Recenzja

O tym jak Głuchy ze Ślepym wyruszyli w podróż - recenzja Weakless

Mateusz Mucharzewski, 20.12.2019 11:30 2

Nie ma w tym ani grama przesady. Właśnie takie postacie będą nam towarzyszyć w przygodzie z nową polską grą na Xboksa One.

Nigdy nie słyszeliście o Weakless? Nic dziwnego, ponieważ w kraju gra zaczęła się głośniej promować niedawno. Mimo wszystko projekt nadal pozostawał mało rozpoznawalny. Za jego stworzenie odpowiada studio Punk Notion, które oprócz realizowania własnych projektów pomaga innym deweloperom przy animacjach. Do tego przy Weakless palce maczała spółka ARP Games, która obrała sobie za cel pomaganie w rozwoju branży w Cieszynie i okolicach. Gra, co mnie mocno zaskoczyło, w tym momencie dostępna jest tylko na Xboksie One. Na PC ma się pojawić dopiero w pierwszej połowie przyszłego roku. Dosyć zaskakujący wybór platform. Studia indie ciągnie głównie do Switcha i Steama. Czy w takim razie Weakless nie jest czymś więcej, co uzasadniałoby wydanie od razu na jednej z najbardziej wymagających platform?

Historia opowiada o dwójce bohaterów. Jeden jest ślepy, drugi głuchy. Obie postacie to Oplotki, drewniane stworzonka żyjące w beztroskiej atmosferze. Coś jednak zakłóca harmonię, przez co nasi bohaterowie wyruszają w podróż. O co dokładnie chodzi trudno jednak powiedzieć. Twórcy deklarują, że Weakless to metafora, ale najwidoczniej zbyt ukryta, abym dał radę ją rozszyfrować. Nie pomaga również niewiele wyjaśniające intro, w którym obserwujemy pokaz rysunków, w teorii wprowadzających nas do świata. O fabule nie będę więc zbyt wiele pisać. Będę szczery do bólu, ale jakoś nie poczułem tej metafory i do samego końca nie wiedziałem gdzie i po co wybrali się nasi protagoniści.

Spójrzmy więc na gameplay. Weakless to typowa gra przygodowa. Mało to precyzyjne, ale w praktyce ciężko inaczej nazwać produkcję Punk Notion. Na pewno nie jest to platformówa, ponieważ bohaterowie nie potrafią nawet skakać. Action adventure również nie pasuje, ponieważ brakuje akcji. Gra logiczna? Przy tym poziomie zagadek bez wątpienia będzie to spore nadużycie. Najlepiej więc spojrzeć na Weakless jak na przygodę, w której biorą udział dwie postacie. Naturalnym są więc przeszkody, które pokonujemy w dwójkę. Czasami potrzebna jest współpraca, innym razem jeden musi wyręczyć drugiego. Niestety lista możliwości nie jest zbyt długa. Głuchy potrafi złapać się gzymsów i w ten sposób przemieszczać się. Nad głową posiada również świecącą kulę, z której może wypuszczać magiczny pyłek. Wykorzystujemy go głównie do „aktywowania” roślin (np. rozwinięcie dużych liści na wodzie, na które możemy wejść). Ślepy z kolei jest bardzo wysoki. Ma również siłę pozwalającą przesuwać niektóre przedmioty. Ważną umiejętnością jest również uderzanie o ziemię kijem, który pomaga bohaterowi przy przemieszczaniu się.

https://www.youtube.com/watch?v=56d82ejW7UE

Ostatni punkt brzmi nieco absurdalnie, ale to jedna z ważniejszych mechanik. Za jej pomocą rozwiązujemy „dźwiękowe” zagadki. Sytuacja wygląda następująco – na małym obszarze znajduje się kilka małych okręgów, w które możemy uderzyć. Naszym celem jest zrobienie tego w odpowiedniej kolejności. Niestety nie jest tak, że w każdy okrąg trzeba uderzyć raz. Zawsze mogą to być dwa razy z rzędu. Powoduje to znacznie większą liczbę kombinacji, co z kolei prowadzi do nudnego sprawdzania każdej po kolei. Na początku rozgrywki nie było źle, ale z czasem ta mechanika była dosyć nudna. Brak kreatywności to zresztą spory problem Weakless. Zagadki są bardzo proste i wykonuje się je dosłownie w moment. Nie oczekuję, abym musiał się dłużej zatrzymywać w jednym miejscu. Po prostu każdy z bohaterów ma krótką listę możliwości, które z kolei nie są w kreatywny sposób wykorzystywane. Brakuje chociażby wspomnianej wyżej możliwości skakania, aby od czasu do czasu wprowadzić urozmaicenie sekwencjami platformowymi.

