InformacjeFelieton

Najbardziej pamiętne zmartwychwstania w grach

... Kamil Ostrowski

Życie po śmierci, a może… sprzeciwianie się zimnym objęciom Kostuchy? Twórcy gier nie boją się wysyłać nas w zaświaty, ani sprowadzać nas z powrotem.

God of War

Któż może wyprzeć ze zwojów mózgowych jedno z najbardziej pamiętnych zmartwychwstań w historii gier wideo? Kratos, nasz protagonista w serii God of War już w pierwszej części zalicza bliskie spotkanie z “drugą stroną”. Nasz (anty)bohater zostaje przebity kolumną ze zniszczonej świątyni rzuconą z drugiego końca krainy przez boga wojny Aresa. Kratos faktycznie umiera i przenosi się do świata umarłych. Jego wściekłość i barbarzyństwo pozwalają mu jednak wydostać się z zaświatów. Kultowa scena w której po raz kolejny spotyka się z kapitanem statku z początku gry, po którego trupie (dosłownie) wspina się na półkę, która prowadzi do wyjścia z Hadesu, na zawsze pozostanie jednym z moich ulubionych wspomnień z ery PlayStation 2. Ah… znów ogarnęła mnie nostalgia za brutalnością, odrywaniem głów czy kończyn, hektolitrami krwi i pływającymi flakami. Na szczęście premiera kolejnej części już wkrótce.

Murdered: Souls Suspect

Średnia gra, aczkolwiek idea będąca jej kamieniem węgielnym jest bardzo intrygująca. Wcielając się w rolę detektywa Ronana O’Connora staramy się z zaświatów rozwikłać zagadkę swojej własnej śmierci. Już na początku jasno komunikowane jest nam, że nasz duch nie zazna spoczynku i nie spocznie u boku swojej ukochanej zmarłej żony, dopóki nie doprowadzi do końca tej sprawy. W tym przypadku mamy więc do czynienia z archetypem “niespokojnej duszy”, stosunkowo często pojawiającym się w grach w ogóle, aczkolwiek niekonieczne w odniesieniu do głównego bohatera. Nasza sytuacja rzecz jasna ma znaczący wpływ na fabułę - chociaż akcja rozwija się dzięki naszym akcjom, to jesteśmy typowym duchem – w odniesieniu do realnego świta możemy jednak liczyć na pomoc medium imieniem Joy, której matka również padła ofiarą morderstwa.

Baldur’s Gate - Sarevok

Któż nie pamięta Sarevoka, diabolicznego pomiotu Bhaala, a zarazem głównego antagonisty w pierwszej części kultowego Baldur’s Gate? Akcja drugiej części gry zmusza nas do kolejnej konfrontacji z tym szatańskim nasieniem, a w dodatku Tron Bhaala przywraca go do życia, zmuszając gracza do zaoferowania mu cząstki swojej duszy, która jest mu niezbędna do funkcjonowania w świecie żywych. Sytuacja “życiowa” Sarevoka jest ciekawa, bowiem tkwi w dziwacznym stanie pomiędzy życiem, a śmiercią. Ponadto może do nas dołączyć, jako sojusznik, aby ryzykować swoje istnienie w walce u boku niegdysiejszego oponenta. Zdaje się jednak, że jest to los lepszy od “właściwego” zgonu.

Dark Souls

Jeżeli gra osadzona jest w świecie umarłych, to ciężko byłoby, żeby nie traktowała w jakiś sposób o śmierci, prawda? Postać jaką tworzymy, i kierujemy w Dark Souls, będąca notabene nieumarłym, lawiruje pomiędzy stanem “gnilnym” (ang. “hollow”, ale słabo się to tłumaczy), a pełnowartościowym życiem. Jeżeli zginiemy będąc w stanie człowieczeństwa, będziemy musieli przywrócić się do pełnowartościowej postaci za pomocą specjalnego przedmiotu (nazywanego po prostu “humanity”). Nie będąc w pełni żywym narażamy się na ograniczenia, jak niemożliwość uzyskiwania pomocy ze strony innych graczy, łączących się z nami przez sieć. Kolejne śmierci w stanie “hollow” odbijają się wizualnie na stanie naszej postaci, która coraz mocniej się degeneruje. I tak aż do swego rodzaju “zmartwychwstania”.

World of Warcraft

Słynne MMO stworzone przez Blizzarda było pierwszym, w którym zastosowano innowacyjną mechanikę “wskrzeszania się”. Po śmierci gracz może się zrespawnować w wybranej przez siebie wcześniej gospodzie, co jednak wiąże się z pewnym kosztem i ograniczeniami. Dużo lepiej jest więcej wybrać opcję drugą - w postaci ducha musimy przemierzyć kawałek świata, aby dotrzeć do naszego ciała i tam powstać z martwych. Do tego momentu pozostajemy w swego rodzaju zaświatach - całość otoczenia pokrywa się ze światem rzeczywistym, aczkolwiek nałożony jest na nie szary filtr, a my słyszymy jedynie przyciszone szepty i pomruki. Co ciekawe, w przypadku gdy gramy mrocznymi elfami, nasza postać w zaświatach przybiera postać ognika.

Metal Gear Solid

W pierwszej części Metal Gear Solid dzieją się rzeczy niestworzone. Jedną z nich jest utrata ręki przez Ocelote’a, któremu ucina ją ninja cyborg. Później tenże Ocelot przyszywa sobie rękę zmarłego Liquid Snake’a, co skutkuje… przejęciem kontroli nad ciałem Ocelote’a przez świadomość Liquid Snake’a (to już w drugiej części serii). Tym samym wróg, którego już raz zabiliśmy, wraca do gry po raz wtóry i znów stanowi straszliwe zagrożenie. Nie jestem stuprocentowo pewien czy można nazwać tę sytuację zmartwychwstaniem, ale z drugiej strony… czy cokolwiek jest pewne i do końca sensowne, kiedy mówimy o fabule w serii stworzonej przez Hideo Kojimę?

Jeżeli tylko przychodzą Wam do głowy jakieś inne, zapadające w pamięć zmartwychwstania w grach, to oczywiście podzielcie się nimi w komentarzach!

Najnowsze
Lubisz nas?