W dorobku studia Infinity Ward znajdują się jedynie gry z serii Call of Duty. Wcześniej jednak ci sami programiści, tyle, że pod banderą 2015, wyprodukowali słynny Medal of Honor: Allied Assault. Jak łatwo da się zauważyć, wszystkie produkty członków Infinity czerpały garściami z II wojny światowej. To nic, że to jeden z najbardziej wyeksploatowanych tematów w branży gier. Produkty zespołu sprzedawały się jak dotąd świetnie.
Co zatem skłoniło ekipę Infinity Ward do odejścia od tradycji i usytuowania czwartej odsłony Call of Duty w zupełnie innych realiach? Członkowie studia pogniewali się na II wojnę? "Naprawdę lubimy II wojnę światową. Nie pracowalibyśmy nad nią przez 7 lat, gdybyśmy jej nie lubili" - powiedział prezes studia, Grant Collier. Zapytany z kolei o to, czy tematyka globalnego konfliktu już się wyczerpała, odparł stanowczo: "Myślę, że jest wyczerpana tak samo, jak fantasy dla RPG i science fiction dla shooterów".

Collier zwrócił jednak uwagę, że mało jest rzeczywiście innowacyjnych gier. Większość skupia się na tych samych tematach, przedstawiając je tylko w innym świetle. Szef Infinity Ward twierdzi mimo wszystko, że furtka dla najlepszych gier jest wciąż otwarta w każdym gatunku. "Wielu ludzi narzeka: "Oj, grałem już w tyle produkcji o II wojnie światowej", ale każda kolejna odsłona Call of Duty cieszy się większą popularnością" - dodał.
Mimo to Modern Warfare ucieka od tematyki II wojny. Collier tłumaczy: "Kiedy tworzyliśmy pierwszego CoD-a, mieliśmy mnóstwo pomysłów, a przy okazji dwójki - jeszcze więcej. Kiedy gra odniosła sukces otrzymaliśmy pozwolenie na wykonanie dowolnego projektu. To świetne, to coś, o czym zawsze marzyliśmy".
W zasadzie to całkiem zrozumiałe, nawet największy miłośnik pizzy nie będzie jej jadł codziennie - czasem przyda się jakaś miła odmiana. A po krótkiej przerwie pizza znów smakuje jak za pierwszym razem... Można więc wnioskować, że piąta część Call of Duty wróci do macierzy. Na drugowojenny front.