Wszyscy znamy i pamiętamy serię GTA. Wszyscy pamiętamy Read Dead Redemption, Bully, L.A. Noire czy nawet trzeciego Maxa Payne’a. Czy ktoś jednak pamięta, że swego czasu Rockstar Games wzięło się za… wyścigi?
Dzisiaj seria Midnight Club jest trochę zapomnianym fragmentem historii Rockstar Games, ale warto pamiętać o tym, że przez kilka lat Rockstar tworzył jedną z najbardziej charakterystycznych serii wyścigowych. Co prawda, pierwsza odsłona wcale nie była tworzona przez wspomnianą firmę, a jedynie wydawana, ale od drugiej części Rockstar Games trzymało piecze nad marką, co czuć było niemal na każdym kroku rozgrywki.
Midnight Club: Los Angeles
Wspominamy serię Midnight Club od Rockstar Games
Midnight Club: Street Racing pojawiło się w 2000 roku na konsoli PlayStation 2 i było jednym z tytułów startowych tego sprzętu w Ameryce Północnej. Później pojawiła się jeszcze wersja na Game Boy Advance, ale jako, że zwykle takie konwersje bardzo odbiegają od pierwowzorów to będę je tu pomijał. Produkcją pierwszej odsłony Midnight Club zajęło się Angel Studios i ten wybór mógł być nieprzypadkowy. Zespół pracował wcześniej nad Midtown Madness, a więc mieli już doświadczenie w tworzeniu wyścigów ulicznych, które wymagały poznania przestrzeni po której poruszał się gracz, zamiast śmigać sztywno wyznaczoną trasą.
Midnight Club: Street Racing
Gracz wcielał się w nowojorskiego taksówkarza, który przypadkiem odkrył tajemniczy klub ulicznych kierowców. Szybko okazało się, że jest to zamknięta grupa ścigantów, którzy rywalizują o reputację, pieniądze i coraz lepsze samochody. Brzmi znajomo? Nie wiem czy twórcy filmu Szybcy i Wściekli czerpali z tego konceptu inspirację, ale trudno nie dostrzec tutaj bardzo wyraźnej analogii. Gra zaczynała się skromnie jak zwykle w tego typu produkcjach i dopiero z czasem pięliśmy się w górę hierarchii. Akcja rozgrywała się w Nowym Jorku i Londynie, a oba miasta były otwarte i pozwalały na swobodną jazdę. Dziś nie jest to nic nowego, ale w tamtych latach gry wyścigowe raczej oferowały zamknięte tory lub trasy i takich perełek było jak na lekarstwo.
Midnight Club: Street Racing
Samochody w pierwszym Midnight Club nie były jeszcze licencjonowane, ale twórcy inspirowali się realnymi pojazdami lub tworzyli własne konstrukcje. Gra miała też swoje ograniczenia. Fizyka jazdy była bardzo zręcznościowa, oprawa audiowizualna szybko zaczęła się starzeć, a możliwości personalizacji samochodów były wręcz znikome. To co jednak sprawiało, że gra potrafiła przyciągnąć przed ekran to nocne, nielegalne ściganie co w tamtych latach nie było niczym oczywistym w świecie gier wyścigowych. To był jednak skromny przedsionek i prawdziwa jazda rozpoczęła się trzy lata później.
Midnight Club: Street Racing
W 2003 roku Rockstar Games, a właściwie Rockstar San Diego, wypuściło Midnight Club II i tutaj nastąpiła prawdziwa eksplozja pomysłów, które w pierwszej części jedynie raczkowały. Gra trafiła na PlayStation 2, Xboxa oraz PC i rozszerzyła praktycznie każdy element pierwowzoru. Można tutaj pokusić się o stwierdzenie, że Rockstar był prekursorem jeżeli chodzi o koncept nielegalnych wyścigów ulicznych w grach, zanim zrobił to Need for Speed: Underground, który jednak przebił się znacznie bardziej do mainstreamu (i nie bez powodu). Otóż Midnight Club II pojawiło się kilka miesięcy wcześniej, choć nie doszukiwałbym się tutaj jakiś teorii spiskowych, że ktoś od kogoś zgapiał. Pewnie oba studia zdecydowały się stworzyć w tym samym czasie grę w stylu Szybkich i Wściekłych, którzy byli właśnie na potężnej fali popularności i zwyczajnie jedna z nich została wydana ciut wcześniej.
