Nowe przepisy mają zapewnić własność i możliwość odsprzedaży zakupionych gier oraz obowiązkowy tryb offline przed wyłączeniem serwerów.
Kupowanie licencji na grę zamiast faktycznego tytułu często było elementem kontrowersji w ostatnich czasach. Amerykański kongresmen Ritchie Torres chce położyć kres sytuacjom, w których wydawcy odbierają graczom dostęp do zakupionych już tytułów. Projekt ustawy Power to the Players Act ma na celu zagwarantowanie prawa własności do gier – w tym możliwości ich odsprzedaży oraz dalszego grania nawet po wyłączeniu serwerów.
NBA 2K25
Power to the Players Act – zapewnienie, że gry faktycznie należą do graczy?
15 października Ritchie Torres, członek Izby Reprezentantów USA, przedstawił projekt nowej ustawy. Proponowane przepisy zobowiązałyby Federalną Komisję Handlu do wprowadzenia regulacji chroniących osoby kupujące gry wideo. Najważniejsza zmiana dotyczy samej koncepcji własności. Obecnie gry cyfrowe są często sprzedawane jedynie w formie licencji – licencji, które wydawcy mogą w każdej chwili cofnąć. Torres dąży do tego, aby zakup oznaczał rzeczywiste nabycie własności produktu, a nie tylko uzyskanie tymczasowego dostępu do niego.
Projekt ustawy zawiera również zapisy dotyczące możliwości odsprzedaży zakupionych gier. Ponadto tytuły posiadające funkcje online musiałyby oferować tryb offline, zanim dojdzie do wyłączenia powiązanych z nimi serwerów. Kongresmen przywołał przykład NBA 2K25: edycja standardowa kosztowała około 339 zł, a edycja All-Star – około 449 zł. Gra ma zostać usunięta ze sklepów cyfrowych 30 października, a wyłączenie serwerów zaplanowano na 31 grudnia 2026 roku. Zdaniem Torresa gracze nie powinni tracić dostępu do zakupionych produktów tylko dlatego, że wydawca kończy ich wspieranie.
GramTV przedstawia:
Propozycja ta może mieć istotny wpływ na branżę – zwłaszcza w czasach, gdy dystrybucja cyfrowa oraz gry wymagające stałego połączenia z internetem stają się coraz bardziej powszechne. Power To The Players Act jest jednak obecnie jedynie projektem ustawy, a nie obowiązującym prawem. Nie wiadomo, czy zostanie on przyjęty, a jeśli tak – to w jakim kształcie.
Tak, oczywiście ustawa, nawet gdyby weszła w życie, dotyczy wyłącznie Stanów Zjednoczonych, lecz taki znak mógłby zachęcić do zwiększenia takiej praktyki na więcej obszarów.