Carrie – recenzja serialu. Klasyk Stephena Kinga w nowym wydaniu

Radosław Krajewski
2026/10/11 09:00
0
0

Jedna z najbardziej znanych powieści mistrza grozy doczekała się już kilku ekranizacji. Teraz przyszedł czas na wersję od Mike’a Flanagana.

Krwawy bal

Mike Flanagana przyzwyczaił nas, że regularnie dostarcza nowe filmy i seriale. Od 2016 roku, kiedy to związał się z Netflixem, co roku wypuszczał nowe dzieła, w tym doceniony Nawiedzony dom na wzgórzu, Doktor Sen, Nocna msza, czy Zagłada domu Usherów, które było ostatnią współpracą słynnego reżysera z tą platformą streamingową. Następnie Flanagan przeniósł się do Amazona, ale na jego pierwszy projekt musieliśmy poczekać aż trzy lata. Chociaż twórca ma w zanadrzu już inne produkcje, w tym serialową wersję Mrocznej wieży, czy kolejną część Egzorcysty, to na pierwszy ogień poszła nowa interpretacja innego klasyka Stephena Kinga, czyli Carrie. Kultowa powieść nie miała być wierną adaptacją, ale wykorzystywać doskonale znane motywy, aby je rozwinąć i uwspółcześnić. Chociaż zazwyczaj brzmi to jak przepis na katastrofę, to Flanagan doskonale wiedział, jak podejść do tej opowieści. Może nie jest to ścisła czołówka seriali od tego twórcy, ale Carrie jest o wiele lepsza, niż się pierwotnie zapowiadało.

Carrie
Carrie

Carrie White (Summer H. Howell) wychowywała się pod czujnym okiem jej matki Margaret (Samantha Sloyan) i ojca Ralpha (Tahmoh Penikett), w całkowitej izolacji od reszty społeczeństwa. Po nagłej śmierci jej ojca, w domu pojawiają się służby, które wymuszają posłanie nastolatki do szkoły, aby poznała, czym jest normalne życie. Nie tylko Carrie musi znaleźć się w nowej rzeczywistości i również Margaret, zmuszona jest podjąć się pracy w świecie, którego przez długie lata tak skutecznie unikała. W szkole dziewczyna uczy się zupełnie innych zasad, w tym brutalnej hierarchii, w której na samym szczycie są ci najbogatsi i najpopularniejsi. Gdy Carrie nagle staje się ofiarą fali prześladowań, dziewczyna zmaga się nie tylko z presją i okrucieństwem, ale również odkrywa w sobie nadludzkie zdolności kinetyczne, których siła okazuje się równie niebezpieczna, co dająca jej szansę na poradzenie sobie z problemami.

Co odróżnia nową serialową adaptację od filmowych produkcji, to podejście do postaci, głównie tych pobocznych. Flanagan wykorzystuje osiem odcinków, aby znacząco rozbudować bohaterów, które nawet w powieści Kinga pozostawały przede wszystkim elementami tła. Dobrymi przykładami są tu Chris Hargensen, która pozostaje szkolną prześladowczynią, a także Sue Snell, która jest rozdarta między winą a próbą niesienia pomocy, ale każda z nich otrzymuje bardziej rozbudowane wątki i więcej kontekstu, aby łatwiej zrozumieć ich motywacje. Tym samym Chris nie jest typową antagonistką i serial daje nam więcej światła na jej działania, w tym problemy rodzinne, które kształtują jej trudny, agresywny charakter. Podobnie jest z bardziej znaczącymi postaciami, w tym Margaret, która nie jest przedstawiona wyłącznie jako religijna fanatyczka, oddana swoim własnym przekonaniom. To tragiczna postać, która jest święcie przekonana, że robi wszystko, aby chronić swoją córkę przed światem.

Carrie
Carrie

Serial Mike Flanagana ma elementy horrorowe, ale to przede wszystkim dramat o dojrzewaniu. Groza jest tutaj istotna i podkreśla emocje i uczucia danej postaci, w tym samotność, presję, czy potrzebę akceptacji. Dlatego serial zaczyna się tak dobrze, pokazując kontrast między dziewczyną, która jest ciekawa otaczającego ją świata, chcą go poznać i zrozumieć, ale szkolna rzeczywistość szybko weryfikuje jej plany, nie będąc przygotowaną do radzenia sobie z agresją innych. Flanagan chce swoim serialem pokazać, że we współczesnym świecie okrucieństwo, które zaczyna się w szkole, kontynuowane jest poza jej murami. Za sprawą mediów społecznościowych, plotkom i telefonom może trwać przez całą dobę i nikt nie ma kontroli nad tym, do jakich rozmiarów się to rozrośnie. Twórcy w przemyślany i trafny sposób aktualizują historię Kinga, która w swoich podstawach nadal przekazuje te same wartości, ale żeby stały się aktualne, trzeba je nieco zmodyfikować.

