Lost Planet: Colonies - recenzja

mastermind
2008/05/23 17:07

Jeden z pierwszych tytułów na Xboxa 360 przyjął się również na pececie. Teraz dodatkowo został odświeżony i podrasowany. Ale czy to wystarczy, żeby mówić o nowej, pełnoprawnej grze?

Tradycja wydawania usprawnionych i delikatnie podrasowanych produkcji jest tak stara, jak sama komputerowa rozgrywka. W zasadzie za każdym razem możemy być pewni, że jeśli jakaś gra osiągnie zadowalający poziom sprzedaży, autorzy zaserwują nam wersję specjalną. Nie inaczej jest z Lost Planet: Colonies, która w prostej linii pochodzi od Lost Planet: Extreme Condition. Ponieważ tamta z kolei ukazała się (w wersji na konsole) w styczniu 2007 roku, można powiedzieć, że mamy do czynienia z tytułem leciwym. Pojawia się zatem uzasadnione pytanie, czy programiści z Capcom zaserwowali nam "odgrzewanego kebaba", czy może jednak coś więcej?

GramTV przedstawia:

Całość recenzji znajdziecie tutaj.

Komentarze
14
Usunięty
Usunięty
28/05/2008 01:59

zabił go potwór o imieniu Zielone Oko.Yyyy hyhy dżem dobry nazywam się Zielone Oko przyszedłem zabić pana Oyca ;)

Usunięty
Usunięty
24/05/2008 08:22

To ja ma takie pytanie. Rozumiem, że Colonies to podrasowany Extreme Condition, czyli fabuła i inne rzeczy są takie jak w pierwotnej części, z tym że bogatsza o nowe dodatki. W Extreme Condition jeszcze nie grałem ale mam zamiar kupić, więc lepiej kupić Colonies ???

Usunięty
Usunięty
23/05/2008 19:27

Bardzo ciekawa recenzja gra też wygląda ciekawie z chęciom bym zagrał




Trwa Wczytywanie