Na Disney+ zadebiutował nowy serial z uniwersum Marvela. Oceniamy, jak udane jest to domknięcie trylogii.
UltronVision
Gdy w 2021 roku na Disney+ debiutowało WandaVision, nikt wtedy nie przypuszczał, że był to początek serialowej trylogii w MCU. Właściwie mówiło się wtedy wyłącznie jako o miniserialu, który nawet nie miał otrzymać kolejnego sezonu. Jednak produkcja spodobała się na tyle, że Marvel dał zielone światło dla spin-offu o przygodach czarownicy Agathy Harkness, co zostało przyjęte przez fanów z mieszanymi odczuciami. Dla jednych była to okazja, aby opowiedzieć historię z perspektywy złoczyńcy, zaś inni obawiali się rozmydlenia MCU, poprzez tworzenie produkcji poświęconych drugo, a nawet trzeciorzędnym postaciom. Już wcześniej jednak w studiu trwały pierwsze prace nad serialem poświęconym Visionowi, który odegrał istotną rolę w Avengers: Wojna bez granic, ale od tego czasu, poza WandaVision, całkowicie zniknął z uniwersum. Teraz bohater grany przez Paula Bettany’ego ma okazję szczególnie się wykazać i to w doborowym towarzystwie jednego z największych i najpotężniejszych przeciwników Avengersów, czyli samego Ultrona.
VisionQuest
Historia rozpoczyna się wkrótce po wydarzeniach zaprezentowanych w finale WandaVision. Biały Vision (Paul Bettany) odzyskuje wspomnienia swojego pierwowzoru, ale nie potrafi w pełni odzyskać emocji, które nadawały sens jego istnieniu. Wie, kim był w przeszłości, pamięta romantyczną relację z Wandą Maximoff i rozumie, że był potężnym bohaterem i członkiem Avengers, ale pomimo tej wiedzy, nie oznacza to, że jest tą samą osobą. Poszukując więc odpowiedzi, trafia do świata sztucznej inteligencji, gdzie próbuje zrozumieć własną naturę i odzyskać swoją tożsamość. Sytuacja komplikuje się przez powrót Ultrona (James Spadee), którego obecność w umyśle Visiona przemienia podróż w ryzykowną grę. W międzyczasie swoje poszukiwania ojca prowadzi Tommy (Ruaridh Mollica), który pragnie uzyskać odpowiedzi na własne pytania dotyczące nietypowej rodziny.
Największą zaletą VisionQuest jest sam pomysł na głównego bohatera. Biały Vision to nie kolejny wariant doskonale znanej postaci, która musi uratować świat. To istota posiadająca wspomnienia i świadoma swojego poprzedniego życia, ale niepewna swojej tożsamości i osobowości. Vision wie, kim kiedyś był, ale teraz jest zupełnie inną postacią i nie wie, czy wspomnienia wystarczą, aby ponownie stać się tą samą istotą. W poprzednich filmach i serialach Vision pełnił funkcję głosu rozsądku dla reszty Avengersów, w tym dla swojej ukochanej Wandy, a jego nieludzka natura służyła do zadawania filozoficznych pytań o człowieczeństwo. Tym razem to, co było dla niego atutem, stało się problemem natury egzystencjalnej. Serial stawia ciekawe pytania dotyczące nie tylko tożsamości sztucznych bytów, ale również o miłości, pamięci i emocjach. Niestety serial Marvela nie zawsze znajduje wystarczająco dużo czasu, aby w pełni odpowiedzieć na te pytania i wątpliwości, ale do samego końca konsekwentnie buduje na ich podstawie całą historię.
VisionQuest
Duża w tym zasługa prezentowania cyfrowej rzeczywistości, w której znajduje się Vision. Umysł bohatera jest pełne najróżniejszych niespodzianek, osobliwych krajobrazów, czy nawiązań do wcześniejszych etapów rozwoju sztucznej inteligencji i zarazem jego samego. Vision spotyka tu wiele dawno niewidzianych i zapomnianych postaci, w tym E.D.I.T.H., F.R.I.D.A.Y. oraz rzecz jasna Ultrona, który szybko staje się prawdziwą gwiazdą serialu. Powrót przeciwnika z drugiej odsłony serii Avengers był zaskakujący podczas zapowiedzi VisionQuesta. I serial robi niego świetny użytek, prezentując relację obu postaci na linii twórcy i stworzenia, aby skonfrontować dwa zupełnie odmienne spojrzenia na ludzkość. Z jednej strony mamy Visiona, który próbuje zrozumieć ludzi i pomimo ich niedoskonałości żyć pośród nich. Z drugiej zaś Ultrona, który nie potrafi zapomnieć, że człowiek sam dla siebie jest największych zagrożeniem i prawdziwym niszczycielem planety. Wisienką na torcie są więc ich wzajemne rozmowy, które są pełne filozoficznych sporów, złośliwych uwag, humoru i niepokojących pytań o odpowiedzialność.
