Def Jam: Icon - okiem Curtissa

Hakken
2007/09/17 16:56
9
0

Lepsze jest wrogiem dobrego. To przysłowie jest niestety aż nazbyt często prawdą. Po świetnym Def Jam: Fight for New York Electronic Arts postanowili odświeżyć serię i wprowadzić kilka zmian. Czy wyszły one na dobre? Czy i w przypadku tej gry stare porzekadło się sprawdzi? Odpowiedź na te wszystkie pytania znajdziecie w dzisiejszym rzucie okiem. Zapraszamy do lektury.

Def Jam: Icon - okiem Curtissa

W mediach i na politycznej scenie mówi sie o poprawności politycznej, ale Ares Wandal wiedział swoje. Jego matka była mulatką a ojciec meksykańskim imigrantem. W zasadzie, z góry był skreślony w jakimkolwiek amerykańskim społeczeństwie, zbyt czarny, by uczyć się w dobrych szkołach, zbyt biały, by zrobić karierę na scenie czy w NBA, nie miał czarnych braci ani białych funfli. Po prostu przechlapane. Jednak tych, których nie kocha Bóg hołubi diabeł. To, czego nie mógł dostać z urodzenia, brał pięściami. Silniejszy, szybszy i wredniejszy od innych, tylko tak mógł coś znaczyć. Szczęście w nieszczęściu polegało na tym, że jedną z rozrób wszczął, nie z własnej winy oczywiście, w klubie gościa z klasą i kasą. Kiedy po wszystkim został poproszony przez dwóch typów o udanie się z nimi, myślał że już po nim. Ale nie, dostał propozycję nie do odrzucenia, szansę na jaką czekał.

Pełen tekst znajdziecie tutaj.

GramTV przedstawia:

Komentarze
9
Usunięty
Usunięty
23/09/2007 20:49

Takie gry nie dla mnie :(

Usunięty
Usunięty
20/09/2007 10:51

Lubię hip-hop i początkowo "napaliłem się" na tą grę. Zagrałem w demko na xbox-e 360 i niestety nie zauroczyło mnie. Ani to dobra bijatyka (lepiej kupić DoA 4) ani nic innego. Nie zdecydowałem się na pełną wersję.

Usunięty
Usunięty
18/09/2007 07:23

Nie lubię HH, nie lubię bijatyk, nie mam konsoli. ;) Nie dla mnie.




Trwa Wczytywanie