Lilly Wachowski chce nakręcić dystopijny thriller o transfobii. Problemem okazuje się znalezienie około 10 mln dolarów na produkcję.
Lilly Wachowski, współtwórczyni Matrixa, próbuje doprowadzić do realizacji swojego kolejnego filmu. The Hunted ma być dystopijnym thrillerem science fiction opowiadającym o przemocy wobec osób transpłciowych i ich walce o przetrwanie. Projekt, napisany wspólnie z partnerem reżyserki Mickeyem Rayem Mahoneyem, ma jednak problem z uzyskaniem finansowania. Jak twierdzi Wachowski, potencjalni inwestorzy lubią scenariusz, ale obawiają się obsady złożonej niemal wyłącznie z osób transpłciowych.
Matrix
Hollywood podoba się scenariusz, ale nie chce go sfinansować
Wachowski opowiedziała o problemach z realizacją The Hunted w programie The Business stacji KCRW. Film ma być odpowiedzią na sytuację osób transpłciowych we współczesnych Stanach Zjednoczonych. Akcja rozgrywa się w dystopijnej Ameryce, w której osoby transpłciowe są brutalnie prześladowane i spychane na margines społeczeństwa. Po popełnieniu wyjątkowo brutalnej zbrodni dwie transpłciowe kobiety rozpoczynają poszukiwania sprawcy, które prowadzą je na najwyższe szczeble władzy.
Reżyserka określa scenariusz jako rodzaj „kathartycznego ujścia” dla gniewu, frustracji i wściekłości związanych z tym, co jej zdaniem dzieje się obecnie na świecie. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy trzeba znaleźć pieniądze na produkcję.
Ludzie go lubią, ale naprawdę nie chcą go zrobić, ponieważ obsada jest w całości, od początku do końca, złożona z osób transpłciowych.
GramTV przedstawia:
Wachowski szacuje budżet filmu na około 10 mln dolarów. Na razie nie udało się zebrać potrzebnych środków, dlatego twórczyni postanowiła zaprezentować projekt w innej formie. The Hunted doczeka się czytania scenariusza z udziałem aktorów na żywo w Los Angeles. Za produkcję odpowiada założona przez Wachowski firma Anarchists United, a producentką jest Natasha Lyonne. Jeśli film ostatecznie powstanie, będzie to powrót Lilly Wachowski do pełnometrażowego kina fabularnego po Jupiter: Intronizacja z 2015 roku.
Lilly i Lana Wachowski, znane przed tranzycją jako Andy i Larry Wachowski, stworzyły Matrixa i przez kilka lat należały do najbardziej rozchwytywanych twórczyń Hollywood. Później ich kariery wyhamowały, a siostry zaczęły pracować osobno. Dziś Lilly Wachowski próbuje wrócić do pełnometrażowego kina z bardzo osobistym projektem.Tym razem Wachowski nie próbuje jednak zebrać setek milionów dolarów na wielkie widowisko science fiction. The Hunted ma kosztować około 10 mln dolarów. Mimo stosunkowo niewielkiego jak na Hollywood budżetu znalezienie finansowania okazuje się trudne.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Hollywood nie jest racjonalne - potrafią wydawać kupę kasy na filmy które z góry są skazane na porażkę (Supergirl). Zresztą to pewnie nie kwestia samego dania kasy tylko układów, siły przebicia, czy jesteś teraz na topie i jaki jest klimat polityczny (dla DEI jest teraz nieciekawy) itd. Mówisz że 10 mln to kieszonkowe, a tymczasem ostatnio dwa horrory za około 0,5-1 mln zarobiły niesamowice dużo. Więc przy nich te 10 mln to znowóż "kupa kasy" :) Japońska Godzilla Minus Zero kosztowała ułamek tego ile kosztują amerykańskie Godzilly a wygląda... lepiej niż większość amerykańskich blockbusterów w tym czasie, zwłaszcza w kwestii CGI. Później dochodzą jeszcze koszty marketingu których nigdy nei ujawniają, machloje na odpisach podatkowych i inna kreatywna księgowość/manipulowanie liczbami itp. Albo płacenie 100 baniek Downeyowi Jr. żeby przez 60% filmu chodził w masce xD Hollywood tak marnuje pieniądze że to jest niepojęte...
dariuszp napisał:
Tyle że jak budżet to 10 milionów dolarów to w zasadzie oni mogą go zrobić z kieszonkowego.
To nie do końca tak. Gdybyś zrealizował blockbuster w Polsce to też byś zrobił to tanio tak długo jak znajdziesz dobre studio robiące efekty wizualne. Bo pensje są inne, koszt żeby np. zablokować ulicę w jakimś polskim mieście by coś nagrać jest nieporównywalnie mniejszy. Aktorzy też dużo nie zarabiają jak na zachodnie standardy. Nie masz całej machiny na około która wysysa każdy grosz gdzie się da. Inne realia. Ale też powiedz mi jaki polski film zarobił miliard dolarów.