Midnight Club II
Wracając jednak do samej gry – tym razem mieliśmy do dyspozycji, aż trzy wielkie miasta i były nimi Los Angeles, Paryż oraz Tokio. Każde z nich naturalnie miało swój własny charakter, układ ulic i atmosferę. Co ciekawe, Midnight Club II nadal nie posiadało licencjonowanych samochodów i podobno było to celowe zagranie (czy skuteczne? Chyba EA lepiej wykorzystało ten element). W praktyce pozwalało to na swobodne określenie parametrów pojazdów dotyczących prowadzenia, przyspieszenia i prędkości, bez konieczności dostosowywania się do wymogów marek. To na czym moim zdaniem Rockstar poległ, to bardzo znikomy tuning samochodów, który ograniczał się do zmiany kolorów. Samochody w grze wizualnie były zaprojektowane w taki sposób, że wyglądały na tuningowane, czyli miały swoje specjalne spoilery, obniżone zawieszenie, inne błotniki, przyciemniane szyby, a nawet jakieś fikuśne malowania karoserii, ale wszystko to było projektem twórców, a nie graczy. Underground podszedł do tego zupełnie inaczej dając nam samodzielną możliwość dopasowania swojej fury i ten element zdecydowanie bił na głowę grę Rockstara.
Midnight Club II
GramTV przedstawia:
Największą zmianą w Midnight Club II było jednak dodanie motocykli. Te naturalnie prowadziły się inaczej niż samochody, były szybsze, zwinniejsze i pozwalały skuteczniej przeciskać się przez ruch uliczny. Cała jazda była jednak nadal mocno zręcznościowa, ale wtedy chyba nikt specjalnie się tym nie przejmował - liczyła się głównie dobra zabawa i śmiganie po otwartych lokacjach z zawrotnymi prędkościami. Niestety w starciu z Need for Speed: Underground, Midnight Club II zdecydowanie przegrało i choć zamysł był naprawdę fajny to jednak wykonanie w porównaniu do konkurenta pozostawiało wiele do życzenia. Wszystko zmieniło się wraz z trzecią częścią.
Midnight Club 3: DUB Edition
Midnight Club 3: DUB Edition było grą, która pokazała prawdziwy potencjał tkwiący w tej serii. Gra ukazała się w 2005 roku na PlayStation 2, Xboxie i później na PSP. Rockstar San Diego tym razem postanowiło znacznie mocniej wejść w kulturę modyfikowania samochodów i pomogła w tym współpraca z DUB Magazine. Efekt był powalający (przynajmniej w porównaniu do dwójki). Gra otrzymała ponad 60 licencjonowanych pojazdów reprezentujących 19 marek. Wśród nich ponownie znalazły się zarówno samochody jak i motocykle. Zmienił się też sposób zabawy, ponieważ w końcu można było dokonywać konkretnych modyfikacji w kupowanych autach, takich jak poprawa osiągów dzięki montowaniu coraz lepszych części, zmiana wyglądu nadwozia, felg, kolorów, elementów aerodynamicznych i wielu dodatków. Nie ma absolutnie nic dziwnego w tych zmianach, patrząc na to jaką popularność zyskał temat tuningu za sprawą Undergrounda. Głupio byłoby gdyby Rockstar w żaden sposób nie rozwinął tego elementu.
Midnight Club 3: DUB Edition
Warto jednak zauważyć, że Rockstar odpowiadając na popularność Undergrounda, zrobił to po swojemu, dlatego Midnight Club 3 nie starało się być kopią Need for Speed. Najważniejsza różnica polegała na tym, że studio znacznie mocniej stawiało na otwartą strukturę miasta i wyścigi bez jednej narzuconej trasy. Punkty kontrolne były porozrzucane po całej metropolii, a pomiędzy nimi często można było znaleźć kilka różnych dróg. To gracz musiał zdecydować, którędy warto najlepiej pojechać i to właśnie ta swoboda była jednym z największych atutów gry, który w połączeniu z ciekawym trybem kariery zapewnił mieszankę wybuchową. Rok później Rockstar jeszcze bardziej podkręcił emocje za sprawą Midnight Club 3: DUB Edition Remix, które czyniło z gry bardziej kompletną, dzięki nowej zawartości i drobnym zmianom.
