Faktycznie, w ostatecznym rozrachunku dobrze nie jest. Nawet jeśli większość tekstów spełnia minimalne kryteria drukowalności, to za mało, aby uznać je za utwory grozy pełną gębą. Horror powinien bowiem straszyć, a żeby straszyć, winien najpierw wciągnąć czytelników w opisywany świat, zaangażować ich emocjonalnie w losy bohaterów, później zaś zagrać na tych emocjach, odwołać się do ukrytych lęków, czy nawet zaszczepić własne z zewnątrz. Nade wszystko zaś horror nie powinien być przewidywalny – albowiem jeśli jesteśmy przygotowani na nadchodzące wydarzenie, nie poruszy nas ono tak jak coś, co spada całkiem z zaskoczenia.
Niestety, niemal każde opowiadanie zostało pozbawione któregoś z tych elementów. Chyba najboleśniej odczuwa się przewidywalność rozwiązań fabularnych – nawet wówczas gdy autorom wydaje się, że zmylili odbiorców, owe zwody są zazwyczaj dość naiwne, łatwe do rozgryzienia. Sprawnie napisana Opowieść oszusta Jakuba Małeckiego najbardziej traci właśnie na bolesnej naiwności sposobu, w jaki bohater trafia w zastawione na niego sidła – opowiadanie ratuje błyskotliwe zakończenie. Być może przewidywalność ową powodują też mniej lub bardziej świadome odwołania twórców do znanych dzieł horroru – powieści i filmu. Wyraźnym przykładem może tu być Wierna rzeka Aleksandry Zielińskiej, przy lekturze której odnosi się wrażenie, że autorka za bardzo lubi twórczość reżysera M. Night Shyamalana (a może także Innych A. Amenabara).
Chociaż większość opowiadań dzieje się we współczesnej Polsce i odwołuje się do realiów doskonale znanych czytelnikom i czytelniczkom, najlepiej z całego zbioru wypada tekst rozgrywający się w USA, a zarazem chyba najbardziej uniwersalny w swojej wymowie - Na południe od wtedy, na północ od teraz Pawła Palińskiego. Z jednej strony autor stworzył horror ukrywający się pod maską nijakości i przeciętności, z drugiej zaś odwołał się do emocji znanych każdemu, kto doświadczał upokorzeń ze strony otoczenia – i znakomicie na nich zagrał. Jego piekło uwolnione z okowów bezsilnej frustracji to perełka w całej antologii.
Zbiór Trupojad… nie wystawia zbyt dobrego świadectwa polskiemu horrorowi. Tragicznie też nie jest, ale za to przeważnie, gdy przychodzi do straszenia, przeciętnie, przewidywalnie i jakby bezradnie.
Zalety: + opowiadanie Pawła Palińskiego + zakończenie Opowieści oszusta Wady: - schematyczność - niezdolność zaangażowania czytelników Tytuł: Trupojad – Nie ma ocalenia Autor: Antologia Wydawca: Red Horse Wydanie: oprawa miękka, 413 str. Cena: 24,99 zł Strona www: