Dotychczas niepisaną zasadą protestów przeciw działaniom rządowym względem gier było natychmiastowe podnoszenie wrzawy, gdy tylko politycy ingerowali w jakiś sposób ulubioną rozrywkę graczy. Okazuje się jednak, że można zaaranżować lepiej poukładaną formę protestów.

Pozostaje tylko pytanie, czy nawet tak zorganizowana forma protestu będzie miała jakikolwiek wpływ na działania polityków w sferze gier. Z drugiej strony, przesadnia ingerencja władz w rynek należy do rzadkości, a twórców ruchu Wall of Protest śmiało można podejrzewać o radykalny pogląd na omawianą sprawę.