To najbardziej udana amerykańska próba przeniesienia japońskiego dzieła na potrzeby kinowego filmu.
Wystarczyła tajemnicza kaseta VHS, siedem dni oczekiwania na śmierć i przerażająca dziewczynka, aby odmienić oblicze amerykańskiego kina grozy. The Ring obchodzi 24. rocznicę premiery, a jego wpływ na Hollywood jest widoczny nawet po ponad dwóch dekadach.
The Ring
The Ring rozpoczął modę na azjatyckie horrory w Hollywood
18 października 2002 roku do amerykańskich kin trafił The Ring w reżyserii Gore'a Verbinskiego. Produkcja, będąca nową interpretacją japońskiego horroru, okazała się nie tylko ogromnym sukcesem finansowym, ale również początkiem trendu, który przez kolejne lata zdominował znaczną część hollywoodzkiego kina grozy. Choć od premiery minęły już 24 lata, niewiele późniejszych produkcji zdołało powtórzyć osiągnięcia filmu z Naomi Watts w roli głównej.
Hollywoodzka wersja powstała na podstawie japońskiego filmu Ring: Krąg z 1998 roku, wyreżyserowanego przez Hideo Nakatę. Z kolei pierwowzorem tej produkcji była powieść Ring autorstwa Kōjiego Suzukiego. Amerykańscy twórcy postanowili przenieść historię na własny grunt, zachowując przy tym najważniejsze elementy, które sprawiły, że oryginał zdobył status kultowego horroru.
Historia opowiada o Rachel Keller, dziennikarce prowadzącej śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci swojej siostrzenicy. Kobieta odkrywa, że dziewczyna oraz jej znajomi zginęli w podobnych okolicznościach po obejrzeniu zagadkowego nagrania na kasecie VHS. Według miejskiej legendy każdy, kto zobaczy znajdujące się na niej obrazy, otrzymuje telefon z informacją, że pozostało mu zaledwie siedem dni życia. Rachel początkowo podchodzi do całej sprawy sceptycznie, jednak sytuacja zmienia się, gdy sama odtwarza przeklętą kasetę. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem, podczas którego bohaterka próbuje odkryć prawdę o Samarze, duchu dziewczynki odpowiedzialnej za serię tajemniczych zgonów.
Jednym z najbardziej niepokojących elementów historii okazuje się jej zakończenie. Odnalezienie szczątków Samary i poznanie okoliczności jej śmierci nie wystarczają, aby zakończyć koszmar. Rachel odkrywa, że klątwy nie można po prostu zdjąć, a jedyną drogą ocalenia jest przekazanie jej kolejnej osobie. To właśnie beznadziejność sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie, stała się jednym z największych atutów filmu.
GramTV przedstawia:
Sukces produkcji szybko zwrócił uwagę amerykańskich wytwórni. Przy budżecie wynoszącym 48 milionów dolarów The Ring zarobił na całym świecie ponad 249 milionów dolarów, udowadniając, że azjatyckie historie grozy mogą zainteresować również zachodnią publiczność. Film spotkał się także z pozytywnym odbiorem krytyków, osiągając 72 procent pozytywnych recenzji w serwisie Rotten Tomatoes.
Dla Hollywood był to sygnał, że widzowie szukają czegoś innego niż popularne w poprzednich latach horrory, których symbolem stał się Krzyk Wesa Cravena. Zamiast zabójców w maskach, autoreferencyjnego humoru i zabawy konwencją na ekranach zaczęły pojawiać się mściwe duchy, przeklęte przedmioty oraz historie czerpiące z azjatyckich wierzeń. Jednym z kolejnych przykładów tego zjawiska była Klątwa z 2004 roku, która również zdobyła sporą popularność. W następnych latach amerykańskie wytwórnie sięgnęły po kolejne azjatyckie produkcje, licząc na powtórzenie sukcesu filmu Verbinskiego.
Problem polegał na tym, że samo wykorzystanie podobnych motywów nie gwarantowało równie dobrych rezultatów. Z czasem coraz wyraźniej było widać, że kolejne remaki próbują odtworzyć sprawdzony schemat, ale nie zawsze potrafią zbudować odpowiednią atmosferę czy zaproponować widzom coś nowego. Wśród takich produkcji znalazły się między innymi Dark Water: Fatum z 2005 roku, Puls z 2006 roku, a także Nieodebrane połączenie, Shutter: Widmo oraz Oko z 2008 roku. Wszystkie próbowały w różnym stopniu wykorzystać popularność azjatyckich horrorów, jednak żadna nie powtórzyła sukcesu The Ring.
Tym, co wyróżnia film Verbinskiego na tle późniejszych prób adaptowania azjatyckich horrorów, jest przede wszystkim sposób budowania napięcia. Reżyser nie ograniczył się do przeniesienia fabuły do Stanów Zjednoczonych, ale zadbał o zachowanie charakterystycznej atmosfery japońskiego pierwowzoru. Odpowiednie tempo narracji, niepokojące obrazy i przekonujące aktorstwo sprawiły, że historia potrafiła przestraszyć nawet bez nieustannego wykorzystywania gwałtownych zwrotów akcji.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!