Zastanawiacie się czasami nad tym, dlaczego rozprawka na polski nagle zmieniła tytuł na „poijopasmd nxvuwdhfn, asdsdg”? To znak, że Wasz kot – pomimo, że zwykle leniwy - uwielbia skakać po klawiaturze, gdy tylko odejdziecie na chwilę od pisania czegoś ważnego. A ponieważ z nimi nie da się wygrać, zostaje tylko wykorzystanie środków minimalizujących straty. Takich jak PawSense.

Jak? Otóż koty poruszają się z gracją – rozpoznawany jest charakterystyczny „timing” klikania, podobnie jak specyficzne kombinacje klawiszy wciśniętych jednocześnie. Gdy program wykryje intruza, włącza się specyficzna harmonijkowa melodyjka, która - podobno – wzbudza u mruczków niepokój, dzięki czemu niebezpieczeństwo powinno zostać szybko zażegnane. Przyjemność niemartwienia się o los włączonego komputera z kotem w tym samym mieszkaniu kosztuje niecałe 20 dolarów. Krótka dygresja na koniec? Prosimy bardzo - kiedy człowiek zaczyna sądzić, że gatunek homo sapiens osiągnął już szczyt swoich możliwości, nagle pojawia się wiadomość podobna do tej i wyprowadza go z błędu.