Recenzja Blacktail - Baba Jaga po krakowsku

Mateusz Mucharzewski
2022/12/22 11:00

Kolejna próba pokazania magii mitów słowiańskich w grze wideo. Tym razem z łukiem w ręku.

Recenzja Blacktail - Baba Jaga po krakowsku

Mimo wielkiego sukcesu Wiedźmina niewielu polskich twórców zdecydowało się na postawienie w swoich produkcjach na słowiańskie mity. Dla nowopowstałego, krakowskiego The Parasight to idealne warunki do tego, aby rozwinąć skrzydła. Materiał źródłowy jest ciekawy i świeży, a konkurencja praktycznie żadna. W tę wizję uwierzył nawet Tencent, który zainwestował w młode studio. Dzięki temu na rynek trafiło ostatnio Blacktail - opowieść o młodej dziewczynie, w której kluczową rolę odgrywa tajemniczy domek na kurzej łapce i mityczna Baba Jaga. Zaintrygowani? To łapcie za łuk i ruszamy walczyć z leśnymi stworkami.

Początek historii dobrze oddaje to jaka jest cała opowieść - niespecjalnie wiadomo o co chodzi. Główną bohaterką jest młoda Yaga, której towarzyszy bliżej nieznany wewnętrzny głos. Od pierwszych minut czekałem aż gra narzuci jakiś konkretny cel, ale nie doczekałem się. Może w złym momencie mrugnąłem i nie zrozumiałem czegoś, a może po prostu wstęp do historii jest zbyt enigmatyczny. Z czasem jednak dochodzi do mnie jaki jest w tym wszystkim cel. Młoda Yaga stopniowo odkrywa losy swoich przyjaciół, a my dowiadujemy się jakie rzeczy spotkały ją w przeszłości. Gdzieś w tle pojawia się też legendarna Baba Jaga. Według wierzeń miejscowej ludności tej od dawna już nie ma, a pozostawiony przez nią domek na kurzej łapce jest bezpieczny.

GramTV przedstawia:

Mój największy problem z tą historią to sposób jej przedstawienia. Pierwszy istotny błąd to moim zdaniem zbyt dużo pomysłów na narrację, które mieszają się ze sobą i prowadzą do chaosu. Napotykanych postaci praktycznie nie ma (głównie czarny kot i gadające grzyby), a więc większość dialogów to rozmowy między bohaterką a jej wewnętrznym głosem. W kluczowych fabularnych momentach pojawiają się też animowane sekwencje, które prezentują kluczowe wydarzenia z życia protagonistki. Można wtedy na chwilę odłożyć pada i oglądać nieco przydługie sceny. Wszystko jest ślicznie narysowane, ale taki sposób poprowadzenia narracji to moim zdaniem pójście na łatwiznę. Drugi poważny problem to jakość scenariusza. Siłą kojarzonego ze słowiańskimi klimatami Wiedźmina jest nie tylko ciekawa opowieść, ale i charakterystyczny język. W Blacktail tego nie ma. Gdyby przenieść jego dialogi do współczesnego świata, nikt nie poczułby różnicy. Jeśli więc ktoś decyduje się na zaprezentowanie takich klimatów, scenariusz powinien to odzwierciedlać.

Nie będę więc ukrywał, że historia jako całość nie wygląda dobrze. Podobają mi się rysunkowe przerywniki (mimo że trwają za długo). Nawet szkielet opowieści jest całkiem niezły. Niestety wszystko dookoła nie prezentuje się najlepiej. Dominuje chaos, niski poziom wykonania, zbyt duża liczba elementów składowych i brak słowiańskiego klimatu. Nawet aktorzy głosowi kiepsko mi pasuję do takiego świata. Widać, że twórcy bardzo się starali, bo zatrudnili nawet Nergala. Postać może znana, ale po tym występie nie mam pewności czy dobry z niego aktor. Mnie jego kwestie bardziej męczyły niż robiły wrażenie. Oczywiście nie pomagał w tym kiepsko napisany scenariusz. Recenzję Blacktail nie zaczynamy więc zbyt optymistycznie. Spoiler - później nie będzie lepiej.

Komentarze
0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!