To zawsze Vision
Nieźle wypada również wątek Tommy’ego, który pozwala serialowi wyjść poza rozważania o naturze sztucznej inteligencji. Relacja Visiona z synem wprowadza do historii kolejną perspektywę na rodzinę, odpowiedzialność i potrzebę przynależności. Nie jest to jednak bezpośrednia powtórka z relacji znanej z WandaVision. Zamiast tego twórcy pokazują konsekwencje wydarzeń, które pozostały rodzinę Maximoffów w rozsypce. Decyzje Wandy nadal pozostają istotną częścią i mają wpływ na życie ludzi, których kochała. To jeden z powodów, dla których VisionQuest tak dobrze sprawdza się jako finał większej historii rozpoczętej te pięć lat temu.
VisionQuest
GramTV przedstawia:
Pomimo wszystkich tych wątków, które w ciekawy sposób rozwijają nieco zapomnianą stronę sztucznej inteligencji w MCU, serial nie unika błędów, w tym tych typowych dla współczesnych produkcji Marvela. Historia niestety bywa przeładowana wątkami, postaciami i ekspozycją, a także odniesieniami do pozostałych produkcji z serii. Widzowie, którzy na bieżąco śledzą MCU nie będą mieli z tym problemu, ale reszta może poczuć się nieco zagubiona i trochę czasu spędzić na zadawaniu AI pytań dotyczących poszczególnych motywów, które podejmuje się serial. Dodatkowo kiepsko wypadają niektóre poboczne wątki, które sprawiają wrażenie, że zostały wprowadzone tylko po to, aby jeszcze bardziej rozbudować uniwersum. Są to jednak pomniejsze problemy, które nie przysłaniają tego, co najważniejsze, czyli głównego wątku i relacji Visiona z Ultronem.
Serial wypada bardzo dobrze pod względem wizualnym. Szczególne wrażenie robi scenografia cyfrowego świata Visiona. Lokacje tętnią kolorami, życiem, ale są przy tym abstrakcyjne i potrafią przerodzić się w coś bliskie nawet estetyki horroru, co skutecznie buduje napięcie w tych scenach. Dobre wrażenie robią także efekty specjalne i chociaż znajdą się również takie ujęcia, nad którymi Marvel powinien nieco dłużej popracować, to mimo wszystko tym razem o CGI nie można napisać złego słowa.
Paul Bettany w końcu ma okazję się wykazać jako Vision. Aktor świetnie wykorzystuje powściągliwość swojej postaci, dodatkowo wzbogacając ją o oznaki zagubienia i niepewności, które potrafią powiedzieć więcej niż niejedne dialogi. Bettany nadaje Visionowi więcej człowieczeństwa, a jednocześnie sprawnie wykorzystuje humor w kreowaniu swojej postaci. Nie ustępuje mu doskonały James Spader, który po kilkunastu latach powraca jako Ultron. Ponownie to postać pełna charakterystycznej ironii i nieprzewidywalności, dzięki czemu sceny z jego udziałem są pełne energii. Aktor zaskakuje charyzmą, co sprawia, że Ultron staje się czymś znacznie lepszym niż kolejnym przeciwnikiem. Dobrze wypada także Ruaridh Mollica w roli Tommy’egp, a T'Nia Miller, Emily Hampshire i Todd Stashwick dobrze uzupełniają całą obsadę.
VisionQuest to niezwykle udane zamknięcie pewnego rozdziału w MCU, który pozostawał na uboczu głównych wydarzeń, dlatego twórcy mogli nieco inaczej do niego podejść. To się opłaciło i podobnie jak w WandaVision, jest tu więcej odwagi i eksperymentów, niż w innych tytułach z uniwersum. Nie brakuje tu efektownej akcji, czy rozbudowywania uniwersum, ale to historia skupiona na dwóch postaciach i ich moralnych oraz filozoficznych rozterkach. Do tego świetni Bettany i Spader w swoich rolach, którzy wnoszą VisionQuest na jeszcze wyższy poziom. To serial Marvela, który może nie jest niezbędny do Avengers: Doomsday, ale zdecydowanie warto go zobaczyć.
8,0
VisionQuest to pomysłowy, odważny i przede wszystkim emocjonalny serial, który udanie zamyka trylogię rozpoczętą w WandaVision.
Plusy
Intrygująca historia tytułowego bohatera
Świetna relacja Visiona z Ultronem
Stawia ciekawe pytania o sztuczną inteligencję, tożsamość i naturę człowieczeństwa
Serial jest atrakcyjny wizualnie
Sporo tu błyskotliwych dialogów, ale także humoru i udanej akcji
Wzorowe zamknięcie trylogii rozpoczętej w WandaVision
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!