Nowa Narnia może okazać się wielką katastrofą. Oczekiwane fantasy Netflixa zmaga się z poważnymi problemami

Radosław Krajewski
2026/10/15 07:00
0
0

Pojawiły się opinie, że Narnia od Grety Gerwig nie spełnia pokładanych w niej nadziei.

Netflix miał stworzyć wielkie widowisko fantasy, które zapoczątkuje nową serię filmową. Tymczasem pojawiają się niepokojące doniesienia dotyczące Narnia: Siostrzeniec czarodzieja, a pierwsze reakcje na produkcję Grety Gerwig mają być wyjątkowo negatywne.

Narnia: Siostrzeniec czarodzieja
Narnia: Siostrzeniec czarodzieja

Netflix próbuje ratować nową Narnię? Problemem może być sama historia

Narnia: Siostrzeniec czarodzieja to jedna z najbardziej kosztownych produkcji w historii Netflixa. Film w reżyserii Grety Gerwig, która wcześniej odniosła ogromny sukces za sprawą Barbie, miał stać się początkiem nowego rozdziału dla popularnej marki fantasy. Wczoraj otrzymaliśmy pierwszy zwiastun oczekiwanej ekranizacji popularnej serii powieści fantasy. Teraz do sieci trafiły najnowsze informacje zza kulis, które sugerują, że realizacja widowiska nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami kierownictwa platformy. Co więcej, osoby zaznajomione z projektem nie mają najlepszego zdania o jego obecnym kształcie.

Jak poinformował dziennikarz Jeff Sneider z serwisu The InSneider, między reżyserką a Danem Linem, odpowiedzialnym za dział filmowy Netflixa, miało dojść do poważnych napięć. Powodem jest podobno niezadowolenie z efektów prac nad widowiskiem, którego budżet szacuje się na około 280 milionów dolarów. Niektóre źródła sugerują jednak, że rzeczywiste koszty mogą być jeszcze wyższe.

Według jednego z informatorów część osób pracujących w Netflixie uważa film za “fatalny”, a jego obecny stan określa jako “poważny problem dla platformy”. Nie są to jedyne niepokojące opinie. Inna osoba, która uczestniczyła w letnim pokazie testowym, miała porównać produkcję Gerwig do Pułapki czasu Avy DuVernay z 2018 roku. Tamto widowisko Disneya okazało się finansowym rozczarowaniem i według przywoływanych szacunków przyniosło wytwórni straty sięgające niemal 100 milionów dolarów. Atmosfera po zakończeniu pokazu nowej Narnii również miała być wyjątkowo przygnębiająca.

GramTV przedstawia:

Największe zastrzeżenia mają dotyczyć konstrukcji opowieści. Według relacji jednego z uczestników pokazu bohaterowie trafiają do tytułowej Narnii dopiero w trzecim akcie filmu. Oznaczałoby to, że znaczna część widowiska rozgrywa się poza fantastyczną krainą, której narodziny mają stanowić jeden z najważniejszych elementów fabuły. Nie wiadomo jednak, czy ostateczna wersja zachowa taki sposób prowadzenia historii.

Negatywne reakcje na pokaz testowy miały skłonić Netflixa do zarządzenia dodatkowych zdjęć. Jednocześnie pojawiły się informacje o zaangażowaniu doświadczonych twórców, którzy mają pomóc w montażu i uporządkowaniu filmu. Nieoficjalnie mówi się o wsparciu ze strony montażysty lub reżysera, a być może nawet obu specjalistów.

Netflix ma więc jeszcze czas, aby dopracować swoje nowe widowisko. Tym bardziej że produkcja wykorzystuje ogromną liczbę efektów specjalnych, a jej twórcy przygotowali rozbudowaną wizję Londynu lat 50. XX wieku. W obsadzie znaleźli się David McKenna i Beatrice Campbell, którzy wcielają się w młodych bohaterów, a także Daniel Craig, Emma Mackey, Ciarán Hinds i Carey Mulligan. Głosu Aslanowi użycza Meryl Streep.

Przypomnijmy, że Narnia: Siostrzeniec czarodzieja zadebiutuje w kinach 12 lutego 2027 roku, a premiera na Netflixie została zaplanowana na 2 kwietnia.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!