Greg Lombardo – "Miłosne domino" - recenzja

mastermind
2008/03/16 16:01

Trzech kumpli i zmienne miłości koleje...

Trzech kumpli i zmienne miłości koleje...

Trzech kumpli i zmienne miłości koleje..., Greg Lombardo – "Miłosne domino" - recenzja

Mówi się często, że najtrudniejszym gatunkiem filmowym jest komedia, co zresztą spora ilość nieudanych przedstawicieli tegoż nurtu mogłaby potwierdzać. Tymczasem Miłosne domino ma wszystko, co dobra komedia mieć powinna. Scenariusz obfituje w zaskoczenia i zwroty akcji, postacie są wyraziste i – rzec by się chciało – z krwi oraz kości, dialogi nie przyprawiają o ziewanie, a całość została zamknięta w zgrabnej i spójnej formie. Nie ma przynudzania, dłużyzn i zbytniego silenia się na akademickie filozofowanie. To komedia, która ma dostarczać rozrywki. A temat jest dość osobliwy – dotyczy bowiem zdrady, różnych jej form i dziwnej kolei uczuć w kręgu kilkorga znajomych. Mamy zatem Dave’a (Scott Cohen), który od lat jest szczęśliwym mężem Grety (Annabeth Gish). Tak wydaje mu się przynajmniej do czasu, kiedy okazuje się, że kobieta odkrywa swą nową tożsamość i oświadcza mu, że jest lesbijką.

Kumpel Dave’a, Cal Scoppa (John Stamos), jest znanym fotografem, który robi zdjęcia modelkom. Z racji jego zawodu niejako oraz – co nie mniej istotne – podejścia do życia przez łóżko Cala przewijają się liczne kobiety. To wszakże nie przeszkadza mu być od kilku lat w stałym związku z Emily (Tara Reid). Dziewczyna często wyjeżdża, więc Cal niczego nie podejrzewa, ale oczywiście w końcu... Nie uprzedzajmy może jednak wydarzeń.

Drugim kumplem Dave’a jest Jake Elovitch (Michael Leydon Campbell). Ten z kolei ma duszę romantyka i prawdziwie samorodny talent do bycia puszczanym kantem. Dziewczyny chętnie się z nim umawiają, ale jeszcze chętniej rzucają go dla przygodnie poznanych innych mężczyzn, czego Jake oczywiście nie może przeboleć. Zdaje sobie sprawę, że sposób, w jaki traktuje kobiety, jest już mocno niedzisiejszy, ale po prostu nie potrafi inaczej i przez to zawsze zostaje na lodzie. Oprócz trzech kumpli, którzy spotykają się od czasu do czasu w barze, na firmamencie pojawia się jeszcze Lily Kildear (Paulina Porizkova) – prawdziwa femme fatale. Staje się ona siłą sprawczą i silnikiem napędowym wszystkich wydarzeń i tak się specyficznie składa, że będąc prawniczką niezmiernie wyzwoloną i atrakcyjną, namiesza w głowie każdemu z panów.

Miłosne domino to prawdziwa uczuciowa układanka. Film nie aspiruje do tego, by pouczać widza, ale wiele z jego elementów skłania jednak do refleksji. Porusza tematy tak bliskie naszemu życiu, jak zdrada, wierność, małżeńska nuda, beztroski seks, określanie własnej tożsamości seksualnej i kilka innych. Robi to przy tym z wdziękiem, lekko, bez zadęcia, czasami z punktu widzenia facetów, czasami kobiet. Co najważniejsze jednak, przez cały seans czyni to na tyle zabawnie, że nie nudzimy się ani na moment.

Dzieło Grega Lombardo nie jest jednak w żadnym wypadku komedią, na której co minutę parskamy śmiechem. Tu humor leży w dialogach, w osobliwej niezdolności bohaterów do przełamywania własnych słabości i w zabawnym diagnozowaniu przez trzech kumpli przyczyn swoich niepowodzeń. W Miłosnym dominie po prostu uśmiech nie schodzi nam z twarzy przez cały seans.

Oprócz zabawnego i dość pomysłowego scenariusza na wysokości zadania stanęła również ekipa aktorska. Patrząc męskim okiem, musimy stwierdzić, że Paulina Porizkova w roli Lily sprawia, że ciężko oderwać od niej oko. Jednak na szczęście nie tylko za sprawą miłej aparycji, ale również niezłej gry aktorskiej, która postać Lily ustawia gdzieś pomiędzy frywolną trzpiotką a bezwzględną modliszką dążącą do rozbijania związków i pożerania mężczyzn na drugie śniadanie. Nieźli są również panowie, z tym, że John Stamos (Pełna chata) w zasadzie od lat nie może wyskoczyć poza ramy stereotypu podrywacza i lekkoducha. Najlepiej z aktorów wypada z pewnością Scott Cohen, który w małżeńskim układzie ma po prostu najwięcej barw do odmalowania i nut do wygrania.

Jak zostało to już zaznaczone, scenarzyści fundują nam liczne zwroty akcji, a do tego zakończenie jest kompletnie nieprzewidywalne i na swój sposób pouczające. Miłosne domino to komedia, którą z pewnością warto się zainteresować.

GramTV przedstawia:

Plusy: + zabawny i zaskakujący scenariusz + obsada aktorska + Paulina Porizkova Minusy: - w zasadzie brak... Tytuł: Miłosne domino Reżyser: Greg Lombardo Scenariusz: Greg Lombardo, Neil Turitz Zdjęcia: Michael Fimognari Muzyka: Joseph Saba Obsada: Tara Reid, KaDee Strickland, John Stamos, Scott Cohen, Paulina Porizkova Produkcja: USA, 2004 Dystrybucja: Monolith Films Cena: 18.00 zł

Komentarze
12
Curtiss
Gramowicz
16/03/2008 21:35

Chciał bym wszystkich przeprosić. Niedziałający link jest tylko i wyłącznie moja winą. Sprawę dopiero teraz mogłem skontrolować. Moje błędy nie są winą redakcji.Wszystkim życzę miłej lektury i raz jeszcze przepraszam.

Usunięty
Usunięty
16/03/2008 20:18

Faktycznie, wstęp niezły...

Usunięty
Usunięty
16/03/2008 20:03

Widziałem ten film i nie podobał mi się




Trwa Wczytywanie