DS Lite w Wielkiej Brytanii - zainteresowanie spore, ale bez szału

Domek
2006/06/28 14:22

Od premiery DS-a Lite w Wielkiej Brytanii (miała ona miejsce w miniony piątek), urządzenie znalazło 35 tysięcy nabywców. Sporo, ale trudno mówić o szale, jaki miał miejsce w Japonii - wynik ten jest wyraźnie gorszy niż pierwszego DS-a (87 tysięcy egzemplarzy sprzedanych w dwa dni), nie ma też problemów z brakami urządzenia.

Takim obrotem spraw nie są jednak zaszokowani analitycy. Więcej, stwierdzają oni, że tego się właśnie spodziewali. Dorian Bloch z zajmującej się badaniem rynku firmy CharTrack uważa, że wynik jest i tak bardzo dobry, zważywszy na trwające Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. "Sądzę, że nie będzie to miało większego wpływu na wynik całoroczny, ponieważ ci, którzy jeszcze [nowego DS-a] nie kupili, zrobią to kiedy tylko przestaną być całkowicie zaabsorbowani innymi sprawami" - czyli rzecz jasna trwającym Mundialem. DS Lite w Wielkiej Brytanii - zainteresowanie spore, ale bez szału

Co ciekawe, nie ma żadnych różnic w zainteresowaniu dostępnymi modelami - rozłożyło się ono niemal całkowicie równomiernie między czarnego, a białego DS-a. Warto też zaznaczyć, że rynkowy debiut odświeżonego handhelda nie miał większego wpływu na sprzedaż PSP czy nawet... oryginalnego DS-a, który ciągle znajduje taką samą ilość nabywców jak dotychczas. Bloch wyjaśnia - "Kto go kupuje? Odpowiedzią jest model różowy - połowa ze sprzedanych w zeszłym tygodniu oryginalnych DS-ów była właśnie tego koloru, w zestawie z grą Nintendogs Daschund". Wygląda więc na to, że Nintendo powinno jak najszybciej wprowadzić różowego DS-a Lite również poza Japonią.

Jak zostało już wspomniane, również handheld Sony nie ucierpiał na rynkowym debiucie odświeżonej wersji maszynki Nintendo. Więcej - zainteresowanie PSP nawet w zeszłym tygodniu wzrosło. Jak tłumaczy Bloch, wzrosło dlatego, że... bardziej już spaść nie mogło. Ale w tym akurat nie ma niczego dziwnego. "Nie będziemy już raczej mieli tygodnia tak słabego [dla PSP], jak kilka ostatnich. Ale taki spadek sprzedaży jest dość tradycyjny [w tym okresie], a piłka nożna też nie pomaga" - konkluduje pracownik firmy ChartTrack.

GramTV przedstawia:

Komentarze
38
Usunięty
Usunięty
29/06/2006 02:31

>O kurczę, niesamowite... Te Niemcy to naprawdę musi być kraj mlekiem i miodem płynący... ;)Tę ironię to możesz sobie umieścić w miejscu, gdzie nie będzie zaciemniała Twojego rozumu.To co napisałem nie miało pełnić żadnej formy gloryfikacji, poprostu podalem przykład. Stąd uważam, że mogłeś sobie darować ten komentarz.Swoją drogą, okres, w którym to jeszcze Marka była walutą tego narodu był to "kraj mlekiem i miodem płynący".

Usunięty
Usunięty
29/06/2006 02:31

>O kurczę, niesamowite... Te Niemcy to naprawdę musi być kraj mlekiem i miodem płynący... ;)Tę ironię to możesz sobie umieścić w miejscu, gdzie nie będzie zaciemniała Twojego rozumu.To co napisałem nie miało pełnić żadnej formy gloryfikacji, poprostu podalem przykład. Stąd uważam, że mogłeś sobie darować ten komentarz.Swoją drogą, okres, w którym to jeszcze Marka była walutą tego narodu był to "kraj mlekiem i miodem płynący".

Domek
Gramowicz
Autor
29/06/2006 01:09
Dnia 28.06.2006 o 18:19, neozeus napisał:

A dla mnie głównym problemem jest i będzie zawsze stosunek ceny do zarobków :] Mieszkałem w niemczech, konsola i gry do niej były wydatkiem, który raczej nikogo nie martwił. 80-100 marek za gre? Dla osoby, która zarabiała okolo 2500 tys marek (taka byla srednia zarobkow w kraju)

(ciach)O kurczę, niesamowite... Te Niemcy to naprawdę musi być kraj mlekiem i miodem płynący... ;)




Trwa Wczytywanie