Taki model rozgrywki ma jednak swoje plusy. Weakless nie stanowi większego wyzwania, tym samym stając się dobrą alternatywą na wieczór po ciężkim dniu. Tutaj nie trzeba specjalnie wysilać szarych komórek czy sprawdzać zręczność palców. Zabawa jest spokojna i bezpieczna. Z kolejnymi etapami poradzą sobie nie tylko dorośli, ale i dzieci. Zadowoleni będą również łowcy osiągnięć, ponieważ te wpadają w szalonym tempie. Na plus dla wielu należy również zaliczyć relatywnie krótki czas potrzebny na przejście kampanii. Z drugiej jednak strony gameplay nie jest na tyle atrakcyjny, aby uzasadnić wydanie aż 75 zł na tę produkcję. Weakless to tytuł małego i jeszcze niedoświadczonego zespołu, co w wielu miejscach jest bardzo widoczne. Tak wysoka cena musi więc być sporą bariera dla większości graczy.

Może w takim razie Weakless nadrabia coś oprawą wizualną? Nic z tego. Pierwsze co rzuca się w oczy to nietypowe modele naszych dwóch głównych bohaterów. Szczerze mówiąc nie jestem fanem takiego designu. Reszta świata również nie zachwyciła – odwiedzanym lokacjom brakowało czegoś oryginalnego. Grając odnosiłem wrażenie, że to wszystko już kiedyś widziałem. Warto jednak pochwalić twórców za to, że w kilku miejscach kamera ustawia się w idealnym miejscu do stworzenia ładnego zdjęcia. Wtedy Weakless wizualnie potrafi zrobić dobre wrażenie. Tym bardziej szkoda, że jakość tekstur mocno odstaje od współczesnych standardów. Wizualnie bliżej temu do końcówki poprzedniej generacji. Nie zachwycają również mocno niedopracowane animacje. Niestety od tego typu gier oczekuje się pięknej oprawy wizualnej, a tej ekipa Punk Notion nie dostarczyła. Nie podobała mi się również monotonna i mało klimatyczna muzyka.

Mocno przeciętna oprawa graficzna i niedopracowane animacje to nie jedyne problemy techniczne Weakless. Pierwszy duży błąd zauważyłem już w rozpoczynającej przygodę lokacji. Kiedy miałem przeskoczyć z jednej postaci na drugą, ekran robił się cały biały. Dopiero zaczynałem swoją przygodę z grą, a więc nie miałem prawa wiedzieć czy to bug czy zamierzony efekt. Skoro uruchomienie kampanii od początku nie pomogło, musiałem usunąć grę i zainstalować ją od nowa. Dopiero wtedy okazało się, że to błąd. Raz też zdarzyło mi się wejść w miejsce, z którego nie mogłem wyjść. Ponownie problemem okazał się brak możliwości skakania, za pomocą którego mógłbym pokonać murek wysokości kilkunastu centymetrów. Najbardziej irytująca była jednak druga postać. Większość gry przechodzimy głuchoniemym Oplotkiem. Sterując niewidomym nasze pole widzenia jest znacznie mniejsze, a świat pozbawiony barw (widzimy jedynie kontury otoczenia). Dobrze więc, że większość zagadek rozwiązujemy za pomocą mniejszego bohatera. Niestety kilka razy zdarzyło się, że drugi nie szedł za mną, tylko został w tyle. Wracanie się po niego było irytujące. Nie było może tego dużo, ale z drugiej strony jak na trwającą 2-3 godziny przygodę to i tak sporo.

Widząc cenę na poziomie 75 zł nie mam prawa polecić Weakless. To produkcja, która będzie niezłym rozwiązaniem dla szukających czegoś lekkiego i relaksującego. W tym sprawdza się nieźle. Cena jest jednak zdecydowanie zbyt wysoka jak na produkcję z tak ubogą liczną mechanik i brzydką oprawą wizualną. Tym bardziej jestem zdziwiony, że Microsoft wpuścił tę grę na swoją platformę. Jeszcze bardziej dziwi mnie to, że deweloperzy wybrali właśnie Xboksa One jako pierwsze miejsce, na którym wyląduje ich produkcja. Gdybym więc miał coś polecić to niższą cenę i wersję na PC oraz Switcha. Tam szanse na sukces będą większe. Mimo to i tak nie uważam, aby o Weakless usłyszało zbyt wiele osób.

Weakless

  • Prosta rozgrywka potrafi zrelaksować
  • Zdecydowanie zbyt mało treści jak na tę cenę
  • Oprawa wizualna
  • Za dużo błędów i niedociągnięć
Nie ta cena i nie ta platforma. Tylko tytuł wydaje się prawie idealny. 5.5
najnowsze

Poznaliśmy marcową ofertę Games with Gold

Firma Microsoft zaprezentowała ofertę Games with Gold na marzec tego roku dla posiadaczy abonamentu Xbox Live Gold na konsolach Xbox One oraz Xbox 360.