Szkoła przetrwania

Nieco bardziej problematycznie prezentuje się rozszerzenie świata Carrie. Flanagan nie ogranicza się wyłącznie do historii tytułowej bohaterki i wprowadza sporo dodatkowych postaci, które rozwijają poboczne wątki innych nastolatków, którzy również posiadają swoje moce. To ciekawy, ale ryzykowny kierunek, który z jednej strony nadaje więcej kontekstów, ale też odziera Carrie z jej wyjątkowości. Najgorzej wypada to, gdy historia wyraźnie zaczyna oddalać się od głównego wątku i zaczyna budować coś, co kładzie podwaliny pod większe uniwersum. Serial ma przez to problemy z tempem, które dało twórcom mnóstwo przestrzeni na rozwijanie tego świata, ale momentami wyraźnie widać, że ta opowieść nie zawsze potrzebowała aż tylu dodatków. Pobocznym historiom nie można odmówić podejmowania interesujących motywów, ale też wpływają na główną opowieść. Jest to wszystko mniej zwarte, ale to również pewien znak firmowy twórczości Mike’a Flanagana. Jednak w poprzednich serialach reżyser lepiej potrafił to wszystko poprowadzić, aby było bardziej ze sobą spójne.

Carrie
Carrie

GramTV przedstawia:

Serial nie jest zwykłym remake’iem, co też doskonale widać po tym jak rozpoczyna się cała opowieść. Flanagan zdaje sobie sprawę, że każdy zna tę historię, dlatego rozpoczyna opowieść od konsekwencji słynnego balu i daje nam poznać, co doprowadziło do tak okrutnych wydarzeń. Tym samym Carrie nie tworzy zagadki z tym, co się wydarzyło, ale wprost pokazuje tragedię, a widz może obserwować kolejne wydarzenia, zarówno te większe, jak i mniejsze, które wpłynęły na katastrofę. Twórca pokusił się również o zmianę zakończenia, które sugeruje, że to dopiero początek i za tym wszystkim kryje się coś znacznie większego. To ryzykowny ruch, który nie każdemu przypadnie do gustu, ale to subtelna zapowiedź, że Carrie może pokazać pełny swój potencjał w kolejnych sezonach. O ile takie rzeczywiście powstaną.

Aktorsko serial Amazona zdecydowanie się broni. Summer H. Howell jest świetna jako Carrie White, potrafiąca pokazać niewinność i naiwność swojej bohaterki, ale też jej bardziej zdeterminowaną i gniewną stronę. Jeszcze większe wrażenie robi Samantha Sloyan, której Margaret jest zdecydowanie bardziej złożona i rozbudowana niż wcześniejsze wersje tej postaci. Aktorka potrafi być przerażająca, ale jednocześnie Sloyan podkreśla jej matczyne ciepło i strach o córkę. Bardzo dobrym uzupełnieniem jest reszta obsady, na czele z Alison Thornton, Sieną Agudong, Amber Midthunder i Matthew Lillardem, którzy dostarczają mocne występy.

Carrie od Mike’a Flanagana może i nie straszy tak bardzo, jak poprzednie ekranizacje, ale w zamian skupia się na emocjach swoich bohaterów i ukazaniu szkolnej przemocy w sposób, na jaki filmy się nie zdecydowały. Reżyser w swoim charakterystycznym stylu tka tę opowieść i chociaż niektóre decyzje, jak nadmierne skupienie się na pobocznych wątkach nie wyszły najlepiej, tak główna historia nadaje całości nowego kontekstu. Co istotne, wersja od Amazona to nie prosty remake, będący powtórką z rozrywki, ale próba opowiedzenia tej historii w nowy, zaktualizowany sposób. W przypadku serialu Prime Video nie oznacza to jednak, że gorszy. Wręcz przeciwnie, to emocjonalna i rozrywkowa produkcja, która rozbudowuje prozę Stephena Kinga w zaskakujący sposób.

7,5
Serialowa Carrie ma w sobie sporo ambicji i nowatorskiego podejścia do doskonale znanej prozy Stephena Kinga. Mike Flanagan znów nie zawiódł.
Plusy
  • Udane uwspółcześnienie historii
  • Pogłębione wątki postaci pobocznych
  • Ciekawie podejmuje motyw szkolnej przemocy
  • Nie próbuje kopiować rozwiązań znanych z wcześniejszych ekranizacji
  • Świetnie buduje atmosferę
  • Znakomita Samantha Sloyan…
  • …reszta aktorów, na czele z Summer H. Howell też wypadają świetnie
Minusy
  • Miejscami zwalnia tempo, aby zbyt dużo czasu poświęcić na poboczne wątki
  • Finał może podzielić widzów
  • Niepotrzebnie aż tak skupia się na zbudowaniu większego uniwersum
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!