Nie żyje Tim Curry. Gwiazdor Rocky Horror Picture Show i To miał 80 lat

Maciej Petryszyn
2026/08/26 18:30
5
0

Przez większość swojej kariery Tim Curry nie był aktorem z pierwszych stron gazet. Jednocześnie był na tyle charakterystyczny, że raczej trudno znaleźć kogoś, kto by go nie kojarzył.

Teraz jednak dotarły do nas smutne wieści. Po długiej chorobie brytyjski aktor zmarł w wieku 80 lat.

Tim Curry
Tim Curry
Foto: Alan Light

W wieku 80 lat zmarł Tim Curry

Tim Curry urodził się w 1946 roku jako dziecko szkolnej sekretarki oraz wojskowego kapelana. Pierwsze lata jego życia naznaczone były przeprowadzkami rodziny – najpierw do Hongkongu, a potem do różnych brytyjskich miast. W wieku 12 lat stracił ojca, ale mimo tych problemów Curry kontynuował edukację i długo wydawało się, że zostanie sopranistą. Ostatecznie jednak Brytyjczyk postawił na aktorstwo i w 1968 roku zadebiutował w londyńskim musicalu Hair. Przy tej okazji poznał on Richarda O'Briena, co w przyszłości okazało się mieć ogromne znaczenie. To właśnie O'Brien napisał później dla Curry’ego ikoniczną rolę Doktora Frank-N-Furtera w Rocky Horror Picture Show.

GramTV przedstawia:

W późniejszych latach Curry stworzył jeszcze kilka pamiętnych kreacji. To on był Wadsworthem w Tropie z 1985 roku czy też Pennywise’em w To z 1990 roku, ekranizacji książki Stephena Kinga. Wystąpił także w takich filmach, jak Kevin sam w Nowym Jorku, Trzej Muszkieterowie czy Władcy Ciemności, gdzie w obrazie Ridleya Scotta zagrał u boku Toma Cruise’a. W 1994 roku nominowano go do prestiżowej nagrody Emmy za gościnny udział w Opowieściach z Krypty, podczas gdy 2 lata później otrzymał kolejną nominację, tym razem do Złotych Malin za drugoplanową rolę w Kongo.

W 2012 roku Curry doznał jednak rozległego wylewu. Pomimo operacji, która uratowała mu życie, Brytyjczyk nigdy nie wrócił do pełni zdrowia i już do końca życia poruszał się na wózku. Mimo to pozostał aktywny zawodowo i zagrał jeszcze m.in. w Rocky Horror Picture Show: Zróbmy to jeszcze raz, a w 2024 roku zaliczył cameo w niskobudżetowym horrorze Stream. Był to jego ostatni występ na ekranie.

Komentarze
5
Tupolew
Gramowicz
28/08/2026 18:24

Pokój jego duszy.

Headbangerr
Gramowicz
27/08/2026 09:37

Był aktorem który nie musiał grać głównej roli. Mógł pojawić się na ekranie tylko na chwilę, ale gdy się już pojawił, tworzył niezapomnianą postać.

Spoczywaj w pokoju.

Hagan
Gramowicz
27/08/2026 08:24

Szkoda, najpierw Dolly Parton, a teraz On. Warto wspomnieć też o jego roli w cutscenkach Red Alert 3, gdzie wcielił się w przywódcę Związku Radzieckiego. Najbardziej pamiętam go jednak z roli kardynała Richlieu w "Trzech Muszkieterach" z 1993 roku. To mógłby być film wybitny, gdyby nie... Chris O'Donnel w roli D'Artagnana.




Trwa Wczytywanie