InformacjeFelieton

Hearthstone: Rycerze Mroźnego Tronu - mechanika i najważniejsze karty

... Kamil Ostrowski

Blizzard nie przestaje rozwijać swojej karcianki. Jeżeli nie chcecie się pogubić w nowej mechanice, to zapraszamy do naszego przeglądu.

Rycerz rycerzowi rycerzem

Szóste rozszerzenie wprowadziło masę nowości, ale największą są bez wątpienia Rycerze Śmierci (niby to nazwa własna, ale od teraz pozwolę sobie używać małych liter – wygląda to zbyt pompatycznie). Każdy z bohaterów może od teraz zmienić swoją formę. Rzucenie karty rycerza śmierci transformuje naszą klasę w zupełnie nową, chociaż często inspirowaną już istniejącą. Zachowujemy punkty życia, zyskujemy pięć punktów pancerza, zmienia się nasza moc specjalna i zazwyczaj transformacja wiąże się również z dodatkowym efektem (np. zmieniając kapłana w zmodyfikowaną, mroczną wersję Anduina zabijamy wszystkich stronników mających przynajmniej pięć punktów ataku). Rzecz jasna zazwyczaj karty transformacji są dosyć drogie – przemiana wyniesie nas od pięciu do dziesięciu kryształów many. Oczywistym jest, że w mig powstały talie, które oparte są o dążenie do przemiany.

Wreszcie porządny lifesteal

Do tej pory w Hearthstone występował tylko „nibylifesteal” (np. karta „Wyssanie życia”), którego zasadniczym problemem była np. niezależność leczenia od chociażby boskiej tarczy, a także brak skalowania w oparciu o siłę zaklęć czy boosty do ataku. Deweloper w najnowszym rozszerzeniu naprawia ten błąd i wprowadza kradzież życia z prawdziwego zdarzenia. Wybrane karty opisane przez tę charakterystykę pozwalają nam połączyć zadawanie obrażeń z leczeniem bohatera, a mechanika ta jest w sposób pełny, jasny i klarowny wpleciona w zasady gry. Co ciekawe, zadając obrażenia stronnikom nie jesteśmy ograniczeni ilością punktów życia danego stwora, a liczbę uzdrowionych „hapeków” określa nasza siła ataku. Ważne jest tylko, żeby zadać jakiekolwiek obrażenia.

Agonia i zamrożenie na nowo

Ciężko powiedzieć żeby była to zupełnie nowa mechanika, ale dwa znane już rozwiązania rozbudowano w znaczącym stopniu. Pierwszym z nich jest agonia – pojawiło się naprawdę sporo nowych kart o tej właściwości, a co ważne, niektóre z nich aktywują się tylko wtedy gdy stwór zginie w czasie tury przeciwnika (w tym szeroko stosowany „Szkieletomanta” – stwór 2/2 za pięć kryształów many, który po śmierci przywołuje miniona o statystykach 8/8… brr…). Pojawiło się również sporo kart zamrażających, w tym karty niszczące obranych na cel, już zamarzniętych stronników (np. „Lodołamacz” –karta broni dla Szamana).

Inne drobnostki

  • Samopowtarzające się zaklęcia – wprowadzono trzy karty, które w określonych wypadkach same rzucają się ponownie. Są to „Zbeszczeszczenie” (bardzo często spotykana obecnie we wszystkich taliach Czarnoksiężnika), „Rzut Kośćmi” (dla Łotra, nie widziałem jej zbyt wiele razy) i „Posiew Zarazy” (genialny bloker dla Druida).
  • Grzebanie w talii przeciwnika – kolejne trzy karty pozwalają na niszczenie, bądź podkradanie (nie kopiowanie!) wrogich kart z talii. Póki co jest ich zbyt mało, aby opierać na nich grę, ale możliwe, że deweloper robi przymiarki to rozwijania tego pomysłu w przyszłości, co byłoby całkiem ciekawe biorąc pod uwagę niegdysiejszą popularność talii Draw-Rogue.
  • Nowe typy-nie-typy – odmiany stronników, które nie są połączone podpisem pod kartą (jak np. smoki czy bestie), ale cechują się wspólnym pochodzeniem i stylem, tu warto wspomnieć przede wszystkim o San’laynach, reprezentowanych prawie wyłącznie przez legendarne karty.
  • W zamian za ukończenie misji dla pojedynczego gracza (więcej o tym poniżej), dostaniemy trzy paczki z nowego rozszerzenia. Ukończenie prologu gwarantuje nam jedną, losową kartę rycerza śmierci (alternatywnego herosa – więcej o tym powyżej).

Nowa (mini)przygoda

Wraz z Rycerzami Mroźnego Tronu po raz pierwszy obok rozszerzenia pojawiła się przygoda. Nie ma sensu poświęcać jej całego tekstu, bowiem nie stanowi ona znacznej samodzielnej wartości. Pokonanie poszczególnych bossów zapewni nam dostęp do bonusów oraz pozwoli oswoić się z nową zawartością. Zdecydowanie warto jest spędzić przy niej tych parę godzin, bo poza nagrodami czeka na nas także dawka przyzwoitego humoru. Wielki plus dla Blizzarda, że zdecydował się na udostępnienie darmowej zawartości dla pojedynczego gracza.

