InformacjeRecenzja - konsole

Swojskie klimaty - recenzja gry Thea: The Awakening na PlayStation 4

... Adam Berlik

Thea: The Awakening nie będzie miało raczej wielkiej konkurencji na konsolach, ale czy to znaczy, że mamy do czynienia z udaną produkcją?

Turowa strategia, karcianka, survival i cRPG - to doprawdy ciekawe połączenie wielu gatunków, na które zdecydowali się autorzy gry Thea: The Awakening wydanej niedawno na konsolach Xbox One i PlayStation 4 (wersja PC zadebiutowała w 2015 roku). Od samego początku widać, że polskie, kilkuosobowe (!!!) studio MuHa Games włożyło mnóstwo pracy w stworzenie zróżnicowanego i ambitnego tytułu, ale nie obyło się bez potknięć wpływających na ostateczną ocenę dzieła wspomnianej ekipy.

Wielu graczy wyznaje zasadę, że kluczowe znaczenie mają początkowe minuty obcowania z danym tytułem. Gdyby przyjąć takie założenie podczas rozgrywki w Thea: The Awakening, odłożylibyśmy grę na półkę już po pierwszej sesji. Nie licząc słowiańskich klimatów gra nie zachęca do siebie w żaden sposób. Samouczek jest obecny, ale pominięto w nim wiele istotnych kwestii, które później musimy odkrywać metodą prób i błędów, więc zabawa frustruje zamiast sprawiać frajdę. Ciężko na czymś zawiesić oko (nie licząc plansz z widokiem postaci w trakcie dialogów), bo oprawa graficzna również nie zachwyca. Na domiar złego sterowanie na padzie bywa naprawdę kłopotliwe (dlaczego w tej grze nie ma kursora?!), co także powoduje irytację. Słowem - więcej minusów niż plusów.

No, dobrze, ale o co w tym wszystkim chodzi? Akcja Thea: The Awakening rozgrywa się w uniwersum inspirowanym słowiańskimi klimatami, gdzie doszło do katastrofy, w wyniku której nastała ciemność. Zmrok powoli jednak ustaje, a my - wcielając się w jedno z wybranych bóstw (na początku do wyboru są dwa, ale z czasem odblokowujemy dostęp do kolejnych) - staramy się przywrócić dawny porządek we wiosce o nazwie Ostoja. Stanowi ona centralny punkt na heksagonalnej mapie świata, z poziomu której zarządzamy swoimi podopiecznymi oraz wyruszamy w kolejne podróże po wirtualnej krainie. Oznacza to, że nie wpływamy na losy całego świata, ale próbujemy "naprawić" konkretny, znacznie mniejszy obszar, przez co rozgrywka jest bardziej kameralna niż chociażby w Cywilizacji.

Chcąc utrzymać swoich wyznawców przy życiu, musimy zlecać im odpowiednie prace do wykonania. Kluczowe jest wytwarzanie nowych rodzajów broni niezbędnych w trakcie walki podczas eksploracji, a także zaspokajanie zwykłych potrzeb mieszkańców Ostoi, dlatego też nie może obyć się bez polowania i gotowania potraw. Thea: The Awakening pozwala również na wznoszenie kolejnych budynków i rozbudowywanie własnego terytorium, ale brakuje tutaj możliwości rekrutowania jednostek. Autorzy proponują inne rozwiązanie. Z czasem nasi podopieczni doczekają się potomstwa, które - a jakżeby inaczej - będzie stanowić nieocenioną pomoc w trakcie wykonywania naszej głównej misji, czyli odbudowie wioski.

Polska wersja czasem pozostawia wiele do życzenia

Kiedy wyruszmy z Ostoi, możemy być pewni, że weźmiemy udział w ciekawych przygodach (gra zawiera mnóstwo losowych zdarzeń fabularnych). Bardzo dobrze napisane dialogi i zapadające w pamięć postacie niezależne to ogromny atut gry Thea: The Awakening. Przynajmniej na początku, kiedy czujemy, że każda podróż wiążę się z pewnego rodzaju niespodzianką. A to trafiamy do jakiegoś lochu, a to próbujemy zdobyć przedmiot strzeżony przez grupę wrogów, a to poznajemy historię świata... Tym bardziej szkoda, że z czasem zadania zaczynają się powtarzać, a do rozgrywki wkrada się monotonia. Chcąc jednak wypełnić swoje obowiązki, robimy wszystko, by zebrać potrzebne surowce i wrócić do wioski, co nierzadko jest równoznaczne z przewijaniem dialogów, a nawet pomijaniem walki z przeciwnikami.