Midnight Club: Los Angeles
Rok 2008 przyniósł nam ostatnią część Midnight Club o podtytule Los Angeles. Tym razem Rockstar San Diego miało już technologię, która pozawalała zrobić coś znacznie większego. Gra powstawała na silniku RAGE, czyli tym samym, który wykorzystano w Grand Theft Auto IV. Rezultat był imponujący. Całe Los Angeles zostało zamienione w gigantyczny plac zabaw. Mapa swoim rozmiarem była porównywalna do wszystkich trzech miast z Midnight Club 3 razem wziętych. Ponadto lokacja była znacznie bardziej szczegółowa i żywa. Można było swobodnie jeździć, szukać przeciwników, podejmować wyzwania i po prostu przemierzać ulice bez konieczności wybierania wyścigu z menu. Można byłoby się nawet pokusić o stwierdzenie, że Midnight Club: Los Anegels zaczęło przypominać nie tyle grę wyścigową, co samochodowy odpowiednik Grand Theft Auto. W tym momencie cały wykreowany świat był jedną wielką rozrywką.
Midnight Club: Los Angeles
Midnight Club: Los Angeles rozwinęło również personalizację. Można było zmieniać niemal każdy element samochodu od części mechanicznych po wygląd, oświetlenie, malowanie i detale wnętrza. Do tego doszły kolejne licencjonowane samochody i motocykle. Znacząco rozwinął się także model jazdy, który naturalnie nie był żadną symulacją, ale oferował znacznie większe wyzwanie i wymagał już od gracza rozsądniejszego operowania gazem i hamulcem. Oprawa audiowizualna także uległa znacznej poprawie i właściwie miała mocny vibe GTA, wliczając w to niektóre elementy interfejsu. O czym nie wspomniałem wcześniej, seria Midnight Club oferowała także model zniszczeń samochodów i nie inaczej było tutaj, choć gra posiadała licencjonowane auta, a jak wiemy z tym bywa różnie. Gra maksymalnie dopracowała formułę rozwijaną przez lata (wliczając w to również wydany kolejny Remix), oferując przy tym zupełnie niepowtarzalną atmosferę, której próżno było szukać w konkurencyjnych tytułach.
Midnight Club: Los Angeles
Może w 2008 roku temat tuningu oraz neonów zaczynał odchodzić w niepamięć i nawet konkurencja zaczęła skupiać się na innym klimacie wyścigów, ale Midnight Club: Los Angeles nadal robiło ogromne wrażenie i moim zdaniem była to jedna z fajniejszych gier wyścigowych tamtych lat. Niestety pomimo świetnego odbioru serii, zwłaszcza ostatnich dwóch części, Rockstar nigdy nie pokusił się o jakąkolwiek kontynuację.Wyjaśnienie tej sytuacji może być prostsze niż nam się wydaje i nosi nazwy Grand Theft Auto oraz Red Dead Redemption. Midnight Club absolutnie nie było porażką, ale w porównaniu do tak popularnych i dochodowych marek jak wyżej wymienione, wyścigowa seria nie miała żadnej możliwości przebicia się i wykręcenia podobnych wyników. Miała swoją niszę, ale raczej nie była warta oddelegowywania części zespołu oraz środków do jej rozwoju i jak dziś widzimy, Rockstar wcale na tym źle nie wyszedł. Ciągle mam jednak nadzieję, że Rockstar pokusi się chociaż o jakiś remake, albo jakimś cudem spróbuje raz jeszcze stworzyć wyścigowy świat, bo choć współczesna scena ścigałek oferuje wiele fantastycznych rozwiązań, to trudno znaleźć produkcję, która dokładnie powtarzałaby filozofię Midnight Club.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!