InformacjeRecenzja - konsole

Tuż obok apeksu - recenzja Forza Motorsport 7

... Paweł Pochowski

Tak, nowa Forza strzela sobie w stopę systemem mikrotransakcji. I nie, nie zmienia to faktu, że to kawał uzależniających wyścigów w świetnej oprawie.

Microsoft podejmując decyzję o powołaniu do życia spin-offa Forzy Motorsport i przeplatając z sobą co roku to bardziej zręcznościową, to bardziej tradycyjną część gry trafił w dziesiątkę. Forza Horizon staje się coraz lepsza i zachwyca graczy otwartym światem i rozmachem, podczas, gdy Forza Motorsport pozostaje wierniejsza swoim tradycjom i dostarcza graczom zabawy w bardziej klasycznej, choć nie mniej wciągającej formie. Tym razem jest podobnie i to nawet pomimo faktu, że Turn 10 starało się chyba na siłę coś popsuć. Forza Motorsport 7 nie przynosi praktycznie żadnej większej rewolucji, a największe zmiany zdecydowanie nie są tymi najlepszymi. Ale mimo wszystko to kawał świetnych i wciągających wyścigów, które nie tylko wyglądają zjawiskowo, ale i dają bardzo wiele satysfakcji z prowadzenia samochodu.

O tym, jak świetnie w istocie smakuje model sterowania w Forza Motorsport 7 przekonałem się najlepiej w momencie, w którym pobrałem grę na dysk swojego peceta i odpaliłem w zestawie z kierownicą. I nie mówię tu o żadnym licencjonowanym sprzęcie do Xboksa. Gdyby tak było, nie musiałbym przecież odpalać komputera. Nie, wprost przeciwnie, grę odpaliłem w zestawie z testowanym akurat Thrustmasterem T300RS – żeby było śmieszniej, to sprzęt dedykowany komputerowi oraz PlayStation. A i tak granie za jego pomocą w Forza Motorsport 7 było wisienką na torcie mojej przygody z tą produkcją. Nowa Forza na kierze to absolutnie najlepszy sposób na spędzanie czasu z tym tytułem, jaki możecie sobie wymarzyć. System sterowania daje świetne informacje o tym, co dzieje się z autem – przy odrobinie chęci i umiejętności skontrować można każdy poślizg. Momentami byłem wprost zdziwiony, jak doskonale czuć w tej grze na jak wiele można sobie pozwolić i jak długo można bawić się na granicy utraty przyczepności, ale ostatecznie ratując się od wypadnięcia z toru. To zasługa świetnego systemu ffb, który naprawdę trudno docenić grając na gamepadzie.

Co nie oznacza jednak, że bez kierownicy do tej gry podchodzić nie należy. Pod tym względem nie zmienia się nic. Konsolowy rodowód serii nie pozwoliłby jej zapomnieć o prawdopodobnie największej grupie swoich fanów. To ciekawe, że w tym roku Project Cars 2 chwaliło się rewolucją w systemie sterowania za pomocą pada, a skończyło się na tym, że na sam początek należy godzinę spędzić w menu ustawień, aby auto chciało w ogóle skręcać. Oczywiście wszystkie wymienione powyżej zalety grania w FM7 na kierze zdecydowanie bledną w wydaniu gamepadowym, ale i w taki sposób da się w grze bardzo fajnie pościgać, mając dużo przyjemności z kierowania zróżnicowanymi samochodami.

Wyścigi są diablo wciągające i spora w tym zasługa naszych wirtualnych przeciwników, którzy co prawda nie są zbyt mądrzy i bardzo łatwo sprowokować ich do popełniania trywialnych błędów, a dodatkowo na węższych torach potrafią ustawiać się jeden za drugim w samochodowy pociąg zwalniający na zakrętach prawie do zera, ale mają też swoje mocniejsze momenty. Serio, mimo wszystkich zarzutów pojawiających się pod adresem sztucznej inteligencji stoczyłem z nią kilka zaciętych rywalizacji o każdy zakręt czy dostępny wolny metr toru. Podkreślam jednak, że kluczem do tego są wyższe ustawienia poziomu trudności i ograniczenie agresji, bo inaczej SI nie potrafi docisnąć pedału gazu do podłogi i odstaje na prostych albo rozpycha się po torze jakby brało udział w testach zderzeniowych. Na szczęście w takich przypadkach przydaje się w Forzie cofanie czasu.

Jak zapewne wiecie, gra serwuje nam w tym roku oszałamiającą wprost liczbę dostępnych samochodów (ponad 700!) – znajdziecie tu supersamochody, auta cywilne, amerykańskie klasyki, bolidy z lat 60-tych, ciężarówki, ciężkie limuzyny, a przede wszystkim pojazdy znane nawet z ulic naszych polskich miast. Każde z nich oddano w najdrobniejszych detalach, włącznie ze szczegółami wnętrza i możliwością obejrzenia z bliska w trybie ForzaVista, który umożliwia obcowanie z motoryzacją w unikalny dla serii sposób. Tak jak pisałem wyżej, w sumie żadna nowość, ale za to sprawia wiele radości, a ogromna skala i świetne wrażenia to spory plus w przypadku dostępnej bazy aut.

