Temat wrócił na tapetę po niezbyt udanym sezonie świątecznym. W ramach szukania winnych słabej sprzedaży gier dostało się również "używkom". Coraz więcej zachodnich wydawców i developerów uważa, że oferowanie w sklepach używanych gier szkodzi ich interesom. Dla graczy ma jednak same plusy - jedni mogą zdobyć nowe tytuły taniej, inni mają pieniądze na kolejne gry.
Zyskuje również sklep, za to ani grosza nie mają z całego interesu wydawcy i developerzy. Czy mogą jednak coś z tym zrobić? Niespecjalnie. Prawo na szczęście sprzedawania używanych gier nie zabrania. Wydawcy mogliby się wprawdzie ewentualnie zdecydować na zakończenie współpracy ze sklepami, które oferują tytuły z drugiej ręki, tylko że często są to te same sklepy, w których sprzedaje się najwięcej gier nowych. Takie rozwiązanie nie okazałoby się więc raczej opłacalne.
Poświąteczny kac trwa. Dostało się już Xboksowi 360, teraz przyszła kolej na używane gry. Gdzie jeszcze wydawcy poszukają winy? Nie będziemy zgadywać - przypuszczalnie mamy na to za kiepską wyobraźnię. ;)
Zagranicznym wydawcom coraz mniej podoba się to, że sklepy z grami oprócz tytułów nowych sprzedają również używane. Dlaczego? Prosta sprawa - bo nie mają z tego ani grosza. Tylko że póki co w całej sprawie niewiele (na szczęście) mogą zrobić.