Też mogę spekulować jak to wyglądało. Te firmy były przekonane że to poprowadzi ich do większych zysków i początkowo nawet tak to wyglądało. Sweet Baby Inc i podobni uciszali krytyków nazywając ich rasistami i się panoszyli.
Ale dla jakiegoś białego członka zarządu albo inwestora to po prostu oszołomy. On patrzy na portfel i chce zwrot z inwestycji bo tak te pijawki działają. Więc musieli uwierzyć że będzie z tego więcej pieniędzy i na papierze to tak wygląda - bo DEI zakłada uwzględnienie każdej rasy (oprócz białych bo oczywiście biali wytrzymają wszystko i tak czy siak się zjawią więc można na nich pluć), wieku, płci, orientacji seksualnej itp. Te projekty DEI mają checkboxy żeby się upewnić że każdego pokażesz w pozytywny sposób. Też patrzą przez wszystkie dialogi by się upewnić że nikt się nie obrazi. Dlatego te gry są wyprane z czegokolwiek.
I wg mnie ta checklista to właśnie coś co się podobało kołnierzykom w zarządach. Pomyśl. Wydajesz setki milionów na zrobienie gry. Nie chcesz ryzykować. A tu masz ideologię która twierdzi że nikt nie powinien się obrazić i można celować produktem w każdego. Masz firmę consultingową która mówi że przejdzie przez każdą linię tekstu jaką Twój scenarzysta napisze i upewni się że wszystko jest bezpieczne. Brzmi jak sytuacja idealna. Unikanie ryzyka. I znowu - dla inwestora to oznacza większy zarobek.
Czego kołnierzyk inie przewidziały to faktu że jeżeli wypierzesz wszystko z jakiegokolwiek koloru i smaku to zostanie CI produkt który jest po prostu niedobry. Nie ma w nim nic dla nikogo tak naprawdę bo realnie wszyscy mamy swoje kultury, przekonania itp i ludzie się obrażają wzajemnie na siebie za byle co więc jedyny sposób by to uniknąć to wycięcie wszystkiego. Spiderman 2 jest tego genialnym przykładem. Zero krwi mimo że w pewnym momencie obcy organizm dosłownie podbija całe miasto. Zero przekleństw. Zero jakiejkolwiek wypowiedzi która by zmusiła do dyskusji. Nic co by chociaż zbliżyło się do sceny tortur w GTA 5. Rockstar dał możliwość pominięcia sceny ale nie usunął jej w grze i ludzie byli obrażeni ale realnie - zaczęli dyskutować na temat tego co robią amerykańskie służby.
Ale teraz patrz tutaj. Wprowadzili te polityki. Zaczęli robić gry. Wszystko wyglądało pięknie. The Last of Us 2? Sprzedało się na premierę świetnie. Tak samo Ghost of Yotei. Spiderman 2 i inne tytuły. Mamy też np. Baldur's Gate 3 czy Cyberpunk 2077 które mają te wszystkie elementy DEI na które ludzie narzekają w komentarzach w internecie w najgorszy możliwy sposób. Brzmi jak sukces. Wygląda jak sukces. Zresztą często w komentarzach na gram.pl jak poruszałem temat to ludzie wyszukiwali najróżniejsze metryki by mi powiedzieć że nie mam racji ale często był to argumenty które cały temat traktowały czarno-biało.
Bo wielu ludzi nie zdawało sobie wtedy jeszcze sprawy że te sukcesy, zwłaszcza na premierę były na kredyt. Starfield to kiepska gra ale sprzedała się dobrze bo Bethesda miała fanów. Dzisiaj ci fani przewidują że TES 6 będzie katastrofą bo mają lata dowodów na to że Bethesda nie wie co robi + dużą grę która jest spaprana.
Co to za kredyt? A ano jak The Last of Us okazało się fenomenalne to ludzie poszli po dwójkę. Większość nie śledzi tego co jest w grach. WIęc znowu wygląda na sukces. Ale trzeba popatrzeć co się stało. Później sprzedaż wyhamowała. The Last of Us 2 zaczęło lepiej ale skończyło gorzej niż jedynka. A trzeba pamiętać że dla korporacji dużą wartością jest sprzedaż po premierze.
GTA 5 sprzedało 11 milionów kopii 10 lat temu ale dzisiaj mają sprzedanych ponad 200 milionów. Wiedźmin 3 chyba zaczął z 4 milionami a dzisiaj ma 60.
The Last of Us zaczął lepiej ale potem już było gorzej. I wiele gier tak ma. Ale jak o tym mówisz to zaraz ludzie będą próbowali Ci wmówić że to nie prawda bo przecież jest np. Baldur's Gate 3 albo Ghost of Yotei. No i Cyberpunk 2077.
Tyle że Cyberpunk 2077 nie jest wyprany ze wszystkiego. To gra która ma elementy DEI ale są tam by wspierać Twoje wybory. Chcesz biegać kobietą z fujarą? To jest Twój wybór. Baldur's Gate 3 tak samo - masz najróżniejsze postacie które nieraz mają dość paskudne charaktery i to jest OK. Chcesz grać transem? To jest D&D. Możesz być kim chcesz. To wszystko służy grze. Nie jest okazją do wykładu czy aktywizmu.
