Sportowe gry ruchowe są nieodłącznym elementem konsol Nintendo od czasu Wii. Czy najnowsze podejście do tematu ma jednak rację bytu?
Krótka odpowiedź: jak najbardziej tak. Nintendo Switch Sports Resort jest sprawnie skrojoną grą, przy której absolutnie każdy może się dobrze bawić. Nie należy przy tym liczyć na powtórkę rewolucji, którą dwie dekady temu zapoczątkowało niepozorne Wii Sports, będące niejako demem technologicznym wiadomej konsoli Nintendo. Tamte czasy już dawno minęły, gry ze sterowaniem ruchowym nie zaskakują świeżością, co nie znaczy, że Nintendo Switch Sports Resort jest niewarte uwagi.
Nintendo Switch Sports Resort jest swoistą kompilacją i rozwinięciem pomysłów znanych z Wii Sports, Wii Sports Resort i Nintendo Switch Sports. Do wyboru mamy dwanaście dyscyplin (plus minigra ze skakanką na rozgrzewkę): boks, tenis stołowy, łucznictwo, kręgle, tenis, siatkówka, koszykówka, golf, zapasy na kciuki, deskorolka, skuter wodny, lotnictwo. Każda konkurencja opiera się na wykorzystaniu "ruchowych" funkcji kontrolera Joy-Con 2, ale w zróżnicowany sposób. W boksie chwytamy dwa kontrolery w pozycji wertykalnej, trzymamy gardę, wyprowadzamy ciosy i wychylamy je na boki, by przesuwać się nieco na ringu. W łucznictwie jeden kontroler imituje trzymany łuk, a drugim naciągamy cięciwę. Sterowanie w tenisie stołowym i ziemnym również jest bardzo intuicyjne, ale są też takie dyscypliny, których trzeba się wcześniej nauczyć.
Chodzi przede wszystkim o koszykówkę i siatkówkę (obie w formule 2 na 2), gdzie mamy do wykonania kilka konkretnych zagrań za pomocą odpowiedniego poruszania kontrolerem. Skuteczny serw, wystawienie, atak, blok w siatkówce są zależne nie tylko od ruchu padem w górę lub w dół, ale także od wyczucia właściwego momentu. W koszykówce spodobał mi się rzut z ruchem nadgarstka, jednocześnie trzeba przyswoić zasady związane z przejmowaniem piłki, podchodzeniem pod kosz itd.
Jeszcze inaczej gra się w dyscypliny związane z eksploracją. Aby poruszać samolotem, łapiemy kontroler jak papierowy samolocik. Na skuterze wodnym trzymamy "kierownicę" i dodajemy gazu, przekręcając jednego Joy-Cona. Z kolei jazda na deskorolce wykorzystuje to, że Joy-Con 2 może imitować komputerową myszkę. Kładziemy więc kontroler na płaskiej powierzchni i energicznie przesuwamy go do siebie, by skater na ekranie odpychał się nogą. Do tego dochodzi odpowiednie podnoszenie pada w celu zrobienia ollie i kilku prostych sztuczek.
Zbierz drużynę
Nie da się ukryć, że od czasu tenisa, golfa czy kręgli w Wii Sports nikt nie zrobił lepszego sterowania ruchowego w tego typu grach. Nintendo Switch Sports Resort bazuje na sprawdzonym schemacie i dobrze na tym wychodzi, jednocześnie próbuje wprowadzać nowości, które w praktyce szybko się nudzą/są męczące jak wspomniana jazda na desce. Pozytywnym wyjątkiem są zapasy na kciuki, gdzie za pomocą prostego ruchu lewo-prawo i jednego przycisku można się naprawdę doskonale bawić. Szczególnie w lokalnym trybie z drugim graczem. Nintendo Switch Sports Resort ogólnie smakuje dużo lepiej, gdy do zabawy zasiada kilka osób (2-4 graczy lokalnie). Można też tworzyć własne lobby i zapraszać do gry po sieci znajomych lub rywalizować na luzie w trybie casual z obcymi w jednej z dziewięciu dyscyplin (bez skutera wodnego, deskorolki i samolotu). Twórcy przewidzieli także wariant dla bardziej ambitnych graczy (Pro League), którzy szukają wyzwań w sieciowej rozgrywce.
GramTV przedstawia:
Nie oznacza to jednocześnie, że Nintendo Switch Sports Resort jest złym wyborem dla samotników. Grając solo można próbować różnych poziomów trudności i modyfikacji, które urozmaicają rozgrywkę. Jest specjalny tryb turniejowy, w którym rzucamy wyzwanie lokalnym mistrzom, żeby zająć ich miejsce. Wreszcie za pomocą deskorolki, samolotu i skutera wodnego możemy swobodnie zwiedzać cały archipelag, szukając dodatkowych wyzwań i atrakcji - bez presji, na luzie. Jednocześnie dziwnym posunięciem jest to, że w tych trzech dyscyplinach nie ma żadnej formy rywalizacji ani z CPU, ani z żywym przeciwnikiem. A szkoda, bo wyścigi na desce, skuterze wodnym czy za sterami samolotu są doskonałym materiałem na tryb PvP. Twórcy Nintendo Switch Sports Resort doszli jednak do innego wniosku i jeśli znudzą nam się luźne przejażdżki, można co najwyżej pościgać się z czasem.
Każda kolejna rozgrywka zasila nasze konto punktami, regularnie zdobywamy nowe osiągnięcia, odblokowujemy nowe elementy do modyfikowania wyglądu naszego awatara (jest też wsparcie na Mii). Krótko mówiąc, gra robi wszystko, byśmy nie nudzili się w Spocco Resort i wracali tam jak najczęściej. Czy robi to skutecznie? To już zależy od preferencji. U mnie Nintendo Switch Sports Resort z pewnością szybko nie zniknie z dysku konsoli, bo lubię co jakiś czas posadzić rodzinę przed telewizorem i porywalizować w luźnej atmosferze. Ta gra nadaje się do tego idealnie, bo zasady gry w tenisa czy strzelania z łuku każdy ogarnie w mig - nawet jeśli nigdy wcześniej nie trzymał w ręki Joy-Cona. Oprawa audiowizualna to gatunkowe rzemiosło, jest ładnie i kolorowo, ale bez zachwytów. Miło, że gra jest w całości po polsku (napisy), choć nawet niepiśmienny przedszkolak może w to grać bez problemu. Jeżeli szukacie luźnej imprezówki/gry rodzinnej, Nintendo Switch Sports Resort jest bardzo dobrym wyborem. Miejcie przy tym na uwadze, że jest to tytuł wyłącznie na najnowszą konsolę Nintendo (chyba głównie przez sterowanie myszą). Posiadacze pierwszego Switcha muszą się zadowolić mniej rozbudowanym Nintendo Switch Sports z 2022 roku.
7,5
Wii Sports na nowe czasy. Bardzo fajna imprezówka/gra rodzinna, ale bez efektu wow
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!