O ile w Polsce działa szeroko zakrojona kampania "Pełnosprawni w pracy", o tyle na Zachodzie już myśli się o tym, jak urozmaicić życie osobom niewidomym, m.in. dzięki grom komputerowym. Choć na początku może się to wydawać nieco abstrakcyjne, okazuje się, że nie jest to wcale nie do zrealizowania.

Eelke Folmer z University of Nevada zajmie się przystosowywaniem gier do potrzeb osób niewidomych. Na ten cel National Science Foundation przeznaczyło 90,448 dolarów. Na pierwszy ogień pójdzie Second Life, które ma zostać wzbogacone o system sterowania głosowego, a w jego zakres mają wchodzić podstawowe funkcje społeczne, jakie postać może wykonać w wirtualnym świecie.
"Pracujemy nad grą przeznaczoną do masowej rozgrywki sieciowej, która potencjalnie może zaoferować szansę na relacje towarzyskie niezależnie od ewentualnego inwalidztwa. Naszym celem jest poprawa standardów życia osób niepełnosprawnych, a gry są częścią tego planu" - powiedział Folmer.
Ojciec projektu ma także nadzieję, że producenci gier zwrócą w końcu uwagę na nieco inne potrzeby potencjalnych graczy, a ich zadaniem jest tworzenie bardziej przystępnych tytułów. Zaproponował on, by szeroką paletę guzików dla osób niepełnosprawnych ograniczyć do jednego, zaś w przypadku niewidomych graczy wprowadzić sterowanie głosowe, mogące zapewnić znakomitą zabawę. Inicjatywa na pewno szczytna, choć wątpliwym jest, by zyskała ona szersze zainteresowanie wśród deweloperów.