Ghost of Yotei ma słabą historię do której można się przyczepić ale grafika czy gameplay są bardzo, bardzo dobre. Dragon's Dogma 2 czy Crimson Desert są w podobnej sytuacji gdzie broni ich gameplay.
Do czego zmierzam - trzeba lat by ci ludzie zorientowali się co działa. Myśleli że absolutne bezpieczeństwo jakie oferuje DEI to net positive który przyniesie kasy. Nie pomyśleli że historie i postacie DEI są jednowymiarowe i nie oferują niczego ciekawego bo cała ideologia taka jest. Jak nie chcesz obrazić nikogo to w zasadzie musisz milczeć.
Podoba mi się analogia do samochodów. Ginie ogromna ilość ludzi na ulicy. Możesz spokojnie praktycznie wyzerować ilość śmierci tego typu jeżeli samochody będą poruszały się bardzo wolno, będą miały mnóstwo systemów bezpieczeństwa nie tylko w środku ale i na zewnątrz. Ale jeżeli to zrobisz to nikogo nie będzie stać na samochód a dodatkowo więcej sensu będzie wybranie roweru. Plus wszystko pójdzie w górę bo będzie problem dostarczać towary do sklepu.
Właśnie to zrobiły korporacje implementując DEI przy tworzeniu gier czy filmów. I teraz za to płacą.
Dodatkowo zmiana władzy w USA sprawiła że zdrowy rozsądek powrócił i np. firmy czy uczelnie są karane za rasistowskie praktyki przy zatrudnianiu czy wybieraniu studentów. Koniec punktów za kolor skóry. I możesz pozwać firmę czy uczelnię a sądy w USA potrafią przyznać kupę kasy. Jaka była odpowiedź korporacji? A no zaczęł się likwidacja działów czy stanowisk DEI. Czasem zastępują to jakimś compliance ale generalnie następuje odwrót bo teraz DEI zamiast oferować bezpieczeństwo stało się zagrożeniem.
Filmy to podobna historia. Zresztą powiedzmy że nie przestaną tego robić. Jakie będą skutki? Ludzie którzy to robią dzisiaj są zwalniani. Studia upadają. Zajęło to trochę lat ale rynek wszystko zweryfikował. Bo możesz zmusić kogoś pod groźbą zwolnienia z pracy by udawał że facet z brodą i fujarą który po prostu powiedział na głos że jest kobietą nie różni się od realnej kobiety. Ale nie zmusisz go by wydał pieniądze na Twój produkt.
Mało tego - ten człowiek jeżeli zostanie zwolniony na najbliższych wyborach zagłosuje na tego który obieca ludzi którzy go zwolnili zniszczyć. Tak się wydarzyło w USA. Wygląda na to że UK idzie w tym kierunku. Duża część świata miała shift na prawo bo lewica odjechała całkowicie bo pozwolili by ekstremiści przejęli wśród nich władzę.
wolff01
Gramowicz
13/08/2026 10:06
dariuszp napisał:
Tyle że jak budżet to 10 milionów dolarów to w zasadzie oni mogą go zrobić z kieszonkowego.
Hollywood nie jest racjonalne - potrafią wydawać kupę kasy na filmy które z góry są skazane na porażkę (Supergirl). Zresztą to pewnie nie kwestia samego dania kasy tylko układów, siły przebicia, czy jesteś teraz na topie i jaki jest klimat polityczny (dla DEI jest teraz nieciekawy) itd. Mówisz że 10 mln to kieszonkowe, a tymczasem ostatnio dwa horrory za około 0,5-1 mln zarobiły niesamowice dużo. Więc przy nich te 10 mln to znowóż "kupa kasy" :) Japońska Godzilla Minus Zero kosztowała ułamek tego ile kosztują amerykańskie Godzilly a wygląda... lepiej niż większość amerykańskich blockbusterów w tym czasie, zwłaszcza w kwestii CGI. Później dochodzą jeszcze koszty marketingu których nigdy nei ujawniają, machloje na odpisach podatkowych i inna kreatywna księgowość/manipulowanie liczbami itp. Albo płacenie 100 baniek Downeyowi Jr. żeby przez 60% filmu chodził w masce xD Hollywood tak marnuje pieniądze że to jest niepojęte...
dariuszp
Gramowicz
13/08/2026 09:08
Tyle że jak budżet to 10 milionów dolarów to w zasadzie oni mogą go zrobić z kieszonkowego. Więc w czym problem? To tak jak ja robię swoją grę. Robię tyle co mogę poświęcając własny czas, najmuje kogoś do grafiki używając swoje oszczędności. Nawet jeżeli projekt mi się nie zwróci - nie zainwestowałem w niego tyle żeby mnie to bolało. A jeżeli gra się jakoś sprzeda - będę mógł użyć te pieniądze do zrobienia czegoś co chciałem zrobić. A że to pieniądze z projektu - nie przeszkadza mi jeżeli to się nie uda. A jeżeli się uda...