniczenia współczesnego świata. Ostatni odcinek oryginalnej serii Star Trek do dziś budzi dyskusje fanów. Dlaczego? Problemem okazał się dialog, który podważył jedną z podstawowych idei całego uniwersum.

Star Trek
Star Trek

Jedno zdanie, które nie pasowało do przyszłości Star Treka

Odcinek zatytułowany Turnabout Intruder przedstawia historię Janice Lester, dawnej partnerki Kirka, która nie potrafi pogodzić się z własnym losem. Kobieta wykorzystuje obcą technologię, by zamienić się ciałami z kapitanem Enterprise. Kirk zostaje uwięziony w jej ciele i musi przekonać własną załogę, że nadal jest sobą. Brzmi jak klasyczny pomysł na odcinek science fiction, który mógłby przynieść sporo zabawy. Scenarzyści postanowili jednak pójść w znacznie bardziej kontrowersyjnym kierunku.

W pewnym momencie Lester wyjaśnia, dlaczego tak bardzo pragnęła życia Kirka. Jej zdaniem kariera kapitana statku kosmicznego była dla niej niedostępna ze względu na płeć. Padają wówczas słowa, które przez lata stały się jednym z najbardziej dyskutowanych fragmentów całego odcinka.

Janice Lester: „Świat kapitanów statków kosmicznych nie dopuszcza kobiet. To niesprawiedliwe”.
James T. Kirk: „Nie, to niesprawiedliwe. A ty karałaś mnie i dręczyłaś z tego powodu”.

GramTV przedstawia:


Problem w tym, że jak doskonale wiedzą fani serii, Star Trek od początku próbował przedstawiać przyszłość, w której ludzkość przezwyciężyła przynajmniej część uprzedzeń znanych z XX wieku. Sugestia, że kobiety nie mogą dowodzić statkami kosmicznymi, kompletnie nie pasuje do takiej wizji. Co więcej, Kirk nie odpowiada, że jego dawna partnerka się myli. Wręcz przeciwnie – przyznaje jej rację, choć zaraz potem zarzuca jej, że wyładowywała na nim swoją frustrację.

Jak zauważa ComicBook.com, wypowiedź Lester można odczytać jako informację o zasadach obowiązujących we Flocie Gwiezdnej, co natychmiast rodzi pytania o spójność całego uniwersum. Przecież w kolejnych odsłonach Star Treka kobiety obejmują dowództwo nad statkami, a niektóre z nich stają się kluczowymi postaciami franczyzy. Co więcej, już w pilocie The Cage z 1965 roku pierwsza oficer Number One przejmuje dowodzenie, kiedy kapitan Christopher Pike opuszcza mostek.

Jest w tym wszystkim jeszcze jedna ironia. Turnabout Intruder nie powstał jako wielki finał, który miał zamknąć historię Kirka i jego załogi. Serial zakończono po trzech sezonach, a odcinek wyemitowany 3 czerwca 1969 roku okazał się po prostu ostatnim epizodem The Original Series. Nie otrzymaliśmy więc przemyślanego pożegnania z uniwersum, lecz historię, która zostawiła po sobie kłopotliwy ślad.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 18:25

Trzeba odróżnić intencje od polityki. Intencja Roddenberrego to był lepszy świat przyszłości i to że kobiety stoją na równi z mężczyznami. Pierwszym oficerem w pierwszym pilocie była kobieta. Grała ją późniejsza żona Roddebnerrego (w TOS potem jest pielęgniarką a w TNG gra matkę Troi). W TOS też mieliśmy kobiety-oficerów.  Pierwszy oficer przejmuje dowodzenie pod nieobecność kapitanów i z czasem dostają własny statek i rangę kapitana. Riker wręcz musiał odmawiać awansu by jakoś usprawiedliwić czemu tak utalentowany oficer nadal nie dowodzi statkiem. 

Dodatkowo już w TNG mieliśmy kobietę-kapitana. Nie wspominając o Voyager gdzie mówimy o głównej postaci a nie postaci drugoplanowej. 

Ale z drugiej strony mamy politykę studia. Studio odrzuciło pilot bo był "zbyt intelektualny" ale koncepcja podobała im się na tyle że zamówili kolejny. 

Co jest faktem to to że odrzucili pomył pierwszego oficera kobiety. I tutaj znowu mamy sprzeczności bo Roddenberry twierdził że chodziło o kobiety na wysokich stanowiskach ale inni twierdzili że chodziło o samą aktorkę i jej relacje z Roddenberrym (co się trochę potwierdza bo później się pobrali). Więc ten seksizm to raczej studio i też jest to kwestia dyskusyjna.

Sam fakt istnienia kobiet oficerów wg mnie trochę przeczy seksizmowi twórców z prostej przyczyny. Przy nieobecności lub śmierci dowodzenie przejmuje najwyższy rangą oficer i jeżeli tą osobą jest kobieta to kobieta obejmie dowodzenie. 

Ale sama linia istnieje a Kirk po prostu przyznaje jej racje chociaż można też uznać że mówi to w kontekście ich związku. Tylko wg mnie to trochę potwierdza że rola kapitana była wtedy zdominowana przez mężczyzn. No i jak mówiłem seria rzeczywiście nie pokazała jednej kobiety-kapitana. Ale znowu gdyby chodziło o samych twórców to myślę że nie odkręcali by tego w TNG. Dodatkowo Garrett nie była traktowana jako "pierwsza kobieta kapitan" tylko po prostu jako kapitan i cała idea była ze to nie było nic niezwykłego. 

Dodatkowo wiecie... TOS można to i owo zarzucić. Ale trzeba pamiętać że to był 1969. Inne czasy. Na tamten okres byli mega progresywni.