Japoński rząd do niedawna miał 1,4% udziałów w Nintendo, wycenianych na równowartość 577 milionów dolarów. Zaczął się w nie zaopatrzać w 2002 roku, by powstrzymać rynek przed zalewem akcji firmy. Z jakiegokolwiek powodu miałoby to być groźne, teraz najwyraźniej groźne już nie jest - producent Wii poprosił bowiem rząd o wyprzedanie tych udziałów.

Brzmi to wszystko mądrze i ekonomicznie, a ostateczny wniosek z tego chyba taki, że ojcom Maria powodzi się całkiem nieźle.