Skoro już o starciach z wrogami mowa, to warto zaznaczyć, że w Thea: The Awakening zrealizowano je w formie karcianki. W tym przypadku również samouczek nie okazał się wystarczający, bo zrozumienie zasad gry wymaga co najmniej kilku prób, mimo iż mamy do czynienia z naprawdę prostymi założeniami. Jednostki opisane są statystykami obrony i ataku, a dodatkowo możemy korzystać z kart wsparcia, by zwiększyć szanse naszych bohaterów w trakcie pojedynku. Wymaga to oczywiście umiejętności odpowiedniego planowania kolejnych działań, bo z czasem rozgrywka staje się naprawdę wymagająca, a wrogów trudno przechytrzyć. Dlatego też otrzymujemy więcej opcji niż możliwość skorzystania z siły fizycznej. W zależności od tego, jaki rozwój postaci zaplanujemy, z czasem pojawią się nowe linie dialogowe, dzięki którym będziemy mogli załatwić sprawy bez konieczności sięgania po miecz (np. strasząc wrogów lub też przekonując ich do swoich racji).

Jak wspomniałem, oprawa wizualna w Thea: The Awakening nie zrobi na nikim żadnego wrażenia. Przeciwnie: uruchamiając grę będziemy zastanawiać się, czy tak powinny wyglądać tytuły adresowane do posiadaczy konsol obecnej generacji? Nie ma tu żadnego pixel-artu, żadnych nawiązań do klasyki gatunku, więc słabej jakości nie da się wytłumaczyć chęcią naśladowania jakiegoś stylu. Raczej bardziej tym, że cała ekipa MuHa Games skupiła się przede wszystkim na rozgrywce, a jak już wspomniałem, studio składa się - o ile mi wiadomo - z mniej niż dziesięciu osób.

Thea: The Awakening to nisza. Widzieliście kiedyś na konsolach turówkę z elementami survivalu, karcianki i cRPG-a? Ja chyba nie. A nawet jeśli, to jest to gatunek (a właściwie miks wielu) praktycznie nieobecny na PlayStation 4 (testowaliśmy grę na tej platformie) oraz Xboksie One. Dlatego też z pewnością gra znajdzie swoje grono zwolenników, ale trzeba przemęczyć się przez mało przyjazny początek, by z czasem zauważyć, że dzieło MuHa Games przyciąga do siebie klimatem, fabułą (ta rozwija się ciekawie na kolejnych etapach rozgrywki), całkiem dobrze zaprojektowanym systemem craftingu i różnorodnością (eksploracja, walka, rozbudowa osady - naprawdę jest co robić). Szkoda, że z czasem do kampanii wkrada się monotonia, więc już po kilku sesjach mamy wrażenie, że odkryliśmy wszystko, co gra ma do zaoferowania.

PlayStation 4Thea: The Awakening

  • system rozwoju wioski
  • bogaty crafting
  • ciekawa opowieść
  • wiele zadań fabularnych
  • walka w formie karcianki
  • wiele innych opcji (poza walką) pozwalających uporać się z przeciwnikami
  • słowiańska atmosfera
  • świetnie wykonane grafiki postaci niezależnych
  • z czasem wkrada się monotonia
  • grafika nie zachwyca
  • samouczek nie wyjaśnia kluczowych zasad rozgrywki
  • interfejs użytkownika i sterowanie potrafią zirytować
  • nieprzystępny początek kampanii
  • polska wersja czasem niedomaga

Dla cierpliwych i zagorzałych fanów tego typu rozgrywki - pozostali zniechęcą się już na początku, a szkoda, bo Thea ma wiele zalet

Najnowsze
Lubisz nas?