InformacjeZapowiedź - PC

Gamescom 2017: We. the Revolution - wrażenia - Polacy z własną wizją rewolucji francuskiej

... Katarzyna Dąbkowska

W grze najważniejsze będą nasze decyzje.

"Rewolucja pożera własne dziec"i, mówił Danton przed tym, jak posłano go na szafot. Był jednym z organizatorów i przywódców rewolucji francuskiej, która przeszła do historii jako jedna z najkrwawszych na świecie. Nic dziwnego, że to właśnie to wydarzenie stało się podwalina pod We. the Revolution. Gra została zapowiedziana w marcu tego roku, ale my mieliśmy już okazję ją zobaczyć podczas tegorocznych targów Gamescom.

Jest rok 1794. Nad Francją wiszą jeszcze skutki rewolucji, jaka rozpoczęła się kilka lat wcześniej, w 1789, kiedy lud zdobył Bastylię. Ciężkiej sytuacji nie poprawia również głód ludności, zmiany polityczne i porażki w wojnach. W powietrzu piętrzy się niewesoły nastrój, a my dostajemy nową robotę do wykonania. Robotę niełatwą, bo wcielamy się w sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Będzie zajmował się sprawami rewolucjonistów, ich oponentów, jak i zwykłych, szarych obywateli

Jak pewnie się domyślacie, gra będzie skupiała się przede wszystkim na fabule. Najważniejsze w grze będą więc nasze decyzje, które będą wpływały na dalszy rozwój rozgrywki. Nie będzie to jednak łatwe zadanie do wykonania, o czym mogliśmy się przekonać podczas prezentacji.

Gracz będzie musiał brać pod uwagę nie tylko swoją wyuczoną moralność. Gra będzie dużo bardziej złożona. Podczas pokazu twórcy potwierdzili, że produkcja będzie składała się na trzy główne filary. Każdy z nich będzie odgrywał bardzo ważną rolę.

Pierwszym filarem będzie, oczywiście, sam sąd. To tutaj podejmiemy najważniejsze decyzje, które zmienią życie niektórych obywateli Paryża. Sąd niekoniecznie będzie miejscem, gdzie będzie wymierzana sprawiedliwość. W trakcie rozgrywki musimy rozważyć, czy chcemy być sprawiedliwym sędzią, ale ponieść konsekwencje swoich decyzji, które nie spodobają się chociażby naszej rodzinie.

Rodzina natomiast jest tutaj drugim filarem. To ona będzie mogła wpływać na nasze kluczowe decyzje, łącznie z wyrokami na oskarżonych. Rozmowy z najbliższymi mogą zatem zmienić nasze nastawienie do spraw.

Trzecim filarem będzie natomiast mapa, na której będziemy mogli rozmieścić swoich ludzi. To oni będą pomagali nam w zbieraniu pieniędzy i w kontrolowaniu ludności. Każdy z tych elementów będzie ze sobą niejako połączony.

Ważnym przy tym jest to, że gra będzie niejako wymuszała na nas wykonanie nie tylko pracy sędziego, ale również wplącze nas mocno w polityczną rozgrywkę. To my, oczywiście, będziemy mogli zdecydować, jakie będą dalsze losy bohaterów. Czy będziemy prawym i odpowiedzialnym sędzią? Czy może jednak damy się ponieść intrydze i namieszamy w paryskiej scenie politycznej? Wszystko będzie leżało w naszych rękach.

Twórcy gry podkreślają, że całość opiera się na fikcyjnych historiach, które nie miały miejsca podczas rewolucji francuskiej. Ostatecznie jednak gra będzie się luźno opierała na wydarzeniach z tamtych lat. Dlaczego twórcy nie wybrali historii z polski? Jak powiedziano mi podczas prezentacji – rewolucja francuska idealnie wpasowuje się w nasze klimaty. Sama gra jednak wymaga mocnego doszlifowania, stąd nie dziwi fakt, że produkcja nie zadebiutuje w 2017 roku, jak pierwotnie zapowiadano, ale dopiero w 2018 roku. Dokładnej daty jeszcze nie podano.

We. the Revolution wygląda na ciekawy projekt, który powinien przypaść do gustu tym, którzy lubią polityczne intrygi. Nie doszukujcie się tutaj jednak gier pokroju Phoenix Wright. Przedstawiciele Klabatera powiedzieli, że ich produkt będzie nieco bardziej złożony, ale to przyjdzie nam sprawdzić własnoręcznie dopiero w przyszłym roku.

Najnowsze
Lubisz nas?