InformacjeRecenzja - mobile

Mayhem Combat - recenzja - wszystkich nie uszczęśliwisz

... Katarzyna Dąbkowska

Mordobicie podane na zbyt wiele sposobów.

Bydgoskie Vivid Games może się poszczycić kilkoma znakomitymi tytułami, które wyszły spod ich skrzydeł. Na liście jest chociażby Real Boxing czy recenzowane przez nas ostatnio Space Pioneer. Polska firma nie ma jednak zamiaru zwalniać tempa i naprędce wydała kolejna pozycję – Mayhem Combat.

Mayhem Combat przypomina pomieszanie platformówki z bijatyką z lekką domieszką RPG-a. W trakcie rozgrywki wcielamy się tutaj w jednego z wybranych przez siebie wojowników, dobieramy do tego odpowiadającą nam broń, a następnie rzucamy się w wir ulicznych porachunków. Mapy są jednak tutaj ograniczone zaledwie do kilku platform, po których się poruszamy. Każdą z postaci możemy dodatkowo ulepszyć i dostosować jej broń wedle potrzeb.

Mayhem Combat serwuje nam kilka trybów rozgrywki. Tryb dla pojedynczego gracza przypomina w zasadzie samouczek. Gracz wybiera postać, a następnie stara się zmieść z powierzchni ziemi oponenta na planszy. Bardzo szybko okazuje się jednak, że nie ma pieniędzy na kolejne ulepszenia - za dobrze wykonaną robotę możemy zyskać 40 dolców, a jeden podstawowy upgrade kosztuje minimum 150. Nie trzeba być mistrzem księgowości, żeby stwierdzić już po kilku planszach, że nie jest to gra dla miłośników rozgrywek solo. Szczególnie, że gracz nie może wrócić na poprzednio rozegrany poziom. Vivid Games zdecydowanie celowało w multiplayer, ale i ten mocno kuleje.

Mayhem Combat to również tryb 1 na 1. Gra wyszukuje nam bohatera gdzieś w sieci, z którym musimy pójść w bój. Mechanika walki nie zmienia się w zasadzie w porównaniu do tego, co oferuje nam tryb dla pojedynczego gracza, z tą różnicą, że oponentem steruje nie sztuczna inteligencja, ale mniej lub bardziej zorientowany w boju użytkownik z krwi i kości. Z doborem bywa tu jednak różnie. Raz trafiamy na przeciwnika, który jest kompletnie zielony i dopiero co dołączył do gry, kiedy my mamy już 10 poziom. Innym razem ktoś już po kilku dobrych ciosach eliminuje nas z planszy.

To samo tyczy się trybu Tag Battle, z tą różnicą, że tutaj możemy wybrać drużynę złożoną z 3 bohaterów i stoczyć walkę z innym użytkownikiem. Często zdarza się, iż na ringu pojawiają się naprawdę dopakowane postacie i nasze szanse są tak minimalne, że trzeba liczyć na łut szczęścia i nieogarnięcie drugiego użytkownika.

Najbardziej satysfakcjonującym ze wszystkich dostępnych trybów jest tryb a la Battle Royale. Oczywiście, Vivid Games w tym przypadku miało dość ograniczone pole do manewru, więc nie stworzyło ogromnych map i nie wpuszcza na drobną planszę 100 użytkowników. Zamiast tego lądujemy jako jeden z dziesięciu i staramy się przetrwać do samego końca. Nie skradamy się, nie bawimy w poszukiwania oponentów, tylko ładujemy w nich salwę uderzeń kijem baseballowym czy innym sprzętem, którym mamy aktualnie na podorędziu. Od czasu do czasu możemy uruchomić pułapki, które mogą jednak dotknąć również nas. Taka jatka jest bardzo przyjemna i w sumie każdy może wygrać podczas starć, ale na tym dobre strony się kończą. Dobór użytkowników do walki jest tragiczny, przez co nie raz i nie dwa w trakcie rozgrywki dobierano mi osoby będące o 15-20 poziomów wyżej z naprawdę dopakowanymi postaciami. Dla graczy, którzy dopiero zaczynają grę w tym trybie może być to kompletnie odrzucające, bo szanse na wygraną są naprawdę niewielkie.

Samo levelowanie postaci i broni woła również o pomstę do nieba, bo wszystko opiera się tutaj na poszukiwaniu kolejnych kart. Jeśli już jakimś cudem ze skrzynki otrzymamy dana kartę, koszt kolejnego poziomu jest tak wysoki, że najpierw musimy wygrać kilka lub kilkanaście walk, aby w ogóle było nas na to stać. Znalezienie odpowiednich kart jest jednak męczące, długotrwałe i polega na otwieraniu kolejnych skrzyń. Niestety, tu w grę wchodzą mikropłatności.

Mayhem Combat nie zmusza użytkowników do tego, żeby płacili haracze, ale nadrabia reklamami. Nie, nie jesteśmy zmuszani do ich oglądania - gra daje nam jednak do zrozumienia, że powinniśmy to zrobić. Levelowanie postaci w zasadzie opiera się o skrzynki z kartami, a te otrzymujemy jedynie po osiągnięciu kolejnego poziomu doświadczenia lub po tym, jak minie odpowiedni czas na otwarcie darmowej skrzynki. Otrzymanie odpowiedniej karty graniczy jednak z cudem, więc musimy czekać na kolejne skrzynki, a jedyna metodą na „przyspieszenie” czasu jest właśnie oglądanie reklam.

Plusem jest jednak oprawa graficzna. Zarówno postacie, jak i same poziomy wyglądają schludnie, ale przy tak „zamkniętych” lokalizacjach nawet przy wysokich detalach mnie powinno być problemu z szybko wyczerpującą się baterią. Niestety, jest dokładnie odwrotnie. Nawet przy podpięciu smartfona do ładowania obciążenie jest tak wysokie, że poziom naładowania baterii i tak spadnie nam o kilka procent. Niespecjalnie pasują mi również dźwięki w grze, więc lepiej jest jednak je wyłączyć.

bMayhem Combat ma ciekawy projekt, ale widać, że Vivid Games chciało zrobić dobrze wszystkim. Tu trochę rozgrywki dla pojedynczego gracza, tu trochę multi, tam dodamy Battle Royale. Szkoda tylko, że nie skupili się na jednym z tych elementów, bo ten miszmasz serwowany na jednym talerzu wygląda karykaturalnie, a do tego nie za bardzo smakuje.

Mayhem Combat (iOS)

  • ciekawe poziomy
  • satysfakcjonująca rozgrywka w Battle Royale
  • opcje rozwoju postaci i broni
  • matchmaking
  • tryb dla pojedynczego gracza bardzo słaby
  • lubi się zawiesić
  • pożeracz baterii
  • w sumie każdy z trybów jest w jakiś sposób niedopracowany

Jeden wielki miszmasz.

Najnowsze
Lubisz nas?