Recenzja - PC

Hearthstone: Wielki Turniej - recenzja

Kamil Ostrowski, 31 sierpnia 2015 16:00 3

Hearthstone doczekało się drugiego rozszerzenia. 132 karty to nowe możliwości, odświeżenie zabawy ale i parę nowych problemów.

Hearthstone: Heroes of Warcraft to dziś bez wątpienia klejnot w koronie Blizzarda. Karcianka nawiązująca do lore najpopularniejszego uniwersum firmy, czyli Warcrafta, przynosi deweloperowi kokosy, bo aż dwadzieścia milionów dolarów miesięcznie, a w dodatku rośnie jak na drożdżach. Usadowiony wygodnie Blizzard ma powody do zadowolenia, bo nauczył już graczy, że będzie spokojnie wypuszczać kolejne paczki z zawartością i liczyć rekordowe przychody. Jeżeli będą one jakości jaką prezentuje Wielki Turniej, to jestem spokojny o przyszłość tej karcianki.

Podobnie jak Gobliny kontra Gnomy, nowe rozszerzenie to tylko i wyłącznie nowe karty do gry. Można je dostać poprzez rozpakowywanie specjalnych pakietów eksperckich, które dostępne są w sklepie gry - zapłacimy za nie gotówką, albo walutą wirtualną, czyli złotem. Ceny są identyczne jak w przypadku pozostałych pakietów.

Wielki Turniej to przede wszystkim dwie nowe, duże mechaniki. Pierwsza to tak zwana "inspiracja". Niektórzy stronnicy posiadają cechę, która aktywuje się w momencie użycia zdolności bohaterskiej dla naszej klasy. Niektóre są tymczasowe, jak podwójny atak w danej turze, inne stałe, jak bonus do mocy czy punktów życia. Ideą jest, aby dany stronnik był silniejszy, w momencie gdy widzi jaki potężny jest nasz bohater. Muszę przyznać, że bardzo mi się podoba ta nowinka - zdolności bohaterskie zbyt często wydawały mi się ostatnimi czasy "zapchajdziurą", której używało się, gdy mieliśmy wolne punkty many. Wraz z "inspiracją", a także innymi kartami, które wpływają na naszą zdolność bohaterską (np. możliwością zmniejszenia jej kosztu do jednego punktu many czy podwojenia efektu jej działania), bez wątpienia atrakcyjniejsze staje się wykorzystywanie specyfiki danej klasy.

Druga nowość to "pojedynki", które przywodzą na myśl klasyczną karcianą grę w "wojnę". Przy rzucie niektórych stronników obaj bohaterowie pokazują pierwszą z góry kartę stronnika, a następnie porównują jej koszt. Gdy rzucający pokazuje kartę o wyższym koszcie, aktywuje specjalny bonus, np. rzucony stronnik ma lepsze statystyki. Bardzo fajny sposób na popularyzację "droższych" talii. Co ciekawe, ta mechanika nie miała by racji bytu w przypadku fizycznej gry karcianej. Punkt dla cyfrowego świata i pochwała dla Blizzarda za nieszablonowe myślenie o zasadach rządzących Hearthstone.

Wraz z Wielkim Turniejem pojawiły się 132 nowe karty. Ciężko oczywiście określić jakość ich wszystkich, ale już teraz wiele z nich znalazło swoje miejsce w meta-game. Odnoszę jednak wrażenie, że relatywnie niewiele kart "legendarnych", a więc najtrudniejszych do zdobycia, znajdzie swoje stałe miejsce w taliach. Nieco dziwi mnie fakt, że dosłownie kilka z nich korzysta z dobrodziejstw mechaniki "inspiracji" i "pojedynków", albo pochodnych. Nie brakuje game-changerów jak Varian Wrynn czy Wilfred Fizzlebang, ale odnoszę wrażenie, jakby Blizzard zachował się dosyć... spokojnie. Jakby nie chcą znów sprowokować lamentów graczy, którzy muszą wydawać tony magicznego pyłu na crafting.

Deweloper, inaczej niż w przypadku Gobliny kontra Gnomy, nie odciął się zupełnie od swoich poprzednich dokonań. Nieco zwiększono pulę dostępnych mechów, a także dodano nowe karty z kategorii wciąż niekochanych smoków i piratów, nie wspominając o podrasowaniu mechaniki stojącej za paroma powszechnie używanymi buildami. Blizzard nie podsuwa społeczności gotowych kontr, ani nie zmienia działania już wypuszczonych kart, ale oferuje możliwość, aby pewne rzeczy wywrócić do góry nogami poprzez kombinowanie z meta-game. Tylko czekać, aż popularność stracą takie talie jak Mech-Mag czy Face-Hunter.

Do Hearthstone: Wielki Turniej deweloper podszedł nieco poważniej, niż do Gobliny kontra Gnomy. Pierwsze rozszerzenie otwierało wiele drzwi, nie bardzo oglądając się za siebie, drugie natomiast dba o załatanie dziur, które powstały na przestrzeni ostatnich miesięcy. Nie oznacza to bynajmniej, że Wielki Turniej to swego rodzaju łatka poprawiająca błędy w meta-game - jak wspominałem, nowa mechanika się pojawia, co widać praktycznie w każdym meczu.

Podsumowując. Dostaliśmy przyjemny, odświeżający zestaw. Jeżeli Blizzard będzie sobie w ten sposób poczynał z Hearthstone, to może i faktycznie pociągnie 20 lat?

Hearthstone: Wielki Turniej PC

  • Używanie zdolności bohaterskich ma więcej sensu
  • Nowa mechanika dodaje grze kolorytu
  • Rozwinięcie elementów wprowadzonych w poprzednich dodatkach
  • Nieścisłości w działaniu kart
Rozwinięcie starych pomysłów i dodanie paru nowych 8.5
najnowsze

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2

W Beholder 2 przenosimy się do totalitarnego państwa i zaczynamy karierę w Ministerstwie na samym dole urzędniczej drabiny - dokąd zajdziemy?