Wraz z rozwijaniem naszego garażu i kupowaniem kolejnych aut awansujemy na coraz wyższy poziom kolekcjonera, a w związku z tym odblokowujemy możliwość nabywania coraz rzadszych modeli, uzupełniając kolekcję o prawdziwe perełki. Osobiście nic nie mam do tego rozwiązania, szczególnie, że korzystać możemy z większej ilości aut, a ograniczono jedynie możliwość ich nabywania. Ale już pomysł ze skrzynkami z losowym lootem uważam za iście poroniony i zdecydowanie opowiadam się za tym, że miejsca na mikrotransakcję w grach sprzedawanych w pełnej cenie absolutnie nie ma. Mogę przymknąć na to oko, jeżeli mowa o elementach personalizacji, ale w skrzynkach wygrywać można samochody, na które w innym przypadku można pracować naprawdę długo. Skrzyń chwilowo kupić się nie da, a Turn 10 pod naporem negatywnych opinii właśnie rewiduje swoje plany, także te dotyczące ustawień przepustki VIP, ale całość zdecydowanie skręca w złą stronę. I jeszcze pal licho, gdyby element ten ograniczał się do wprowadzonych w tym roku elementów stroju naszego wirtualnego kierowcy, które oczywiście są w grze potrzebne jak zamykanie drzwi na klucz w Maździe 6. Ale sprzedawanie dostępu do zawartości, za którą zapłaciłem kupując pełną wersję gry to już szczyt pazerności. Skrzynie i ciuchy to zresztą jedne z większych nowości w Forza Motorsport 7, co świetnie pokazuje, jak bardzo Turn 10 nie wiedziało co właściwie wprowadzić w tej grze, aby spróbować ją popsuć. Na szczęście pozostałe zmiany i odświeżone elementy są już lepsze.

Idealny przykład to tryb kariery, który w ogólnych założeniach jest bardzo podobny do tego, który twórcy zaserwowali nam w przypadku poprzedniej Forzy Motorsport. W pucharze kierowców bierzemy udział w zmaganiach podzielonych na wyścigowe ligi – a w ramach każdej z nich do wyboru jest kilka zróżnicowanych eventów, w których bierzemy udział w dowolnej kolejności. Deweloperzy świetnie mieszają tu wyścigi skupiające się na różnych typach samochodów z imprezami specjalnymi, w których gramy w samochodowe kręgle, ścigamy się z Kenem Blockiem czy zasiadamy za kierownicą klasycznego bolidu Formuły 1 sprzed 40 lat. Całość, ponownie, nie jest żadną wielką nowością, ale kluczem do sukcesu okazuje się rosnący poziom trudności i ciekawie zaprojektowane serie wyścigowe, które dodają rywalizacji smaczku i grywalności.

A przecież jak zwykle w przypadku Forzy kariera to tylko fragment większej całości. Mamy tu i wyzwania online dla graczy dzielone według kilku kategorii i wyścigi w trybie multi, położone są podwaliny pod tryb e-sportowy, za moment startuje Forzathon, możemy przerabiać samochody, tworzyć dla nich własne malowania czy bawić się rozbudowanym narzędziem do fotografowania. Po raz kolejny Forza Motorsport to prawdziwe święto dla fanów motoryzacji, a zarazem inwestycja na długie miesiące, bo zanim z tego wszystkiego skorzystacie minie pewnie ładych kilka, jak nie kilkanaście tygodni.

Forza Motorsport 7 błyszczy także pod względem wizualnym. Co prawda pełnię jej mocy zobaczymy pewnie dopiero na Xbox One X, a wersja na zwykłego "łana" ma słabsze momenty, ale są chwile, gdy naprawdę można otworzyć szczękę z wrażenia. Mowa przede wszystkim o efektach pogodowych, takich jak pierwsze promienie słońca rozświetlające mrok podczas świtu, unosząca się nad torem mgła wraz z towarzyszącą jej lekką mrzawką czy granatowe niebo zapowiadające rychłe nadejście burzy. Żeby nie było tak pięknie, nie ma w tym dynamiki jak w Project CARS, bo całość jest oskryptowana od a do z, ale być może to właśnie dzięki temu efekt wizualny naprawdę powala i sprawia, że tryb fotograficzny wciska się praktycznie sam. Chociażby po to, by podziwiać piękno danego momentu. Żeby nie było, przyznam szczerze, że po cichu liczyłem już na wprowadzenie w tym roku dynamicznych efektów pogodowych szczególnie, że konkurencja ma to od lat, ale nic z tego nie wyszło.

Turn 10 nie zaszalało w tym roku z nowościami i może to dobrze, bo te co są chyba najlepiej podsumowuje fakt, że z części z nich twórcy się właśnie wycofują. Kariera jest lekko odświeżona, aut i torów mamy po prostu więcej niż poprzednio, a i efekty pogodowe nie doczekały się większych zmian i nadal przypomina to wyreżyserowany spektakl bardziej niż prawdziwą pogodę. Ale uwierzcie, że nadciągający deszcz czy wschodzące słońce wyglądają mimo wszystko świetnie i można się w nich zakochać. Do tego tryb kariery naprawdę wciąga, a model sterowania szczególnie na kierownicy jest bardzo dobry, pomimo oczywistego simcade'owego charakteru gry. Wszystko to razem sprawia, że Forza Motorsport 7 broni się na mocną ósemkę będąc na Xboksie i PC prawdopodobnie najlepszym wyborem dla mniej hardkorowych fanów gier wyścigowych. Szczerze polecam.

Xbox OneForza Motorsport 7

  • model sterowania - przede wszystkim na kierownicy
  • wciąga
  • efekty pogodowe wyglądają pięknie
  • mnóstwo aut
  • zabawa na całe miesiące
  • tryb kariery
  • SI mimo błędów pozwala na zaciętą rywalizację
  • mikrotransakcje
  • nie cała warstwa wizualna trzyma równy poziom
  • błędy SI

Brak tu rewolucji, co nie zmienia faktu, że to rewelacyjne wyścigi

Najnowsze
Lubisz nas?