Ralph Baer, 44-letni inżynier, żydowski imigrant, weteran II wojny światowej którego rodzina uciekła z Niemiec zaraz przed Kryształową nocą w 1938, przybył służbowo do Nowego Jorku w 1966 roku. Tam właśnie, czekając na przystanku na autobus, skąpany w promieniach słońca, wpadł na pewien pomysł. A gdyby tak można było bawić się w gry na ekranie telewizora? Jak najszybciej pospisywał wszelkie swoje pomysły z tym związane, które stały sie podstawą wniosku patentowego z 1 września 1966.
Baer marzył, aby stworzyć produkt masowy. Jego pomysł polegał na tym, aby stworzyć alternatywne, interaktywne zastosowanie dla milionów odbiorników telewizyjnych w domach na całym świecie Wynalazek ten miał zapełnić lukę programową ówcześnie działających stacji TV.

Na początku 1967 roku Baer namówił do współpracy Billa Harrisona, który znał się na sprzęcie elektronicznym jak mało kto. Obaj nie mieli jednak głowy do załatwiania funduszy i zdali się na łaskę firmy Sanders. Na szczęście jej dyrektorowi spodobał się pomysł inżyniera. Harrison i Baer pracowali w laboratorium o wymiarach 3 na 4 metry. Blat przechodzący wzdłuż jednej ze ścian, 19-calowy kolorowy telewizor, biurko, dwa krzesła - to wszystko, co mieli.
Od tego momentu "zespół" spisywał wszelkie swoje pomysły na gry. Wśród nich były gry wyścigowe, labiryntowe, hazardowe, baseballowe (i inne sportowe), strzelanki i tym podobne. W ciągu 2 tygodni Harrison zbudował urządzenie, które potrafiło podzielić ekran TV horyzontalnie na dwie części: niebieską na dole i czarną na górze, za pomocą zwykłego "generatora kropek". Tak powstała Bucket Filling Game. Zadaniem gracza było jak najszybsze naciskanie przycisku, w wyniku czego jego połowa ekranu powiększała się. To samo robił przeciwnik. Wygrywała osoba, której kolor przejął cały ekran.
Z biegiem czasu projekt ewoluował i został nazwany Odyssey Magnavox - był to pierwszy na świecie system do gier wideo. W 1972 roku rozpoczęto sprzedaż urządzenia w cenie 100 dolarów, przez trzy lata nabywców znalazło 100 tys. egzemplarzy. Oddysey doczekał się 12 gier, w tym legendarnego Ponga, który w zestawie miał "elektrostatyczne naklejki" na ekran. Nadrukowane było na nich pole gry, gdyż samo urządzenie nie było w stanie wyświetlić więcej niż dwie kreski i odbijaną od nich "piłkę".
Tak to się właśnie zaczęło. Dzisiaj już wiemy, że przez 40 lat gry wideo przeszły niejedną rewolucję. Teraz jesteśmy przyzwyczajeni do technologii HDR, bump-mappingu i silnika Havok w grach logicznych. Co przyniesie przyszłość? Tego nie wiemy, ale panu Baerowi i Harrisonowi należy się głęboki pokłon za stworzenie podwalin obecnego rynku wirtualnej rozrywki.