Przegląd najważniejszych kart:

Neutralne:

  • Weteranka Archerusa – godny następca Grubiańskiego Sierżanta, który niedawno został znerfiony
  • Kapłanka Upadłego Słońca – przydatna w wielu taliach, pozwala delikatnie przesunąć siłę w miejsce, gdzie akurat go potrzebujemy, mając przy tym przyzwoite mana-value
  • Splugawiona fanatyczka – wreszcie jakaś alternatywa dla osób, które nie mają w kolekcji Maga krwi Thalnosa
  • Kobaltowy zgubołusk – karta stojąca u podstaw popularności talii „snowballowych”, których pojawiło się kilka zaraz po premierze nowego dodatku
  • Szkieletomanta – jeżeli tylko uda Wam się dać mu prowokację, to otrzymujecie kartęw sumie 10/10 za pięć punktów many
  • Szczęśliwy ghul – brakuje prowokacji, ale jak się ma stronnika 3/3 za darmo, to nie można narzekać
  • Skazani na saronit – bardzo ciekawy bloker, przydaje się w sytuacjach gdy konieczne jest przeczekanie
  • Zaklinaczka drakkarich – przydaje się w popularnych teraz snowballowych taliach
  • Ciałostrojna – dzięki swojemu unikalnemu opisowi karta ta dostroi się do większości talii, zarówno kontrolnych opartych o stronników, jak i aggro
  • Przyczajone widmo – okrzyk bojowy który niszczy wszystkie zaklęcia o koszcie 1 w obydwu taliach to potężna broń przeciwko niektórym przeciwnikom. Dodajmy do tego przyzwoite mana-value (4/6 za 6 many) i dostajemy kartę, którą pewnie często zobaczymy na turniejach
  • Książę Keleseth – trafić takiego stronnika i zagrać go na początku, to trochę jak urodzić się w bogatej rodzinie. Nie gwarantuje to sukcesu, ale z pewnością ułatwia osiągnięcie sukcesu
  • Książę Valanar – świetna karta, która prawie zawsze jest warta jej rzucenia. Jeżeli nie mamy innych kart o koszcie 4 many w talii, to otrzymujemy blokera 4/4 z kradzieżą życia
  • Król Lisz – czyli Arthas po przemianie. Potężny stronnik 8/8 z prowokacją, który podobnie jak Ysera co turę wsadza nam do ręki świetne, unikalne karty Rycerza śmierci (a te są naprawdę potężne) Druid:
  • Posiew Zarazy – opisywany wcześniej, genialny blok za 5 zostawiający wystarczająco many, aby móc jeszcze coś rzucić
  • Wielki pomór – i wielka karta dla druida. Trochę droga, ale warto wydać 10 punktów many za zestaw zadający 5 punktów obrażeń, przyzywający Ghula 5/5, dodający 5 punktów pancerza i pozwalający dobrać 5 kart

    Łowca:

  • Rekinoniedźwiedź – rekinoniedźwiedź musi być mocny. Poza tym to rekinoniedźwiedź
  • Eksplodujący nadymacz – gwarantowane ostre przetrzepanie szeregów przeciwnika i to stosunkowo niewielkim kosztem

    Mag:

  • Przeklęta uczennika – zwiększanie kosztów zaklęć przeciwnika z pewnością pokrzyżuje wiele szyków
  • Lodowy wędrowiec – buff której potrzebowała moc specjalna magów Paladyn:
  • Prawa obrończyni – jeżeli gracie paladynem, możecie śmiało wybierać tego stronnika zamiast Giermka Argentu
  • Czempion Chłodnej Klingi – potrzebny szybki removal i szybkie leczenie? Oto dwa w jednym

    Kapłan:

  • Wyniesiona cieni – podstawa dla nowych talii kapłana
  • Obsydianowy posąg – świetny bloker, który przy odrobinie szczęścia pozwoli nam wybrnąć z naprawdę trudnych sytuacji

    Łotr: moim zdaniem brak mu naprawdę niezbędnych, wypasionych kart. Sorry łotrzyki i łotrzyce :(

    Szaman:

  • Czyniąca uroki – w gruncie rzeczy Żywiołak Wody dla Szamana. Inne statystyki, ta sama funkcja

    Czarnoksiężnik:

  • Splugawienie – opisywane powyżej, prawdziwa kosa
  • Drenaż duszy – prawdziwy lifesteal. Wyssanie życia niniejszym ogłaszam bezużytecznym
  • Podły upiorny władca – pełni podobną funkcję co Przerażający infernal, ale możemy go zagrać w każdej sytuacji, a nie od święta
  • Krwawa królowa Lana’thel – nie wyobrażam sobie, żeby grając „Discard-Warlocka” można było nie mieć tej karty

    Wojownik:

  • Zgnilec: potencjalnie ta karta może dołożyć nam na stół tyle dobra, że aż ciężko to sobie wyobrazić. Trochę zniechęca wysoki koszt i pewna doza ryzyka, ale kto nie ryzykuje ten nie gra w karty, co nie?

    Rycerze śmierci:

  • Nie opisuję w ogóle kart-herosów rycerzy śmierci, bo wszystkie są super i w najbliższym czasie praktycznie każdą talię będzie się budować w oparciu o nie

Najnowsze
Lubisz nas?