"Zawarliśmy elementy strzelaniny z perspektywy trzeciej osoby" - przyznaje Casey Hudson z BioWare'u w odniesieniu do Mass Effect 2. "Musimy zaprojektować walkę tak, by mogła ona mierzyć się jak równy z równym z najlepszymi na rynku w tym gatunku. Musimy być pewni, że to dzieło sztuki" - kontynuuje.

Hudson stwierdza, że pojęcie gry RPG ewoluowało. Kiedyś oznaczało to jedynie przenosiny do średniowiecznej krainy fantasy, w której rozgrywka przebiega na żelaznych zasadach. Mass Effect, choć tego obrazu nie przypomina, zawiera mnóstwo elementów, stanowiących analogię do cech definiujących wcześniejsze RPG-i.
"Broń, której używasz, to wciąż coś, co kupiłeś w sklepie. Ulepszać ją możesz dzięki zasobom zdobytym w trakcie gry" - przypomina Hudson. "Robisz te same rzeczy, które były fundamentem pierwszej części Mass Effect. Tym razem są one jednak nieco lepsze. Masz niezależną kontrolę nad zespołem, moce są bardziej interesujące, potężniejsze i bazują na większej liczbie klas" - stwierdza.
"To wciąż RPG" - przypomina, konkludując.
Wszystkie te dobrodziejstwa na fanów RPG-ów (i strzelanin) spadną pod koniec stycznia.